środa, 14 lutego 2018

118. Pas ruchu dla pojazdów powolnych.

              Poruszający się samochodami osobowymi lub motocyklami zwykle nie pamiętają  jakie przepisy regulują poruszanie się pasem ruchu przeznaczonym dla pojazdów, które na wzniesieniu nie osiągają pełnej prędkości podanej na znaku D-13.  



Znak D-13 oznacza, że pojazdy, które na wzniesieniu nie osiągają pełnej prędkości podanej na znaku powinny poruszać się po wyznaczonym dla nich pasie ruchu.

            Zapewne zdziwienie wzbudzi informacja, że aby spełnić wymaganie jazdy możliwie blisko prawej krawędzi jezdni (art. 16.4 ustawy p.r.d.) nie trzeba na niego wjeżdżać, pod warunkiem, że nasza prędkość nie będzie mniejsza niż wskazana na znaku dla naszego pasa ruchu. Przy okazji warto przypomnieć sobie co oznaczają przerywane linie o różnej długości i szerokości kreski.

           Pamiętać trzeba, że jeżeli kierujący znajdzie się na pasie ruchu przeznaczonym  dla ruchu powolnego, to powrót z niego na leżący po jego lewej stronie pas jezdni, nie  jest zmianą pasa ruchu, lecz włączaniem się do ruchu, identycznym jak np. wjazd na jezdnię z pobocza. Reguluje to wprost ustawa Prawo o ruchu drogowym. 


Art. 17.1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:
na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;
na drogę z pola lub na drogę twardą z drogi gruntowej;
na jezdnię z pobocza, z chodnika lub z pasa ruchu dla pojazdów powolnych;
na jezdnię lub pobocze z drogi dla rowerów, z wyjątkiem wjazdu na przejazd dla rowerzystów lub pas ruchu dla rowerów;
pojazdem szynowym – na drogę z zajezdni lub na jezdnię z pętli.
2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.

       Pas ruchu dla pojazdów powolnych jest oznaczony znakiem D-13, a jego koniec znakiem D-14. 
Znak D-13

D-14


          Tu należy zauważyć, że nie zawsze pas ruchu dla pojazdów powolnych jest osobnym pasem oznaczonym liną przerywaną o podwójnej grubości, który kończąc się, wymusza wjazd na jezdnię drogi, traktowany jako włączanie się do ruchu.


Znak D-13a


      W praktyce, bardzo często, pasem tym jest prawy pas jezdni, który się nie kończy, więc nie ma wtedy mowy o włączaniu się do ruchu. Zwykle zanika lewy, dodatkowy pas ruchu i kierujący musi go opuścić na zasadzie zmiany pasa ruchu (art. 22.1, 22.4 i 22 .5 ustawy p.r.d.).

Ryszard Roman Dobrowolski - 2018

poniedziałek, 5 lutego 2018

117. Zawracanie na drodze z pierwszeństwem

Wciąż pojawiają się filmiki szkół nauki jazdy, produkowane przez właścicieli OSK, ubezwłasnowolnionych przez dyrektorów i egzaminatorów WORD, MORD i PORD, którzy uwierzyli w 1998 roku w geniusz i nieomylność Zbigniewa Drexlera, w latach 1956 - 1990, ministerialnego urzędnika PRL, i stworzyli oparte na jego wymysłach wewnętrzne prawo korporacyjne, które miało ujednolicić kryteria oceny egzaminowanych, a służy od 20-tu lat do ogłupiania polskich kierowców i nie ma na to, jak na razie, poza sądami, skutecznego lekarstwa.  

Prawdą jest, że w Kodeksie drogowym z 1983 roku, wyjątkowym bublu prawnym, bo w wielu miejscach sprzecznym z prawem międzynarodowym, np. ograniczono tym kodeksem znaczenie znaku C-12 do roli znaku C-9, był zapis, autorstwa Zbigniewa Drexlera, współtwórca i komentator Kodeksu drogowego z 1983 roku, o pierwszeństwie oczekującego na wjazd po lewej stronie drogi z pierwszeństwem. 

W 1997 roku powstało całkowicie nowe, tym razem zgodne z prawem europejskich, prawo o ruchu drogowym.  W nim nie powtórzono tego zapisu uznając go za wadliwy i zbędny, gdyż żaden zawracający, tak jak cofający, nie ma przed nikim pierwszeństwa.
Niestety brak wiedzy sprawia, że to co oczywiste wydaje się być niezrozumiałe, głupie i sprzeczne z przysłowiowym chłopskim rozumem, nazywanym przez ignorantów logiką. Nawoływanie do bojkotu nowego prawa, co do zasad ruchu drogowego niezmiennego i zgodnego z obowiązującym Polskę prawem międzynarodowym,  zalecenie posługiwania się  starymi przepisami, do których rzekomo planowano powrót, to wprost bezprawie.

W książce "Przepisy ruchu drogowego z objaśnieniami" WKŁ W-wa 1998, teza 3 do art. 22 ustawy p.r.d. czytamy:

(3) Należy zauważyć, że w nowej ustawie pominięto przepis zobowiązujący zawracającego do "ustąpienia pierwszeństwa również pojazdom wjeżdżającym z drogi podporządkowanej". 

Z tego autor wysnuł kuriozalny, powtarzany BEZKARNIE w jego książkach do dziś, niedorzeczny i sprzeczny z obowiązującym prawem wniosek, że "pojazdowi zawracającemu na drodze z pierwszeństwem powinien ustąpić kierujący wjeżdżający na nią z drogi podporządkowanej". Ten sam wymysł mamy w kolejnych wydaniach książki "Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem" (Grupa IMAGE W-wa).

Rzeczywiście w Kodeksie drogowym z 1983 roku (art. 18.4 ustawy p.r.d.) był taki zapis. Był  słuszny, ale nieprecyzyjny i zbędny, bo wynikał wprost z ogólnych zasad ruchu, co świadczy o tym, że nawet to nie było oczywiste dla autora. 

Przepis był niestety nieprecyzyjny, gdyż pierwszeństwo miał i ma do dziś jedynie kierujący "wyjeżdżający z drogi podporządkowanej" leżącej po lewej stronie drogi z pierwszeństwem. Nie ma żadnego uprawnienia do twierdzenia, że teraz to zawracający ma pierwszeństwo.

Można spotkać się z takim karkołomnym tłumaczeniem, że jadący drogą z pierwszeństwem nabywa pierwszeństwa, bo zawraca na drodze z pierwszeństwem. To niczym nieuzasadniony wymysł, na siłę próbujący uzasadnić drexlerowską tezę. Znak D-1 jest znakiem INFORMACYJNYM i nie nadaje nikomu żadnych uprawnień. Jest znakiem regulującym pierwszeństwo przejazdu, a nie zawracania. Informuje jedynie, że jadący z prawej, jadąc drogą podporządkowaną, nie ma pierwszeństwa wynikającego z ogólnych zasad ruchu. 

Należy podkreślić, że w obowiązującej Polskę od 1988 roku Konwencji wiedeńskiej zawracanie jest opisane wraz z równie niebezpiecznym manewrem cofania i kierujący wykonując te  manewry ma obowiązek NIKOMU NIE UTRUDNIAĆ RUCHU, do rezygnacji z manewru włącznie. Ten sam zapis mamy w obowiązującej ustawie Prawo o ruchu drogowym (art. 22 ust. 6 p.r.d. i art. 23 ust. 1 p.r.d.).


I jeszcze jedna sprawa, a mianowicie skręcanie w lewo i zawracanie na drodze publicznej, w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, o dwóch jezdniach rozdzielonych pasem zieleni. Taka droga to budowla drogowa składająca się pod względem zasad ruchu z dwóch jednokierunkowych dróg jednojezdniowych i w przypadku przecięcia lub połączenia z drogą podporządkowaną, z dwoma osobnymi skrzyżowaniami. Przepisy ustawy z 1997 roku są zgodne z prawem europejskim, a ono nie przewiduje żadnych specjalnych zasad dla złożonych budowli drogowych. 



Art. 2 ust. 1 ustawy p.r.d. mówi o pierwszeństwie nadjeżdżającego z przeciwka na elementarnej dla zasad ruchu dwukierunkowej drodze jednojezdniowej, tak jak przemieszcza się kierujący. Wtedy skręcający w lewo nie ma nadjeżdżającego z prawej, gdyż porusza się on tą samą drogą, równolegle, tyle tylko, że z przeciwnego kierunku. To on nadjeżdża z przeciwka.


Na drodze wielojezdniowej pierwszeństwo wynika z ogólnej zasady pierwszeństwa z prawej, gdyż kierujący nadjeżdża inną drogą w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 ust. 1 ustawy p.r.d.). Przepisy ruchu drogowego nie opisują szerokości pasa dzielącego i nie uzależniają  zasad ruchu od odległości jezdni.

Ostatnio pojawił się pomysł rodem z WORD Warszawa, by zmienić nasze prawo, wbrew Konwencji, tak by pasowało do wymysłu środowiska stołecznych ekspertów, że jadący drugą jezdnią nadjeżdża z przeciwka, więc jadący ma zachować szczególna ostrożność także wewnątrz skrzyżowania. Kolejny raz eksperci rodem z WORD udowadniają, że nie rozumieją obowiązującego od dwóch dekad prawa i nie odróżniają skrzyżowania zdefiniowanego w art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym od skrzyżowania dróg publicznych będącego budowlą drogową zdefiniowaną przepisami budowlanymi.

Nie każde skrzyżowanie wybudowane na drogach publicznych spełnia wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu. Przepisy dotyczące zasad ruchu są tak skonstruowane jak klocki lego, dotyczą elementów z których składają się nawet najbardziej skomplikowane budowle drogowe. Dotyczą np. drogi jednojezdniowej i skrzyżowania takich właśnie dróg. Przecież żaden przepis nie określa odległości jezdni między sobą i nie uzależnia od tego  zachowanie kierującego.
















116. Skrzyżowanie na autostradzie (z pasem włączania). Jedź bezpiecznie.

"Jedź bezpiecznie" (odcinek 680) produkcji TVP Kraków, to film mówiący o pasach włączenia i wyłączenia na autostradach i drogach ekspresowych.

      Przepisy o ruchu drogowym mówią jedynie o pasach ruchu jako podłużnych pasach jezdni, o obowiązku zajmowania właściwego pasa ruchu przed wjazdem na skrzyżowanie (art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym) oraz o zmianie pasa ruchu. Zmianą pasa ruchu jest manewr opuszczenia pasa ruchu w celu wjazdu na sąsiedni pas ruchu tej samej jezdni.

      O pasach włączania i wyłączania, odcinkach zwalniania i przyspieszania, tak jak o skrzyżowaniach typu rondo,  nie ma mowy w przepisach dotyczących zasad ruchu drogowego. 

    Jest o tym mowa jedynie w przepisach budowlanych. Wg nich pas ruchu przeznaczony do płynnego, i bezpiecznego wjeżdżania na jezdnię innej drogi, na której np. pojazdy poruszają się z dużymi prędkościami,  na zasadzie zmiany pasa ruchu (bez zmiany kierunku jazdy) nosi nazwę pasa włączania. W rozumieniu zasad ruchu nie jest to jednak manewr włączania się do ruchu (art. 17 ustawy) lecz zmiana pasa ruchu (art. 22.4 ustawy). Istnieją także rozwiązania z pasem włączania połączonym z pasem wyłączania oraz z pasem jezdni, który się nie kończy. 

        Pas włączania składa się z odcinka przyspieszania, dlatego z punktu widzenia zasad ruchu właściwszym jest określenie tego pasa jako pasa do przyśpieszania. Używanie nazwy "pas rozbiegowy" jest też do przyjęcia, pomimo że nie ma żadnego odzwierciedlenia w obowiązującym prawie.   

           Pas ruchu w takich rozwiązaniach jest zawsze pasem oznaczonym znakami drogowymi, i jest podłużnym pasem jezdni drogi posiadającej pierwszeństwo.


Rys. 1
Wjazd z łącznicy na pas przyspieszania.
Oznaczony jest linią przerywaną P-1 o podwójnej grubości, by w ten sposób ostrzec kierującego, że ten pas będzie zanikał (§86.2 rozp. w/s znaków i sygnałów drogowych)

           W tym momencie nasuwa się pytanie dotyczące połączenia drogi dolotowej (łącznicy wg prawa budowlanego) posiadającej jezdnię, z jezdnią autostrady. 

Dyrektor MORD Kraków, Marek Dworak, słusznie zauważył, że budowla drogowa będąca połączeniem posiadającej jezdnię drogi dojazdowej (łącznicy) z jezdnią autostrady, spełnia wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu. Jest to skrzyżowanie (art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d.) na którym pierwszeństwo ustalono znakami drogowymi, a zatem jest to skrzyżowanie drogi podporządkowanej z drogą posiadającą pierwszeństwo. To skrzyżowanie odwołuje ograniczenie prędkości, tu zwykle tylko na łącznicy, która w rozumieniu zasad ruchu jest zmieniającą swój kierunek w prawo jednokierunkową drogą posiadającą jezdnię. 

Dzięki  takiemu rozwiązaniu kierujący nie zmienia kierunku jazdy w rozumieniu zasad ruchu (art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Jeżeli ten pas ruchu będzie zanikał (będzie pasem przyspieszania), kierujący będzie zmuszony do jego zmiany (art. 22.1, art. 22.4 i art. 22.5 ustawy p.r.d.).

Rys. 2
Wjazd z łącznicy wprost na prawy pas ruchu drogi z pierwszeństwem

        Identyczna sytuacja występuje w przypadku pasa wyłączania z odcinkiem zmniejszania prędkości. On też stanowi pas ruchu jezdni autostrady lub drogi ekspresowej i kończy się skrzyżowaniem wylotowym. Dalej biegnie już jednokierunkowa droga w rozumieniu art. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Rys.3
Skrzyżowanie wylotowe np. z drogi ekspresowej

    Najwięcej kontrowersji wzbudza stwierdzenie, że droga w formie łącznicy, tworzy z jezdnią autostrady skrzyżowanie, bowiem dzięki linii ciągłej i jej równoległemu biegowi w stosunku do jezdni autostrady, wcale się z nią nie przecina, zatem się nie krzyżuje.  Te drogi się ze sobą łączą, zatem z punktu widzenia art. 2.10 ustawy prd  tworzą elementarne dla zasad ruchu skrzyżowanie.

               W art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym, poza wyłączeniami, czytamy, że: skrzyżowanie, to przecięcie się w jednym poziomie dróg (wydzielonych pasów terenu - art.2.1 ustawy)) mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia (...). 

              Skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu to miejsce na drodze wraz z jego powierzchnią. Droga, to wydzielony pas terenu (art. 2.1 p.r.d.), a jezdnia to część drogi przeznaczona do ruchu pojazdów (art. 2.6 p.r.d.). W definicji nie ma ani jednego słowa o poboczach, chodnikach, drogach dla pieszych oraz o drogach dla rowerów, gdyż one na skrzyżowaniach się nie krzyżują. Nie ma też mowy o znakach i sygnałach drogowych oraz o przecinaniu się kierunków ruchu.

       Od razu uprzedzam, że określanie "powierzchnia skrzyżowania" nie ma nic wspólnego z określeniami "obszar lub obręb skrzyżowania", które obejmują wszystkie elementy drogi, o których jest mowa w przepisach wykonawczych do ustawy Prawo o ruchu drogowym (np. w § 5.7 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych) oraz przepisach, instrukcjach i zarządzeniach w związku z prawem budowlanym. 

         Aby uzmysłowić sobie w którym miejscu droga biegnąca po łuku łączy się z inną drogą, nie trzeba szukać tego miejsca koniecznie na autostradzie.  Takie skrzyżowania mamy także w miastach na rozbudowanych budowlach w postaci skrzyżowań dróg publicznych z bajpasami, z tym, że nie wszystkie muszą mieć pas włączania.  

         I tu jedna uwaga. Przepisy ruchu drogowego nie znają takich pojęć jak łącznica czy bajpas, gdyż dotyczą one wprost budowli drogowych, szczególnie złożonych i skanalizowanych. Skrzyżowanie które widzimy to budowla drogowa, coraz częściej złożona lub skanalizowana, która może być dowolnie zorganizowana, natomiast skrzyżowanie o którym jest mowa w przepisach dotyczących zasad ruchu  to tylko elementarne skrzyżowanie zwykłe (nieskanalizowane), które spełnia wymagania definicji zawartej w tych przepisach (art. 2.10 p.r.d.). 

         Linie wyznaczające powierzchnię skrzyżowania wyznaczają linie łączenia lub przenikania się ich jezdni, przy czym wymiar wzdłuż osi drogi z linią ciągłą umownie nie mniej niż szerokość węższej z jezdni (rys. 4). 

Rys. 4
Powierzchnie skrzyżowania (art. 2 ust. 10 ustawy p.r.d.)
powstałe w wyniku przecięcia  lub połączenia się dwóch dróg posiadających jezdnię

       Obecność linii ciągłej (znak P-2) czyni skrzyżowanie bezkolizyjnym. Nie znaczy to, że skrzyżowanie nie spełnia wymagań definicji legalnej w związku z zasadami ruchu (art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d.) i przestało istnieć.  

       Pierwszeństwo na tym skrzyżowaniu oznaczono znakami, które jednoznacznie określają miejsce na drodze jako skrzyżowanie. Znak A-6d "wlot drogi jednokierunkowej z prawej strony" ostrzega o skrzyżowaniu z jednokierunkową drogą podporządkowaną, której wlot występuje po prawej stronie wskazanej na znaku. Kierujący jadący autostradą nie musi znać sposobu oznakowania poziomego drogi podporządkowanej. O tym, że jest to skrzyżowanie ostrzega kierującego oznakowanie pionowe ustalające na nim pierwszeństwo.

       Niestety brak zrozumienia istoty skrzyżowania w związku z zasadami ruchu i bezprawne posługiwanie się definicją skrzyżowania wg przepisów wykonawczych do ustawy Prawo budowlane, gdzie nie ma mowy o wspólnych powierzchniach i rozwidleniach dróg, jest niedopuszczalnym błędem.  W rozumieniu zasad ruchu odcinek przyspieszania jest podłużnym pasem jezdni drogi z pierwszeństwem, a zatem jej pasem ruchu (art. 2 pkt 7 ustawy p.r.d.), bez związku ze znakiem A-7 "ustąp pierwszeństwa", który dotyczy tylko skrzyżowania. 

     Przypominam że skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu to nie złożona z kilku skrzyżowań zwykłych budowla drogowa. To każde elementarne skrzyżowanie tworzone przez drogi (wydzielone pasy terenu)  posiadające jezdnię, które się ze sobą przecinają, łączą lub rozwidlają. To miejsce na drodze wraz z powierzchniami utworzonymi w wyniku krzyżowania się tych dróg i ich jezdni. Na drogach publicznych dwujezdniowych mamy w obszarze występowania pasa dzielącego jezdnie jedno skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu na jednej z jej jezdni. 

Zapraszam na autostradę A-4 (kliknij). Pas wyłączania, który jest podłużnym pasem jezdni autostrady, na skrzyżowaniu wylotowym "zmienia" się  w drogę jednokierunkową (znak D-3 oznacza początek drogi). Na autostradzie postawiono dwa znaki A-6d, które ostrzegają o skrzyżowaniu i znak C-5 nakazujący na nim jadę prosto. Dalej pojawia się z prawej strony jezdni autostrady nowy pas ruchu, pas przyspieszania.

Skoro recenzuję tu film z serii "Jedź bezpiecznie" produkcji TVP Kraków, to ustosunkuję się jeszcze do karygodnego stwierdzenia prowadzącego, który odpowiadając na pytanie pana Artura (3:01), czy wolno się zatrzymać na pasie przyspieszania, gdy np. ruch pojazdów na autostradzie jest bardzo duży, odpowiedział, wbrew obowiązującemu prawu i mało elegancko, że zatrzymać się nie można, a jak nie potrafi zmienić pasa ruchu, to niech nie wjeżdża na autostradę.

Zgodnie z obowiązującym prawem, jeżeli wg oceny kierującego manewr zmiany pasa ruchu może zagrozić bezpieczeństwu w ruchu drogowym, to ma on nie tylko prawo, ale obowiązek z tego manewru zrezygnować, bezpiecznie zmniejszyć prędkość i dojeżdżając do końca pasa, nawet się na nim zatrzymać, co będzie zatrzymaniem wynikającym z warunków ruchu. W normalnej jeździe na pasie przyspieszania kierujący nie ma obowiązku dojechania do końca pasa, tak jak przy zanikającym pasie ruchu i zmianie pasa na zasadzie zamka błyskawicznego, więc nie będzie to specjalnym utrudnieniem ruchu dla innych kierujących.

Twierdzenie, że nie wolno się zatrzymać na pasie przyspieszania może się skończyć nawet katastrofą w ruchu drogowym. W 2010 roku na autostradzie A-10 koło Berlina kierująca prywatnym samochodem, 37 letnia niemiecka policjantka, wjechała z pasa przyspieszania na pas ruchu po którym poruszał się polski autobus, w wyniku czego autobus uderzył z filar wiaduktu. Zginęło 13 osób, a 29 zostało rannych, w tym kilkanaście ciężko. Ani kierowca autobusu, ani kierująca samochodem osobowym, nie byli nowicjuszami, którzy pierwszy raz jechali autostradą. 

Na filmie poniżej, pomijam to, że autor nie wie czym w rozumieniu zasad ruchu jest włączanie się do ruchu, pokazuję, że przy braku umiejętności lub pewności co do intencji innych kierujących, lepiej i bezpieczniej jest się zatrzymać, niż za wszelką cenę zmieniać pas ruchu. Dla uniknięcia najechania z tyłu można wykonać manewr obronny i np. wjechać na klin wzdłuż którego zanika pas przyspieszania, a nawet na pas awaryjny.

Wjazd na S-8 z pasa przyspieszania.

Na koniec, w kontekście wypadku pod Berlinem, jeszcze słowo o zmianie pasa ruchu na polskich i niemieckich autostradach i drogach ekspresowych. W Niemczech, tak jak u nas, na autostradach należy poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Nie wolno wjeżdżać na pas ruchu po którym porusza się inny pojazd, bez ustąpienia mu pierwszeństwa. Kierujący pojazdem, zmieniając pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas: w Polsce z prawej strony, a w Niemczech ze strony lewej. Dlatego w Niemczech stosuje się linię jednostronnie przekraczalną (nasz znak P-3), która pozwala na bezpieczną zmianę pasa ruchu z prawego na lewy.

Rys. 5
Linia jednostronnie przekraczalna na jezdni niemieckiej autostrady

Reasumując.

Odcinek przyspieszania pasa włączania, to pod względem zasad ruchu "zwykły" pas ruchu (art. 2.7 ustawy p.r.d.) jezdni drogi za skrzyzowaniem, który wjeżdżający, jeżeli on zanika, zmienia zgodnie z art. 22 ust. 1, art. 22 ust. 4 i art. 22 ust. 5 ustawy p.r.d. na pas ruchu biegnący obok. Pomimo nazwy "pas włączenia" (nazwa wg prawa budowlanego), nie ma on nic wspólnego z włączaniem się do ruchu w rozumieniu art. 17 ustawy Prawo o ruchu drogowym. 

Jadący po łuku łącznicy (drogi prowadzącej w kierunku drogi z pierwszeństwem) zmienia kierunek ruchu bez zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d., a zatem jedzie bez włączonego prawego kierunkowskazu, aż do skrzyżowania wlotowego oznaczonego znakiem A-7 "ustąp pierwszeństwa", które odwołuje ograniczenie prędkości na łącznicy. Od tego momentu kierujący znajduje się na odcinku przyspieszania pasa włączania. Włącza lewy kierunkowskaz i zmienia pas ruchu na leżący obok. Po wykonaniu tego manewru wyłącza kierunkowskaz. 

Łącznica  tak naprawdę jest poprowadzona na koniec równolegle dlatego miejsce połączenia jest umowne i jako minimalne odpowiada przecięciu jezdni pod kątem prostym (rys. 6).  


Rys.6 
Skrzyżowanie dróg, w rozumieniu zasad ruchu

Na koniec zacytuję przepis z rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 16 stycznia 2002 r. w sprawie przepisów techniczno-budowlanych dotyczących autostrad płatnych (Dz.U.2002.12.116), rozporządzenia będącego aktem wykonawczym do ustawy Prawo budowlane, które, tak jak rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie z 1999 roku (Dz.U.1999.43.420), nie ma nic wspólnego z ustawą Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku (tekst jednolity Dz.U.2017.1260):

§ 51 Pas włączania.
1. Wjazd na jezdnię autostrady powinien mieć równoległy pas włączania, umieszczony z prawej strony jezdni.
2. Do pasa włączania, o którym mowa w ust. 1, należy:
  1) odcinek przyspieszania, którego długość jest mierzona od końca łuku kołowego na łącznicy do początku klina,
    2) klin, na którego długości zanika pas włączania.

Odcinek przyspieszania pasa włączania, tak jak odcinek zwalniania pasa wyłączania,  pod względem zasad ruchu, są pasami ruchu jezdni autostrady (art. 2 pkt 6 i 7 ustawy p.r.d.) .

Tych, którzy dotrwali do końca, zapraszam na świetny film instruktażowy 



Opracował Ryszard Roman Dobrowolski
Akt. 11.12.2021

poniedziałek, 29 stycznia 2018

115. Pierwszeństwo łamane. O kierunkowskazach, raz jeszcze.

Kolejny artykuł Marcina Łobodzińskiego, eksperta Wirtualnej Polski z zakresu techniki samochodowej, który zajmuje się zasadami ruchu drogowego, których najwyraźniej nie rozumie, albo inaczej, które rozumie zgodnie z wiedzą dyrektorów i egzaminatorów WORD  opartej na książkach uznanych przez WSA w Gliwicach (wyrok II SA/GI 888/16) za sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych oraz na tzw. stanowisku Krajowej Rady Audytorów, czyli dyrektorów WORD uznających siebie samych za super ekspertów, którzy upoważnili siebie samych do interpretowania obowiązującego prawa oraz jego stanowienia, np. na tzw. trudnych skrzyżowaniach. 
To ekspertom z WORD, MORD i PORD zawdzięczamy takie patologie, jak bezprawne wprowadzanie segregacji kierunkowej na wlotach budowli drogowych zorganizowanych zgodnie z nakazem znaku C-12 oraz, równie bezprawnie, dodawanie znaków C-12 do znaków A-7 na wlotach tzw. nowoczesnych rond odśrodkowych z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, w tym na wlotach rond spiralnych i turbinowych, które nie maja nic wspólnego z "ruchem okrężnym"  w rozumieniu obowiązującej od 1999 roku dyspozycji znaku C-12 i znaku D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji wiedeńskiej o znakach drogowych, obowiązującej Polskę od roku 1988.
Niestety pan redaktor Marcin Łobodziński nie wyciągnął żadnych wniosków z otrzymanej korespondencji oraz licznych wpisów internautów, popartych niejednokrotnie rysunkami i to zarówno wtedy, gdy wymyślał zasady ruchu na budowlach typu rondo, jak i wtedy, gdy myląc kierunek z kierunkiem jazdy pisał o skrzyżowaniach na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Najbardziej denerwującym jest to, że nie mając wiedzy i uprawnienia, publicznie krytykuje obowiązujące prawo, czym podburza do jego lekceważenia i nieprzestrzegania. 
Oto jak pseudo ekspert Wirtualnej Polski, powielając bezkrytycznie oceny pseudo ekspertów z minionej dawno epoki i ich bezkrytycznych naśladowców z WORD, MORD i PORD, ocenia obowiązujące prawo: Przepisy dot. ruchu drogowego są niejasne i nieprecyzyjne, na co uwagę zwraca również wielu ekspertów. Są przestarzałe, wyraźnie nie dostosowane do dzisiejszej infrastruktury. Ten znawca techniki samochodowej pisze bez zastanowienia:  Do ułomnego prawa dodajmy szczyptę logiki. Panie Marcinie braku wiedzy nie zastąpi chłopski rozum, nawet jak go pan nazwie logiką. 
Otóż panie redaktorze Łobodziński, to nie obowiązujące prawo dotyczące zasad ruchu jest złe i przestarzałe, a prawo korporacyjne  (zwyczajowe) Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego stworzone na początku ich istnienia w celu ujednolicenia kryteriów oceny wiedzy i umiejętności kandydatów na kierowców. Zostało stworzone przez ekspertów z minionej epoki, dlatego oparte jest na Kodeksie drogowym z 1983 roku, który nie obowiązuje w Polsce od dwóch dekad. 
Polskie prawo dotyczące zasad ruchu drogowego jest od dwudziestu lat, co do zasady stabilne i zgodne z prawem europejskim i Konwencją wiedeńską z 1968 roku. Właśnie wtedy, czego pan z powodu braku wiedzy nie raczył nawet zauważyć, zasady ruchu oddzielono od coraz to bardziej złożonych obiektów infrastruktury drogowej, czyniąc je prawem elementarnym, bez tworzenia specjalnych przepisów dla określonych budowli drogowych. Wtedy też, w 1999 roku, powstało nowe rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych, w którym m.in. zmieniono znaczenie i dyspozycję znaków nakazu kierunku jazdy (stały się znakami nakazu jazdy w określonym nimi kierunku) i znaku C-12, który stał się ponownie znakiem nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny". 
W tym samym roku powstało rozporządzenie w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, w którym jednoznacznie określono rondo jako budowlę drogową w formie jednopoziomowego złożonego skrzyżowania skanalizowanego wyspą środkową, bez związku z jego organizacją i bez, tylko jemu przypisanymi, zasadami ruchu.
Szanowni czytelnicy, nie jest ekspertem ten, kto twierdzi, że np. znak C-1 lub C-2 nakazuje skręt w prawo w rozumieniu zmiany kierunku jazdy (art. 22 ustawy p.r.d.), że znak C-12 jest znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej na rondzie, że znak C-12 to znak RONDO, że rondo jest pod względem zasad ruchu w całości  jednym klasycznym skrzyżowaniem, tyle tylko, że z wysepką na środku. Nie jest ekspertem ten, kto twierdzi, że pasy ruchu biegną na rondzie od wlotu do wylotu, nawet wtedy gdy biegną jedynie okrężnie, że jadący drogą z pierwszeństwem, która na skrzyżowaniu zmienia swój kierunek, zmienia kierunek jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, gdyż wg nich pasy ruchu na skrzyżowaniu biegną zawsze na wprost od wlotu do wylotu, a tabliczka T-6 wskazuje jedynie "przebieg pierwszeństwa". Tak twierdzący są po prostu oszustami, bez znaczenia czy rozmyślnie dla prestiżu, wpływów i pieniędzy, czy z czystej głupoty lub braku wiedzy.  Na swoją obronę mają jedynie sprzeczny w wielu miejscach z prawem międzynarodowym stary Kodeks drogowy z 1983 roku, wg nich genialny, i nic więcej.
Wbrew twierdzeniom pana redaktora, wiele razy tłumaczyłem, że tabliczki niczego nie nakazują i niczego nie tworzą, a jedynie odzwierciedlają istniejący układ jezdni i jej oznaczonych lub nie, pasów ruchu, inny niż tradycyjny, by nie zaskoczyło to kierujących.
Pasy ruchu są podłużnymi pasami jezdni i nie ma znaczenia czy są oznaczone znakami, gdyż skoro droga i jej jezdnia zmienia swój kierunek , to i one, będąc podłużnymi pasami jezdni, go zmieniają w identyczny sposób, co powinno być dla każdego oczywistym.
Niestety dla wielu, którzy za wszelką cenę, wyłączając przy tym myślenie, usiłują wierzyć jedynie na słowo  "ekspertom" i naszym drogowcom, szukają wytłumaczenia dla ich pozaustawowych wymysłów, np. w poradnikach, wydawanych w ogromnych nakładach przez Grupę IMAGE, która jest założycielem Fundacji, jak na ironię, Zapobieganie Wypadkom Drogowym, która od lat współpracuje z WORD Warszawa i stołecznymi policjantami.  Ta oficyna wydawnicza jest też właścicielem takich portali internetowych jak L-instruktor.pl oraz Prawo drogowe.pl, gdzie po fali krytyki i wyroku WSA w Gliwicach (II SA/GI 888/16), który określił wydawnictwa tej grupy jako sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych, zlikwidował możliwość pisania komentarzy. Pewność siebie i poparcie ze strony dobrze ustosunkowanych współpracowników, pozwoliła oficynie, bez chwili refleksji i zastanowienia, na publiczne podważanie kompetencji WSA i sędziego SA prof. prawa Grzegorza Dobrowolskiego. Na szczęście to kierujący zaczynają wygrywać z  niedouczonymi egzaminatorami i policjantami, a KGP pozwala, by zasłużeni dla służby szanowani policjanci się publicznie ośmieszali pracując np. jako egzaminatorzy WORD, zmuszeni do stosowania prawa korporacyjnego, by nie wspomnieć o bardziej drastycznych popisach niekompetencji. Na szczęście są i pozytywne przykłady. 
Po długiej i jak zwykle bezowocnej dyskusji na forum WP, jeden z internautów, który albo jest egzaminatorem, albo instruktorem OSK, bo zwykły kierujący nie szedłby w zaparte nie mając innych argumentów, poza ślepą wiarą w geniusz współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku, przesłał rysunki, które mają potwierdzić, że znak T-6 służy jedynie do wskazania "jak przebiega pierwszeństwo" bez zmiany przebiegu jezdni krzyżujących się pod katem prostym dróg, ich jezdni i ich podłużnych pasów  ruchu (sic). 
1. "Dowód", na który powołuje się internauta, wg którego na obu skrzyżowaniach drogi krzyżują się w sposób klasyczny, pod katem prostym, zmienia się tylko "pierwszeństwo". Wg niego kierunkowskazami wskazuje się, gdzie zamierzamy pojechać, identycznie na jednym i drugim skrzyżowaniu. 
Także pan Łobodziński, ekspert Wirtualnej Polski, twierdzi, że kierunkowskazy służą do wskazywania kierunku lub strony skrzyżowania, pomimo że obowiązujące prawo mówi o sygnalizowaniu zamiaru zmiany pasa ruchu lub zamiaru zmiany kierunku jazdy, czyli (poza zawracaniem, które jest skręcaniem w lewo na jezdni w celu jazdy w przeciwnym kierunku) skrętu z jezdni w celu jej opuszczenia. Rysunek jest typowym dla prób udowodnienia nieprawdy. Rozsądny organizator ruchu uczyni drogi podporządkowane jednokierunkowymi, o przeciwnych kierunkach ruchu i nie ma problemu.
Dla autora tego rysunku drogi  na obu skrzyżowaniach przecinają się pod kątem prostym, pomimo że znaki A-7 i D-1 na prawym rysunku wskazują na inny przebieg drogi z pierwszeństwem. Tabliczka T-6 odzwierciedla jedynie rzeczywisty układ dróg.
Na lewym rysunku drogi przecinają się klasycznie pod kątem prostym, więc czerwony pojazd opuszczając jezdnię zmienia kierunek jazdy w lewo sygnalizując swój zamiar lewym kierunkowskazem. Pojazd niebieski jedzie na wprost bez opuszczania jezdni drogi, więc niczego nie sygnalizuje. Na prawym rysunku niebieski pojazd opuszcza jezdnię drogi podporządkowanej i będzie kontynuował jazdę na wprost jezdnią drogi z pierwszeństwem. Czerwony pojazd ma włączony lewy kierunkowskaz, co wskazuje, że kierujący sygnalizuje zamiar wykonania manewru zawracania. Otóż nie, on wskazuje kierunkowskazami gdzie zamierza pojechać, gdyż jadąc drogą z pierwszeństwem jej nie opuszcza, a jeśli tak to nie zmienia kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym i nie ma prawa mieć włączonego lewego kierunkowskazu. No i wreszcie pojazd żółty. Jego kierujący zamierza opuścić drogę z pierwszeństwem i wjechać na drogę podporządkowaną leżącą po lewej stronie drogi z pierwszeństwem, co ma obowiązek sygnalizować przez włączenie lewego kierunkowskazu (zmiana kierunku jazdy w lewo) oraz zbliżyć się do osi jezdni. 
Zarzut, że włączony lewy kierunkowskaz wprowadza w błąd oczekującego na wjazd, z leżącej na przeciwko drogi podporządkowanej, jest bezzasadny, a obawy o niewłaściwe zrozumienie intencji jadącego wynikają z bezprawia WORD, gdyż włączony lewy kierunkowskaz nie wskazuje, gdzie kierujący zamierza się udać, a jedynie to, że zamierza opuścić jezdnię drogi z pierwszeństwem z jej lewej strony. Oczekujący na wjazd ma obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa, więc musi go obserwować, co pokazano poniżej.
2. Poprawione rysunki przez autora opracowania. Pojazd jadący drogą z pierwszeństwem, bez zamiaru jej opuszczenia, nie włącza kierunkowskazów. Jeżeli zamierza opuścić drogę z pierwszeństwem, stosuje się do art. 22 .2 i art. 22.5 ustawy p.r.d., czyli  zajmuje właściwe miejsce na drodze przed skrzyżowaniem i włącza kierunkowskaz, który nie wskazuje, gdzie on zamierza się udać, a zamiar zmiany kierunku jazdy (skrętu z jezdni na drogę podporządkowaną, na rys. w lewo).

Skrzyżowanie po lewej, to klasyczne skrzyżowanie dwóch dróg posiadających jezdnię, które przecinają się pod kątem prostym. Jedna z dróg jest drogą z pierwszeństwem oznaczonym znakami drogowymi. Zamiast znaków D-1 "droga z pierwszeństwem", można zastosować znak A-6a "skrzyżowanie z droga podporządkowaną występującą po obu stronach ". Czy rysunek na znaku A-6a i tabliczce T-6 na rysunku obok przedstawiają taki sam układ dróg i ich jezdni? 

Jest to skrzyżowanie o pełnym wyborze kierunków. Kierujący wybiera wylot lub kierunek i jedzie do wyznaczonego celu zgodnie z przebiegiem jezdni. Do przeciwległego wylotu jedzie bez opuszczania jezdni, co do zasady możliwie blisko jej prawej krawędzi, a jeżeli zamierza pojechać w lewo lub w prawo musi opuścić jezdnię (zmienić kierunek JAZDY) i zastosować się do art. 22 ustawy p.r.d., czyli zająć właściwe miejsce na jezdni i zasygnalizować swój zamiar.
Prawy rysunek przedstawia to samo skrzyżowanie, także o pełnym wyborze kierunków, na którym droga z pierwszeństwem nie biegnie tradycyjne na wprost do przeciwległego wylotu, jak na rysunku po lewej, lecz zmienia swój kierunek w lewo. Skoro tak, to i jej jezdnia oraz jej podłużne pasy ruchu, tu nie oznaczone znakami drogowymi, biegną także w lewo. 
Tu jadący na lewą stronę skrzyżowania porusza się jezdnią bez jej opuszczania, potrzeby zmiany pasa ruchu i sygnalizowania czegokolwiek (właśnie w tym celu zmieniono oznakowaniem jej przebieg), więc ma obowiązek, co do zasady, poruszać się możliwie blisko jej prawej krawędzi, bez włączania kierunkowskazów. Jeżeli zamierza pojechać na skrzyżowaniu w prawo lub na wprost musi opuścić zmieniająca swój kierunek jednię (zmienić kierunek JAZDY) z jej prawej strony, a jeśli tak, to ma obowiązek zastosować się do art. 22 ustawy p.r.d., czyli zająć właściwe miejsce na jezdni (zbliżyć się do jej prawej krawędzi) i zasygnalizować swój zamiar.
3. Kierujący samochodami znajdujący się na drogach podporządkowanych sygnalizują zamiar zmiany kierunku jazdy.

Jadący drogą z pierwszeństwem na rys. 2 i 3 nie mają włączonych kierunkowskazów, gdyż nie zmieniają kierunku JAZDY, poruszają się ta samą  drogą bez zamiaru jej opuszczania (skrętu z niej w lewo lub w prawo).
Błędem jest utożsamianie tabliczki T-6 jedynie z pierwszeństwem w oderwaniu od przebiegu drogi, jezdni i jej pasów ruchu, gdyż zgodnie z § 5 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z 2002 roku, tabliczka T-6 wskazuje rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem przez skrzyżowanie. Oczywistym jest, że tak jak biegnie droga tak biegnie jej jezdnia i jej podłużne pasy (pasy ruchu), nawet wtedy, gdy nie oznaczono ich znakami drogowymi.
Poniżej pokazana droga z pierwszeństwem, która biegnie na skrzyżowaniu łukiem w lewo i nikt tu nie włącza lewego kierunkowskazu, za to włączają prawy by zasygnalizować zamiar skrętu w prawo w celu wjazdu na jezdnię drogi prowadzącej do miasta, pomimo że nie kręci przy tym kierownicą. 



----------
Byłem pewien, że to wystarczy, ale mój "przyjaciel" ze strony WP pyta jak wskażę, w którą z dróg podporządkowanych zamierzam wjechać sygnalizując zamiar skrętu w prawo z drogi z pierwszeństwem (rysunek poniżej).


4. Żółty samochód po lewej porusza się drogą z pierwszeństwem bez zamiaru jej opuszczenia, a więc bez włączania kierunkowskazów. Kierujący czerwonym samochodem zamierza opuścić ją z prawej strony. Zbliża się do jej prawej krawędzi sygnalizując zamiar skrętu w prawo. 

Przypominam, że kierunkowskazami nie wskazuje się gdzie zamierza się pojechać, lecz zamiar opuszczenia jezdni (zmiana kierunku jazdy), tak jak na skrzyżowaniu typu K.

 Jeżeli kierujący oczekujący na wjazd, widząc czerwony pojazd z włączonymi prawymi kierunkowskazami, wie, że kierunkowskazy nie służą do wskazywanie kierunku, a do sygnalizowania zamiaru opuszczenia jezdni, czyli zamiaru zmiany kierunku jazdy, to mając świadomość konieczności ustąpienia pierwszeństwa, zgodnie z obowiązującym prawem:
a) kierujący pojazdem żółtym (po prawej) grzecznie poczeka i ruszy, gdy będzie miał pewność, że może to bezpiecznie uczynić.
b) kierujący pojazdem niebieskim wie, że może wjechać na skrzyżowanie ustępując pierwszeństwa tylko jadącemu z jego prawej strony. 


Brak włączonego kierunkowskazu podczas jazdy każdą drogą, także tą z pierwszeństwem  biegnącą po łuku lub sekwencji łuków, w tym okrężnie, oznacza, że kierujący nie zamierza zmienić pasa ruchu, zawrócić oraz opuścić jezdni drogi po której się porusza. TAK STANOWI OBOWIĄZUJĄCE W POLSCE PRAWO i czas najwyższy, by ta obiektywna prawda dotarła nie tylko do polskich kierowców. Bajania o wadliwym prawie, chłopskim rozumie i szczypcie logiki, to opowieści ignorantów. 

4. Budowla typu rondo składająca się z czterech skrzyżowań  na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Jadąc drogą z pierwszeństwem kierunkowskaz włącza się tylko przed zjazdem.

Rysunek powyżej przedstawia skrzyżowanie dróg publicznych (budowlę drogową typu rondo) składającą się z czterech skrzyżowań skanalizowanych, na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Nie jest ten obiekt zorganizowany wg zasad "ruchu okrężnego" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, gdyż przy wjeździe następuje zmiana kierunku jazdy, ale po wjeździe na obwiednię kierujący porusza się już bez włączania kierunkowskazów, aż do chwili powzięcia zamiaru  opuszczenia okrężnie biegnącej jezdni i skrętu z niej w prawo na jezdnię drogi wylotowej. Poniżej praktyczna wersja tego rozwiązania (rondo Pileckiego we Wrocławiu).
5. Rondo Pileckiego we Wrocławiu z poprawioną przez autora opracowania organizacją ruchu (poprawnym oznakowaniem).

Zgodnie z obowiązującym prawem, także europejskim, jadący drogą z pierwszeństwem zgodnie z jej przebiegiem, nie ma żadnych prawnych zobowiązań w stosunku do pojazdów znajdujących się na drogach podporządkowanych, chyba że są to pojazdy uprzywilejowane. Jest prawnie zobowiązany (art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym), poza zmianą pasa ruchu, zająć właściwe miejsce na jezdni i sygnalizować zamiar zmiany KIERUNKU JAZDY, czyli zamiar zawrócenia lub zamiar OPUSZCZENIA JEZDNI z jej lewej lub prawej strony. 

Każde inne zachowanie jest naruszeniem obowiązującego prawa. Uczący, pod dyktando WORD, MORD i PORD, że kierunkowskazy służą do wskazywania drogi, strony skrzyżowania lub kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, powinni się temu przeciwstawić, albo zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, gdyż namawiają do łamania obowiązującego prawa. Włączanie kierunkowskazu sprzecznie z wymaganiami prawa jest takim samym wykroczeniem, jak nie włączenie kierunkowskazu wtedy, gdy prawo tego bezwzględnie wymaga.

Suplement.

O kierunkowskazach jest mowa w artykule 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym (p.r.d.) w związku z sygnalizowaniem zamiaru wykonania manewru zmiany pasa ruchu lub manewru zmiany kierunku jazdy. Manewr zmiany kierunku jazdy polega na skręcaniu w lewo na jezdni (bez jej opuszczenia) lub na skręcaniu z jezdni w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub przydrożną nieruchomość. Zatem jazda daną drogą, niezależnie od miejsca i jej krętości, jest jadą zgodną z kierunkiem przebiegu jej jezdni.  Jadąc tą jezdnią bez zamiaru zmiany pasa ruchu, zawrócenia na niej lub jej opuszczenia (zmiany kierunku jazdy), kierujący nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów.

W oddziale 5 "Wymijanie, omijanie i cofanie", w art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy p.r.d. czytamy, że "omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony". Oczywistym jest, że mowa jest tu o stojącym pojeździe i skręcaniu w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d., czyli o skręcaniu w lewo na jezdni w celu zawrócenia lub o skręcaniu w lewo z jezdni w celu jej opuszczenia.

W oddziale 6 "Wyprzedzanie", w art. 24 ust. 1 pkt 3 zapisano, że "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy: kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie  zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu”. 


Tu mowa jest o sytuacji dynamicznej, czyli o pojazdach w ruchu. Zapis o obowiązku zwrócenia uwagi czy jadący przed nami nie sygnalizuje zamiaru wyprzedzania innego pojazdu pochodzi wprost z art. 11 ust. 2 lit. b Konwencji o ruchu drogowym z 1968 roku, który brzmi: Kierujący (...) powinien upewnić się, że kierujący jadący przed nim na tym samym pasie ruchu nie zasygnalizował swego zamiaru wyprzedzenia innego pojazdu.

Oczywistym jest, że zamiar wykonania manewru wyprzedzania pojazdu jadącego tym samym pasem ruchu wymaga wykonania w pierwszej kolejności zmiany pasa ruchu, ale tu chodzi o to, że kierujący ma obowiązek upewnić się, czy sygnalizowany zamiar zmiany pasa ruchu (wg konwencji także jazda w bok przy np. niewyznaczonych znakami pasach ruchu) będzie wykonany w związku z zamiarem wyprzedzania, a nie np. w celu ominięcia przeszkody lub zajęcia właściwego miejsca na jezdni w związku z zamiarem wykonania manewru zmiany kierunku jazdy. Wyprzedzający  musi mieć pewność, że pas ruchu, który zamierza zająć, jest i będzie wolny na wystarczającej długości, tak aby - uwzględniając różnicę między szybkością swego pojazdu w czasie wyprzedzania, a szybkością wyprzedzanych użytkowników drogi - jego manewr nie będzie stwarzał niebezpieczeństwa lub utrudnienia ruchu wyprzedzanym, jadącym z przeciwnego kierunku lub komukolwiek innemu.

KONIEC