wtorek, 31 stycznia 2017

81. Egzaminator WORD Warszawa - Mariusz Sztal. Kłamie czy nie zna prawa?

W kółko ten sam problem - tysiące ekspertów, dziesiątki rozwiązań
Data publikacji 19 grudnia 2016  http://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/w-kolko-ten-sam-problem-tysiace-ekspertow-dziesiatki-rozwiazan
(552-25 fot. J. Michasiewicz)

Inż. Mariusz Sztal, egzaminator, Kierownik Wydziału Szkoleń i BRD WORD Warszawa.

Kolejna wypowiedź w związku z wyrkiem WSA w Gliwicach. Tym razem egzaminatora i szefa szkoleń stołecznego WORD, najbardziej wpływowej warszawskiej koterii związanej z szeroko rozumianym Bezpieczeństwem Ruchu Drogowego.  Jak na ironię od dwóch dekad ta grupa zarozumiałych i szkolonych w WORD przez takich samych jak oni bezrobotnych socjologów, polonistów, inżynierów czy emerytowanych policjantów państwowych egzaminatorów ogłupia polskich kierowców. O  inż. Mariuszu Sztalu i bezprawiu obowiązującym w WORD Warszawa pisałem już dwa lata temu i jak widać nic się nie zmieniło. 

Teraz pan Mariusz Sztal uważa się już za tak wielkiego znawcę prawa, że publicznie podważa orzeczenia gliwickiego sądu, pomimo że nawet nie zadał sobie pytania, dlaczego w Polsce od dwóch dekad dyskutujemy o zasadach ruchu na obiektach typu rondo i z jakiego powodu mamy w tej sprawie dziesiątki pomysłów? Przecież obowiązuje nas to samo prawo co pozostałych Europejczyków!!!

A oto treść wypowiedzi pana Mariusza Sztala.
Komentuje: Ryszard Roman Dobrowolski

Główny problem podczas dyskusji na temat właściwych zachowań kierujących na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym jest taki, że może w niej uczestniczyć nawet dziesięciu rozmówców i każdy będzie mówił o innym rodzaju „ronda” - jak zatem mają się dogadać?
„Skrzyżowanie o ruchu okrężnym” to określenie ustawowe (art. 24.7.3 p.r.d.) związane z zasadami ruchu, a określenie RONDO które pojawiło się w 1999 roku w przepisach wykonawczych do ustawy Prawo budowlane, to nazwa obiektu budownictwa drogowego skanalizowanego wyspą środkową dla którego określono warunki techniczno-użytkowe nie precyzując obowiązującej na nim organizacji ruchu. 

To zupełnie dwa różne określenia, co dla eksperta WORD powinno być czymś oczywistym. Nic dziwnego, że nie można znaleźć wspólnego języka skoro dyskutujący nie odróżniają od siebie „skrzyżowania” w rozumieniu zasad ruchu (art. 2.10 ustawy p.r.d.) od „skrzyżowania” w rozumieniu budowli drogowej (ustawa Prawo budowlane), nie wiedzą, że „ruch okrężny” to nie skręcanie w lewo oraz, że znak C-12 to nie znak RONDO będący odpowiednikiem znaku C-1 lub –C-9.
W Polsce historia „rond” sięga 1959 roku, kiedy to pojawił się pierwszy raz znak drogowy dotyczący ruchu okrężnego, odpowiednik dzisiejszego znaku C-12. Współcześnie skrzyżowania te miały na celu zminimalizowanie ilości miejsc przecinania się kierunków ruchu, tzw.: ”punków kolizyjnych”, zmuszenie kierujących do poruszania się z niewielkimi prędkościami oraz dopuszczenie do płynnego ruchu optymalnej ilości pojazdów w jednym czasie, co naturalnie miało zapewnić dużą przepustowość. Idea genialna w swojej prostocie i do tego bardzo skuteczna.
Polskie prawo o ruchu drogowym nie zna określenia RONDO. W 1959 roku wprowadzono do polskiego prawa znakiem II B-3 określenie „ruch okrężny”, a nie RONDO będące nazwą OBIEKTU budownictwa drogowego . Określenie „ruch okrężny” jest nazwą rozwiązania komunikacyjnego w postaci specjalnej organizacji ruchu obowiązującej dawniej tylko na dużych obiektach budownictwa drogowego w formie dowolnego co do kształtu i wielkości placu, głównie okrągłego typu RONDO.
To rozwiązanie powstało ponad 100 lat temu i do dziś jest z powodzeniem stosowane, także w naszym kraju. Obecnie dotyczy głównie niewielkich jedno i dwupasowych obiektów skanalizowanych dowolną wyspą środkową budowanych głównie w miejscu „klasycznych” niebezpiecznych skrzyżowań dwóch dróg.
W wyniku rozwoju cywilizacyjnego, a tym samym zwiększania ilości pojazdów na drogach okazało się, że pierwotny kształt współczesnych ”rond” przestał być wydajny, stąd inżynierowie zaczęli prześcigać się w coraz to nowszych technicznie rozwiązaniach - raz lepszych, innym razem lepszych mniej.
W tej wypowiedzi mamy do czynienia z manipulacją i kłamstwem. Wbrew temu co głosi pan Mariusz Sztal „ruch okrężny” nie ma nic wspólnego z kształtem placu lub wyspy środkowej. Przy wzroście ilości pojazdów nastąpiło blokowanie się obiektów zorganizowanych wg zasad „ruchu okrężnego” z powodu pierwszeństwa na wlotach. Doprowadziło to do znacznego zmniejszenia zainteresowania tym rozwiązaniem zarówno w USA jak i w Europie, poza Francją. Takim obiektem jest funkcjonujący bez przerwy od ponad 100 lat do dziś w niezmienionej formie dawny plac Gwiazdy (dziś plac de Gaulle'a) w Paryżu o 12 wlotach i 8 niewyznaczonych okrężnie biegnących pasach ruchu.
Próbowano zaradzić sobie z tym problemem jedynie przez zmianę dyspozycji znaku "ruch okrężny"  wprowadzając w ten nieodpowiedzialny sposób pierwszeństwo na wlotach. W ten sposób bez zmiany piktogramu powstał w Polsce znak II B-6 "ruch okrężny".
„Ruch okrężny” w niezmienionej formie wrócił do łask w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy bowiem Frank Blackmore wpadł na pomysł, by pierwszeństwo na wlotach obiektów zorganizowanych wg zasad "ruchu okrężnego" regulować znakiem „ustąp pierwszeństwa” (nasz A-7) dodawanym do znaku „ruch okrężny”. 

Porozumieniami europejskimi z 1971 roku wprowadzono tą zasadę w całej Europie, w polskim prawie obowiązuje od 1984 roku, a w Konwencji wiedeńskiej dopiero od 2006 roku. I tak nasz znak C-12 bez znaku A-7 to dawny polski znak II B-3, a ze znakiem A-7 to znak II B-6. I to wszystko co zmieniło się w związku z "ruchem okrężnym" który tak jak był 100 lat temu to nadal jazda drogą posiadającą jednokierunkowa jezdnię która biegnie dookoła wyłączonej z ruchu niedostępnej dla ruchu pieszych wyspy lub pełniącego  funkcje użytkowe placu.
Stosunkowo mała przepustowość wynikająca z możliwości skrętu w prawo na drogi wylotowe tylko z zewnętrznego pasa ruchu i liczne kolizje spowodowane niedozwolonym skrętem w prawo z wewnętrznego pasa ruchu, stała się przyczynkiem do poszukiwania rozwiązań pozwalających na wjazd na drogę wylotową z wielu pasów ruchu.
W ten sposób pojawiły się na kontynencie europejskim nowe rozwiązania komunikacyjne oparte na ogólnych zasadach ruchu, ze strzałkami kierunkowymi na wlotach, podporządkowanymi wszystkimi wlotami oraz jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów, co zaprzecza wprost zasadom „ruchu okrężnego”. Tak powstały tzw. „nowoczesne ronda” odśrodkowe, spiralne i w 2000 roku turbinowe, te ostatnie z wystającymi ponad jezdnie separatorami zamiast linii ciągłych.
Wspomniana ewaluacja doprowadziła do stanu jaki mamy dziś, tj., niezliczona ilość rodzajów skrzyżowań i wszystkie oznaczone w podobny, lub wręcz taki sam sposób - przy wykorzystaniu znaku C-12. Jedne przepisy i dziesiątki różnych rozwiązań - jak zatem poradzić sobie w tym gąszczu?
Kolejny raz pan Mariusz Sztal ucieka się do kłamstwa i manipulacji albo z powodu braku merytorycznej wiedzy nieswiadomie wprowadza zamęt, co w obu przypadkach uwłacza funkcji którą pełni w WORD. Liczne w swej formie rozwiazania techniczno - budowlane obiektów drogowych nie mają związku z ZASADAMI RUCHU DROGOWEGO. Mamy raptem dwa rozwiązania komunikacyjne stosowane na obiektach z wyspą środkową. Jedno to RUCH OKRĘŻNY z jednokierunkową jezdnią która niczym wstęga owija się wokół wyspy lub placu, co oczywiste bez segregacji kierunkowej na wlotach, gdyż to jedynie droga zmienia swój kierunek, a kierujący porusza się nią bez zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym (art. 16 Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym). Zmienia kierunek jazdy dopiero na wylotach skręcając w prawo z tej okrężnej jezdni, co w uzasadnieniu orzeczenia podkreślił gliwicki sąd. Dla tej organizacji ruchu nie ma znaczenia ani wielkość, ani kształt, ani ilość pasów ruchu oraz ilość wlotów i wylotów obiektu, gdyż to jedynie droga biegnąca okrężnie by na wlocie połączyć się z sobą samą, tworząc w tym miejscu drogi  "skrzyżowanie o ruchu okrężnym", co do zasady jednakowe.
Drugi sposób jest oparty na ogólnych zasadach ruchu. Przy tej organizacji ruchu jednokierunkowe jezdnie biegną na wprost do wylotów. Problemem i popisem polskiego bezprawia, w tym dominacji silnych koterii nad polskimi urzędnikami jest znakowanie tzw. nowoczesnych rond, czyli obiektów z wyspą środkową i podporządkowanymi wszystkimi wlotami
Praprzyczyną niekończących się dyskusji i wymyślania pozaustawowych zasad ruchu drogowego jest BEZPRAWNE dodawanie znaku C-12 do znaków A-7 (nie mylić z uprawnionym dodawaniem znaku A-7 do znaku C-12 na wlotach obiektów zorganizowanych wg zasad „ruchu okrężnego”) postawionych na wszystkich wlotach obiektów zorganizowanych wg ogólnych zasad ruchu  z podporządkowanymi wszystkimi wlotami i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów. Niestety pan Mariusz Sztal nie rozumiejąc dyspozycji znaku C-12 nie raczył zauważyć tego bezprawia.
Obecnie główny problem podczas dyskusji na temat właściwych zachowań kierujących na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym jest taki, że może w niej uczestniczyć nawet dziesięciu specjalistów i każdy będzie mówił o innym rodzaju „ronda” - jak zatem mają się dogadać?
Szukanie uniwersalnych zasad ruchu dla różnych rodzajów rond i rondek, traktując je wszystkie bez żadnych podstaw prawnych w całości pod względem zasad ruchu jak jedno "klasyczne" skrzyżowanie w rozumieniu art. 2.10 p.r.d. z wysepką leżącą w całości na wspólnej powierzchni krzyżujących się dwóch dróg,  jest z góry skazane na niepowodzenie, gdyż przy "ruchu okrężnym" jednokierunkowa jezdnia biegnie dookoła wyspy środkowej, a przy wszystkich podporządkowanych wlotach i ogólnych zasadach ruchu  (nie ma takich pojedynczych skrzyżowań w rozumieniu zasad ruchu) jednokierunkowe jezdnie biegną na wprost do wylotów tworząc z wlotami osobne skrzyżowania wg art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Co ma powiedzieć kierowca, który zbliża się do określonego obiektu inżynieryjnego i tam nagle jest zaskoczony przez myśl inżyniera, której dotychczas na swojej drodze nie spotkał?
Po prostu ma przestrzegać obowiązujących zasad ruchu opisanych jednoznacznie naszym prawem i poruszać się właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia, gdyż w ustawie Prawo o ruchu drogowym oraz obowiązującej Polskę i jej sygnatariuszy Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym nie przewidziano żadnych specjalnych zasad ruchu zarówno dla placów jak obiektach skanalizowanych wyspą środkową.
Musi jednak pamiętać,   wbrew takim „niepodważalnym autorytetom” jak Zbigniew Drexler, Władysław Próchniewicz, czy jak pan Mariusz Sztal, że „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” to nie RONDO, a wlotowe „skrzyżowanie” w rozumieniu zasad ruchu (art. 2.10 p.r.d.) na DOWOLNY co do wielkości i kształtu, ilości pasów ruchu, ilości wlotów i wylotów OBIEKT budownictwa drogowego zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego”. O tym, że jednokierunkowa  jezdnia biegnie okrężnie powiadamia kierującego zgodnie z prawem umieszczony na wlocie znak C-12 „ruch okrężny”. Kierujący wie, że jezdnia którą się porusza okrążając wyspę lub plac połączy się z tą samą drogą którą on wjeżdża na tak zorganizowany obiekt. W związku z tym na wlocie nie ma prawa być strzałek kierunkowych a jazda okrężnie biegnącą jezdnią, tak samo jak jazda krętą drogą, nie wymaga zastosowania się kierującego do art. 22 ustawy p.r.d., co potwierdził w swoim wyroku sąd w Gliwicach. Ruch odbywa się okrężnie co do zasady przy prawej krawędzi jezdni (art. 16.4 ustawy p.r.d.). Kierujący wie, że nawet jak pasów ruchu nie wyznaczono lub są nieczytelne to i tak biegną one jedynie okrężnie, a ruch na nich odbywa się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Cała reszta to wprost zapisy ustawy Prawo o ruchu drogowym (art. 16.4, art. 22.1, art. 22.2.1, art. 22.4 i 22.5).
2.      Nowoczesne rondo” czyli obiekt skanalizowany wyspą środkową z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, zwykle trzema lub czterema, biegnącymi na wprost do wylotów nie ma prawa być znaczony znakiem C-12, gdyż to rozwiązanie komunikacyjne nie ma nic wspólnego z „ruchem okrężnym” w rozumieniu dyspozycji tego znaku. Kierujący widząc na wlocie strzałki kierunkowe i znak podporządkowania A-7 lub znak B-20 „STOP” wie, że jezdnie na tak zorganizowanym obiekcie biegną na wprost do wylotów. Jeżeli musi opuścić dany pas ruchu by np. wjechać na pas ruchu jezdni drogi poprzecznej stosuje się do art. 22.1 , art. 22.2.2 i art. 22.5 ustawy p.r.d. Nieuprawniony na wlotach znak C-12 traktuje zgodnie z wymysłem tej patologii za znak C-1 lub C-9.
- to jedno skrzyżowanie czy kilka?
Żaden złożony obiekt drogowy w formie jednopoziomowego skrzyżowania dróg publicznych, a więc i skanalizowany wyspą środkową, zarówno w Polsce jak i na kontynencie europejskim nie jest w rozumieniu zasad ruchu w całości jednym „skrzyżowaniem”. Tak czy inaczej kierujący zawsze musi pokonać to pierwsze „skrzyżowanie” o którym mówi art. 2.10 ustawy Prawo w całkowitej zgodnie z jego oznaczeniem.
- jadę prosto, w lewo czy może „trzecie w prawo”?
Jazda zgodnie z zamiarem i wskazaniem tablicy przeddrogowskazowej lub wprost drogowskazu nie musi wiązać się z manewrem skrętu w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d. . To organizacja ruchu danego obiektu zdecyduje o tym jakie manewry musi wykonać kierujący, aby zgodne z obowiązującymi zasadami ruchu zrealizować swój zamiar.
-„migać” czy „nie migać”?
            Jeżeli kierujący nie opuszcza drogi którą się porusza, nie zawraca na niej i nie zmienia pasów ruchu to niczego nie sygnalizuje.
- który pas zająć?
Jeżeli obiekt jest zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” to niezależnie od wybranego wylotu zajmuje co do zasady prawy pas ruchu (art. 16.4 ustawy p.r.d.), chyba że jest on zajety. Przy ogólnych zasadach ruchu zgodnie z oznaczeniem kierunkowym wlotów.
Te i inne pytania towarzyszą niemalże za każdym razem gdy pojedziemy do obcego miasta.
Gdyby w WORD uczono nie wg wymysłów PRAWA KORPORACYJNEGO opartego na wymysłach Zbigniewa Drexlera lub Władysława Drozda a wg ustawy Prawo o ruchu drogowym nie byłyby problemów, gdyż wszystko co potrzebne znajduje się w ustawie Prawo o ruchu drogowym.
Niestety, tu rozczaruję, nie ma złotego środka, po zastosowaniu którego, rozwiązalibyśmy wszystkie przedstawione wyżej problemy.
Jak wykazano wyżej złotym środkiem jest właściwie rozumiane obowiązującego prawa, zgodne z nim właściwe nauczanie i znakowanie wlotów obiektów z wyspą środkową zorganizowanych wg ogólnych zasad ruchu z podporządkowanymi wszystkimi wlotami.
Niestety, najpierw budowaliśmy „ronda” - najróżniejsze w swojej konstrukcji a później „kombinujemy” jak do tego dostosować prawo…
Kolejna manipulacja i nieprawda. Jeszcze w ubiegłym wieku opracowano w Polsce Instrukcję projektowania małych rond zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego. Okrężnie biegnąca jezdnia była zaznaczona zewnętrzną okrężnie biegnąca linią krawędziową. Gdy pojawiły się pierwsze większe dwupasowe obiekty opracowano obowiązujące do dziś w GDDKiA „Wytyczne projektowania ROND”, też zorganizowanych wg zasad „ruchu okrężnego”, gdyż wtedy nie było jeszcze w Polsce nowszych rozwiązań. Też okrężnie biegnąca zewnętrzną linią krawędziową podkreślano okrężny przebieg jezdni. Zgodnie z naukami Drexlera, powielanymi bezmyślnie przez WORD-wskich ekspertów, w czerwonej książeczce (rozp. 220 będące całkowitym tworem polskich „ekspertów”) nie dość, że nie ma tej linii krawędziowej, to na wszelki wypadek nie ma też okrężnie wyznaczonych pasów ruchu. Na szczęście nie wszyscy projektanci dali się zwariować.
Wzorując się na naszych sąsiadach, należało zachować się tak jak w Niemczech. Najpierw ustalono jak ma „rondo” wyglądać, jak należy się na nim zachować, jakie musi spełniać wymagania, etc., a później zaczęto wg tego budować, stąd ta jednorodność i stąd możliwość zaproponowania prawa dedykowanego takim skrzyżowaniom.
Kolejne kłamstwo. U nas zrobiono dokładnie tak samo (Wytyczne projektowania), a prawo o ruchu drogowym mamy co do zasady zgodne z ich prawem, gdyż musi być ono zgodne z Konwencja wiedeńską o ruchu drogowym.
Tam nie mieli Drexlera i jego bezmyślnych plagiatorów wg którego RONDO to w całości jedno klasyczne skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu, ruch okrężny to skręcanie w lewo przy wyspie, znak C-12 to znak RONDO będący jedynie odpowiednikiem znaku C-9 lub C-1, o innych wymysłach nie wspomnę.
Dzisiejsza dyskusja dotycząca sygnalizowania jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej, bo ważniejsza od kierunkowskazu w tym przypadku będzie pozycja na drodze, właściwa obserwacja zachowań innych uczestników i umiejętność przewidywania zdarzeń. Sam kierunkowskaz, bywa że bardzo istotny, ale generalnie służy jedynie, albo do komunikowania się ze sobą. Każdy z nas, kierowców używa kierunkowskazu nawet tam gdzie przepisy o tym nie stanowią, gdyż ma poczucie pewnej odpowiedzialności oraz czuje potrzebę poinformowania innych o swoich zamiarach. Dlaczego zatem na „rondzie” miałoby być inaczej?
Odpowiadam. Dlatego, że Polska nie jest wyizolowaną enklawą i obowiązuje ją przestrzeganie przyjętych w Europie zasad ruchu, nie wg wymysłów uznanych za geniuszy ignorantów z poprzedniej epoki, a wg znowelizowanej w 2006 roku Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. Niemcy w 2006 roku zapisali wprost w swoim prawie, że wjeżdżając na obiekt zorganizowany wg zasad ruchu okrężnego nie wolno włączać kierunkowskazów, a my nawet nie przetłumaczyliśmy tej nowelizacji, pomimo upływu dziesięciu lat, na język polski. Za nic też mamy wyrok sądu w Gliwicach który potwierdził, że nie ma podstaw do włączania lewego kierunkowskazu przed wjazdem na „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”.
Może dobrze się stało, że takie wyroki Sądu się pojawiły, gdyż wszczęły dyskusję. Może należy odważyć się i dostosować prawo do potrzeb a nie potrzeby do prawa?
Nie trzeba dostosowywać prawa do potrzeb. Zrobił to w swoich publikacjach Zbigniew Drexler, po to by prawo pasowało do jego bezprawnych wymysłów. Wystarczy panie Sztal przestrzegać obowiązującego prawa i właściwie je rozumieć.
Mariusz Sztal


wtorek, 24 stycznia 2017

80. Matuszewski G. Egzaminator nadzorujący WORD. Kolejny popis niewiedzy.

Grzegorz Matuszewski. Jak jeździć i egzaminować po „rondzie” skoro prawo jest nieprecyzyjne?
Komentuje: Ryszard Roman Dobrowolski
(552-14 fot. J. Michasiewicz)
Grzegorz Matuszewski, egzaminator WORD, kierownik biura obsługi interesanta i szkoleń oraz wydziału organizacji egzaminów WORD we Włocławku, od lipca 2007 roku egzaminator nadzorujący.

Ponieważ to od właściwego rozumienia obowiązującego prawa przez egzaminatorów zależy poziom wyszkolenia przyszłych i obecnych kierowców (instruktorów też szkolą WORD-y) w kolejnym komentowanym artykule zobaczymy jaką wiedzą dysponuje, a w zasadzie jak rozumie obowiązujące prawo dotyczące zasad ruchu drogowego, egzaminator nadzorujący, który publicznie przyznał, że co województwo to inna interpretacja obowiązującego nas wszystkich prawa.
Nie powinno go to dziwić skoro w każdym WORD obowiązuje egzaminatorów bezprawną decyzją dyrektora danego ośrodka ich własne prawo zwyczajowe (korporacyjne), w części oparte na wymysłach ministerialnego urzędnika z czasów PRL Zbigniewa Drexlera, w części wg także pozbawionych podstawy prawnej wymysłów Władysława Drozda z Krajowej Rady Audytorów, czyli elity „super egzaminatorów”, czytaj: dyrektorów WORD, którzy nie są spieszni do zabierania głosu w sprawie, w której są de facto winowajcami. Tu wyrazy szacunku za odwagę dla Pana dyrektora gorzowskiego WORD.
Nic dziwnego, że w innych ośrodkach dyrektorzy za pomocą podwładnych za wszelka cenę usiłują zbagatelizować problem twierdząc wbrew prawdzie, że to obowiązujące prawo jest ułomne, a nie ich decyzje.

Pan Grzegorz Matuszewski jako jedyny słusznie zauważył, że określenia RONDO brak w zapisach ustawy Prawo o ruchu drogowym. Dodam, że w obowiązującej Polskę Konwencji o ruchu drogowym też o rondzie nie ma ani słowa.
Odnosząc się do całej dyskusji dot. przejazdu przez skrzyżowanie gdzie ruch odbywa się wokół wyspy, spowodowanej decyzją unieważnienia egzaminu państwowego na prawo jazdy, myślę, że do problemu trzeba podejść nie tylko prawnie lecz bardziej praktycznie. Zadając sobie pytanie - jak mam przejechać przez takie skrzyżowania? -odpowiadam - bezpiecznie - jak egzaminować? - odpowiadam bezpiecznie i rozsądnie.
Rozwijając zagadnienie przejazdu przez „rondo” (choć to nazwa nie wynikająca wprost z definicji skrzyżowania) przeanalizowałbym stopień ryzyka, które towarzyszy praktycznie każdej nowej sytuacji na drodze i podjąłbym działania gwarantujące bezpieczeństwo.
Gwarantem tego bezpieczeństwa będą kwestie związane z zasadami właściwej obserwacji, przestrzegania pierwszeństwa, pozycji początkowej przed wjazdem na skrzyżowanie, sygnalizowaniem manewru oraz jego opuszczeniem.
Gwarantem bezpieczeństwa na drogach, poza właściwym ich znakowaniem i rozsądkiem kierujących jest przestrzeganie przez nich obowiązującego prawa, co ważne, jednakowo rozumianego przez wszystkich uczestników ruchu drogowego.
O ile zasady przestrzegania pierwszeństwa na takich skrzyżowaniach są prawnie precyzyjnie określone i nie budzą większych wątpliwości (C12+A7), to pozycja przed wjazdem oraz sposób sygnalizowania manewrów, dla niektórych kierowców jest wątpliwa.
Niestety właściwej wiedzy nie mają egzaminatorzy WORD, co potwierdził gliwicki sąd uznając wymaganie włączenia lewego kierunkowskazu przed wjazdem na obiekt z wyspą  środkową zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” za niewłaściwe, a tak naprawdę bezprawne, czego nie raczy zauważyć Pan egzaminator.
Znak C-12  „ruch okrężny” ze znakiem A-7 „ustąp pierwszeństwa”, lub bez tego znaku, dotyczy wszystkich pasów ruchu w obrębie „skrzyżowania” (art. 2.10 ustawy p.r.d.) wlotowego na obiekt zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 „ruch okrężny”, a nie całego „skrzyżowania” skanalizowanego wyspą środkową w rozumieniu przepisów wykonawczych do ustawy Prawo budowlane.
Wjazd na każde skrzyżowanie łączy się z zamiarem wykonania konkretnego manewru.
Twierdzenie jest prawdziwe pod warunkiem, że dla egzaminatora WORD manewrem jest jazda drogą bez zamiaru jej opuszczania na „skrzyżowaniu”, co nie ma żadnego związku z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Zatem na „rondzie” można jechać prosto (chociaż realnie trzeba kręcić kierownicą), skręcić w lewo lub w prawo, bądź zawrócić. Oprócz jazdy na wprost każdy z wymienionych manewrów związany jest ze zmianą kierunku jazdy, a czasami łączy się także ze zmianą pasa ruchu. Żeby to zrozumieć w pełni, na czynniki pierwsze należy rozdrobnić definicję drogi, jezdni, pasa ruchu, skrzyżowania i wytłumaczyć co jest zmianą kierunku jazdy (formalną i realną).
Żeby wypowiadać się publicznie w sposób odpowiedzialny, SZCZEGÓLNIE GDY SIĘ JEST PAŃSTWOWYM EGZAMINATOREM, trzeba samemu właściwie rozumieć obowiązujące prawo, a nie próbować tłumaczyć pozaustawowe wymysły obowiązujące w WORD.
Jaki przepis Kodeksu drogowego pozwala na zmianę pasa ruchu na SKRZYŻOWANIU w rozumieniu zasad ruchu, skoro właściwy pas ruchu należy zająć przed tak rozumianym skrzyżowaniem? Gdzie jest przepis który pozwala na przełaczenie kierunkowskazu z lewego na prawy w trakcie wykonywania manewru skrętu w lewo? Gdzie zapisano, że jadąc na wprost bez zmiany kierunku jazdy należy włączyć prawy kierunkowskaz? Gdzie jest mowa o sygnalizowaniu wjazdu i wyjazdu ze skrzyżowania o którym jest mowa w ustawie Prawo o ruchu drogowym? Gdzie wreszcie w obowiązującym w Polsce prawie jest zapis wg którego skręcanie w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym to zmiana kierunku jazdy w stosunku do stron świata lub kręcenie kierownicą.
Egzaminator ma obowiązek wiedzieć, że RONDO to „skrzyżowanie” dróg publicznych w rozumieniu obiektu budownictwa drogowego skanalizowanego okrągłą lub owalną wyspą środkową dla którego w 1999 roku rozporządzeniem określono warunki techniczno-budowlane. Tak rozumiane „skrzyżowanie” nie ma nic wspólnego z określeniem „skrzyżowanie” w związku z zasadami ruchu (art. 2.10 ustawy p.r.d.).
Osobną i ważną nie tylko na „skrzyżowaniach” jest wiedza dotycząca zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, w którym nie ma takiego wymysłu jak formalna i realna zmiana kierunku jazdy.
Dla małego Kazia posługującego się w zależności od wieku „dziecinnym lub chłopskim rozumem”, dla uznanych polskich ekspertów i czerpiących wiedzę z ich mądrości egzaminatorów WORD, pomijam wykładowców i instruktorów OSK uzależnionych od woli i wiedzy tych ostatnich, odnoszą bezpodstawnie do stron świata i uzależniają od kręcenia kierownicą, gdy tymczasem zgodnie z właściwym rozumieniem oczywistego w tej materii prawa, zmiana kierunku jazdy dotyczy drogi którą porusza się kierujący w związku z zamiarem jej opuszczenia w celu wjazdu na inną drogę lub przydrożną nieruchomość. Oczywistym jest bowiem, że skręt w prawo lub w lewo z drogi którą jedzie kierujący zakończyć się musi opuszczeniem tej drogi, Potwierdza to wprost art. 16 obowiązującej Polskę Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym.
W związku z tym, w wymienionych sytuacjach mamy obowiązek prawny stosować przepisy wynikające z art. 22 ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Łatwo jest wtedy, gdy pasy ruchu są wyznaczone i dodatkowo wskazane są kierunki jazdy z danego pasa ruchu. Często jednak tak nie jest.
Egzaminator włocławskiego WORD z uporem usiłuje podważyć kompetencje sądu twierdząc, że egzaminowany miał obowiązek zastosować się do wymagań egzaminatora.
Strzałki kierunkowe na wlotach oznaczają, że dany obiekt nie ma nic wspólnego z „ruchem okrężnym” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12. Strzałka „na wprost” na wlocie oznacza, że jadąc tak oznaczonym pasem ruchu kierujący dojedzie do przeciwległego wylotu bez jego opuszczania, czyli bez konieczności stosowania się do wymogów art. 22 ustawy p.r.d. Tak zorganizowane obiekty nie mają prawa być znaczone znakami C-12 , ale to już sprawa polskiej patologii autorstwa Zbigniewa Drexlera i stołecznych inżynierów ruchu z dawnych peerelowskich czasów. Proszę więc zapomnieć o bezprawnie dodawanych znaków C-12 do znaków A-7 „ustąp pierwszeństwa” (nie mylić z uprawnionym dodawaniem znaku A-7 do znaku C-12) ustawionych na wszystkich wlotach tzw. „nowoczesnych rond” turbinowych, spiralnych i odśrodkowych ze strzałkami kierunkowymi na wlotach i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów, co nie ma nic wspólnego z „ruchem okrężnym, który nie jest skręcaniem w lewo przy wyspie z tych jezdni z włączonym lewym kierunkowskazem.

I teraz to co najważniejsze .
Wiemy już, że nie mając zamiaru opuszczenia nawet najbardziej krętej drogi którą porusza się kierujący, nie ma on obowiązku stosowania się do wymagań art. 22 ustawy p.r.d., a zatem wg naszego prawa ma wówczas ustawowy obowiązek poruszać się przy prawej krawędzi jezdni. Pozostaje zatem jeszcze jedynie wiedza o przebiegu drogi na wlotach i obwiedni obiektu zorganizowanego wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 „ruch okrężny”.
Jezdnia na obiekcie zorganizowanym wg zasad „ruchu okrężnego” biegnie okrężnie dookoła wyspy lub placu będąc częścią tej samej drogi przed wjazdem na tak zorganizowany obiekt.
Każde „skrzyżowanie”(art. 2.10 p.r.d.) wlotowe obiektu zorganizowanego wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 „ruch okrężny” jest zatem połączeniem tej samej drogi włącznie ze wspólnymi powierzchniami powstałymi w wyniku tego połączenia i to ono nosi nazwę „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” na którym zgodnie z art. 24.7.3 ustawy p.r.d. wolno wyprzedzać pojazdy silnikowe, nawet gdy nie jest ono kierowane.
Jazda przez „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” jest jazdą tą samą drogą o bardziej lub mniej odgiętym torze jazdy, co nie wymaga włączania kierunkowskazów i zajmowania przed wjazdem innego pasa ruchu niż prawy, chyba, że jest on zajęty. Zmiana kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d. nastąpi dopiero na wylocie, gdyż będzie skrętem w prawo z tej okrężnie biegnącej jezdni na drogę wylotową, co dozwolone jest tylko z zewnętrznego pasa ruchu (art. 22.1, art. 22.2.1, art. 22.5 ustawy p.r.d.).
Na tym można by zakończyć, gdyż to całkowicie i jednoznacznie wyjaśnia dlaczego sąd uznał włączanie lewego kierunkowskazu przed wjazdem na obiekt zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu znaku C-12 za bezprawne.
Rozpatrywane skrzyżowanie różni się budową od tradycyjnego i próba interpretowania w inny sposób zasad poruszania się po takim skrzyżowaniu jest własną opinią określonych środowisk. Są co prawda wyjątki różnicujące „rondo”, ale jest ich bardzo mało, np. wyprzedzanie nie jest zabronione, a w sytuacji ronda o ruchu kierowanym, skręcający pojazd szynowy, mający zielony sygnał, ma pierwszeństwo przed pojazdem jadącym z przeciwka na wprost.
Wiemy też dobrze, że poruszając się po drogach nie wszystko uda się rozstrzygnąć prawnie. Chociażby kłopot stanowi kolejność przejazdu na typowym czterowlotowym skrzyżowaniu „równorzędnym” na którym w tym samym czasie pojawią się cztery pojazdy (po jednym na każdym z wlotów).
W związku z tym w sytuacjach problemowych powinnyśmy stosować niepisane zasady wynikające z własnego doświadczenia, składające się na defensywny (proaktywny) styl jazdy, którego źródłem postępowania jest taktyka i technika jazdy oraz prawo.
I właśnie o to PRAWO chodzi! Tam gdzie PRAWO reguluje zasady ruchu, każdy kierujący ma obowiązek się do tego prawa stosować i to właściwie co do obowiązujących zasad ruchu w danym miejscu drogi i jej oznaczenia.
Tak samo należy postępować na „rondzie”. Prawo nie zwalnia nas z sygnalizowania manewru zmiany kierunku jazdy (pozycja początkowa - przed wjazdem), ale budowa dzisiejszych skrzyżowań tego typu, ich bardzo duża powierzchnia, a także ilość zjazdów ze skrzyżowania, pozwala na zaniechanie sygnalizowania (zarówno przed wjazdem jak i zjazdem), gdyż może to doprowadzać do dezorientacji innych uczestników ruchu.
I tu mamy przykład hipokryzji. Autor odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i gani innych za prywatne poglądy w sprawie zasad ruchu na rondach, a sam taki ogląd podziela, zauważając przy tym ogólnych chaos i niekończące się dyskusje, jak wykazałem całkowicie zbyteczne.
W naszym kraju paradoks mamy taki, że różne środowiska odpowiedzialne za BRD mają różne zdania na ten temat, prowadząc miedzy sobą dyskusje, które od dłuższego czasu nic nowego nie wnoszą. Przy okazji jakiegoś wydarzenia temat wraca i jest spłycany wyłącznie do analizy prawnej. Kończy się to tym samym, że inaczej na takich skrzyżowaniach jeździmy w centralnej, a inaczej w południowej części kraju. Ma to bardzo zły wydźwięk społeczny, gdyż takie samo zachowanie osób zdających egzamin w różnych miastach, może zostać inaczej ocenione, a każdy z egzaminatorów będzie miał wewnętrzne przekonanie że właściwie postąpił.
Egzaminy na prawo jazdy można unieważnić, szczególnie wtedy, gdy prawo jest nieprecyzyjne. Sąd (cytat z uzasadnienia wyroku) nie kwestionuje interpretacji norm prawnych zawartych w różnych publikacjach, stwierdza jedynie tyle, że nie może być ona podstawą oceny prawidłowości zadania wykonywanego przez osobę egzaminowaną. To oznacza jedno, prawo należy dostosować do realnych sytuacji na drodze.
Egzamin można unieważnić przede wszystkim wtedy, gdy jest on oceniany pomimo, że jest prowadzony na wadliwie oznaczonej drodze (np. wzajemnie wykluczające się oznakowanie) oraz gdy wymagania egzaminatora rozmijają się z obowiązującym prawem przez jego niewłaściwą interpretację przyjętą w danym WORD jako obowiązujące egzaminatorów prawo zwyczajowe. Z tą drugą sytuacją mamy do czynienia w omawianej sprawie.
Może w końcu przyszedł czas, by sytuacja zasad poruszania się po „rondach” nie dzieliła lecz przeobraziła się w merytoryczną dyskusję, która stanie się podstawą do wypracowania zmian w przepisach Ustawy prawo o ruchu drogowym, a które moim zdaniem są niezbędne. Może warto prześledzić prawo w innych krajach UE i spróbować je ujednolicić.
Jak wykazano to nie przepisy są wadliwe, a nieuprawnione ich interpretacje stosowane w praktyce WORD, powielane bezkrytycznie przez autorów popularnych poradników dla kierowców, gdyż co do zasady są one zgodne zarówno z Porozumieniami europejskimi jak i Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym oraz o znakach i sygnałach drogowych.
Od 2006 roku wszystkich sygnatariuszy Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym obowiązują jej znowelizowane zapisy podpisane przez prof. Marka Belkę, ale w Polsce nie mamy do dziś nawet ich oficjalnego tłumaczenia na język polski. Może z tego powodu, że lobby skupione wokół szczytnych haseł dotyczących BRD związane z Wojewódzkimi Ośrodkami Ruchu Drogowego obawia się kompromitacji twierdząc uparcie, że „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” to RONDO, a sam „ruch okrężny” to skręcanie w lewo przy wyspie wg art. 22 ustawy p.r.d. co wymaga przed tak zorganizowanym obiektem nieuzasadnionego niczym zajęcia lewego pasa ruchu i włączania lewego kierunkowskazu, co słusznie zakwestionował egzaminowany i gliwicki sąd.
W 2006 roku Czesi i Niemcy znowelizowali swoje prawo i wprost w nim zapisali, że przed wjazdem na „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” o którym jest mowa w dyspozycji znaku D,3 „obowiązujący ruch okrężny” (nasz znak C-12) NIE WOLNO włączać kierunkowskazów.
„Ruch okrężny” to nie skręcanie w lewo z włączonym lewym kierunkowskazem przy wyspie z jednej drogi biegnącej do wylotu na następną biegnącą do następnego wylotu, a jazda, jak to mówią urzędnicy francuskiego Ministerstwa Transportu, drogą która owija się wokół wyspy lub placu.
Grzegorz Matuszewski


niedziela, 22 stycznia 2017

79. Górny M. Były egzaminator, dziś szkoleniowiec, nie rozumie prawa o ruchu drogowym.

Marek Górny: Od wielu lat istnieje kilka „szkół”. Liczy się logika
Data publikacji 15-12-2016
Komentuje Ryszard Roman Dobrowolski 29-01-2017
  (552-1 fot. J. Michasiewicz)

            Marek Górny, były egzaminator MORD, szkoleniowiec - Kierownik Ośrodka Szkolenia Kierowców Centrum Edukacji Zawodowej CARGO Sp. z o.o. Oddział w Krakowie, współautor (wraz z Beatą Lewandowską) publikacji „Metodyka nauczania dla kandydatów na instruktorów nauki jazdy” twierdzi, wbrew prawdzie, że polskie przepisy nie regulują zasad sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy przed wjazdem na obiekt typu RONDO. Wszystko co potrzebne zapisano w ustawie Prawo o ruchu drogowym, bez potrzeby szukania definicji ronda i jakiś specjalnych zasad ruchu.

            Trwającą właśnie gwałtowną falą medialnej dyskusji poczułem się wywołany do wypowiedzi pomimo, że temat sygnalizowania na rondzie od wielu lat jest dyskutowany i wywołuje u mnie negatywne odruchy.
Skoro od czasu powstania WORD temat zasad ruchu obowiązujących na obiektach budownictwa drogowego typu RONDO jest ciągle poruszany, to tacy fachowcy jak Pan Marek Górny powinni przynajmniej zastanowić się gdzie tkwi przyczyna takiego stanu rzeczy. Nie czyni tego, gdyż święcie wierzy, niczym w prawdę objawioną, w prawo korporacyjne WORD oparte na wymysłach uznanych za niepodważalne autorytety hochsztaplerów. I nie chodzi już nawet o to, że nie mając właściwej wiedzy bezmyślnie ściągali z prawa federalnego USA (Drexler)  i Wielkiej Brytanii (Drozd), a to że mając już dziś świadomość, że było to bezsensowne, gdyż wzorce dotyczą jedynie tych krajów i nie mają nic wspólnego z rozwiązaniem komunikacyjnym o polskiej nazwie "ruch okrężny", który istnieje niezależnie także w prawie drogowym tych krajów. W USA to "traffic circle" a Wyspach Brytyjskich "mini roundabout".

Niestety nasi geniusze, Zbigniew Drexller - twórca wymysłu, że RONDO to w całości pod względem zasad ruchu jedno klasyczne skrzyżowanie oraz patologii jaką jest w konsekwencji tego wymysłu bezprawne dodawanie znaku C-12 "ruch okrężny" do znaków A-7 "ustąp pierwszeństwa" na wszystkich podporządkowanych wlotach "nowoczesnych rond", na których jednokierunkowe jezdnie biegną na wprost do wylotów, co nie ma nic wspólnego z "ruchem okrężnym" i jedynie okrężnie biegnącą jednokierunkową jezdnią zgodnie z dyspozycją znaku C-12, oraz Władysław Drozd - twórca metodyki egzaminowania i wymysłu jakim są uniwersalne zasady ruchu na RONDACH z BEZPRAWNYM założeniem, że wymysły Zbigniewa Drexlera są uprawnione, poza opuszczaniem ronda przy jeździe na wprost ze wszystkich pasów ruchu, szczególnie wtedy gdy pasy te biegną jedynie okrężnie. Uznał za Drexlerem, że znak C-12 to nieistniejący w polskim prawie i Konwencji wiedeńskiej o znakach i sygnałach drogowych znak "RONDO"  będący wg Drexlera jedynie odpowiednikiem znaku C-9 lub C-1 z którymi nie ma nic wspólnego.

Dzięki nim mamy panoszące się w tej sprawie bezprawie i na sumieniu w ostatniej dekadzie ponad stu zabitych i kilka tysięcy rannych na BEZPIECZNYCH RONDACH, niekoniecznie z własnej winy.
Nasi najbliżsi sąsiedzi, przyglądając się w 2005 roku bezowocnej dyskusji, a w zasadzie bezowocnemu bełkotowi, pod patronatem nieżyjącego już prof. Ryszarda Krystka, w 2006 roku zapisali w swoim prawie, że wjeżdżając na obiekt zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” nie wolno włączać żadnego kierunkowskazu, gdyż tam właściwie rozumieją dyspozycję znaku D,3 wg Konwencji wiedeńskiej (nasz C-12) i wiedza, że wjazd na tak zorganizowany obiekt jest kontynuacją jazdy na wprost.
            Wiemy, że nie ma przepisów regulujących to zagadnienie w sposób precyzyjny jak by to chcieli niektórzy z nas.
Wbrew temu twierdzeniu obowiązujące w Polsce prawo dotyczące zasad ruchu w sposób precyzyjny i jednoznaczny reguluje zasady ruchu także na placach i obiektach skanalizowanych wyspą środkową, a to z tej prostej przyczyny, że dla takich obiektów zgodnie z Porozumieniami europejskimi i ustaleniami Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym nie ma żadnych specjalnych, tak jak np. w USA i Wielkiej Brytanii, zasad ruchu.
Wystarczy tylko tak jak u naszych bliższych i dalszych sąsiadów właściwie ROZUMIEĆ czym wg dyspozycji znaku C-12 jest „ruch okrężny”, odróżniać „skrzyżowanie” w rozumieniu zasad ruchu od „skrzyżowania” w rozumieniu obiektu budownictwa drogowego, wiedzieć czym jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” w rozumieniu zasad ruchu oraz o jakiej zmianie kierunku jazdy albo w stosunku do czego mówi art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Niestety za sprawą WORD i pisanych pod ich dyktando poradników dla kierowców ta wiedza jest dla egzaminatorów i szkoleniowców wiedzą tajemną w związku z czym uważają, że zamiast prawa obowiązuje ich „chłopski rozum” dumnie nazywany rozwaga i logiką.
            Problem jest w tym, że doświadczony egzaminator mając taki dylemat winien odstąpić od wydawania jednoznacznie negatywnej oceny w takich sytuacjach. Przez 12 lat egzaminowania, nigdy sygnalizowanie na rondzie nie było dla mnie podstawą do wydania oceny negatywnej. Zwracałem czasami uwagę na uchybienia i oczekiwałem uzasadnienia ze strony osoby zdającej. Jeżeli była logiczna, nie starłem się na siłę udowadniać swojej racji, gdy było brak logiki w tłumaczeniu starałem się przedstawić swój pogląd na ten temat.
            Od wielu lat istnieje kilka „szkół” w tym temacie, odbyło się wiele konferencji i spotkań i słyszałem czasem z ust uznanych fachowców takie teorie, że włosy na głowie stawały. Dlatego przyjąłem zasadę, która kiedyś została wyrażona w zeszytach „Paragrafu na Drodze” wydawanego przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych przez p. Wojciecha Kotowskiego, że jeżeli coś nie jest skodyfikowane, a nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego nie należy tego zwalczać.
O wielu szkołach i polskich fachowcach już pisałem. Zgadzam się też z teza, że w ruchu drogowym konieczna jest rozwaga, jednak nie może być mowy o braku poszanowania dla obowiązującego prawa, szczególnie gdy w sposób jednoznaczny reguluje ono dane zagadnienie, a jedynie bezkarne i nieuprawnione jego interpretacje powodują jego nagminne i niejednokrotnie nieświadome naruszanie. Poza tym każdy kierujący ma prawo wierzyć, że inny kierujący nie tylko zna obowiązujące prawo co do jego litery, ale także przestrzega tego prawa zgodnie z jego duchem, a nie wymysłami niedouczonych instruktorów uzależnionych od zarozumiałych egzaminatorów WORD i ich dyrektorów.
            Rozdrabnianie włosa na czworo i walka do krwi, aby wyszło na moje nie prowadzi do żadnego rozwiązania. Choćby zapadło jeszcze wiele wyroków to w Polsce nie obowiązuje prawo precedensu, można się na nie powoływać, ale i tak Sąd ma swobodę oceny dowodów. W dyskusji Koledzy wykazali się fantastyczną wiedzą przed, którą mogę jedynie pochylić czoła, lecz na każdy argument są kontrargumenty zależne od przekonania o swojej racji. I cokolwiek w tym zakresie zechce zrobić ustawodawca, to nie usatysfakcjonuje wszystkich.
Tak właśnie rodzi się bezprawie. Zamiast chwili zastanowienia nad tezami uzasadnienia deprecjonuje się sędziów i wydany przez nich wyrok, gdyż „MY” pomimo braku właściwego wykształcenia i właściwej wiedzy i tak wiemy lepiej, a jak nie wiemy to opierając się na „chłopskim rozumie” nazywanym dla niepoznaki logiką i zdrowym rozsądkiem zaprzeczamy mu coś sobie wymyślając nawet jak wprost to zaprzecza zapisom obowiązującego prawa, nazywając to wyjątkiem.
Wg tych pozaustawowych wymysłów znak C-12 „ruch okrężny” to znak RONDO zastępujący znaki C-9 lub C-1 powielane na całym obwodzie wyspy środkowej, RONDO o którym milczy nasze i obowiązujące nas prawo o ruchu drogowym to nie wiadomo dlaczego „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”, „ruch okrężny” to skręcanie w lewo przy wyspie z włączonym jeszcze przed wjazdem na „skrzyżowanie” lewym kierunkowskazem, który w trakcie wykonywania manewru skrętu w lewo, czyli jeszcze przed jego zakończeniem, wyłączamy po to by włączyć prawy kierunkowskaz nadal skręcając w lewo na drogę poprzeczną twierdząc, że sygnalizujemy nieistniejący w prawie zamiar wykonania manewru opuszczenia „skrzyżowania”. Ni jak to się ma do sygnalizowania zamiaru jeszcze przed wjazdem na „skrzyżowanie” z zamiarem jego opuszczenia np. na trzecim wylocie po prawej lub lewej, ale wg Pana Górnego  to zapewne wyjątek i „chłopski rozum” coś podpowie jednemu z drugim geniuszowi z WORD.
Oto wymysły Zbigniewa Drexlera będące bazą dla obowiązującego w WORD prawa korporacyjnego. Wg tego geniusza „chłopskiego rozumu”, tak jak w USA na ich „modern roundabouts” tak samo na wprost do przeciwległego wylotu na obiekcie z wyspą środkową i pasami ruchu biegnącymi jedynie okrężnie, można jechać dowolnym pasem ruchu, a w zasadzie w poprzek tych pasów, co jest wprost pogwałceniem obowiązującego prawa (niedozwolony skręt w prawo z okrężnie biegnącej jezdni) i przyczyną najpoważniejszych, także śmiertelnych, wypadków na bezpiecznych ze swej natury obiektach zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego.
            Zachowajmy trochę zdrowego rozsądku, szkólmy i egzaminujmy ludzi umiejących zachować się w ruchu drogowym w sposób poprawny i logiczny. Na konferencji CIECIA Georg Barth w 2004 roku powiedział słowa „Jedź tak, abyś sobie i innym nie uczynił krzywdy” i to jest kwintesencja bezpieczeństwa ruchu drogowego i cel naszego działania.
Pozdrawiam, Marek Górny
Zdrowy rozsądek powinien podpowiedzieć ignorantom szukającym za wszelką cenę usprawiedliwienia swojej niewiedzy w niby wadliwym prawie, że każdy kierujący ma obowiązek poruszać się na drogach publicznych zgodnie z zapisami ustawy Prawo o ruchu drogowym właściwie co do miejsca na tej drodze oraz jego oznaczenia.
To co powiedział cytowany Georg Barth nie upoważnia do twierdzenia, że nie potrzebne są regulacje prawne dotyczące zasad ruchu, albo że można je sobie dowolnie interpretować.

Zgodnie z art. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. 

78. Wroński M. Ekspert BRD nie rozumie zapisów ustawy Prawo o ruchu drogowym

Maciej Wroński: Święty Tomasz z Akwinu a poprawne sygnalizowanie manewrów na rondach.
Opublikowano 21 grudnia 2016 r.
Komentuje Ryszard Roman Dobrowolski 29-01-2017
(fot. J. Michasiewicz)

Maciej Wroński, z wykształcenia prawnik, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Swoją pracę zawodową rozpoczynał w latach 90-tych ubiegłego wieku w Departamencie Administracji Ruchu Drogowego w ówczesnym Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej, a następnie pracował w Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W latach 2003 – 2007 był Dyrektorem Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury, w 2007 – 2008 – był Dyrektorem ds. prawnych w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, a w od 2008 do 2014 roku był Dyrektorem Biura Prawnego w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Od 2014 r. pełni funkcję Przewodniczącego Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska". 

Jak widać z zasadami ruchu drogowego ten ekspert nie bardzo miał do czynienia, a pomimo tego zabrał głos w sprawie głośnego już wyroku sądu w Gliwicach. Uczynił to w tak bezczelny i zupełnie nieprofesjonalny sposób, że w zasadzie należałoby pominąć to milczeniem, gdyby nie możliwość ukazania jakich to mamy w Polsce fachowców i ekspertów od zasad ruchu drogowego.
Zamiast merytorycznej odpowiedzi otrzymujemy wątpliwej wartości wykład o diabłach na łepku szpilki, zwierzętach pociągowych oraz zmierzchu, co nie ma żadnego związku z tematem włączania lewego kierunkowskazu przed wjazdem na „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym o którym ostrzega kierujących znak A-8. 
Zamiast tego dowiadujemy się, że mający słuszne wątpliwości co do braku zgodności prawa korporacyjnego WORD, które bezprawnie obowiązuje w praktyce zawodowej instruktorów i egzaminatorów, z prawem ustawowym, są niezrównoważeni psychicznie. Zapewne podobny pogląd ma ten "wybitny" znawca prawa drogowego w stosunku do sędziów, gdyż tak oto odniósł się do wyroków WSA w Gliwicach, który miał czelność podważyć fachowość nieomylnych nad nieomylnymi, czyli nierozumiejących obowiązującego prawa wpływowych dyrektorów WORD. Niestety Panu Maciejowi Wrońskiemu zabrakło wiedzy by wypowiedzieć się w tej sprawie merytorycznie. Odsyła więc czytelników do wypowiedzi wieloletniego szkoleniowca (następny post), który szkoli wg wymagań egzaminatorów WORD.
Święty Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (część II - O aniołach, rozdział LII § 3) rozpatrywał dylemat: „Czy wielu aniołów może być równocześnie w tym samym miejscu?”. Dało to później podstawę do dyskusji na temat liczby diabłów na łebku od szpilki. Takimi i podobnymi zagadnieniami pasjonowali się współcześni Tomaszowi z Akwinu intelektualiści. Dzisiaj mamy już świadomość, że zarówno z punktu widzenia teologicznego, jak i praktycznego rozważania te nie miały zbyt dużej wartości. I podobnie jest z trwającą od ponad dwudziestu lat dyskusją o poprawnym sposobie sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku ruchu lub pasa ruchu na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Są one całkowicie jałowe, gdyż od ich wyniku (wypracowanego konsensusu) poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego z pewnością się nie zmieni.
Prawnik, rzekomo fachowiec od zasad ruchu drogowego, członek zarządu organizacji działającej na rzecz BRD, mówiąc o sposobie sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy i pasa ruchu na „skrzyżowaniu o ruchu okrężnym” daje dowód na to, że nie ma w ogóle pojęcia czym w rozumieniu zasad ruchu jest zarówno zmiana kierunku jazdy jak i czym jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”.
Nie mając tej wiedzy nie wie też o jakim „skrzyżowaniu” jest mowa w dyspozycji znaku C-12, czym w rozumieniu dyspozycji tego znaku jest „ruch okrężny” oraz o jakiej i w stosunku do czego zmianie kierunku jazdy jest mowa w art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym.
Liczne postulaty, aby raz na zawsze uporządkować ten temat i dać jednoznaczne normy prawne przypominają, niestety, wiele innych dyskusji toczących się podczas każdorazowej nowelizacji zasad ruchu drogowego zawartych w ustawie Prawo o ruchu drogowym.
Liczne postulaty domagające się poszanowania prawa zasługują nie tylko na wysłuchanie, ale także na dopuszczenie myśli, że być może uznani za ekspertów interpretatorzy obowiązującego prawa wcale nie są ekspertami, a ponadto nie mają żadnych uprawnień do interpretowania prawa. Przywołane na rozprawie publikacje wg których przed wjazdem na obiekt skanalizowany wyspą środkową zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” z zamiarem jazdy na jego lewą stronę w stosunku do wjazdu, należy włączyć lewy kierunkowskaz sad uznał, za prywatne poglądy osób fizycznych które nie mają żadnej mocy prawne i jao takie nie mogą być dowodem w sprawie.
  
I tak dla przykładu wskazać można dyskusję toczoną w 1996 r. podczas prac ówczesnej Sejmowej Komisji Infrastruktury, którą wywołał jeden z posłów domagając się uporządkowania przepisów dotyczących pojazdów zaprzęgowych, przez wprowadzenie definicji zwierzęcia wykorzystywanego w zaprzęgu. Uczestnicy obrad kłócili się, czy powinno być to zwierzę kopytne, nieparzystokopytne, czy też parzystokopytne. Wypracowane już prawie porozumienia zburzyła uwaga o zaprzęganych do sań psach, które kopyt nie mają. A później było jeszcze bardziej gorąco i ciekawie, gdyż ktoś wskazał na istniejące już wtedy w naszym kraju fermy strusi, które także mogą być potencjalnymi zwierzętami pociągowymi. Te strusie ostatecznie pogrzebały temat, sprowadzając dyskusję ad absurdum.
Inna pozbawiona sensu dyskusja medialna została wywołana w połowie lat 90. przez kilku policjantów skarżących się dziennikarzom, że przepisy nie zawierają jednoznacznej definicji zmierzchu, co pozwoliłoby precyzyjnie wyznaczyć moment, od którego mogą być nakładane sankcje za niewłączenie świateł mijania. Przypomnijmy, iż astronomiczna definicja tego pojęcia mówi o położeniu środka tarczy słonecznej pomiędzy 12 a 18 stopniem kątowym poniżej linii horyzontu.
I właśnie ten przykład świetnie oddaje obecną dyskusję na temat używania świateł kierunkowskazów na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Dzisiejsza dyskusja, podobnie jak tamta, nie została rozpoczęta ze względu na wypadki lub kolizje wynikające z niewłaściwego prawa lub złego jego stosowania.
Trwająca od dwóch dekad dyskusja nie dotyczy zasad ruchu obowiązujących ma obiektach skanalizowanych wyspą środkową. Dla fachowca znającego zapisy i ustalenia Konwencji wiedeńskiej z którą nasze prawo ma obowiązek być i co do zasady jest zgodne, oczywistym jest, że nie ono jest ułomne. Problem dotyczy właśnie jego złej interpretacji i złego stosowania, co wymaga bezwzględnej reakcji osób odpowiedzialnych za poszanowanie prawa oraz szeroko rozumianego BRD, gdyż to wg tych nieuprawnionych interpretacji obowiązującego w Polsce i Polskę prawa o ruchu drogowym szkoli się i egzaminuje od prawie 20 lat polskich kierowców.
Tak, jak w tamtym przypadku, rozpoczęły ją osoby chcące mieć „zero-jedynkową instrukcję”, aby dokonać oceny zachowania kierującego pojazdem - tym razem chodzi o kandydata na kierowcę podczas egzaminu państwowego, przejeżdżającego przez tzw. rondo.
Trzeba przy tym wskazać, że ten temat wywołuje dzisiaj emocje, które skłaniają do zastanowienia się nad stabilnością psychiczną osób wypowiadających się w komentarzach pod wypowiedziami różnych ekspertów, a tym samym poddają w wątpliwość metodykę badań psychologicznych instruktorów i egzaminatorów lub sposób ich przeprowadzania wobec konkretnych osób. Przerażający jest bowiem poziom agresji i wręcz chamstwa, jakie prezentowane jest przez autorów niektórych komentarzy. I tu budzi się obawa, czy jest sens uczestnictwa w takiej dyskusji? Dla mnie chyba jednak nie. A osoby chcące poznać właściwy pogląd na kwestie używania kierunkowskazów odsyłam do dobrze napisanego tekstu Marka Górnego „Od wielu lat istnieje kilka „szkół”. Liczy się logika” zamieszczonego w „Prawie drogowym” w dniu 15 grudnia br.
Publiczne stwierdzenie członka zarządu organizacji „Partnerstwo dla bezpieczeństwa ruchu drogowego” której patronuje KRBRD, że właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy przed wjazdem na „skrzyżowanie” nie ma znaczenia, gdyż liczy się LOGIKA, jest kpiną z obowiązującego prawa. Podobnie odsyłanie przez prawnika, który z powodu braku wiedzy nie umie wyrazić opinii prawnej, do szkoleniowca z zakresu nauki jazdy całkowicie ubezwłasnowolnionego wymaganiami egzaminatora, jest kpiną z czytelnika.

Zobaczmy zatem jaką wiedzą odnośnie używania kierunkowskazów przed wjazdem na obiekt typu RONDO zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 dysponuje kierownik OSK, Pan Marek Górny (następny post).