poniedziałek, 29 stycznia 2018

115. Pierwszeństwo łamane. O kierunkowskazach, raz jeszcze.

Kolejny artykuł Marcina Łobodzińskiego, eksperta Wirtualnej Polski z zakresu techniki samochodowej, który zajmuje się zasadami ruchu drogowego, których najwyraźniej nie rozumie, albo inaczej, które rozumie zgodnie z wiedzą dyrektorów i egzaminatorów WORD  opartej na książkach uznanych przez WSA w Gliwicach (wyrok II SA/GI 888/16) za sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych oraz na tzw. stanowisku Krajowej Rady Audytorów, czyli dyrektorów WORD uznających siebie samych za super ekspertów, którzy upoważnili siebie samych do interpretowania obowiązującego prawa oraz jego stanowienia, np. na tzw. trudnych skrzyżowaniach. 
To ekspertom z WORD, MORD i PORD zawdzięczamy takie patologie, jak bezprawne wprowadzanie segregacji kierunkowej na wlotach budowli drogowych zorganizowanych zgodnie z nakazem znaku C-12 oraz, równie bezprawnie, dodawanie znaków C-12 do znaków A-7 na wlotach tzw. nowoczesnych rond odśrodkowych z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, w tym na wlotach rond spiralnych i turbinowych, które nie maja nic wspólnego z "ruchem okrężnym"  w rozumieniu obowiązującej od 1999 roku dyspozycji znaku C-12 i znaku D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji wiedeńskiej o znakach drogowych, obowiązującej Polskę od roku 1988.
Niestety pan redaktor Marcin Łobodziński nie wyciągnął żadnych wniosków z otrzymanej korespondencji oraz licznych wpisów internautów, popartych niejednokrotnie rysunkami i to zarówno wtedy, gdy wymyślał zasady ruchu na budowlach typu rondo, jak i wtedy, gdy myląc kierunek z kierunkiem jazdy pisał o skrzyżowaniach na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Najbardziej denerwującym jest to, że nie mając wiedzy i uprawnienia, publicznie krytykuje obowiązujące prawo, czym podburza do jego lekceważenia i nieprzestrzegania. 
Oto jak pseudo ekspert Wirtualnej Polski, powielając bezkrytycznie oceny pseudo ekspertów z minionej dawno epoki i ich bezkrytycznych naśladowców z WORD, MORD i PORD, ocenia obowiązujące prawo: Przepisy dot. ruchu drogowego są niejasne i nieprecyzyjne, na co uwagę zwraca również wielu ekspertów. Są przestarzałe, wyraźnie nie dostosowane do dzisiejszej infrastruktury. Ten znawca techniki samochodowej pisze bez zastanowienia:  Do ułomnego prawa dodajmy szczyptę logiki. Panie Marcinie braku wiedzy nie zastąpi chłopski rozum, nawet jak go pan nazwie logiką. 
Otóż panie redaktorze Łobodziński, to nie obowiązujące prawo dotyczące zasad ruchu jest złe i przestarzałe, a prawo korporacyjne  (zwyczajowe) Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego stworzone na początku ich istnienia w celu ujednolicenia kryteriów oceny wiedzy i umiejętności kandydatów na kierowców. Zostało stworzone przez ekspertów z minionej epoki, dlatego oparte jest na Kodeksie drogowym z 1983 roku, który nie obowiązuje w Polsce od dwóch dekad. 
Polskie prawo dotyczące zasad ruchu drogowego jest od dwudziestu lat, co do zasady stabilne i zgodne z prawem europejskim i Konwencją wiedeńską z 1968 roku. Właśnie wtedy, czego pan z powodu braku wiedzy nie raczył nawet zauważyć, zasady ruchu oddzielono od coraz to bardziej złożonych obiektów infrastruktury drogowej, czyniąc je prawem elementarnym, bez tworzenia specjalnych przepisów dla określonych budowli drogowych. Wtedy też, w 1999 roku, powstało nowe rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych, w którym m.in. zmieniono znaczenie i dyspozycję znaków nakazu kierunku jazdy (stały się znakami nakazu jazdy w określonym nimi kierunku) i znaku C-12, który stał się ponownie znakiem nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny". 
W tym samym roku powstało rozporządzenie w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie, w którym jednoznacznie określono rondo jako budowlę drogową w formie jednopoziomowego złożonego skrzyżowania skanalizowanego wyspą środkową, bez związku z jego organizacją i bez, tylko jemu przypisanymi, zasadami ruchu.
Szanowni czytelnicy, nie jest ekspertem ten, kto twierdzi, że np. znak C-1 lub C-2 nakazuje skręt w prawo w rozumieniu zmiany kierunku jazdy (art. 22 ustawy p.r.d.), że znak C-12 jest znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej na rondzie, że znak C-12 to znak RONDO, że rondo jest pod względem zasad ruchu w całości  jednym klasycznym skrzyżowaniem, tyle tylko, że z wysepką na środku. Nie jest ekspertem ten, kto twierdzi, że pasy ruchu biegną na rondzie od wlotu do wylotu, nawet wtedy gdy biegną jedynie okrężnie, że jadący drogą z pierwszeństwem, która na skrzyżowaniu zmienia swój kierunek, zmienia kierunek jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, gdyż wg nich pasy ruchu na skrzyżowaniu biegną zawsze na wprost od wlotu do wylotu, a tabliczka T-6 wskazuje jedynie "przebieg pierwszeństwa". Tak twierdzący są po prostu oszustami, bez znaczenia czy rozmyślnie dla prestiżu, wpływów i pieniędzy, czy z czystej głupoty lub braku wiedzy.  Na swoją obronę mają jedynie sprzeczny w wielu miejscach z prawem międzynarodowym stary Kodeks drogowy z 1983 roku, wg nich genialny, i nic więcej.
Wbrew twierdzeniom pana redaktora, wiele razy tłumaczyłem, że tabliczki niczego nie nakazują i niczego nie tworzą, a jedynie odzwierciedlają istniejący układ jezdni i jej oznaczonych lub nie, pasów ruchu, inny niż tradycyjny, by nie zaskoczyło to kierujących.
Pasy ruchu są podłużnymi pasami jezdni i nie ma znaczenia czy są oznaczone znakami, gdyż skoro droga i jej jezdnia zmienia swój kierunek , to i one, będąc podłużnymi pasami jezdni, go zmieniają w identyczny sposób, co powinno być dla każdego oczywistym.
Niestety dla wielu, którzy za wszelką cenę, wyłączając przy tym myślenie, usiłują wierzyć jedynie na słowo  "ekspertom" i naszym drogowcom, szukają wytłumaczenia dla ich pozaustawowych wymysłów, np. w poradnikach, wydawanych w ogromnych nakładach przez Grupę IMAGE, która jest założycielem Fundacji, jak na ironię, Zapobieganie Wypadkom Drogowym, która od lat współpracuje z WORD Warszawa i stołecznymi policjantami.  Ta oficyna wydawnicza jest też właścicielem takich portali internetowych jak L-instruktor.pl oraz Prawo drogowe.pl, gdzie po fali krytyki i wyroku WSA w Gliwicach (II SA/GI 888/16), który określił wydawnictwa tej grupy jako sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych, zlikwidował możliwość pisania komentarzy. Pewność siebie i poparcie ze strony dobrze ustosunkowanych współpracowników, pozwoliła oficynie, bez chwili refleksji i zastanowienia, na publiczne podważanie kompetencji WSA i sędziego SA prof. prawa Grzegorza Dobrowolskiego. Na szczęście to kierujący zaczynają wygrywać z  niedouczonymi egzaminatorami i policjantami, a KGP pozwala, by zasłużeni dla służby szanowani policjanci się publicznie ośmieszali pracując np. jako egzaminatorzy WORD, zmuszeni do stosowania prawa korporacyjnego, by nie wspomnieć o bardziej drastycznych popisach niekompetencji. Na szczęście są i pozytywne przykłady. 
Po długiej i jak zwykle bezowocnej dyskusji na forum WP, jeden z internautów, który albo jest egzaminatorem, albo instruktorem OSK, bo zwykły kierujący nie szedłby w zaparte nie mając innych argumentów, poza ślepą wiarą w geniusz współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku, przesłał rysunki, które mają potwierdzić, że znak T-6 służy jedynie do wskazania "jak przebiega pierwszeństwo" bez zmiany przebiegu jezdni krzyżujących się pod katem prostym dróg, ich jezdni i ich podłużnych pasów  ruchu (sic). 
1. "Dowód", na który powołuje się internauta, wg którego na obu skrzyżowaniach drogi krzyżują się w sposób klasyczny, pod katem prostym, zmienia się tylko "pierwszeństwo". Wg niego kierunkowskazami wskazuje się, gdzie zamierzamy pojechać, identycznie na jednym i drugim skrzyżowaniu. 
Także pan Łobodziński, ekspert Wirtualnej Polski, twierdzi, że kierunkowskazy służą do wskazywania kierunku lub strony skrzyżowania, pomimo że obowiązujące prawo mówi o sygnalizowaniu zamiaru zmiany pasa ruchu lub zamiaru zmiany kierunku jazdy, czyli (poza zawracaniem, które jest skręcaniem w lewo na jezdni w celu jazdy w przeciwnym kierunku) skrętu z jezdni w celu jej opuszczenia. Rysunek jest typowym dla prób udowodnienia nieprawdy. Rozsądny organizator ruchu uczyni drogi podporządkowane jednokierunkowymi, o przeciwnych kierunkach ruchu i nie ma problemu.
Dla autora tego rysunku drogi  na obu skrzyżowaniach przecinają się pod kątem prostym, pomimo że znaki A-7 i D-1 na prawym rysunku wskazują na inny przebieg drogi z pierwszeństwem. Tabliczka T-6 odzwierciedla jedynie rzeczywisty układ dróg.
Na lewym rysunku drogi przecinają się klasycznie pod kątem prostym, więc czerwony pojazd opuszczając jezdnię zmienia kierunek jazdy w lewo sygnalizując swój zamiar lewym kierunkowskazem. Pojazd niebieski jedzie na wprost bez opuszczania jezdni drogi, więc niczego nie sygnalizuje. Na prawym rysunku niebieski pojazd opuszcza jezdnię drogi podporządkowanej i będzie kontynuował jazdę na wprost jezdnią drogi z pierwszeństwem. Czerwony pojazd ma włączony lewy kierunkowskaz, co wskazuje, że kierujący sygnalizuje zamiar wykonania manewru zawracania. Otóż nie, on wskazuje kierunkowskazami gdzie zamierza pojechać, gdyż jadąc drogą z pierwszeństwem jej nie opuszcza, a jeśli tak to nie zmienia kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym i nie ma prawa mieć włączonego lewego kierunkowskazu. No i wreszcie pojazd żółty. Jego kierujący zamierza opuścić drogę z pierwszeństwem i wjechać na drogę podporządkowaną leżącą po lewej stronie drogi z pierwszeństwem, co ma obowiązek sygnalizować przez włączenie lewego kierunkowskazu (zmiana kierunku jazdy w lewo) oraz zbliżyć się do osi jezdni. 
Zarzut, że włączony lewy kierunkowskaz wprowadza w błąd oczekującego na wjazd, z leżącej na przeciwko drogi podporządkowanej, jest bezzasadny, a obawy o niewłaściwe zrozumienie intencji jadącego wynikają z bezprawia WORD, gdyż włączony lewy kierunkowskaz nie wskazuje, gdzie kierujący zamierza się udać, a jedynie to, że zamierza opuścić jezdnię drogi z pierwszeństwem z jej lewej strony. Oczekujący na wjazd ma obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa, więc musi go obserwować, co pokazano poniżej.
2. Poprawione rysunki przez autora opracowania. Pojazd jadący drogą z pierwszeństwem, bez zamiaru jej opuszczenia, nie włącza kierunkowskazów. Jeżeli zamierza opuścić drogę z pierwszeństwem, stosuje się do art. 22 .2 i art. 22.5 ustawy p.r.d., czyli  zajmuje właściwe miejsce na drodze przed skrzyżowaniem i włącza kierunkowskaz, który nie wskazuje, gdzie on zamierza się udać, a zamiar zmiany kierunku jazdy (skrętu z jezdni na drogę podporządkowaną, na rys. w lewo).

Skrzyżowanie po lewej, to klasyczne skrzyżowanie dwóch dróg posiadających jezdnię, które przecinają się pod kątem prostym. Jedna z dróg jest drogą z pierwszeństwem oznaczonym znakami drogowymi. Zamiast znaków D-1 "droga z pierwszeństwem", można zastosować znak A-6a "skrzyżowanie z droga podporządkowaną występującą po obu stronach ". Czy rysunek na znaku A-6a i tabliczce T-6 na rysunku obok przedstawiają taki sam układ dróg i ich jezdni? 

Jest to skrzyżowanie o pełnym wyborze kierunków. Kierujący wybiera wylot lub kierunek i jedzie do wyznaczonego celu zgodnie z przebiegiem jezdni. Do przeciwległego wylotu jedzie bez opuszczania jezdni, co do zasady możliwie blisko jej prawej krawędzi, a jeżeli zamierza pojechać w lewo lub w prawo musi opuścić jezdnię (zmienić kierunek JAZDY) i zastosować się do art. 22 ustawy p.r.d., czyli zająć właściwe miejsce na jezdni i zasygnalizować swój zamiar.
Prawy rysunek przedstawia to samo skrzyżowanie, także o pełnym wyborze kierunków, na którym droga z pierwszeństwem nie biegnie tradycyjne na wprost do przeciwległego wylotu, jak na rysunku po lewej, lecz zmienia swój kierunek w lewo. Skoro tak, to i jej jezdnia oraz jej podłużne pasy ruchu, tu nie oznaczone znakami drogowymi, biegną także w lewo. 
Tu jadący na lewą stronę skrzyżowania porusza się jezdnią bez jej opuszczania, potrzeby zmiany pasa ruchu i sygnalizowania czegokolwiek (właśnie w tym celu zmieniono oznakowaniem jej przebieg), więc ma obowiązek, co do zasady, poruszać się możliwie blisko jej prawej krawędzi, bez włączania kierunkowskazów. Jeżeli zamierza pojechać na skrzyżowaniu w prawo lub na wprost musi opuścić zmieniająca swój kierunek jednię (zmienić kierunek JAZDY) z jej prawej strony, a jeśli tak, to ma obowiązek zastosować się do art. 22 ustawy p.r.d., czyli zająć właściwe miejsce na jezdni (zbliżyć się do jej prawej krawędzi) i zasygnalizować swój zamiar.
3. Kierujący samochodami znajdujący się na drogach podporządkowanych sygnalizują zamiar zmiany kierunku jazdy.

Jadący drogą z pierwszeństwem na rys. 2 i 3 nie mają włączonych kierunkowskazów, gdyż nie zmieniają kierunku JAZDY, poruszają się ta samą  drogą bez zamiaru jej opuszczania (skrętu z niej w lewo lub w prawo).
Błędem jest utożsamianie tabliczki T-6 jedynie z pierwszeństwem w oderwaniu od przebiegu drogi, jezdni i jej pasów ruchu, gdyż zgodnie z § 5 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z 2002 roku, tabliczka T-6 wskazuje rzeczywisty przebieg drogi z pierwszeństwem przez skrzyżowanie. Oczywistym jest, że tak jak biegnie droga tak biegnie jej jezdnia i jej podłużne pasy (pasy ruchu), nawet wtedy, gdy nie oznaczono ich znakami drogowymi.
Poniżej pokazana droga z pierwszeństwem, która biegnie na skrzyżowaniu łukiem w lewo i nikt tu nie włącza lewego kierunkowskazu, za to włączają prawy by zasygnalizować zamiar skrętu w prawo w celu wjazdu na jezdnię drogi prowadzącej do miasta, pomimo że nie kręci przy tym kierownicą. 



----------
Byłem pewien, że to wystarczy, ale mój "przyjaciel" ze strony WP pyta jak wskażę, w którą z dróg podporządkowanych zamierzam wjechać sygnalizując zamiar skrętu w prawo z drogi z pierwszeństwem (rysunek poniżej).


4. Żółty samochód po lewej porusza się drogą z pierwszeństwem bez zamiaru jej opuszczenia, a więc bez włączania kierunkowskazów. Kierujący czerwonym samochodem zamierza opuścić ją z prawej strony. Zbliża się do jej prawej krawędzi sygnalizując zamiar skrętu w prawo. 

Przypominam, że kierunkowskazami nie wskazuje się gdzie zamierza się pojechać, lecz zamiar opuszczenia jezdni (zmiana kierunku jazdy), tak jak na skrzyżowaniu typu K.

 Jeżeli kierujący oczekujący na wjazd, widząc czerwony pojazd z włączonymi prawymi kierunkowskazami, wie, że kierunkowskazy nie służą do wskazywanie kierunku, a do sygnalizowania zamiaru opuszczenia jezdni, czyli zamiaru zmiany kierunku jazdy, to mając świadomość konieczności ustąpienia pierwszeństwa, zgodnie z obowiązującym prawem:
a) kierujący pojazdem żółtym (po prawej) grzecznie poczeka i ruszy, gdy będzie miał pewność, że może to bezpiecznie uczynić.
b) kierujący pojazdem niebieskim wie, że może wjechać na skrzyżowanie ustępując pierwszeństwa tylko jadącemu z jego prawej strony. 


Brak włączonego kierunkowskazu podczas jazdy każdą drogą, także tą z pierwszeństwem  biegnącą po łuku lub sekwencji łuków, w tym okrężnie, oznacza, że kierujący nie zamierza zmienić pasa ruchu, zawrócić oraz opuścić jezdni drogi po której się porusza. TAK STANOWI OBOWIĄZUJĄCE W POLSCE PRAWO i czas najwyższy, by ta obiektywna prawda dotarła nie tylko do polskich kierowców. Bajania o wadliwym prawie, chłopskim rozumie i szczypcie logiki, to opowieści ignorantów. 

4. Budowla typu rondo składająca się z czterech skrzyżowań  na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Jadąc drogą z pierwszeństwem kierunkowskaz włącza się tylko przed zjazdem.

Rysunek powyżej przedstawia skrzyżowanie dróg publicznych (budowlę drogową typu rondo) składającą się z czterech skrzyżowań skanalizowanych, na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Nie jest ten obiekt zorganizowany wg zasad "ruchu okrężnego" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, gdyż przy wjeździe następuje zmiana kierunku jazdy, ale po wjeździe na obwiednię kierujący porusza się już bez włączania kierunkowskazów, aż do chwili powzięcia zamiaru  opuszczenia okrężnie biegnącej jezdni i skrętu z niej w prawo na jezdnię drogi wylotowej. Poniżej praktyczna wersja tego rozwiązania (rondo Pileckiego we Wrocławiu).
5. Rondo Pileckiego we Wrocławiu z poprawioną przez autora opracowania organizacją ruchu (poprawnym oznakowaniem).

Zgodnie z obowiązującym prawem, także europejskim, jadący drogą z pierwszeństwem zgodnie z jej przebiegiem, nie ma żadnych prawnych zobowiązań w stosunku do pojazdów znajdujących się na drogach podporządkowanych, chyba że są to pojazdy uprzywilejowane. Jest prawnie zobowiązany (art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym), poza zmianą pasa ruchu, zająć właściwe miejsce na jezdni i sygnalizować zamiar zmiany KIERUNKU JAZDY, czyli zamiar zawrócenia lub zamiar OPUSZCZENIA JEZDNI z jej lewej lub prawej strony. 

Każde inne zachowanie jest naruszeniem obowiązującego prawa. Uczący, pod dyktando WORD, MORD i PORD, że kierunkowskazy służą do wskazywania drogi, strony skrzyżowania lub kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, powinni się temu przeciwstawić, albo zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej, gdyż namawiają do łamania obowiązującego prawa. Włączanie kierunkowskazu sprzecznie z wymaganiami prawa jest takim samym wykroczeniem, jak nie włączenie kierunkowskazu wtedy, gdy prawo tego bezwzględnie wymaga.

Suplement.

O kierunkowskazach jest mowa w artykule 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym (p.r.d.) w związku z sygnalizowaniem zamiaru wykonania manewru zmiany pasa ruchu lub manewru zmiany kierunku jazdy. Manewr zmiany kierunku jazdy polega na skręcaniu w lewo na jezdni (bez jej opuszczenia) lub na skręcaniu z jezdni w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub przydrożną nieruchomość. Zatem jazda daną drogą, niezależnie od miejsca i jej krętości, jest jadą zgodną z kierunkiem przebiegu jej jezdni.  Jadąc tą jezdnią bez zamiaru zmiany pasa ruchu, zawrócenia na niej lub jej opuszczenia (zmiany kierunku jazdy), kierujący nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów.

W oddziale 5 "Wymijanie, omijanie i cofanie", w art. 23 ust. 1 pkt 2 ustawy p.r.d. czytamy, że "omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony". Oczywistym jest, że mowa jest tu o stojącym pojeździe i skręcaniu w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d., czyli o skręcaniu w lewo na jezdni w celu zawrócenia lub o skręcaniu w lewo z jezdni w celu jej opuszczenia.

W oddziale 6 "Wyprzedzanie", w art. 24 ust. 1 pkt 3 zapisano, że "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy: kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie  zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu”. 


Tu mowa jest o sytuacji dynamicznej, czyli o pojazdach w ruchu. Zapis o obowiązku zwrócenia uwagi czy jadący przed nami nie sygnalizuje zamiaru wyprzedzania innego pojazdu pochodzi wprost z art. 11 ust. 2 lit. b Konwencji o ruchu drogowym z 1968 roku, który brzmi: Kierujący (...) powinien upewnić się, że kierujący jadący przed nim na tym samym pasie ruchu nie zasygnalizował swego zamiaru wyprzedzenia innego pojazdu.

Oczywistym jest, że zamiar wykonania manewru wyprzedzania pojazdu jadącego tym samym pasem ruchu wymaga wykonania w pierwszej kolejności zmiany pasa ruchu, ale tu chodzi o to, że kierujący ma obowiązek upewnić się, czy sygnalizowany zamiar zmiany pasa ruchu (wg konwencji także jazda w bok przy np. niewyznaczonych znakami pasach ruchu) będzie wykonany w związku z zamiarem wyprzedzania, a nie np. w celu ominięcia przeszkody lub zajęcia właściwego miejsca na jezdni w związku z zamiarem wykonania manewru zmiany kierunku jazdy. Wyprzedzający  musi mieć pewność, że pas ruchu, który zamierza zająć, jest i będzie wolny na wystarczającej długości, tak aby - uwzględniając różnicę między szybkością swego pojazdu w czasie wyprzedzania, a szybkością wyprzedzanych użytkowników drogi - jego manewr nie będzie stwarzał niebezpieczeństwa lub utrudnienia ruchu wyprzedzanym, jadącym z przeciwnego kierunku lub komukolwiek innemu.

KONIEC




piątek, 26 stycznia 2018

114. Jedź bezpiecznie, odc. 677 - przejścia i ronda (recenzja)

Jedź bezpiecznie odc. 677, czyli wiele bzdur w jednym miejscu

Kolejny, 677 odcinek filmu z serii "Jedź bezpiecznie" produkcji TVP Kraków, to film podsumowujący ubiegły rok w kontekście szeroko rozumianego Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, oczywiście z punktu widzenia pana Marka Dworaka, dyrektora Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego i sekretarza Małopolskiej Rady BRD.

Uwagi będące komentarzem do tego filmu dotyczą całego środowiska regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego, których przedstawicielem jest pan dyrektor Dworak, środowiska stosującego bezkrytycznie w swojej praktyce zawodowej wymysły ludzi uważanych za ekspertów, niestety nie z powodu wykształcenia lub wiedzy, a jedynie z powodu wpływów, zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji. 

Aktualnie obowiązujące przepisy są sformułowane w sposób uniwersalny, tak by były czytelne i jednakowo rozumiane oraz stosowane w całej Europie. Dzięki temu nie ma potrzeby tworzenia specjalnych zasad ruchu dedykowanych wprost coraz to bardziej złożonym budowlom drogowym, takim jak np. węzły drogowe, place, skwery i skrzyżowania skanalizowane, w tym obiekty typu rondo. Nie ma też innych przepisów dla małych i dużych obiektów oraz dla skrzyżowań w zależności od kąta załamania lub promienia łuku zmieniającej na skrzyżowaniu swój kierunek  drogi, np.  drogi posiadającej pierwszeństwo. Nie ma w nich słowa o używaniu kierunkowskazów do wskazywania  stron świata lub stron obiektów, czyli kierunku w jakim zamierza się udać kierujący. 

Wszystko co potrzebne dla właściwego poruszania się na polskich i europejskich  drogach jest zawarte w obowiązującym w Polsce i Polskę prawie. Oczywistym jest, że w tej sytuacji pomysły wypływające ze środowiska WORD, szczególnie stołecznego, oparte na pozaustawowej tezie, że określenie "skrzyżowanie" (dróg publicznych) zdefiniowane prawem budowlanym, jest tym samym co określenie "skrzyżowanie" (dróg, w rozumieniu pasa terenu) zdefiniowane ustawą Prawo o ruchu drogowym, na określenie przepisów dla konkretnych budowli drogowych, w zależności od ich geometrii lub stopnia złożoności, nie mogą być traktowane poważnie.

Czas wreszcie zrozumieć, że to nie obowiązujące w całej Europie prawo o ruchu drogowym jest ułomne, a jego nieuprawnione interpretacje stosowane w praktyce egzaminacyjnej WORD i praktyce znakowania znakami C-12 budowli drogowych, które nie mają nic wspólnego z tą organizacją ruchu. Podobnym bezprawiem jest znakowanie wlotów obiektów zorganizowanych wg zasad "ruchu okrężnego" (wg dyspozycji znaku C-12) strzałkami kierunkowymi. Pomijam tu zupełnie lekceważenie obowiązującego prawa, jakim jest przyzwolenie na niechlujne montowanie znaków C-12, bez zachowania właściwej dla nich, zgodnej z rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych, orientacji góra-dół. 

Totalna krytyka obowiązującego od 1998 roku prawa, prowadzona przez współtwórców Kodeksu drogowego z 1983 roku i ich bezkrytycznych naśladowców, trwa bezkarnie do dziś. Jak można szanować obowiązujące prawo, skoro czytelnik komentarza do ustawy czyta na wstępie, że komentowana ustawa zawiera dużo niejasności, wieloznaczności, a nawet sprzeczności pomiędzy niektórymi przepisami i dalej , że autor zaleca zachowanie się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem , co niekiedy oznacza postępowanie wg poprzedniej ustawy. [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z objaśnieniami, WKŁ W-wa 2001, str. 6] czy, że  obowiązujące obecnie przepisy, zapoczątkowane ustawą Prawo o ruchu drogowym  z dnia 20 czerwca 1997 r., charakteryzują się dość niskim poziomem - tak pod względem merytorycznym, jak i prawnym [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem, Grupa IMAGE Warszawa 2012, str. 5].

Wbrew tym twierdzeniom ogólne zasady ruchu opisane obowiązującym prawem, oraz znaczenie znaków drogowych zgodnych z prawem międzynarodowym, nie uległy od dwóch dekad żadnym zmianom, a atmosfera pogardy dla obowiązującego prawa jest zaprzeczeniem troski o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym (BRD) i świadectwem braku właściwej wiedzy przez głoszących te kłamstwa.

Recenzowany film: TVP Kraków "jedź bezpiecznie" odc. 677
 https://www.youtube.com/watch?v=WrYu2DRvkP0

PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH

Zacznijmy zgodnie z chronologią filmu od budzącego wiele kontrowersji tematu przejść dla pieszych. Nie ulega wątpliwości, że wszystkich uczestników ruchu drogowego obowiązują przepisy, ostrożność i zdrowy rozsądek, co w przypadku niczym nie chronionych pieszych, ma szczególne znaczenie. Przepisy powinny być właściwie i jednakowo rozumiane przez wszystkich uczestników ruchu drogowego. Niedopuszczalnym jest zatem manipulowanie nimi i głoszenie jego nieuprawnionych interpretacji.

Przekonywanie pieszych do przechodzenia na przejściach dla pieszych, argumentem, że jest to chronione prawem bezpieczne dla nich miejsce na drodze, daje takie efekty, że ci którzy w to uwierzyli, nie zwracając uwagi na istniejące tam wciąż liczne zagrożenia, giną na nich lub zostają na całe życie kalekami.

0:49. Na filmie kierujący stojący przed przejściem dla pieszych przez które przechodzi pieszy jest omijany przez jadącego lewym pasem ruchu pojazd, którego kierowca wprost narusza obowiązujące przepisy prawa. Podobnie jest z wyprzedzającymi na i bezpośrednio przed przejściami dla pieszych.

Poza ewidentnymi przypadkami bezmyślności, głupoty, braku wyobraźni i szacunku dla obowiązującego prawa oraz innych uczestników ruchu drogowego, mamy do czynienia także z przypadkami, które absolutnie nie nadają się do totalnej krytyki uprawianej przez dyrektora Marka Dworaka,  na domiar złego manipulującego przy tym obowiązującym prawem.

Zgodnie z art. 26 ust. 1  ustawy Prawo o ruchu drogowym (dalej p.r.d.) Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególna ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, a art. 26 ust. 3 tej ustawy  zabroniono kierującemu:

1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia , na którym ruch jest kierowany;
2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

Przepis jest oczywisty, niemniej piesi i pouczający kierujących "eksperci" powinni mieć świadomość, że ten przepis nic nie mówi o mijaniu się pojazdów przed lub na przejściu dla pieszych, a także o sytuacji w której jeden z mijających zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

Należy mieć świadomość, że każdy kierujący jest zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu poruszającemu się na przejściu dla pieszych, ale to nie znaczy, że ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem wtedy gdy znajduje się na nim pieszy. Kierujący ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem tylko wtedy, gdy jest to niezbędne do ustąpienia mu pierwszeństwa. Kierujący ma obowiązek powstrzymania się od ruchu, tylko wtedy, gdy ruch mógłby zmusić pieszego do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku (art. 2 ust. 23 u p.r.d.).

Jeżeli na przejściu dla pieszych nie ma pieszych, także tych wchodzących, a jedynie piesi znajdują się w jego pobliżu, być może z zamiarem wejścia na nie, kierujący jest zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności, co nie znaczy, że ma obowiązek zatrzymania pojazdu i zaproszenia pieszych do wejścia na przejście. Zatrzymanie się przed przejściem, jeżeli nie wynika z warunków ruchu i przepisów, może być zachowaniem niebezpiecznym, sprzecznym z obowiązkiem zachowania szczególnej ostrożności wobec wszystkich uczestników ruchu, paradoksalnie także w stosunku do pieszych.

Nie mówię tu o braku kultury i, z powodu braku przepisu o pierwszeństwie oczekujących na wejście, ich ignorowaniu, ale o tym, że kierujący nie może swoim zachowaniem zaskakiwać innych kierujących, szczególnie tych którzy poruszają się równolegle w tym samym kierunku. Jadący pasem obok z taką samą lub nawet mniejszą prędkością, nie widząc świateł pojazdu na pasie obok, nie ma żadnej możliwości zmniejszenia prędkości lub zatrzymania pojazdu w miejscu w którym zatrzymuje się jadący tym pasem, a zatem nie ma możliwości powstrzymania się od wyprzedzenia jadącego obok, co nie wynika z lekceważenia przepisów.

 "Kulturalny" kierowca powinien wykazać się w takiej sytuacji, także pełną kulturą w stosunku do innych kierujących.   Należy pamiętać, że jazda z różnymi prędkościami dwóch rzędów pojazdów na pasach ruchu leżących obok siebie, nie jest traktowana jako wyprzedzanie. Nie powinno się lekceważyć możliwości braku poszanowania prawa przez innych kierujących, także tych jadących z tyłu, jak duża prędkość i brak zachowania właściwej odległości. Często tak "kulturalny" kierowca jest jednym z ostatnich w rzędzie pojazdów i gdyby nie jego nadgorliwość, pieszy miałby za ułamek sekundy wolną i bezpieczną drogę na przejściu, a uderzony w tył może zabić lub poważnie ranić pieszego zaproszonego do wejścia na jezdnię, uważając się za całkowicie niewinnego. Bezmyślnością jest zaproszenie  pieszego do wejścia na przejście dla pieszych widząc jadące z tyłu pasem obok z dużą prędkością pojazdy, a potem ostrzeganie pieszych klaksonem by powstrzymywali się od przechodzenia. A co, gdy jednym z nich będzie głuchy? To pieszy musi podjąć świadomą decyzję o wejściu na jezdnię, a kierujący może np. odpowiednio daleko od przejścia zmniejszyć prędkość mu to ułatwiając.

Źródło w formie cytatu https://www.youtube.com/watch?v=Cs0YQw1ZOOI

Pieszy przechodząc przez jezdnię, także korzystając z przejścia dla pieszych, ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. Ma pierwszeństwa przed pojazdem, ale co ważne, będąc już na przejściu (art. 13 ust. 1 ustawy p.r.d.), a nie zamierzając dopiero na nie wejść lub zbliżając się do niego, tym bardziej, że prawo zabrania mu wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd (art. 14 ustawy p.r.d.). Pieszy musi mieć świadomość, że nie jest nieśmiertelny oraz, że przejście dla pieszych nie jest przedłużeniem chodnika, a częścią jezdni przeznaczonej dla ruchu pojazdów, nie zawsze jadących zgodnie z obowiązującymi zasadami ruchu.

1:20. Nie jest prawdą, że kierujący jest obowiązany do bezwzględnego zmniejszenia prędkości podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych. Nie ma takiego obowiązku, jeżeli na przejściu nie ma pieszych lub gdy są oni na przejściu, ale na tyle daleko, że nie narazi pieszych swym zachowaniem na niebezpieczeństwo. W § 47 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z 2002 roku czytamy, że Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, (...) lub D-6b  jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych (...) znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących (...). Powyższy przepis powinien znaleźć się w ustawie p.r.d., a nie w rozporządzeniu, i nie może być z  nią sprzeczny, dlatego zgodnie z ustawą p.r.d. wchodzącym jest ten, który już znajduje się na przejściu dla pieszych, ale nie zakończył jeszcze wchodzenia, a nie, tak jak to twierdzi dyrektor MORD Kraków, ten który jest poza przejściem i się dopiero do niego zbliża. 

RONDA
zorganizowane zgodnie z nakazem znaku C-12

2:45. Dyrektor MORD Marek Dworak stwierdza, że "ruch okrężny" to porażka systemu. "Ruch okrężny" panie Marku to organizacja ruchu, rozwiązanie komunikacyjne znane i stosowane w Europie bez najmniejszej przerwy od 1907 roku. Porażką jest  brak wiedzy czym jest "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, w jej brzmieniu od 1999 roku. To porażka systemu szkolenia i egzaminowania kierujących, to porażka polskich ekspertów oraz wydawców książek i poradników z zakresu przepisów ruchu drogowego, na których opiera się wiedza egzaminatorów i praktyka WORD. To porażka systemu władzy wykonawczej, która uznając bezkrytycznie wiedzę i kompetencję środowiska WORD oraz powiązanych z nimi wpływowych ekspertów, pozwala im na całkowitą samowolę i lekceważenie obowiązującego prawa.

Pan  Dworak publicznie stwierdza, że w Polsce są "różne szkoły jazdy po skrzyżowaniu o ruchu okrężnym", czym potwierdza  bezprawie w szkoleniu i egzaminowaniu kandydatów na kierowców oraz brak wiedzy czym w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym jest określenie "skrzyżowanie o ruchu okrężnym", gdyż wbrew naukom WORD, MORD i PORD nie jest nim obiekt typu rondo i to nawet wtedy, gdy będzie zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny".

Przed kilku laty przesłałem, m.in. do pana Marka Dworaka, obszerne opracowanie mojego autorstwa pt. "Wiele szkól, a jedno prawo" dotyczące tego zagadnienia. Zainteresowanie sprawą, poza panem Markiem i jedną Fundacją, wykazała także KG Policji i GDDKiA, ale wszyscy stwierdzili, że problem może rozwiązać jedynie Ministerstwo Infrastruktury, które nie raczyło nawet potwierdzić otrzymania korespondencji. 

Niestety to za sprawą WORD, MORD i PORD polscy kierowcy nie wiedzą, czym jest "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, oraz czym w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym jest "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" przed którym ostrzega kierujących znak A-8 o tej właśnie nazwie.

Zacznijmy od krakowskiej szkoły pokonywania budowli typu rondo z jedynie okrężne wyznaczonymi pasami ruchu. Ta szkoła jest zgodna z Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, czyli obowiązującą w Polsce od 1998 roku ustawą Prawo o ruchu drogowym i Konwencją wiedeńska o znakach i sygnałach drogowych, czyli obowiązującym od  1999 roku rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

Cóż z tego, że pan Marek Dworak rozumie, że ruch okrężny to kontynuowanie jazdy od wlotu okrężnie biegnąca jednokierunkową jezdnią i co do zasady właściwie formułuje obowiązujące na tak zorganizowanych obiektach zasady ruchu, skoro na innych, np. na jezdniach zmieniających swój kierunek, zaprzecza tej wiedzy.

Szkoła warszawska opiera się na pomysłach interpretacyjnych współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku,  dla których każde rondo powstałe ze skanalizowania wyspą środkową zwykłego klasycznego skrzyżowania jest pod względem zasad ruchu nadal w całości tym samym skrzyżowaniem z jezdniami biegnącymi od wlotu do wylotu, tyle tylko, że z wysepką na środku, którą należy, jadąc w prawo, w lewo lub na wprost do przeciwległego wylotu,  omijać z jej prawej strony. Znak C-12 "ruch okrężny", wbrew prawu międzynarodowemu, był w latach 1984-1999,  znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej budowli typu rondo.  Kodeksem drogowym z 1983 roku ograniczono jego znaczenie jedynie do roli znaku nakazu kierunku jazdy będącym odpowiednikiem znaku C-1 lub C-9.

Przez 23 lata, do roku 1984, dyspozycja znaku nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny" brzmiała tak: Znak "ruch  okrężny" wskazuje kierującym skrzyżowanie dróg (plac) na którym powinni poruszać się dookoła wysepki, zieleńca lub innego obiektu w kierunku podanym na znaku. Oczywistym było, że określenie  "skrzyżowanie dróg (plac)" oznaczało budowlę drogową w postaci skrzyżowania w formie dowolnego placu, a zatem budowli z centralną przeszkodą, nie tylko typu rondo, a nakazany ruch dookoła takiego obiektu,  to nie ruch obok niego w dowolnym kierunku, a jazda okrężnie biegnącą jednokierunkową jezdnią. Ponieważ znak "ruch okrężny" nie jest znakiem nakazu kierunku jazdy, to kierujący w każdej chwili ma prawo skręcić z niej w prawo na jezdnię drogi wylotowej, sygnalizując swój zamiar zawczasu i wyraźnie prawym kierunkowskazem.  

W 1983 roku dyspozycja znaku "ruch okrężny" otrzymała, bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nowe kuriozalne brzmienie: Znak "ruch okrężny" (rysunek C-12) dookoła wysepki (placu) na skrzyżowaniu.

"Eksperci PRL", dla których rondo było wbrew prawu w całości jednym skrzyżowaniem, w  sposób świadomy sprowadzili rolę znaku C-12 do roli znaku nakazu kierunku jazdy z prawej strony jego okrągłej wyspy.

To wszystko nie miało większego znaczenia przy jednym pasie ruchu. Problemy z takim rozumieniem prawa pojawiły się wtedy, gdy zaczęto budować w Polsce obiekty o dwóch okrężnie biegnących pasach ruchu i większej ilości wlotów niż cztery, które były zaprzeczeniem teorii, że pasy ruchu biegną jak na każdym klasycznym skrzyżowaniu dwóch dróg, od wlotu do wylotu.

Dopiero po roku 1900, kiedy to stracili pracę, ale nie wpływy i układy, byli  długoletni urzędnicy, przystąpiono do dostosowywania polskiego prawa do prawa europejskiego. Jego liczne zmiany nie dotyczyły jednak podstawowych niezmiennych zasad ruchu, zgodnych z Konwencją wiedeńską. 

To co istotne dla omawianego tematu, to wyłączenie znaku C-12, (szkoda, że bez zmiany oznaczenia rysunku) ze znaków nakazu kierunku jazdy, a wg nowego prawa, ze znaków nakazu jazdy w określonym znakiem kierunku, czyniąc go ponownie, tak jak to było w latach 1960-1983 znakiem nakazu organizacji ruchu, całkowicie zgodnym ze znakiem D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji wiedeńskiej. Jego dyspozycja, podobnie jak przed 1984 rokiem, jest skierowana do kierującego wjeżdżającego na skrzyżowanie (art. 2 pkt 10 u p.r.d.) wlotowe obiektu zorganizowanego wg zasad "ruchu okrężnego", Kierujący widząc znak C-12 wie, że ruch nie odbywa się w prawo, w lewo lub na wprost obok wyspy lub placu, a z mocy nakazu znaku dookoła wyspy lub placu zgodnie ze wskazaniami strzałek na znaku, czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. 

Problemy szkoły warszawskiej zaczęły się na przełomie wieku, kiedy to zaczęto budować w Polsce niewielkie ronda o dwóch okrężnie biegnących pasach ruchu, co nie pasowało do teorii, że pasy ruchu biegną na wprost od wlotu do wylotu, a co jest odzwierciedlone na rysunkach jednopasowych rond pozbawionych zewnętrznej linii krawędziowej tej okrężnie biegnącej jezdni w załącznikach do rozporządzenia "220", co stoi w opozycji do obowiązujących w GDDKiA Wytycznych projektowania rond.

Nagminne zajeżdżanie drogi jadącym okrężnie biegnącym zewnętrznym pasem ruchu, w przekonaniu, że wewnętrzny okrężnie biegnący pas ruchu biegnie na wprost do wylotu???, jest do dziś problemem polskich kierujących i przyczyną awersji w stosunku do tego rozwiązania, wg zasady, że jak się czegoś nie rozumie, to najłatwiej, by nie mieć problemu, jest to znienawidzić.

Pod koniec ubiegłego wieku w USA opracowano obowiązujące jedynie tam opisane prawem federalnym zasady ruchu dla niewielkich rond z wyspą na środku i odśrodkowym układem jezdni biegnących na wprost od wlotu do przeciwległego wylotu. Pierwszy tak zorganizowany dwupasowy obiekt zbudowano w  USA w 1990 roku i nazwano go, dla odróżnieniu od tych z jedynie okrężnym przebiegiem jednokierunkowych jezdni, z którymi to rozwiązanie nie ma nic wspólnego, "modern roundabout" co "po amerykańsku" znaczy nowoczesne rondo, przez niektórych wadliwie tłumaczone wg fachowego języka angielskiego jako "nowoczesny ruch okrężny", którym ma być wg tych znawców tematu skręcanie w lewo przy wyspie z włączonym lewym kierunkowskazem i jazdą na wprost dowolnym pasem ruchu. W USA "ruch okrężny" nosi nazwę "traffic circle" i to rozwiązanie, w odróżnieniu od kontynentalnej Europy, nie jest tam stosowane od kilkudziesięciu lat.
Rozwiązanie amerykańskie stało się podstawą do tłumaczenia, w Szkole warszawskiej, zasad ruchu na dwupasowych obiektach, nawet z okrężnie biegnącymi pasami ruchu, nazywając to nowoczesnym ruchem okrężnym. 

Jest jeszcze jedna znana w środowisku WORD szkoła dotycząca "ruchu okrężnego". Jest nią Szkoła zielonogórska, lansowana przez Krajową Radę Audytorów wśród zrzeszonych wokół niej WORD. Krótko mówiąc, to szkoła oparta bezprawnie i bez zrozumienia  na prawie Wielkiej Brytanii. Odwrócono na rysunkach załączonych do brytyjskich  przepisów ruch na prawostronny i ogłoszono, że ruch okrężny to możliwość jazdy dookoła wyspy środkowej z obowiązkiem sygnalizowania zamiaru zjazdu z ronda, bez związku ze zmiana kierunku jazdy w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym.

 W Europie, za sprawą Francji, mamy zarówno obiekty organizowane wg zasad "ruchu okrężnego" jak i nowoczesne ronda odśrodkowe, spiralne i turbinowe z podporządkowanymi wszystkimi wlotami i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi  na wprost do wylotów, w Polsce od 2005 roku bezprawnie znakowane znakami C-12 "ruch okrężny". Te nowoczesne rozwiązania nie maja żadnego związku z prawem federalnym USA i prawem krajowym Wielkiej Brytanii, gdyż prawo europejskie nie określa żadnych specjalnych zasad ruchu dla złożonych budowli drogowych typu rondo.

Zgodnie z  nim każdy kierujący ma obowiązek poruszać się, co do zasady na drogach publicznych, zgodnie z obowiązującym go prawem dotyczącym zasad ruchu, właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia.

Obowiązującym w Polsce prawem dotyczącym zasad ruchu drogowego jest ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku, rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych z roku 2002, Porozumieniami europejskimi z 1971 roku oraz Konwencjami z roku 1968,  o ruchu drogowym oraz o znakach i sygnałach drogowych.

W Europie kontynentalnej, za sprawą Francji, mamy zarówno obiekty organizowane wg znanych od ponad wieku zasad "ruchu okrężnego" jak i nowoczesne ronda odśrodkowe, spiralne i turbinowe z podporządkowanymi wszystkimi wlotami i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi  na wprost do wylotów, które w Polsce pojawiły się dopiero w obecnym wieku i które z braku wiedzy polskich ekspertów, są  w Polsce od 2005 roku bezprawnie znaczone znakami C-12 "ruch okrężny".

Zacznijmy od określenia "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" jako synonimu budowli drogowej typu rondo. Prawdą jest, że tak lub podobnie (skrzyżowanie z ruchem okrężnym, z ruchem dookoła wyspy) określa się tą budowlę w mowie potocznej, ale wg ustawy Prawo o ruchu drogowym i Konwencji wiedeńskiej to określenie nie ma nic wspólnego z budowlą typu rondo, gdyż dotyczy zasad ruchu stosowanych na złożonych budowlach drogowych w postaci dowolnego placu lub skrzyżowania dróg publicznych skanalizowanego wyspą środkową o dowolnym kształcie i wielkości, w tym, a nie wyłącznie typu rondo.  W rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym "skrzyżowanie o ruchu okrężnym"  to każde wlotowe  "skrzyżowanie" w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d. dowolnego obiektu budownictwa drogowego zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny"
Ruch okrężny (wyspa może mieć dowolny kształt i wielkość), a ogólne zasady ruchu
(kwadratem oznaczono skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu)

"Ruch okrężny" nie jest skręcaniem w lewo przy wyspie z włączonym lewym kierunkowskazem, co wg  uczniów Szkoły warszawskiej można nakazać kierującym znakiem C-1 lub C-9 stawianym na wyspie [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem, Grupa IMAGE, 2012, s. 344]. "Ruch okrężny" w rozumieniu nakazu znaku C-12  polega na skierowaniu ruchu pojazdów od wlotu na jednokierunkową jezdnię biegnącą bez końca dookoła wyłączonej z ruchu wyspy środkowej lub placu, która łączy się z sama sobą na  wlotowym skrzyżowaniu (art. 2.10 u p.r.d.) tak zorganizowanego obiektu, skrzyżowaniu wlotowym nazwanym "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym", gdyż tylko przy tej organizacji ruchu, ta sama droga posiadająca jezdnię może połączyć się z samą sobą. Francuzi nazywają :skrzyżowanie o ruchu okrężnym" skrzyżowaniem na którym droga nawija się na siebie.

W Polsce, co do zasady kierujący ma obowiązek poruszać się po każdej jezdni możliwie blisko jej prawej krawędzi (art. 16.4 ustawy p.r.d.), więc wjazd i jazda zmieniająca swój kierunek jezdnią, jeżeli prawy pas ruchu jest wolny, ma obowiązek odbyć się prawym pasem ruchu. Aby opuścić tą jednokierunkową jezdnię biegnącą bez końca dookoła wyspy lub placu, kierujący może z niej skręcić tylko w prawo i tylko z zewnętrznego pasa ruchu (art. 22.2.1. ustawy p.r.d.). Wewnętrzny dodatkowy, zwykle jeden,  równolegle biegnący pas ruchu, tak jak na każdej innej drodze, służy jednie do omijania i wyprzedzania innych kierujących, co na małych i średnich obiektach tego typu zorganizowanych  zgodnie z dyspozycją znaku C-12 powinno być, jako szczególnie niebezpieczne i trudne do wykonania (łuk drogi, martwe pole, krótkie odcinki przeplatania strumieni ruchu) ograniczone do niezbędnego minimum. Dla zasad "ruchu okrężnego" nie ma znaczenia ani kształt, ani wielkość wyspy lub placu, gdyż to tylko i wyłącznie okrężnie biegnąca od wlotu dookoła nich bez końca jednokierunkowa jezdnia. 

Na obiektach skanalizowanych wyspą środkową zorganizowanych wprost wg ogólnych zasad ruchu, zarówno na tych z ustalonym znakami pierwszeństwem na jednym z kierunków, jak i na tych z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, jednokierunkowe jezdnie, a zatem i pasy ruchu, biegną na wprost od wlotu do wylotu będąc, jak każdy tego typu obiekt, obiektami złożonymi z wielu skrzyżowań zwykłych w rozumieniu przepisów budowlanych, które może ale wcale nie musi spełniać wymogów definicji "skrzyżowania" w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym, jak np. skrzyżowanie z drogą wewnętrzna lub będące skrzyżowaniem wylotowym na parking lub stację paliw. I na koniec jeszcze jedna istotna uwaga. Po zastosowaniu sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach takiego obiektu, przy czynnych sygnalizatorach nie ma znaczenia czy ma on podporządkowane wszystkie wloty czy nie. 

2:58. Na filmie widać, jak krakowski kierowca zawodowy wjeżdża na obiekt typu rondo zorganizowany wg nakazu znaku C-12 "ruch okrężny" lewym pasem ruchu z włączonym lewym kierunkowskazem. Właśnie takiego zachowania wymagali od egzaminowanych egzaminatorzy WORD Częstochowa, a WSA w Gliwicach prawomocnym wyrokiem (II SA/GI 888/16) stwierdził, że wjazd i jazda okrężnie biegnącą jezdnią nie ma związku ze zmianą kierunku jazdy w rozumieniu zasad ruchu, czyli art. 22 ustawy p.r.d. Niestety wyrok publicznie zlekceważył nie tylko w WORD Częstochowa, którego to orzeczenie wprost dotyczyło, ale także  wpływowe środowisko stołecznego WORD związane z wydawcą popularnych poradników dla kierowców, określonych przez sędziego sprawozdawcę profesora prawa, jako sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych.

Autobus będący długim pojazdem z utrudnioną obserwacją przez kierującego jego  prawej strony,  jedzie na  lewą stronę budowli typu rondo zorganizowanej zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny" lewym pasem ruchu (błąd) z włączonym lewym  kierunkowskazem (błąd).

Oto krakowski kierowca zawodowy jedzie zgodnie z naukami warszawskiej szkoły pokonywania rond, bez zwracania uwagi na jedynie okrężny układ pasów ruchu i przebieg jezdni, czyli bez szacunku dla wyroku WSA w Gliwicach i obowiązującego w Polsce prawa. Niestety tłumaczenie dyrektora MORD Marka Dworaka, że brak potrzeby włączania kierunkowskazów wynika z art. 22 ust. 3 zdanie drugie ustawy Prawo o ruchu drogowym [Plejady, 2015, s. 63] oraz, że zamiar jazdy na lewa stronę obiektu typu rondo z jedynie okrężnym przebiegiem jednokierunkowej jezdni wymusza zajęcie przed skrzyżowaniem lewego pasa ruchu, ni jak się ma do obowiązującego prawa i jego zasad. 

Po pierwsze budowla typu rondo nie jest skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu, a jedynie w rozumieniu prawa budowlanego, a po drugie wjazd i jazda okrężnie biegnącą, zmieniającą swój kierunek jezdnią,  nie ma związku ze zmiana kierunku jazdy, który jak to słusznie określił WSA w Gliwicach nastąpi przy organizacji ruchu "ruch okrężny" dopiero na skrzyżowaniu wylotowym i będzie zawsze skrętem w prawo. 
  
Dla odprężenia, tym którzy nie odróżniają skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu od skrzyżowania dróg publicznych w rozumieniu budowli drogowej dedykuję taką oto zagadkę. 

Z ilu skrzyżowań skanalizowanych lub z ilu skrzyżowań zwykłych, w rozumieniu prawa budowlanego, składa się pokazana na rysunku poniżej budowa drogowa typu rondo? Ile skrzyżowań zwykłych spełnia wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, czyli art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym? Ile z tych skrzyżowań, to w rozumieniu zasad ruchu (art. 24.7.3 u p.r.d.) skrzyżowania o ruchu okrężnym, przed którymi ostrzega znak A-8, o tej właśnie nazwie?



Budowla drogowa typu rondo 
ułatwiająca  zawracanie na krętej drodze, często spotykana w Alpach.
(oznakowanie zgodne z polskim prawem)


3:05. Na filmie pokazano schemat pięciowlotowej budowli typu rondo (skrzyżowanie dróg publicznych skanalizowane okrągłą wyspą środkową) oznakowanej na wszystkich wlotach znakami C-12 "ruch okrężny" z dodanymi do nich znakami A-7, których zadaniem jest, zgodnie z Porozumieniami europejskimi z 1971 roku i od 2006 roku Konwencja wiedeńską o znakach i sygnałach drogowych, odwrócenie pierwszeństwa na wlotach w stosunku do ogólnych zasad ruchu.

Rysunek ma przedstawiać, wg pana Marka Dworaka, prawidłowy i "kulturalny" sposób pokonania tego obiektu z zamiarem jazdy na jego lewą stronę.  Kierujący wjeżdża lewym pasem ruchu, co w Polsce, przy wolnym prawym pasie ruchu jest wykroczeniem drogowym (naruszeniem art. 16 ust. 4 ustawy p.r.d.). Poza tym takie zachowanie wymaga bezsensownej i niepotrzebnej dwukrotnej zmiany pasa ruchu, czyli wykonania manewru zaliczanego do niebezpiecznych, który, szczególnie na małych i średnich obiektach tego typu,  powinien być, co do zasady, ograniczony do niezbędnego minimum. Zgodnie z obowiązującym prawem kierujący ma obowiązek poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, pamiętając, że wewnętrzny pas ruchu służy, tak jak na każdej innej jezdni, tylko do ewentualnego omijania i wyprzedzania innych kierujących.

Wjazd lewym pasem ruchu przy wolnym prawym pasie i zmiana pasa ruchu na zewnętrzny przed zmianą kierunku jazdy w prawo na skrzyżowaniu wylotowym z ronda zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12.

RONDA
zorganizowane wprost wg ogólnych zasad ruchu

3:24. Na filmie poruszono także temat budowli typu rondo na których, jak to określono bezmyślnie w materiale, organizator ruchu dorysował, by pomóc, jakieś tam oznaczenia? Tak jak wspomniałem wcześniej, rondo to tylko i wyłącznie złożona budowla drogowa skanalizowana okrągłym placem lub okrągłą wyspą środkową. Taki obiekt może być dowolnie zorganizowany. Poza "ruchem okrężnym" może być też zorganizowany wprost wg ogólnych zasad ruchu, bez związku z "ruchem okrężnym". Domalowanie strzałek na wlotach obiektów zorganizowanych wg nakazu znaku C-12 jest takim samym przestępstwem drogowym jak bezprawne dodawanie znaku C-12 do znaku A-7 na "tzw. nowoczesnych rondach.

Na filmie pokazano krakowskie rondo Ofiar Katynia będące obiektem o rozsuniętych wlotach i z wyspą centralną  oraz jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi od  wlotów na wprost do wylotów. 

Pod względem zasad ruchu są to cztery osobne klasyczne kierowane skrzyżowania dróg z jednokierunkowymi jezdniami. Niestety jest BEZPRAWNIE oznakowane znakami C-12 dodanymi do znaków A-7 postawionymi na jego wszystkich wlotach, co znawcy zasad "ruchu okrężnego" i twórcy krakowskiej szkoły pokonywania rond dziwnie nie przeszkadza.

Zwykle taki obiekt ma ustalone znakami na jednym z kierunków pierwszeństwo, oczywiście bez znaków C-12. Przy czynnej sygnalizacji świetlnej znaki A-7 i D-1 nie mają znaczenia, gdyż pierwszeństwo ma sygnalizacja świetlna, Nie ma wiec w takiej sytuacji znaczenia, czy mamy wszystkie wloty podporządkowane czy nie. Ponieważ jest to obiekt złożony, nie ma tez żadnego problemu, by miał, w przypadku wyłączenia  sygnalizacji świetlnej, podporządkowane wszystkie wloty. Taka organizacja ruchu powoduje, że wjeżdżający muszą ustąpić pierwszeństwa tym którzy  zbliżają się do wylotu. 

Niestety na tym obiekcie postawiono na wlotach także znak C-12 "ruch okrężny", dodając go bez żadnego uprawnienia do znaku A-7 "ustąp pierwszeństwa". Pasy ruchu będące podłużnymi pasami jezdni nie biegną tu jedynie okrężnie czyli tak jak to pokazuje piktogram znaku, lecz prosto od wlotu do wylotu. Niestety mamy tu do czynienia z taką samą patologią jak bezprawne domalowywanie strzałek kierunkowych na wlotach obiektów z jedynie okrężnie biegnącą jednokierunkowa jezdnią. Przez takie nieodpowiedzialne postępowanie mamy dwie wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu na jednym obiekcie, więc nic dziwnego, że część kierujących stosuje się do wskazania strzałek na jezdni, a część do wskazania strzałek na znaku C-12 ignorując oznakowanie poziome. 

Problem jest ogólnopolski, ale to właśnie w Krakowie w 2005 roku, a w roku 2008 w Prądach dodano, bez jakiegokolwiek uprawnienia znaki C-12 do znaków A-7 na nowych wówczas tzw. nowoczesnych rondach odśrodkowych. Od tego czasu do dziś mamy do czynienia z tą patologią i bezprawiem, która na Górnym  Śląsku osiągnęła szczyty absurdu. Dodaje się tam znaki C-12 do znaków A-7 nad każdym pasem ruchu oznaczonym na wlocie strzałkami kierunkowymi we wszystkich kierunkach, co jest kolejnym dowodem na brak wiedzy, że od 1999 roku znak C-12 jest wprost odpowiednikiem znaku D,3 wg konwencji wiedeńskiej.


Rondo odśrodkowe w Sosnowcu 

Jak zatem jechać na rondzie Ofiar Katynia? Tak jak na każdej innej jednokierunkowej drodze z kierowanymi sygnalizacją świetlną skrzyżowaniami, właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia, także kierunkowego.  Znak C-12 na tym obiekcie należy traktować niestey  jedynie jako znak C-9 i to wszystko. Zamierzając jechać prosto do wylotu wybieramy pasy ruchu ze strzałkami P-8a do jazdy na wprost i niczego nie sygnalizując jedziemy do wyznaczonego celu. Podobnie zamierzając skręcić w prawo wybieramy pas ruchu ze strzałka P-8b do skręcania w prawo i wykonujemy ten manewr włączając wcześniej prawy kierunkowskaz.

3:57. Podobnie jest przy skręcaniu w lewo, z tym, że tu lewy skrajny pas ruchu na jezdni drogi poprzecznej jest przeznaczony tylko do skręcania w lewo. Dlatego w oznakowaniu poziomym zastosowano linie prowadzące pozwalające na bezpośredni wjazd (zakończenie skrętu w lewo) na pasie środkowym, bez potrzeby zmiany pasa ruchu wg art. 22.1, art. 22.3 i art. 22.5 ustawy p.r.d. 

Jedno ze skrzyżowań ronda Ofiar Katynia w Krakowie

Kierujący, zgodnie z tym co mówi Marek Dworak, zamierzając ponownie skręcić w lewo, zajmuje przed kolejnym skrętem lewy pas ruchu (art. 22.2.2 ustawy p.r.d.) i na następnym skrzyżowaniu wykonuje kolejny manewr zmiany kierunku jazdy w lewo. Jeżeli jego zamiarem jest skręt w lewo i jazda na wprost do wylotu, to środkowy pas ruchu by nim pojechać na wprost do skrzyżowania wylotowego  i nim opuścić obiekt, bez potrzeby zmiany pasa ruchu i włączania kierunkowskazów.

O liniach prowadzących traktuje następny film z serii, więc będzie można o nich porozmawiać później.

DROGA Z PIERWSZEŃSTWEM ZMIENIAJĄCA NA SKRZYŻOWANIU SWÓJ KIERUNEK

5:50. Tu trafiamy na temat ściśle związany z wadliwym rozumieniem obowiązującego od dwóch dekad prawa, w tym zasad "ruchu okrężnego" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 i zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jest to konsekwencją wmawiania polskim kierowcom, że budowla typu rondo to pod względem zasad ruchu w całości jedno klasyczne skrzyżowanie, na którym jadąc na jego lewą stronę kierujący zmienia kierunek jazdy w lewo, w związku z czym ma obowiązek włączenia lewego kierunkowskazu i zajęcia przed takim obiektem lewego pasa ruchu. 

Prawda jest taka, że przez skanalizowanie klasycznego skrzyżowania dwóch dróg (obiektu) wyłączoną z ruchu wyspą środkową, staje się ono obiektem złożonym. Z punktu widzenia przepisów budowlanych staje się skrzyżowaniem skanalizowanym, złożonym z wielu skrzyżowań zwykłych, które mogą ale wcale nie musza spełniać wymagań definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu. Np. skrzyżowanie wylotowe na drogę oznaczoną znakiem "Droga wewnętrzna", pod względem zasad ruchu nie będzie skrzyżowaniem.   Przy organizacji  ruchu wg nakazu znaku C-12 jego jednokierunkowe jezdnie wlotowe biegną jedynie okrężnie, a nie do przeciwległych wylotów.

Znamy jest przecież prawomocny, lekceważony przez środowisko WORD, wyrok WSA w Gliwicach w uzasadnieniu którego czytamy, że wjazd i jazda zmieniającą swój kierunek jezdnią nie ma związku ze zmianą kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d., a skoro tak, to do czasu powzięcia zamiaru zjazdu z tej okrężnie biegnącej jezdni, bez zamiaru zmiany pasa ruchu, nie ma podstaw do włączania kierunkowskazów.

Jak dyrektor Dworak może słusznie twierdzić, że jazda po biegnącej okrężnie dookoła wyspy lub placu jezdni przez kolejne skrzyżowania z drogami wylotowymi nie wymaga włączania kierunkowskazów, i równocześnie przekonywać, że jazda po 1/4 tej samej okrężnie biegnącej jezdni wymaga ich użycia?

Poniżej przedstawiam (rysunek po lewej) złożony obiekt typu rondo zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny". Po prawej ten sam fragment okrężnie biegnącej jezdni ze skrzyżowaniem wlotowym i wylotowym na którym droga z pierwszeństwem biegnie klasycznie i na którym zmienia swój kierunek. U góry jezdnia zmienia swój kierunek identycznie jak to ma miejsce przy "obowiązującym ruchu okrężnym", a poniżej przy klasycznym układzie krzyzujących się dróg posiadających jezdnię.

To samo skrzyżowanie zorganizowane w różny sposób
Żółtą linią oznaczono sygnalizowanie zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d.

A tu przykład wzięty z życia. Rondo im. Ossolińskich w Bydgoszczy, które jest zorganizowane wprost wg ogólnych zasad ruchu z jednokierunkową jezdnią biegnącą częściowo dookoła wyspy środkowej. Na nim droga z pierwszeństwem na wlocie z prawej zmienia swój kierunek, a na wlocie z lewej biegnie na wprost od wlotu do wylotu. 

Oznakowanie wzorowane na rondzie im. Ossolińskich w Bydgoszczy

Podobnie jest na rondzie Pileckiego we Wrocławiu. Tu droga z pierwszeństwem biegnie od strony miasta tak, że zamierzając wrócić nie ma potrzeby włączania kierunkowskazów.

Poprawnie oznakowane  rondo im. Pileckiego we Wrocławiu

6:03. Wbrew twierdzeniom sekretarza Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, kierunkowskazy nie służą do wskazywania kierunku lub strony skrzyżowania lub jezdniy. Kierunkowskazy, zgodnie z art. 22 ustawy p.r.d., służą jedynie do sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy. Zmienia kierunek jazdy ten kto zawraca (skręca na jezdni) lub opuszcza jezdnię drogi po której się porusza (skręca z jezdni). 

Tak jak nie wolno mylić skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu ze skrzyżowaniem w formie budowli, szczególnie skanaliozwanego, w rozumieniu prawa budowlanego, tak też nie wolno mylić ze sobą określeń kierunek w rozumieniu strony świata czy obiektu, z kierunkiem ruchu o którym jest mowa w art. 25 ustawy Prawo o ruchu drogowym i kierunkiem jazdy o zmianie którego jest mowa w art 22 tej ustawy.

Kierujący poruszając się jezdnią drogi bez zamiary zmiany na niej pasa ruchu, zawrócenia na niej lub jej opuszczenia w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub na przydrożną nieruchomość, na skrzyżowaniu lub zjeździe, nie włącza kierunkowskazów. Każdy kierujący widząc pojazd jadący drogą z pierwszeństwem bez włączonych kierunkowskazów jest jednoznacznie powiadamiany o tym, że będzie on kontynuował dalszą jazdę drogą z pierwszeństwem. 

Oczywiście tak by było, gdyby nie pozaustawowe wymysły ekspertów WORD, MORD i PORD, prezentowane na filmie. Usiłowanie wskazywania kierunkowskazami strony lub kierunku w jakim zamierza się udać kierujący nie dość, że bezprawne, to na dodatek powoduje dezinformację. Wbrew twierdzeniom tych którzy nie wiedzą czym jest kierunek jazdy i jego zmiana, kierunkowskazami sygnalizujemy zamiar opuszczenia jezdni drogi po której się poruszamy zarówno na, jak i poza skrzyżowaniami. 

Kierujący obu oznaczonych pojazdów sygnalizują prawymi kierunkowskazami, zawczasu i wyraźnie, zamiar skrętu w prawo w celu opuszczenia jezdni drogi z pierwszeństwem po której się poruszają

Kierujący oznaczonym na zdjęciu pojazdem nie opuszcza jezdni drogi po której się porusza, w związku z czym nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów i tego nie czyni.

6:07.  Pan Marek Dworak, zaprzeczając obowiązującemu prawu, stwierdza bezprawnie, i to kilkakrotnie, że nie sygnalizujemy zjeżdżania z drogi z pierwszeństwem. Dla Pana Marka opuszczanie jezdni drogi z pierwszeństwem bez potrzeby kręcenia kierownicą nie wymaga sygnalizowania czegokolwiek, natomiast wg jego rozumienia prawa jazda po łuku drogi bez opuszczania jezdni drogi po której porusza się kierujący, wymaga włączenia kierunkowskazów, co wprost zaprzecza obowiązującemu w Polsce i Europie prawu, gdyż prawo wymaga sygnalizowania zamiaru wykonania manewru zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy. Najwyraźniej sekretarz Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, w czym nie jest odosobniony, nie odróżnia kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, od kierunku jazdy, specjalnie tak nazwanym, by nie było wątpliwości, że jest on  związany z przebiegiem jezdni.


Zarówno polskie jak i obowiązujące Polskę przepisy międzynarodowe mówią, poza zmianą pasa ruchu i zawracaniu, o manewrze zmiany kierunku jazdy będącym skręcaniem w lewo lub w prawo z jezdni po której porusza się kierujący. Przypominam, że jezdnia drogi biegnie tak jak biegną jej pasy ruchu będące jej podłużnymi pasami. Nie ma też wątpliwości jak biegnie jezdnia drogi z pierwszeństwem poza i na skrzyżowaniu, bo o tym decyduje jej oznakowanie poziome i pionowe, a tabliczka T-6 rozwiewa wszelkie wątpliwości. Oczywistym jest zatem, że droga podporządkowana nie jest drogą z pierwszeństwem i odwrotnie. Aby kierujący mógł wjechać na jezdnię drogi podporządkowanej musi wykonać manewr zmiany kierunku jazdy, czyli opuścić jezdnię drogi z pierwszeństwem, a może to uczynić skręcając z niej w lewo lub w prawo, i nic do tego nie ma skręcanie kół, gdyż ta zmiana następuje w stosunku do przebiegu jezdni, a nie kierunku w rozumieniu stron świata czy skrzyżowania.

Wbrew temu co głosi publiczne dyrektor MORD Kraków odpowiedzialny za właściwe i szkolenie i egzaminowanie kandydatów na kierowców, kierujący ma obowiązek sygnalizować zawczasu i wyraźnie zamiar wykonania manewru zmiany kierunku jazdy, czyli zamiaru opuszczenia jezdni drogi po której się porusza w celu wjazdu na jezdnię innej drogi (podporządkowanej, wewnętrznej, gruntowej) lub np. na parking przed marketem i po jej opuszczeniu, czyli zakończeniu manewru zmiany kierunku jazdy, ma obowiązek niezwłocznie zaprzestać sygnalizowania (art. 22 ust. 5 ustawy p.r.d.).

Zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierujący zamierzając skręcić z jezdni w lewo lub w prawo (zmienić kierunek jazdy w lewo lub w prawo) ma obowiązek zbliżyć się odpowiednio do środka lub krawędzi jezdni, co ni jak się ma do wielopasowych jezdni dróg z pierwszeństwem zmieniających swój kierunek. Żaden przepis obowiązującego w Polsce prawa nie zobowiązuje kierującego do wskazywania strony drogi lub skrzyżowania oraz kierunku w jakim zamierza się udać!

 Wszelkie wątpliwości rozwiewa art. 16 Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, będącej od 1988 roku obowiązującym Polskę aktem prawnym, w którym, dzięki temu, że zawracanie jest opisane osobno wraz z cofaniem, można było wprost zapisać, że: Przed wykonaniem skrętu w prawo lub w lewo w celu wjazdu na inną drogę lub wjazdu do przydrożnej posiadłości każdy kierujący (...) powinien: a) jeżeli zamierza skręcić w stronę odpowiadającą kierunkowi ruchu - zbliżyć się możliwie najbardziej do krawędzi jezdni odpowiadającej temu kierunkowi i wykonać ten manewr zajmując możliwie najmniej przestrzeni; b) jeżeli zamierza opuścić drogę z drugiej strony (....). Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zamiar wykonania takiego manewru należy zawczasu i wyraźnie sygnalizować.

Pan Marek Dworak życzy kierującym by znali i stosowali w swojej praktyce obowiązujące prawo, czego z całego serca życzę tego samego Panu Markowi, dyrektorom i egzaminatorom WORD,  biegłym sądowym oraz urzędnikom i funkcjonariuszom publicznym. 
Ryszard Roman Dobrowolski
P.S.

Ponieważ moje komentarze do filmów "Jedź bezpiecznie" są kasowane, do czego producent ma prawo, będę komentował tą, mająca służyć lepszej sprawie, zbyt często jednak szkodliwą twórczość, na swoim blogu.
      



113. Do uczestników V Krakowskich Dni BRD

Na początku lutego 2018 roku dyrektor Marek Dworak zamierza, na V Krakowskich Dniach Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, przedstawić w 15 minutowym wystąpieniu wszystkie problemy BRD w Polsce. 

Obawiam się, że jak zwykle nie wszystkie, bo z pominięciem tych najistotniejszych dla BRD, jakim jest narzucone Ośrodkom Szkolenia Kierowców szkolenie wg prawa korporacyjnego WORD. Nie bez znaczenia jest też prowadzenie  w oparciu o to "prawo" szeroko rozumianej edukacji komunikacyjnej w szkołach i na wyższych uczelniach. Narzucone przez środowisko WORD, inżynierom ruchu oraz zarządcom dróg, wadliwe rozumienie obowiązującego prawa prowadzi w konsekwencji do wadliwego znakowania polskich dróg i pogorszenia BRD. 

Moje uwagi dotyczą całego środowiska regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego, których przedstawicielem jest dyrektor Marek Dworak, które w swojej praktyce zawodowej stosuje nieuprawnione wymysły współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku, oraz  osób powszechnie uważanych za ekspertów, niestety nie z powodu wykształcenia lub wiedzy, a jedynie z powodu wpływów, zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji. 


Nie bez znaczenia jest fakt, że nieweryfikowane przez państwo publikacje, uchodzące bezprawnie za oficjalną wykładnię obowiązującego prawa, to w rzeczywistości sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych, jak to określił WSA m.in. w prawomocnym wyroku II SA/GI 888/16, oceniając przedłożone przez egzaminatorów WORD Częstochowa, jako dowody w sprawie ich niewiedzy i braku kompetencji, poradniki dla kierowców (http://mrerdek1.blogspot.com/2017/11/106-kierunkowskazy-przed-rondem-sad.html). Nic dziwnego, że środowisko WORD i wydawcy publicznie ignorują ten wyrok.

         Aktualnie obowiązujące przepisy są sformułowane w sposób uniwersalny, tak by były czytelne i jednakowo rozumiane oraz stosowane w całej Europie. Dzięki temu nie ma potrzeby tworzenia specjalnych zasad ruchu dedykowanych wprost coraz to bardziej złożonym budowlom drogowym, takim jak np. węzły drogowe, place, skwery i skrzyżowania skanalizowane, w tym obiekty typu rondo. Nie ma też innych przepisów dla małych i dużych obiektów oraz dla skrzyżowań w zależności od kąta załamania lub promienia łuku zmieniającej na skrzyżowaniu swój kierunek  drogi, np.  drogi posiadającej pierwszeństwo. Nie ma w nich słowa o używaniu kierunkowskazów do wskazywania  stron świata lub stron obiektów, czyli kierunku w jakim zamierza się udać kierujący. 

    Nie ma w obowiązującym prawie miejsca na samowolę i zmiany sprzeczne z prawem międzynarodowym, jak np. żądanie wprowadzenia definicji budowli drogowej typu rondo do ustawy Prawo o ruchu drogowym, i opisania dla niej, wzorem prawa Wielkiej Brytanii lub USA, specjalnych zasad ruchu, albo propozycji stołecznego środowiska WORD usunięcia z naszego  prawa podstawowej dla ruchu drogowego i prawa międzynarodowego, poza pierwszeństwem z prawej strony,  zasady pierwszeństwa jadącego z przeciwnego kierunku, gdyż dotyczy ona wprost elementarnej dla ruchu drogowego dwukierunkowej jezdni w rozumieniu art. 2 pkt 7 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a nie złożonego z dwóch takich jezdni dwukierunkowej dwujezdniowej drogi publicznej w rozumieniu ustawy o drogach publicznych.  


       Od czasu swego powstania w 1998 roku w WORD, MORD i PORD w szkoleniu i praktyce egzaminacyjnej obowiązuje wewnętrzne prawo zwyczajowe powstałe z potrzeby określenia jednakowych kryteriów w zakresie oceny wiedzy i umiejętności kandydatów na kierowców. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że jest ono w wielu istotnych sprawach sprzeczne z obowiązującym prawem. Prawo korporacyjne WORD tworzono w czasie dostosowywania naszego prawa do prawa europejskiego. Obowiązujący od dwóch dekad Kodeks drogowy jest, co do zasady, zgodny prawem europejskim i Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, której Polska jest od trzech dekad sygnatariuszem. 

        Niestety,  od momentu powstania,  spotkało się z  totalną krytyką, ze strony nierozumiejących go nadal wpływowych ekspertów z poprzedniej epoki, uważających, że właściwym jest jedynie ich Kodeks drogowy z 1983 roku. Pod pretekstem rychłego powrotu do poprzednich regulacji prawnych, wprost namawiali do bojkotu nowej ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nic więc dziwnego, że prawo korporacyjne WORD oparte jest w wielu istotnych sprawach na poprzednim Kodeksie drogowym i jego interpretacjach, bez związku z obecnym prawem. Z powodu bezkrytycznej wiary w geniusz byłych ekspertów PRL i braku jakiejkolwiek kontroli w tym zakresie ze strony państwa, poza nieudaną próbą uregulowania w 2005 roku trwającego do dziś bałaganu w sprawie "ruchu okrężnego", bezprawie panoszy się w WORD do dziś.  Pomimo że trudno w to uwierzyć, trzeba wreszcie popatrzeć prawdzie w oczy i skończyć z tym bezprawiem. Zdaje sobie sprawę z oporu stawianego ze strony tych, którzy kiedyś uwierzyli na słowo w autorytet ekspertów i autorów nie tylko popularnych wydawnictw.

     Nie jest przypadkiem, że we wszystkich  ośrodkach egzaminatorzy nie wiedzą czym, w rozumieniu obowiązującego od dwóch dekad prawa, jest kierunek jazdy i czym jest jego zmiana, do czego służą kierunkowskazy, co znaczy "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 i czym różni się skrzyżowanie w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku od skrzyżowania w rozumieniu budowli drogowej będącej skrzyżowaniem dróg publicznych w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, do których zaliczono budowle typu rondo.

       Z oficjalnej korespondencji dowiadujemy się, że WORD-y nic nikomu nie nakazują, a same stosują się wprost do obowiązującego prawa, jednak m.in. takie programy jak prezentowany przez TVP Kraków z serii "Jedź bezpiecznie", odsłaniają całą prawdę.

       Poza pożytecznymi i zgodnymi z prawem wypowiedziami, praktycznie co odcinek spotykamy się z  nieuprawnionymi wymysłami prowadzącego, który wprost okazuje publicznie brak właściwego rozumienia obowiązującego prawa. Liczne komentarze potwierdzają, że nie trzeba być ekspertem, by to zauważyć. Niestety niewygodne, krytyczne, wpisy są usuwane. 

       Kłamstwem jest np. twierdzenie, że kierunkowskazy służą do wskazywania innym uczestnikom ruchu kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, gdyż zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierunkowskazami wskazuje się jedynie zamiar zmiany pasa ruchu lub zamiar zmiany kierunku jazdy. Podobnie kłamstwem jest twierdzenie, że jeżeli kierujący nie kręci kierownicą, to opuszczając drogę nie zmienia kierunku jazdy i nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów, gdyż zmianą kierunku jazdy, poza zawracaniem na jezdni drogi jest jej opuszczenie, czyli skręt z niej na inną drogę lub przydrożna nieruchomość, bez związku ze zmianą kierunku w stosunku do stron świata.

        Niestety dyrektorzy i egzaminatorzy WORD nie tylko, że nie odróżniają kierunku od kierunku ruchu i kierunku jazdy, to nie odróżniają też skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu od skrzyżowania w rozumieniu przepisów budowlanych, w tym nie mają świadomości, że zgodnie z polskim i europejskim prawie o ruchu drogowym budowla typu rondo nie jest w całości, pod względem zasad ruchu, jednym klasycznym skrzyżowaniem. Brak właściwej wiedzy demonstrują także podczas omawiania zasad sygnalizowania zamiarów na drogach, które zmieniają swój kierunek oraz na złożonych budowlach drogowych. Nie bez znaczenia jest też rozumienie dyspozycji znaków drogowych wg poprzedniego rozporządzenia, pomimo zmiany ich dyspozycji i znaczenia w 1999 roku, by były zgodne z Konwencją o znakach i sygnałach drogowych podpisaną w Wiedniu w 1968 roku.

        Powszechnie wiadomo, że to jak zostanie nauczony uczeń zależy m.in. od jego nauczyciela, czyli wykładowcy i instruktora Ośrodka Szkolenia Kierowców. Niestety prawda jest taka, że środowisko OSK zostało całkowicie ubezwłasnowolnione przez dyrektorów i egzaminatorów regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego. Okazuje się, że to nie Ministerstwo Infrastruktury, a dyrektorzy WORD, MORD lub PORD określają wymagania i zasady oceniania egzaminowanych i nie chodzi tu o formularze i zadania egzaminacyjne, ale o właściwe  rozumienie obowiązującego prawa!!!

         W części WORD kryteria egzaminowania określa tzw. "stanowisko" Krajowej Rady Audytorów (KRA), czyli elity dyrektorów WORD, którzy uzurpują sobie prawo, nie tylko do interpretowania obowiązującego prawa, ale także do jego stanowienia w postaci prawa korporacyjnego obowiązującego we współpracujących z KRA ośrodkach. Nie jest tajemnicą, że KRA, nie mając żadnych ustawowych uprawnień, upoważniła dyrektorów WORD, w tym siebie, do określania sposobu pokonywania tzw. trudnych skrzyżowań na terenie swego działania, tak jak gdyby w Polsce nie było ustawy Prawo o ruchu drogowym i nie obowiązywały Polski umowy międzynarodowe dotyczące bezpieczeństwa w transporcie drogowym.

        Obecne prawo nie ma związku z poprzednimi regulacjami, nie tylko z powodu jego oderwania od budowli drogowych i określenia zasad ruchu w sposób elementarny, ale także z powodu zmiany znaczenia części znaków drogowych, czego namacalnym dowodem jest np. to, że znaki C-1 do C-11 od 1999 roku nie są już znakami nakazu kierunku jazdy (nakazu skrętu), a znakami nakazu jazdy we wskazanym nimi kierunku, bez bezpośredniego związku ze zmianą kierunku jazdy (skręcaniem) w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. 


Znak C-8 ustawiony na drodze z pierwszeństwem przejazdu, która zmienia na skrzyżowaniu swój kierunek

        Na kadrze z następnego filmu z serii "Jedź bezpiecznie" widzimy znak C-8 ustawiony na drodze z pierwszeństwem, która na skrzyżowaniu zmienia swój kierunek w lewo. Znak nakazu jazdy w prawo lub w lewo od 1999 roku zobowiązuje do ruchu w kierunku zgodnym ze strzałkami. Jadący w prawo zmienia kierunek jazdy w prawo  zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, natomiast jadący na tym skrzyżowaniu w lewo, wbrew twierdzeniom prowadzącego, jedzie co do zasady możliwie blisko prawej krawędzi zmieniającej swój kierunek jezdni, bez zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, czyli także bez włączania lewego kierunkowskazu, dokładnie na tej samej zasadzie jak jazda na lewą stronę skrzyżowania dróg publicznych typu rondo z jednokierunkową jezdnią biegnącą okrężnie dookoła wyspy lub placu. 

        Podobnie jest ze znakiem C-12, który od początku obecnego wieku przestał być sprzecznym z prawem międzynarodowym znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej na budowlach typu rondo, jakim go uczyniono, bez żadnych podstaw, w 1983 roku. Jest ponownie znakiem nakazu znanej i stosowanej w Europie od ponad wieku organizacji ruchu "ruch okrężny",  zgodnym ze znakiem D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Porozumień europejskich i Konwencji o znakach i sygnałach drogowych podpisanej w Wiedniu w 1968 roku, których Polska stała się sygnatariuszem w 1988 roku.  

       W poprzednim roku  zaprezentowano na Konferencji, bez jakiejkolwiek reakcji ze strony zgromadzonych, projekt zmian w aktach wykonawczych do ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy Prawo budowlane, które nie mają prawa być sprzeczne z tymi ustawami, a także nie mają prawa tworzyć nowych zasad i uregulowań. Niestety w ten sposób próbowano zalegalizować, narodzoną w Polsce w 2005 roku  patologię, jaką jest sprzeczne z obowiązującym od dwóch dekad prawem dodawanie znaku C-12 do znaków A-7 stawianych na wszystkich wlotach tzw. nowoczesnych rond odśrodkowych, w tym na wlotach rond spiralnych i turbinowych, które nie mają nic wspólnego z organizacją ruchu "ruch okrężny" w rozumieniu nakazu znaku "obowiązujący ruch okrężny" D,3 wg Konwencji wiedeńskiej, czym wprowadzane są na jednym obiekcie dwie wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu będące od lat źródłem sporów, dyskusji i licznych kolizji i wypadków. 


Propozycja zalegalizowania bezprawnego dodawania do znaku A-7  znaku C-12  na wlotach tzw nowoczesnych rond odśrodkowych, będąca efektem bezprawnego traktowania tego typu złożonych obiektów budownictwa drogowego w całości jako jednego skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, które nie może mieć podporządkowanych wszystkich wlotów, oraz znaku C-12 "ruch okrężny" jako znaku nakazu kierunku jazdy wg Kodeksu drogowego z 1983 roku.
Zamiast znaków C-12 na wlotach, na wyspie powinny znajdować się znaki C-1.

A to radosna twórczość drogowców z Dąbrowy Górniczej.
Znaki C-12 nad każdym pasem ruchu oznaczonym strzałkami kierunkowymi.


Takim samym bezprawnym działaniem, prowokowanym przez miejscowych ekspertów wywodzących się ze środowiska WORD, jest wprowadzanie segregacji kierunkowej na wlotach budowli drogowych typu rondo zorganizowanych zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny", co będąc zaprzeczeniem tej organizacji ruchu prowadzi do licznych kolizji drogowych i dezorganizacji ruchu oraz braku szacunku dla prawa i Policji.  Z taką sytuacja mamy do czynienia w wielu polskich miastach.
Niech za przykład posłuży np.  rondo im. Kowcza w Lublinie, zorganizowane zgodnie z nakazem znaku organizacji ruchu „ruch okrężny” C-12, na wlotach którego drogowcy malując strzałki kierunkowe wprowadzili dwie, wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu na jednym obiekcie, co jest przestępstwem drogowym.  Wg segregacji kierunkowej na wlotach  pasy ruchu, a zatem i jezdnie, biegna na wprost od wlotu do wylotu, a wg strzałek na znaku i jego dyspozycji w rzeczywistości biegną od wlotu bez końca okrężnie. Taka samowola musi w konsekwencji prowadzić do licznych kolizji i wypadków. 

Na szczęście sędziowie, w odróżnieniu od inżynierów ruchu, nie wierzą w nieomylność i niepodważalny autorytet dyrektorów i egzaminatorów WORD, autorów licznych publikacji i Policji, o czym świadczy wyrok SR w Lublinie przyznający rację niesłusznie obwinionej przez Policję ( https://mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html ).

Może obecni na konferencji zrozumieją, bez zbędnych dyskusji, że obowiązujące od dwóch dekad prawo o ruchu drogowym nie jest już związane wprost z drogami publicznymi. Od dwóch dekad skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym), nie jest wprost skrzyżowaniem zdefiniowanym przepisami budowlanymi. 

Budowle będące jednopoziomowymi skrzyżowaniami dróg publicznych od 1999 roku  dzielą się na skrzyżowania skanalizowane do których zaliczono budowle typu rondo, składające się ze skrzyżowań zwykłych, czyli klasycznych bez wysepek i wysp kanalizujących ruch. Budowle typu rondo zaliczono do grupy skrzyżowań skanalizowanych z powodu skanalizowania ruchu na skrzyżowaniu wyłączoną z ruchu okrągła wyspą środkową, a nie jak są uczeni polscy inżynierowie ruchu, że w związku z wysepką dzielącą na jednym z wlotów, gdyż wloty tego typu budowli nie muszą być kanalizowane. Skrzyżowaniami w rozumieniu zasad ruchu są tylko te skrzyżowania zwykłe budowli typu rondo, które spełniają wymagania definicji legalnej skrzyżowania zawartej w art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nie jest tak rozumianym skrzyżowaniem, np. skrzyżowanie z drogą wewnętrzną lub drogą będąca np. wjazdem na parking przy centrum handlowym. 

Może na Konferencji padnie wreszcie pytanie, dlaczego do dziś dnia nie przetłumaczono na język polski i nie ogłoszono w Dzienniku Ustaw noweli Konwencji wiedeńskiej, jak na ironię podpisanej przez prof. Marka Belkę, obowiązującej jej sygnatariuszy od 2006 roku, do przestrzegania której Polska  zobowiązała się 30 lat temu.
Ryszard Roman Dobrowolski  

 ( https://mrerdek1.blogspot.com/ )