piątek, 31 sierpnia 2018

137. Policja kolejny raz przegra w sądzie.

Wracamy do tematu rond i Policji, która jako oskarżyciel publiczny kolejny raz przegra sprawę w sądzie.

Mówimy o rondzie zbudowanym na drodze krajowej 92 w miejscowości Tarnowo Podgórne w Wielkopolsce na wyjeździe z Poznania w kierunku Pniew.

Dla zasad ruchu drogowego rondo to przy "ruchu okrężnym" zwykłe jednokierunkowe jezdnie biegnące od każdego wlotu dookoła wyspy lub placu, a przy ogólnych zasadach ruchu i podporządkowanych wszystkich wlotach, od wlotu do wylotu.

Rondo w Tarnowie Podgórnym jest najbezpieczniejszym z bezpiecznych, bo jednopasowe, zorganizowane wg zasad "ruchu okrężnego" nakazanego znakiem C-12 "ruch okrężny" z pierwszeństwem na wlotach  ODWRÓCONYM znakiem A-7 w stosunku do ogólnych zasad ruchu. 

Przy tej organizacji ruchu pierwszeństwo na skrzyżowaniach wlotowych ma nadjeżdżający z lewej strony. Poza tym nie ma tu drogi z pierwszeństwem i drogi podporządkowanej, gdyż na każdym "skrzyżowaniu o ruchu okrężnym", czyli wlotowym na dowolny co do wielkości i kształtu obiekt zorganizowany wg zasad "ruchu okrężnego", od wlotu to ta sama droga, która na tym wlocie łączy się z sama sobą, dlatego na obwiedni nie ma znaku "droga z pierwszeństwem".

Tory jazdy pojazdów biorących udział w kolizji

Zielone Punto uderzyło delikatnie w sam tył lewej strony dostawczaka
Nic się nikomu nie stało, ale Straż i LPR zameldowały się na miejscu marnując czas 
i nasze, czyli publiczne pieniądze

Oczywistym jest zatem, że skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu, na dowolnie zorganizowanej budowli typu rondo jest każde jej składowe skrzyżowanie zwykłe spełniające wymagania definicji skrzyżowania zawartej w art. 2. 10 ustawy Prawo  ruchu drogowym, dlatego nie ma znaczenia kiedy i którym wlotem wjeżdżają kierujący pojazdami. W przypadku kolizji rozpatruje się miejsce jej wystąpienia, tu skrzyżowanie wlotowe na obiekt, na które jako pierwszy wjechał, mając wolną drogę i nikogo nadjeżdżającego z lewej, kierujący samochodem dostawczym, podobnie jak na załączonym filmie wjeżdżający zestawem.


Kiedy jest już prawie całą swoją długością na rondzie  zostaje uderzony z lewej strony tylnej części nadwozia przez rozpędzone Punto. Na szczęście pozostawia ono na białej karoserii zaledwie kilka rys, samo deformując sobie nieco maskę.

Przybyła na miejsce Policja obciążyła winą kierującego dostawczakiem,  stwierdzając wymuszenie pierwszeństwa. Sprawa trafi do sądu, a ten zapewne wyda wyrok nakazowy uznając rację policjantów, jako oskarżycieli publicznych. Kierujący samochodem dostawczym powinien w ciągu siedmiu dni zaskarżyć wyrok nakazowy  i wygrać sprawę. Zapraszam na  Policja przegrała w sadzie


6 komentarzy:

  1. Witam. Mógłby Pan chociaż jednym zdaniem wytłumaczyć, dlaczego uważa Pan, że dostawczej nie wymusił pierwszeństwa. Czy są jakieś przepisy szczególne dotyczące długich pojazdów? Moim zdaniem ustąpienie pierwszeństwa polega na powstrzymaniu się od ruchu, jeśli ruch zmusiłby innego kierującego do istotnej zmiany prędkości. Czy jest istotne czy ktoś wymusza pierwszeństwo przednią czy tylną częścią pojazdu? Jeśli Punto musiało hamować, to moim zdaniem dostawczak nie ustąpił pierwszeństwa. Dlaczego policja ma przegrać? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Witku. Tym razem tekst jest krótki, więc niech się Pan poświęci i go przeczyta, gdyż jest w nim wszystko jednoznacznie opisane. Zależy mi na tym, by sam Pan sobie odpowiedział, mając wiedzę także z wcześniejszej korespondencji, na zadane pytanie.

    Jeżeli będzie Pan miał z tym trudność, to podpowiem zadając Panu pytanie pomocnicze, które brzmi: Czy na klasycznym skrzyżowaniu wjeżdżający długim pojazdem na puste skrzyżowanie ma obowiązek martwić się, z punktu widzenia zasad ruchu, czy jakiś cymbał wjedzie na to skrzyżowanie z kierunku poprzecznego i uderzy go w tylne koło naczepy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę sobie wyobrazić, że przeczytałem cały tekst, ba, mimo, że jest dość krótki, to i tak uważam, że jest za długi, jak na opis tej sytuacji.
    Zadałem pytanie, bo przyznaję się bez bicia, że nie wiem, czy prawo rozróżnia pojazdy długie i krótkie. Pisze pan, że kierowca dostawczego miał wolną drogę i nikogo nadjeżdżającego z lewej strony. Skoro nikt nie nadjeżdzał, to skąd się wzięło punto?
    Daje pan przykład zestawu wjeżdżającego na skrzyżowanie. Z tego co widzę, zestaw jest o wiele dłuższy od tego dostawczaka (nie patrząc nawet na to, że dużo mniej dynamiczny i zwinny). To jak długi musi być pojazd, żebym nie martwił się, że ktoś mi wjedzie w tylne koło (oczywiście z boku)? No i gdzie jest ta granica? W tylne koło to nie wymuszenie, a w tylne drzwi? Już tak czy jeszcze nie? To może w przednie drzwi? Wprawdzie jeżdżę tylko osobówką, ale zawsze sądziłem, że nie wymuszam pierwszeństwa, gdy cały mój pojazd zdąży opuścić miejsce, w którym zachodzą na siebie tory pojazdów, nie wymuszając zmiany prędkości jazdy pojazdu uprzywilejowanego. Czy tak nie jest? Znaczy się mogę (w sensie prawnym) wjeżdżać na skrzyżowanie przed nadjeżdżający uprzywilejowany pojazd, jeśli widzę,że tylko przód mi zdąży przejść, jeśli tamten nie bedzbę hamował? No nie wydaje mi się, pojazd mam 5-cio metrowy. A 6-cio metrowym już bym mógł? Czy dopiero siedmioma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie i po wypowiedzi sądzę, że było to dla Pana trudne doświadczenie. Z opisem sytuacji drogowych oraz prawa jest ten kłopot, że przeciętnemu kierowcy wystarczy prosty tekst i wiara we właściwą wiedzę piszącego, co może okazać się założeniem ryzykownym z wielu punktów widzenia. Natomiast dla innych taki opis jest niewystarczający. Cieszy, gdy ktoś chcąc zrozumieć sens prawny wypowiedzi, pyta.

      Gorzej, gdy pytania nie mają związku z chęcią pogłębienia wiedzy, gdyż pytający jest i tak wierny swoim własnym przekonaniom, niekoniecznie zgodnym z powszechnie obowiązującym prawem, a pytaniami usiłuje podważyć wiarygodność pytanego. Tak zwykle zachowuje się ktoś, kto obawia się kompromitacji, także przed samym sobą. Uświadomienie sobie, że było się oszukiwanym, albo że wierzyło się od lat ignorantom, cwaniakom i hochsztaplerom, nie jest niczym miłym i budującym.

      Już kiedyś napisałem Panu, w związku z pańskim kategorycznym stwierdzeniem, że nie mam racji twierdząc, że jadący drogą z pierwszeństwem która zmienia swój kierunek, w dowolnym jej miejscu, bez zamiary zawrócenia na niej, zmiany pasa ruchu lub jej opuszczenia NIE MA PODSTAW do włączania kierunkowskazów,że ma prawo wierzyć w co i komu Pan chce. Może Pan wierzyć w wiedzę dyrektorów WORD i niczym nieuprawnione wymysły Zbigniewa Drexlera, współtwórcy i komentatora sprzecznego z prawem międzynarodowym Kodeksu drogowego z 1983 roku.

      Na szczęście jeszcze nie ma takiego prawa, które zabrania człowiekowi być mądrzejszym. Bardzo mi przykro, ze nie mogę Panu w tym pomóc. Proszę wybaczyć, że sposób prezentowania przeze mnie obowiązującego od dwudziestu lat prawa, co do podstawowych zasad ruchu zgodnego z prawem europejskim, jest dla Pana zbyt trudny. Gdyby zechciał Pan przyjąć do wiadomości, że od dwudziestu lat droga to wydzielony pasa terenu posiadający jezdnię, a nie część drogi publicznej, że rondo to jedynie złożona budowla drogowa, którą można dowolnie zorganizować, oraz że wloty i wyloty na plac lub inny obiekt skanalizowany wyspą środkową tworzą elementarne skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, czyli obowiązującego prawa, to nie dziwiłoby Pana stwierdzenie, że szczególną ostrożność ma zachować zamierzający wjechać na skrzyżowanie, szczególnie wtedy gdy jest już na nim inny pojazd i to skrzyżowanie OPUSZCZA.

      Fachowiec ma obowiązek wiedzieć, że budowla typu rondo, opisana w 1999 roku prawem budowlanym, to skanalizowane skrzyżowanie dróg publicznych w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, a nie w całości jedno skrzyżowanie w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym.

      Usuń
  4. Dzięki za tekst - szczerze? Nie wiedziałem! Mimo wszystko uważam, że lepiej zaufać doświadczeniu i wiedzy, jaką zagwarantuje dobra kancelaria prawnicza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjrzałem się kancelarii i zgadzam się, że dobra kancelaria lest lepsza od złej, ale jaka jest ta, która się tu usiłuje reklamować, trudno powiedzieć. Specjalizacja w sprawach o odebranie uprawnień za jazdę pod wpływem alkoholu lub narkotyków czy o jazda bez uprawnień, to nie ta bajka, co zasady ruchu drogowego. Tu potrzebna jest baaaardzo dobra wiedza z zakresu prawa drogowego, a nie tylko karnego. A z tym jest problem, bo nawet profesorowie prawa specjalizujący się w prawie ruchu drogowego nie wiedzą czym jest np. skrzyżowanie o ruchu okrężnym czy zmiana kierunku jazdy, że już nie wspomnę o "ruchu okrężnym" i znaku C-12. Nie każdy jest profesorem Grzegorzem Dobrowolskim, który miał czelność publicznie stwierdzić, że egzaminatorzy WORD, nie rozumiejąc prawa nadużywają swoich uprawnień oraz, że wiedzę czerpią z książek sprzecznych z obowiązującym prawem, pomimo że ich autorzy są uznawani za ekspertów, a ich publikacje, niestety bezprawnie za oficjalna wykładnię prawa. Może kancelaria podeśle jakiś materiał którym udowodni, że jest warta polecenia. Tu (mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html) Policja przegrała w sądzie bez pomocy adwokata, ale gdyby środowisko PRAWNICZE rzeczywiście było kompetentne, to BEZPRAWNA praktyka WORD, GDDKiA i Policji nie trwałaby już dwie dekady. A można zarobić i budować sobie markę, dochodząc do ustalenia prawdziwych sprawców wykroczeń i wypadków ze skutkiem śmiertelnym, a nie typowanych przez niedouczonych policjantów i biegłych sadowych.

    OdpowiedzUsuń