środa, 18 kwietnia 2018

127. Zmiana kierunku jazdy, czy ruchu? Pytania internautów.

Droga to wydzielony pas terenu, a jezdnia to jej najważniejsza część. Jezdnia biegnie tak jak jej podłużne pasy, czyli pasy ruchu. Nie zmienia kierunku jazdy ten, kto nie opuszcza jezdni drogi, po której się porusza i na niej nie zawraca. Więcej teorii w poprzednim poście.

Mając już właściwą wiedzę na temat zmiany kierunku jazdy, przejdźmy do konkretnych pytań zadawanych przez internautów. Wielu starszych stażem kierowców uważa, że wciąż obowiązuje stary Kodeks drogowy z 1983 roku, gdyż wg ich wiedzy, poza przywilejami dla rowerzystów i zakazem prowadzenia rozmów przez telefon trzymany w reku telefon komórkowy czy smartfona, nowe przepisy niczego co istotne w nim nie zmieniły. Uczeni od dwudziestu lat wg nieuprawnionych wymysłów ekspertów WORD, którzy opierają swą wiedzę na licznych publikacjach współautorów i komentatorów starego Kodeksu drogowego, też będą zdziwieni, że obowiązujące prawo jest tak odległe od tego czego ich uczono i, wbrew opinii ich nauczycieli, jest jednoznaczne i oczywiste, gdyż jest, co do podstawowych zasad ruchu prawem elementarnym. 

Kierujący poruszając się po drogach publicznych pokonuje je etapami, krok po kroku, a zastosowane oznakowanie pionowe i poziome dostarcza mu na bieżąco jednoznacznych i wprost określonych prawem informacji. Innymi słowy, kierujący ma obowiązek poruszać się zgodnie z obowiązującym prawem właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia.

Zapraszam też na Vademecum kierującego. Skrzyżowania i zmiana kierunku jazdy

Pytanie 1. Prawą stroną prawego pasa ruchu porusza się rowerzysta.  Przed nim przy prawej krawędzi jezdni znajduje się wielka kałuża, którą rowerzysta postanawia ominąć nie opuszczając pasa ruchu. Przy lewej krawędzi tego samego pasa ruchu porusza się motocyklista, który postanawia wyprzedzić rowerzystę i dochodzi do kolizji. Pytanie brzmi, czy w tej sytuacji rowerzysta miał obowiązek zasygnalizować zamiar zmiany kierunku ruchu w związku z ominięciem kałuży (dziury w jezdni) oraz kto ponosi odpowiedzialność za ewentualne zdarzenie drogowe?


1. Motocyklista powinien wyprzedzać rowerzystę po zmianie pasa ruchu, zachowując od niego bezpieczny, nie mniejszy niż jeden metr, odstęp.

Kierujący nie sygnalizuje zamiaru wyprzedzania innych uczestników ruchu, a jedynie zamiar zmiany pasa ruchu, konieczny dla zapewnienia właściwego odstępu między wyprzedzanym i wyprzedzającym. Kierujący ma obowiązek zawczasu i wyraźnie powiadomić o swoim zamiarze innych kierujących, bez związku z tym w jaki sposób technicznie  wykona sam manewr zmiany pasa ruchu. Wyprzedzający rowerzystę i rowerzysta nie opuszczają jezdni, a zatem  nie może być tu mowy o zmianie kierunku jazdy i kierunku w jakim podążają.

Kierujący rowerem ma obowiązek, tak jak każdy, sygnalizować zamiar zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy, a nie kierunku ruchu. Poza tym jadąc na wprost (bez zamiaru zmiany kierunku jazdy) ma obowiązek poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, co nie znaczy, że ma jechać na krawędzi jezdni.  Ma  prawo omijać dziury i inne przeszkody na drodze, w tym te na swoim pasie ruchu. Jeżeli nie opuszcza przy tym pasa ruchu po którym się porusza, to nie ma podstaw  do włączenia kierunkowskazów. Poza tym przed i na skrzyżowaniach, jeżeli z pasa ruchu którym się porusza rowerzysta można pojechać przynajmniej w dwóch kierunkach, rowerzysta maja prawo poruszać się środkiem tego pas ruchu.

Motocyklista ma obowiązek przy wyprzedzaniu zachować bezpieczny, minimum metrowy, odstęp od rowerzysty oraz zachować szczególna ostrożność, obserwując drogę przed sobą, a zatem i przed wyprzedzanym rowerzystą. Dla bezpieczeństwa powinien zmienić pas ruchu, gdyż o zajęciu pasa ruchu decyduje szerokość motocykla, a nie miejsce styku kół z jezdnią. Przepis mówiący o obowiązku zajęcia jednego wyznaczonego znakami pasa ruchu, nie pozwala kierującemu pojazdem jednośladowym na jazdę przy lewej krawędzi pasa ruchu, tak by kierownica znajdowała się na pasie obok.   Winę za ewentualną kolizje poniesie motocyklista.

Pytanie 2. Dlaczego dla jednych omijanie przeszkody na jezdni jest zmianą kierunku jazdy, a dla innych zmianą kierunku ruchu. Jak zostanie ocenione sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku ruchu, jeżeli kierujący nie zmieniał przy tym pasa ruchu i kierunku jazdy?

Przede wszystkim dlatego, że nie odróżniają od siebie tych dwóch różnych określeń. Oczywistym jest, że to nie omijanie przeszkody leżącej na jezdni wymaga sygnalizowania, a zmiana pasa ruchu lub kierunku jazdy. 

Jeżeli przeszkoda zajmuje całą jezdnię, to jej ominięcie wymaga opuszczenia jezdni, czyli zmiany kierunku jazdy. To zamiar wykonania tego manewru wymaga wcześniejszego sygnalizowania, a nie zamiar omijania przeszkody.

Jeżeli przeszkoda zajmuje pas ruchu, to kierujący w celu jej ominięcia musi zmienić ten pas na biegnący obok, co wymaga zasygnalizowania tego zamiaru zawczasu i wyraźnie oraz dokonania zmiany pasa ruchu zgodnie z art. 22.4 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jeżeli ominiecie przeszkody, np kamienia nie wymaga zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu, nie ma podstaw do włączania kierunkowskazów, nawet jeżeli będzie to wymagało kręcenia kierownicą, czyli zmiany kierunku ruchu pojazdu.

Jeżeli włączenie kierunkowskazu jest nieuzasadnione, to ma to taki sam skutek prawny jak jego nie włączenie w sytuacji gdy kierujący zamierza zmienić pas ruchu, zawrócić lub opuścić jezdnię po której się porusza.

Pytanie 3. Czy jeżdżąc po pustym kwadratowym placu w różnych kierunkach, zmieniamy kierunki ruchu czy kierunki jazdy? A kiedy nagle musimy pojechać do zaznaczonego na tym placu punktu A, a później innego punktu B, czy to będzie zmianą kierunku, kierunku ruchu, czy kierunku jazdy?

Wybrany (obrany) KIERUNEK jest sprawą kierującego i nikogo o tym nie powiadamia. Nie wskazuje też nikomu KIERUNKU RUCHU, ani nie sygnalizuje zamiaru jego zmiany, czyli np. kręcenia kierownicą.

Art. 22 odnosi się do manewru zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy w związku z poruszaniem się na jezdni drogi traktowanej jako wydzielony pas terenu (art. 2.10 ustawy p.r.d.). 

Jazda po placu na którym nie wyznaczono znakami dróg i ich jezdni, nie ma związku z zasadami ruchu opisanymi w tym artykule. Na placu bez wyznaczonych jezdni zmieniamy kierunek ruchu, a nie kierunek jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy. To co obowiązuje prawnie dotyczy jedynie przecinania się kierunków ruchu. Mówi o tym wprost art. 25 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Na placach, skoro nie ma na nich drogi i jej jezdni, nie używamy kierunkowskazów, natomiast, jeżeli na placu jest dopuszczony ruch pieszych,  ustępujemy im pierwszeństwa tak jak to czynimy podczas przejeżdżania przez chodnik, a pojazdom wg ogólnych zasad ruchu (pierwszeństwo z prawej). 

Tu warto wspomnieć o eksperymencie prowadzonym przed laty w holenderskim mieście Drachten.  Z wlotów największego skrzyżowania usunięto znaki drogowe i zamieniono je w ogólnodostępny plac. Inicjatorem tego eksperymentu był Hans Monderman, a jego celem było sprawdzenie zachowań kierujących zmuszonych do zwiększonej ostrożności i bacznej obserwacji zachowań innych uczestników ruchu. 
 
Pytanie 4. Jaka jest więc ta teoria na zmianę kierunku ruchu, a jaka na zmianę kierunku jazdy?
Czy wynikają one z ustawy? 


2. Zmiana kierunku ruchu, a zmiana kierunku jazdy.

Przepisy obowiązującego prawa nie mówią nic na temat zmiany kierunku ruchu. Dotyczą jedynie przecinania się kierunków ruchu oraz zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy (poza zawracaniem, skręt z jezdni w celu jej opuszczenia).

Na rysunku 2 kierujący zamierza pojechać w lewo (wybór  KIERUNKU). Na lewa stronę skrzyżowania biegnie zmieniająca swój kierunek jezdnia (rysunek po lewej), więc jadący nią, by zrealizować swój zamiar, nie musi opuszczać jezdni drogi po której się porusza, nie musi zmieniać kierunku jazdy, a zatem stosować się do wymagań art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Co do zasady ma obowiązek poruszać się przy prawej krawędzi jezdni (art. 16.4 ustawy p.r.d.). Przy klasycznym układzie jezdni (rysunek po prawej) musiałby zmienić kierunek jazdy w lewo (opuścić biegnącą na wprost jezdnię), a zatem zbliżyć się do lewej krawędzi jezdni i zasygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy, np. przez włączenie lewego kierunkowskazu. W obu przypadkach następuje identyczna zmiana kierunku ruchu.
 
Pytanie 5. Jak rozumieć poniższy teksty rysunku poniżej? Kierujący jadąc drogą z pierwszeństwem zmieniającą swój kierunek zmienia kierunek ruchu, ale nie zmienia kierunku jazdy. Natomiast kierujący, który opuszcza jezdnię drogi z pierwszeństwem  zmienia kierunek jazdy, nie zmieniając kierunku ruchu.  Według mnie nie powinno się sygnalizować jazdy na wprost ale jazdę w prawo jadąc po drodze z pierwszeństwem.
3. Zmiana kierunku jazdy w lewo, czyli skręt w lewo z jezdni w celu opuszczenia jezdni drogi z pierwszeństwem po wcześniejszej zmianie pasa ruchu z prawego na lewy.

Nie zmienia kierunku ruchu ten, kto porusza się po prostej w stosunku do otoczenia, nie skręca z linii prostej. Nie zmienia kierunku jazdy ten, kto porusza się zgodnie z przebiegiem jezdni, czyli  nie opuszcza jezdni drogi po której się porusza, nie skręca z linii zgodnej z przebiegiem jezdni. 

Sygnalizuje się zamiar zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy, a nie kierunku ruchu. Jadąc na wprost na drogę wylotową nie zmienia się kierunku ruchu, ale opuszczając drogę z pierwszeństwem zmienia się kierunek jazdy, a to wymaga zajęcia na drodze właściwego miejsca i zasygnalizowania zamiaru wykonania tego manewru, jakim w rozumieniu zasad ruchu jest zmiana kierunku jazdy, a nie ruchu.

Pytanie 6. Dla wielu kierowców kierunek  jazdy i kierunek ruchu to po prostu kierunek,  dwa takie same określenia, tyle tyko, że dotyczące będącego w ruchu (ogólnie) lub jadącego. Tak też rozumieją te określenia autorzy książek dla kierowców oraz państwowi egzaminatorzy. Na jakiej podstawie dla autora bloga to diametralnie różne określenia?

Ustawodawca w sposób jednoznaczny rozróżnił te określenia, gdyż z punktu widzenia prawa, a nie ich potocznego rozumienia,  mają one różne znaczenie.  Art. 25 ustawy p.r.d. dotyczy przecinania się kierunków ruchu na skrzyżowaniach (art. 2.10 ustawy  p.r.d.) dróg (art. 2.1 ustawy p.r.d.) posiadających jezdnię (art. 2.6 ustawy p.r.d.) oraz poza nimi (art. 25.3 ustawy p.r.d.). Przecięcie się kierunków ruchu wyznaczonych wektorem prędkości stanowi miejsce konfliktu, dlatego dla takiego miejsca ustalono obowiązujące kierujących zasady ruchu. Kierunek ruchu odnosi się do stałych punktów topograficznych lub stron świata, a jego zmiana jest zmianą w stosunku do stanu poprzedniego. Zmiana kierunku ruchu następuje zatem z chwilą np. kręcenia kierownica pojazdu. Na łuku drogi następuje zatem permanentna zmiana kierunku ruchu, albo inaczej, styczny do toru jazdy wektor prędkości permanentnie zmienia swój kierunek.  


W art. 22 ustawy p.r.d. jest mowa o zmianie pasa ruchu lub kierunku jazdy w rozumieniu skręcania na jezdni w celu zawrócenia na niej lub skręcania z niej w lewo lub w prawo, w celu jej opuszczenia. Można to było zapisać wprost w art. 16 konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, gdyż nie ma w nim mowy, tak jak w naszym prawie,  o zawracaniu, czyli skręcaniu na jezdni bez jej opuszczenia. W obowiązującym prawie nie ma mowy o skręcaniu na jezdni w celu utrzymania toru jazdy zgodnego z przebiegiem jezdni, po której porusza się kierujący w wybranym przez siebie kierunku. Takie skręcanie jest zmianą kierunku ruchu jadącego wymuszoną przebiegiem (geometrią) drogi, a nie zmianą kierunku jazdy, zatem nie wymaga od kierującego, bez względu na miejsce, zastosowania się do wymagań art. 22 ustawy p.r.d. 

Pytanie 7. Przeczytałem wszystko i dalej nie potrafię pojąć dlaczego według Pana zmiana kierunku jazdy to nie to samo co zmiana kierunku ruchu.
Przecież według tego co Pan napisał, kierujący w ogóle nie ma możliwości poinformowania pieszych zamierzających wejść na drogę o swoich zamiarach.  

Zgodnie z obowiązującym prawem kierunkowskazów używamy w dwóch sytuacjach. Pomijam autobusy wyjeżdżające z zatoki przystankowej i autobusy szkolne. 

Włączamy  kierunkowskazy kiedy zamierzamy zmienić pas ruchu lub kiedy zamierzamy zmienić kierunek JAZDY, tzn., wg polskiego prawa, zawrócić na jezdni bez jej opuszczania lub z tej jezdni zjechać. KONIEC. 

Nie sygnalizujemy zatem ani zamiaru kręcenia kierownicą (zmiana kierunku ruchu), ani nie wskazujemy kierunkowskazami strony skrzyżowania lub kierunku w jakim zamierzamy się udać. 
  
Informacja o zamiarze wykonania manewru zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy dotyczy głównie innych kierujących. 

Odnośnie pieszych i rowerzystów ustawodawca wprowadził specjalne przepisy. Np. art. 26 ustawy Prawo o ruchu drogowym. 
Ust. 1 mówi o zachowaniu kierującego, który zbliża się do przejścia. 
Ust. 2 mówi o zachowaniu kierującego, który skręca w drogę poprzeczną, bez znaczenia  czy jest ona kontynuacją drogi z pierwszeństwem, czy drogą podporządkowaną, a zatem bez związku z włączaniem kierunkowskazów.  Pierwszeństwo ma wtedy pieszy i rowerzysta. 
Ust. 3 mówi o  wyprzedzaniu, omijaniu na i przed przejściem oraz jeździe wzdłuż chodników i przejść.
Ust. 4 mówi o przejeżdżaniu przez chodnik.
Ust. 5 mówi o wolnej, ostrożnej jeździe i pierwszeństwie pieszych na placach bez wyznaczonych jezdni i chodników.
Ust. 7 mówi o zachowaniu na i przed przystankami komunikacji zbiorowej, i wreszcie 
ust. 8 o pierwszeństwie przechodzącej  przez jezdnię osoby niepełnosprawnej.


NIC DO TEGO NIE MAJĄ KIERUNKOWSKAZY, gdyż pierwszeństwo ma tu, niezależnie od nich, PIESZY. Poza tym kierunkowskazy do niczego nie uprawniają, a jedynie sygnalizują zamiar wykonania opisanego prawem (art. 22 ustawy p.r.d.) manewru. Brak włączonego kierunkowskazu, zakładając, że (zgodnie z art. 4 ustawy p.r.d.) inni uczestnicy ruchu przestrzegają obowiązujących zasad ruchu,  jednoznacznie powiadamia innych uczestników ruchu, że kierujący nie ma zamiaru zawracać ani opuszczać jezdni drogi po której się porusza.

Pytanie 8. Jechałem prawym wyznaczonym pasem ruchu prawej jezdni drogi dwujezdniowej.  Lewym pasem ruchu  poruszał się ciągnik siodłowy z naczepą, z włączonym od dłuższego czasu prawym kierunkowskazem. Po prawej stronie drogi nie było żadnego skrzyżowania z drogą publiczną. Postanowiłem więc wyprzedzić samochód ciężarowy z jego prawej strony. Kiedy byłem w połowie jego długości, kierujący samochodem ciężarowym  rozpoczął manewr zmiany pasa ruchu.  Wykonując manewr obronny skręciłem w prawo i wjechałem do płytkiego przydrożnego rowu zatrzymując się na przepuście. Okazało się, że kierujący samochodem ciężarowym nie sygnalizował zamiaru zmiany pasa ruchu, lecz zamiar zmiany kierunku jazdy, czyli skrętu w prawo z jezdni i wjazdu na drogę gruntową. Nie zwracając na mnie uwagi kontynuował ten manewr uszkadzając naczepą dotkliwie lewy przedni narożnik mojego samochodu. Uszkodzeniu uległa karoseria, przedni zderzak i lampa. Przybyła na miejsce Policja uznała mnie za jedynego winnego spowodowania kolizji.  Czy słusznie?



Jeżeli kierowca przyjął mandat karny i upłynął już tydzień od jego wręczenia, lub już uiścił należność, to tym samym uznał, że został słusznie ukarany. Jeżeli zauważył, że zbyt pochopnie i bezkrytycznie uwierzył w wiedzę, obiektywizm i autorytet policjanta, ma prawo złożyć wniosek do Sadu Rejonowego o uchylenie grzywny nałożonej w trybie postępowania mandatowego. Jest na to 7 dni, czyli tyle co na uiszczenie należności bez karnych odsetek. Jednak, by było to działanie skuteczne, musi dopilnować kilku ważnych spraw. Zanim pojawi się Policja, zachowując wszelkie reguły bezpieczeństwa, powinien sporządzić dokumentację fotograficzną (ewentualnie szkic) z miejsca zdarzenia, szczególnie gdy pojazdy będą z tego miejsca usuwane, a ślady świadczące o miejscu kolizji zatarte w wyniku ruchu drogowego lub warunków atmosferycznych. Warto zadbać o potencjalnych świadków zdarzenia otrzymując od nich chociażby obietnicę pomocy z podaniem danych kontaktowych. Można też zapisać numery lub sfotografować tablice rejestracyjne pojazdów z których zdarzenie było widoczne.

Jeżeli kierujący odmówił przyjęcia mandatu, na miejscu zdarzenia powinna być sporządzona przez policjanta notatka urzędowa wraz ze szkicem sytuacyjnym. Sprawa trafi na wokandę, a o winie zadecyduje sąd. Oskarżycielem publicznym z urzędu będzie Policja, która w pierwszej kolejności przesłucha zainteresowanych. Do tej czynności jest na tyle dużo czasu, że ze spokojem można się do tego przesłuchania przygotować. Tu można zobaczyć na przykładzie, przegranym przez Policję, jak się taka procedura odbywa
 http://mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html.

Wracając do meritum sprawy. Niewątpliwym jest, że samochód ciężarowy jechał lewym pasem ruchu jednokierunkowej jezdni drogi dwujezdniowej z włączonym prawym kierunkowskazem. Samo włączenie kierunkowskazu do niczego nie uprawnia, a jedynym jego celem jest obowiązek powiadomienia kierujących o zamiarze zmiany pasa ruchu lub zamiarze zmiany kierunku jazdy, tu do opuszczenia jezdni drogi z jej prawej strony, co kierujący ma obowiązek wykonać, co do zasady, z prawego pasa ruchu. Prawdą jest, że kierujący samochodem ciężarowym z naczepą, którego wymiary uniemożliwiają skręt w prawo, nie tyle, z prawego pasa ruchu, co po wcześniejszym zbliżeniu się do prawej krawędzi jezdni, na podstawie art. 22 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, może nie zastosować się do wymagania art. 22 ust. 2 pkt 1 tej ustawy, ale musi mieć świadomość, zważywszy na wymóg szczególnej ostrożności, że będzie to wtedy manewr nietypowy i szczególnie niebezpieczny.

Z uwagi na brak widocznego lub oznakowanego skrzyżowania z inną drogą publiczną lub publicznego zjazdu, np. na stację paliw lub parking, kierujący samochodem osobowym miał prawo uważać, że kierujący samochodem ciężarowym przestrzegając obowiązujących zasad ruchu (art. 4 ustawy p.r.d.) i nie wjedzie na prawy pas ruchu widząc, że ten pas jest zajęty (art. 22.1 , art. 22.4 i art. 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Nie może tłumaczyć się w tym momencie martwym polem, gdyż kierujący samochodem osobowym dopiero się do niego zbliżał, a nie jechał obok niego.
Jadący na wprost samochodem osobowym prawym wyznaczonym znakami pasem ruchu (art. 16.4 ustawy p.r.d.) widząc, że kierujący samochodem ciężarowym, ustępując mu pierwszeństwa, nie zmienia pasa ruchu, mając prawo do wyprzedzania go z jego prawej strony, przystąpił do wykonania tego manewru.  Jadąc równolegle obok niego zorientował się, że kierujący samochodem ciężarowym zmienia jednak pas ruchu z lewego na prawy. Włączył sygnał dźwiękowy i rozpoczął hamowanie. Będąc spychanym ze swojego pasa ruchu,  wykonał manewr obronny skręcając w prawo na pobocze z którego wpadł do rowu zatrzymując się na przepuście łączącej się z drogą twardą drogi gruntowej. Takie połączenie dróg nie stanowi skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu (art. 2.10 ustawy p.r.d.), a zatem wyprzedzanie bezpośrednio  przed i na nim jest dozwolone prawem. 

Okazało się, że kierujący samochodem ciężarowym nie tylko, że wymusił pierwszeństwo przy zmianie pasa ruchu, ale wykonywał skręt z jezdni drogi twardej na drogę gruntową uszkadzając stojący już w rowie, z jego winy,  samochód osobowy. 


Prawdą jest, że z uwagi na wymiary pojazdu, kierujący samochodem ciężarowym miał prawo skorzystać z dobrodziejstwa art. 22 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, ale mając świadomość nietypowego zachowania przy wykonywaniu w ten sposób manewru zmiany kierunku jazdy, szczególnie z uwagi na brak skrzyżowania i widocznego zjazdu z drogi oraz obowiązku zachowania szczególnej ostrożności i ustąpienia pierwszeństwa jadącym prawym pasem ruchu, był całkowicie odpowiedzialnym za zaistniałe zdarzenie drogowe. 


Pytanie 8. Napisał pan "Kiedy zamierzamy zmienić kierunek jazdy, tzn. zawrócić na jezdni lub z tej jezdni zjechać".  Moje pytanie brzmi, dlaczego wg pana skręt kierownicą powoduje zmianę kierunku ruchu, a nie zmianę kierunku? Wg mnie jest akurat dokładnie odwrotnie.


Proszę wybaczyć, ale rozmawiamy o zasadach ruchu drogowego, które opisane zostały przepisami prawa, a nie o tym co się nam wydaje,  opierając się wyłącznie na potocznym rozumieniu zapisów prawa lub intuicji, co przez ignorantów nazywane jest logiką.

To co piszę,  można w każdej chwili zweryfikować zaglądając do obowiązującego Kodeksu drogowego, zapominając równocześnie o Kodeksie drogowym z 1983 roku.

Gdzie w obecnym prawie o ruchu drogowym jest zapis, że rondo to skrzyżowanie, że ruch okrężny to jada po okręgu, że skrzyżowanie o ruchu okrężnym oznacza rondo, że np. znak nakazu C-1,  to znak nakazu kierunku jazdy lub skręcania w prawo przed znakiem, że znak C-12 to "ruch okrężny"  dookoła wyspy (placu)  na skrzyżowaniu opisanym ustawą Prawo o ruchu drogowym, gdzie jest zapis, że kierunek ruchu to to samo co kierunek jazdy, a oba to wprost i ogólnie kierunek? Gdyby tak było to zarówno w art. 22, jak i w art. 25 czytalibyśmy o KIERUNKU, a nie o kierunku jazdy i kierunku ruchu. Zmian kierunku ruchu nie sygnalizujemy, a zamiar zmiany kierunku jazdy tak. 

Stajemy na rozdrożu i wybieramy w jakim KIERUNKU zamierzamy się udać. Następnie ruszamy ku wybranemu celowi. KIERUNEK RUCHU to kierunek w jakim się poruszamy w danej chwili. Na łukach jest zawsze styczny do tego łuku i permanentnie się na łukach zmienia, gdyż wyznacza go wektor prędkości. Zmiana kierunku ruchu to zawsze skręt w lewo lub w prawo z  LINII PROSTEJ, wzdłuż której poruszaliśmy się przed momentem, czego nie sygnalizujemy, gdyż nie jest to kierunek jazdy o którym jest mowa w art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Kierunek jazdy pokrywa się z przebiegiem jezdni. Nie zmienia kierunku jazdy ten, kto nie zawraca na tej jezdni i z niej nie skręca, czyli ten kto porusza się po niej bez zamiaru jej opuszczenia.  Sygnalizujemy, poza zamiarem zmiany pasa ruchu i  zamiaru zawracania, zamiar skrętu z jezdni  w celu jej opuszczenia, co nazwany zmianą kierunku jazdy (art. 22 ustawy p.r.d.). W Konwencji kierunek ruchu to ruch lewo i prawostronny, a nasz kierunek jazdy, to kierunek, to jazda drogą do wybranego celu. Skręt z jezdni tej drogi, to zmiana kierunku, nazwana w naszym prawie zmianą kierunku jazdy. 

Pytanie 9. Proszę o wskazanie, gdzie w ustawie Prawo o ruchu drogowym jest mowa o zmianie kierunku ruchu?
W art. 22 opisano to wszystko co dotyczy zmiany pasa ruchu oraz zmiany kierunku jazdy, a nie zmiany kierunku ruchu. To zamiar zmiany KIERUNKU JAZDY musi być poprzedzony zajęciem właściwego miejsca na jezdni i zasygnalizowania tego zamiaru. 

Nie ważne jak kto sobie, na własny użytek, nazwie dany manewr, ważne jet  by właściwie rozumiał  to, że  art. 22 ustawy p.r.d. opisuje obowiązki kierującego, który zamierza przejechać z jednego pasa ruchu na pas obok, zawrócić na jezdni bez jej opuszczenia lub skręcić w lewo lub w prawo z jezdni drogi po której się porusza, by wjechać z niej na skrzyżowaniu na jezdnię innej drogi lub na zjeździe z tej jezdni, prywatnym lub publicznym, na drogę wewnętrzną, gruntową, dojazdową do posesji lub na przydrożną nieruchomość. To skręcanie na jezdni w celu jazdy w przeciwnym kierunku oraz skręcanie z jezdni w celu jej opuszczenia w polskim prawie jest nazwane zmianą kierunku jazdy i nie ja to wymyśliłem.

Nie ma to bezpośredniego związku z kręceniem kierownicą w czasie jazdy, obracaniem się na pięcie w trakcie spaceru, czy ściąganiem lejców podczas konnej jazdy, bo to zawsze powoduje zmianę kierunku RUCHU. Do czasu, gdy zmiana kierunku ruchu nie spowoduje zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy (zawracania lub opuszczenia jezdni), kierujący nie ma obowiązku stosowania się do wymagań art. 22 ustawy. 

Na załączonym rysunku kierujący ZMIENIA PAS RUCHU z lewego na prawy, co wymaga od niego zachowania szczególnej ostrożności (art. 22.1 p.r.d.), ustąpienia pierwszeństwa (art. 22.4 p.r.d) i zasygnalizowania zawczasu i wyraźnie swojego zamiaru przez np. włączenie prawego kierunkowskazu (art. 22.5 ustawy p.r.d.). Na lewym rysunku zmiana pasa ruchu odbywa się bez zmiany kierunku ruchu, gdyż kierunek zmienia droga, a na prawym, w uproszczeniu, z dwukrotną zmianą kierunku ruchu. Kierujący przez cały czas pozostaje na jezdni drogi na której zmienia jedynie pas ruchu, nie zawraca na niej i jej nie opuszcza, a zatem nie zmienia kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. 
Odp.  Ryszard Roman Dobrowolski – 04/2018

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

126. Zmiana kierunku jazdy nie jest zmianą kierunku ruchu!

Potoczne rozumienie zdefiniowanych prawem określeń może prowadzić do wadliwego rozumienia obowiązującego prawa, a w konsekwencji do braku jego poszanowania i niweczenia wysiłków na rzecz poprawy bezpieczeństwa  w ruchu drogowym. 

W całej kontynentalnej Europie, zgodnie z Porozumieniami europejskimi z 1971 roku,  obowiązują takie same PODSTAWOWE ZASADY RUCHU, ale w Polsce Wojewódzkie Ośrodki Ruchu  Drogowego,  odpowiedzialne za szeroko rozumianą edukację komunikacyjną, oraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, w zakresie znakowania naszych dróg, szczególnie tzw. nowoczesnych rond odśrodkowych, spiralnych i turbinowych, stosują swoje wewnętrzne prawo oparte jeszcze na starym, w wielu miejscach sprzecznym z prawem międzynarodowym, Kodeksie drogowym z 1983 roku. 

Obowiązujące od końca ubiegłego wieku prawo o ruchu drogowym, pomimo pewnego podobieństwa do poprzednich regulacji, jest zupełnie nowym prawem, co do zasady zgodnym z obowiązującym Polskę od 1988 roku prawem międzynarodowym, z którym poprzednie, w wielu sprawach było sprzeczne. Niestety dla wielu specjalistów z zakresu prawa o ruchu drogowym, nowe prawo w stosunku do poprzedniego, to jedynie zakaz prowadzenia samochodu z trzymany w ręku telefonem.

Poprzedni Kodeks drogowy, opracowano w czasach kiedy na naszych drogach spotykało się jedynie klasyczne skrzyżowania zwykle dwóch dróg publicznych, na których kierunek jazdy pokrywał się nie tylko z kierunkiem ruchu, ale także ze stroną skrzyżowania. 

Kierujący zamierzając pojechać na takim zwykłym skrzyżowaniu  w lewo sygnalizował to wszystkim innym uczestnikom ruchu drogowego przez wskazanie tego kierunku ręką lub kierunkowskazem. Jadąc w lewo lub w prawo na takim prostym skrzyżowaniu zmieniał nie tylko kierunek jazdy, ale także kierunek ruchu, nie zdając sobie sprawy, że te wszystkie trzy rodzaje kierunków, to dla zasad ruchu różne i niezależne od siebie określenia. Dziś jest na tych elementarnych skrzyżowaniach identycznie, co nie znaczy, że dotyczy to wszystkich skrzyżowań dróg publicznych, także tych złożonych i skanalizowanych. 


1.     Klasyczne skrzyżowanie (skrzyżowanie zwykłe) dwóch dróg o pełnym wyborze kierunków jazdy. Tu kierunek jazdy pokrywa się z kierunkiem ruchu, a zmiana kierunku ruchu jest równocześnie zmianą kierunku jazdy.

W szkołach nauki jazdy, w WORD i w popularnych poradnikach dla kierowców pisanych przez dobrze ustosunkowanych ignorantów spotykamy się z twierdzeniem, że kierunek jazdy o którym jest mowa w art. 22 ustawy p.r.d.  to to samo co kierunek ruchu jadącego. Jeżeli zatem kierujący nie zmienia kierunku ruchu, czyli nie zbacza z linii prostej, to nie zmienia kierunku jazdy, i co za tym idzie, nie włącza kierunkowskazów. Tak jest na klasycznych pojedynczych skrzyżowaniach tylko z tego powodu, że kierunek jazdy pokrywa się z kierunkiem ruchu, co wcale nie znaczy, że są one tym samym. Niestety dla tych "uczonych mężów" czas się zatrzymał w ubiegłym wieku, a syndrom nieomylnego belfra spowodował, że nie tylko przestali się uczyć, ale także słuchać innych.

Pod koniec ubiegłego wieku pojawiły się na polskich drogach publicznych skrzyżowania, na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek, oraz skrzyżowania typu rondo skanalizowane wyspą środkową, na których jednokierunkowa jezdnia, też zmieniając już od wlotu swój kierunek, biegnie zgodnie z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, bez końca dookoła wyspy lub placu, aż do połączenia się z samą sobą na skrzyżowaniu wlotowym tak, zgodnie z zasadami ruchu okrężnego, zorganizowanego obiektu. Przed tym nietypowym skrzyżowaniem wlotowym ostrzega kierującego znak A-8 „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”.

W Kodeksie drogowym z 1983 roku, wbrew Porozumieniom europejskim z 1971 roku i Konwencji o ruchu i znakach drogowych podpisanej w Wiedniu w 1968 roku,  do których przestrzegania Polska zobowiązała się dopiero w 1988 roku, ograniczono znaczenie znaku C-12 „ruch okrężny” jedynie do roli znaku nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej na budowli typu rondo, traktowanej pod względem zasad ruchu, wbrew obowiązującemu prawu europejskiemu, w całości jako jedno klasyczne skrzyżowanie.

Jednym słowem, z powodu braku właściwej wiedzy i wykształcenia naszych ministerialnych ekspertów z czasów PRL, w 1983 roku sprowadzono znaczenie znaku C-12 jedynie do roli znaku C-9, zwykle stawianego na wysepkach dzielących jezdni wlotowych na skrzyżowania skanalizowane.
Nowe, obowiązujące od dwóch dekad prawo o ruchu drogowym jest, co do podstawowych zasad ruchu zgodne z obowiązującym Polskę prawem międzynarodowym. Jest tak skonstruowane, by było prawem uniwersalnym i jednoznacznym, niezależnym od stopnia złożoności i kształtu budowli drogowych pokonywanych kolejno przez kierujących. Przecież na rozbudowanych skrzyżowaniach dwujezdniowych dróg publicznych, lub na placach z parkiem pośrodku i obiektach typu rondo z wysoko wyniesionymi wyspami, z pomnikiem lub innym elementem architektury krajobrazu na środku, kierujący nie tylko, że nie zna układu jezdni, ale często nie widzi, poza tym którym wjeżdża, innych wlotów na obiekt.

Wielka szkoda, że nasi rodzimi eksperci, w tym prawnicy specjalizujący się w prawie o ruchu drogowym, nie raczyli zauważyć tego co najistotniejsze, a mianowicie, że w  aktualnie obowiązującej ustawie Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku, mamy całkowicie nową definicję drogi. Dla zasad ruchu przestała ona być wprost  drogą publiczną, a stała się wydzielonym pasem terenu.

Ta istotna, niestety powszechnie lekceważona zmiana prawa spowodowała, że definicja skrzyżowania zawarta w art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym, nie dotyczy już wprost wszystkich skrzyżowań dróg publicznych, które stają się coraz bardziej złożonymi i skomplikowanymi budowlami infrastruktury drogowej, lecz najprostszych, klasycznych, elementarnych, wg prawa budowlanego skrzyżowań zwykłych, i to pod warunkiem, że  spełniają one wymagania definicji skrzyżowania wg ustawy Prawo o ruchu drogowym.

W świetle powyższego należy jednoznacznie stwierdzić, że opisane jedynie prawem budowlanym RONDO, wbrew wielu ekspertom, niestety uznawanych za takich jedynie z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji, a nie wiedzy i wykształcenia, NIE JEST w całości jednym skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu.

Nasze rodzime prawo, tak jak i obowiązujące nas prawo europejskie, nie przewiduje żadnych specjalnych zasad ruchu dla tego typu złożonych obiektów infrastruktury drogowej, tak jak nie ma takich dla dróg publicznych biegnących dookoła kwartału ulic lub dookoła parku czy stawu. Niestety ignoranci, nie będąc świadomymi zmiany definicji drogi, nie odróżniają skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, od skrzyżowania dróg publicznych będącego  budowlą drogową, szczególnie złożona lub skanalizowaną. To zupełnie dwa różnie zdefiniowane określenia dotyczące dwóch różnych dziedzin prawa.  Pierwsze dotyczy ustawy Prawo o ruchu drogowym, a drugie ustawy Prawo budowlane.

W 1999 roku, poza rozporządzeniem wykonawczym do ustawy Prawo budowlane dotyczącym warunków technicznym jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowaniem, w którym m.in. określono warunki techniczno użytkowe dla budowli typu rondo,  zmieniono także dyspozycje pionowych znaków nakazu kierunku jazdy (omijania lub skręcania).

I tak, co najistotniejsze, znak C-12 stał się ponownie znakiem (był już takim znakiem w latach 1960-1983), zgodnym ze znakiem nakazu organizacji ruchu D,3 „obowiązujący ruch okrężny” wg Konwencji wiedeńskiej, a znaki C-1 do C-11 stały się znakami nakazu jazdy we wskazanym nimi kierunku, bez związku z kierunkiem jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Także znaki poziome w postaci strzałek kierunkowych przestały dotyczyć tylko jezdni wlotowych na skrzyżowania.  Teraz niczego nie nakazują, a jedynie oznaczają, że jazda z danego pasa ruchu jest dozwolona tylko w kierunku wskazanym strzałką lub strzałkami. Idąc dalej. Zielony sygnał na sygnalizatorze nie jest już zezwoleniem na ruch do przeciwległego wylotu, a jedynie pozwala na wjazd za sygnalizator. W polskim prawie kierunek jazdy (art. 22 ustawy p.r.d.)  i kierunek ruchu (art. 25 ustawy p.r.d.), to wbrew polskim ekspertom też dwa różne określenia. Od 1998 roku obowiązuje też całkiem nowa definicja zatrzymania i postoju pojazdu. Szczególne znaczenie ma znajomość, czym jest i kiedy mamy do czynienia z zatrzymaniem pojazdu oraz jego zakazem.

Niestety ta podstawowa wiedza, pomimo dwudziestu lat obowiązywania obecnych przepisów, nadal jest obca dyrektorom i egzaminatorom WORD, dla których obowiązującym prawem jest ich wewnętrzne prawo korporacyjne opracowane pod koniec ubiegłego wieku  dla ujednolicenia wymagań w stosunku do egzaminowanych. Jest ono oparte w dużej mierze na starym Kodeksie drogowym z 1983 roku i jego, sprzecznych z obowiązującym obecnie prawem, nieuprawnionych interpretacjach, także tworzonych bezprawnie przez Krajową Radę Audytorów, złożoną z grupy dyrektorów WORD, w formie tzw. stanowiska. KRA uzurpuje sobie prawo nie tylko do interpretowania obowiązującego prawa, ale nawet do jego tworzenia, uznając swoje wymysły, za równie uprawnione jak prawo ustawowe.

 Potwierdza to, nieuprawnione wymaganie, przy wydanym poleceniu jazdy w lewo na złożonym skrzyżowaniu dróg publicznych, jakim jest każda budowla typu rondo, wskazywania kierunkowskazami strony skrzyżowania na którą zamierzają się udać egzaminowany oraz, przy organizacji ruchu takiego obiektu wg nakazu znaku C-12  „ruch okrężny”, zajmowanie lewego pasa ruchu przed wjazdem na obiekt, pomimo że prawy pas ruchu jest wolny, czyli tak jak gdyby rondo było w całości jednym klasycznym pojedynczym skrzyżowaniem. Równocześnie egzaminatorzy wymagają powiadamiania  oczekujących na wjazd, o zamiarze opuszczenia ronda, czego nie wymaga od nich prawo i czego  na zwykłym skrzyżowaniu kierujący nie czyni. Opuszczając okrężnie biegnącą jezdnię ronda zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12  kierujący, zgodnie z art. 22 ust. 5 ustawy p.r.d. sygnalizuje zamiar zmiany kierunku jazdy w prawo. Przy organizacji ruchu opartej wprost na ogólnych zasadach ruchu, bez związku z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, jezdnie biegną na wprost do wylotów, więc jadący opuszczając obiekt nie zmienia kierunku jazdy, a zatem nie ma obowiązku  włączania kierunkowskazów.  

Przy jednym okrężnie biegnącym pasie ruchu łatwo jest wmówić kierującym, że pasy ruchu biegną na wprost od wlotu do wylotu, a znak C-12 zobowiązuje jedynie do jazdy z prawej strony wyspy ronda, traktowanego bezprawnie w całości jak jedno klasyczne skrzyżowanie z jezdniami biegnącymi tradycyjnie od wlotu do wylotu. Ta manipulacja, będąca dowodem braku wiedzy naszych rodzimych ekspertów,  wyszła na jaw z chwilą pojawienia się na naszych drogach publicznych zorganizowanych wg zasad „ruchu okrężnego” obiektów o wielu koncentrycznie wyznaczonych pasach ruchu i ilości wlotów większej niż klasyczne cztery.

Kiedy na początku tego stulecia pojawiły się w Polsce pierwsze tzw. nowoczesne ronda odśrodkowe, spiralne i turbinowe, czyli takie z segregacją kierunkową, z jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów i pierwszeństwem ustalonym znakami na wszystkich kierunkach, narodziła się kolejna patologia, a mianowicie bezprawne dodawanie do znaków A-7 znaków C-12. Kiery tworzono tzw. czerwona książeczkę (2003 rok) znane już były w Europie tzw. nowoczesne ronda odśrodkowe z jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów, segregacja kierunkową na wlotach z pierwszeństwem ustalonym znakami na wszystkich kierunkach. Niestety w przepisach technicznych, nie dość, że ograniczono stosowanie znaku C-12 jedynie z dodanym do niego  znakiem A-7, pomimo że prawo międzynarodowe dopuszcza stosowanie samotnego znaku C-12 na wszystkich wlotach budowli zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego, a także zastosowanie zamiennie ze znakiem A-7, np. na wlotach bez odgięcia toru jazdy w celu uspokojenia ruchu, znaku STOP. Takie ustalenie obowiązuje w Europie od 1971 roku , a w Konwencji wiedeńskiej znalazło się w roku 2006.

Niestety wpływowe lobby uznanych za ekspertów wpływowych dyletantów, bezprawnie uznających rondo, pod względem zasad ruchu, w całości za jedno skrzyżowanie, które gdyby takim było nie mogłoby mieć podporządkowanych wszystkich wlotów, w obawie o kompromitację, nawet dziś pilnuje, by, pomimo złożonej w tej sprawie interpelacji poselskiej, nie przetłumaczono na język polski noweli Konwencji wiedeńskiej i nie ogłoszono jej w Dzienniku Ustaw.

Brak zrozumienia idei „ruchu okrężnego” jest przyczyną braku świadomości, że określenia „kierunek ruchu” i kierunek jazdy” mają różne znaczenie. Są ze sobą mylone, gdyż jazda kojarzy się z ruchem jadącego, gdy tymczasem powinna być kojarzona z jezdnią drogi po której ten kierujący się porusza.
To tak jak z określeniem „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”, które nie ma nic wspólnego z budowlą typu rondo. Ruch okrężny powszechnie jest kojarzony z ruchem po okręgu, a zatem z rondem, gdy tymczasem prawidłowe skojarzenie to okrążanie, jazda dookoła centralnej przeszkody, wyspy lub placu, bez związku z ich kształtem i wielkością, a zatem nie tylko dookoła okrągłego placu, okrągłej wyspy na środku klasycznego skrzyżowania, czy dookoła okrągłej dziury w ziemi.

Prawdą jest, że „ruch okrężny” to organizacja ruchu zastosowana pierwszy raz ponad wiek temu  na placu typu rondo, oraz że i dziś jest także zwykle stosowana na budowlach tego typu, ale to wcale nie znaczy, że dotyczy tylko rond. Dziś obiekty typu rondo  można dowolnie organizować, a „ruch okrężny” stosować na dowolnych co do kształtu i wielkości obiektach z wyspą środkową lub centralnym placem, gdyż organizacja ruchu „ruch okrężny” to jedynie skierowanie ruchu na okrężnie biegnącą jednokierunkową jezdnię na której ruch odbywa się zgodnie ze wskazaniem strzałek na znaku.

Zgodnie z obowiązującym prawem określenie „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” (wg konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym „skrzyżowanie z ruchem okrężnym”) dotyczy opisanego ustawą Prawo o ruchu drogowym klasycznego (zwykłego bez wysp i wysepek kanalizujących ruch) skrzyżowania (art. 2.10 p.r.d.) wlotowego na dowolny co do kształtu i wielkości obiekt zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego”. Na takich wlotowych skrzyżowaniach, nawet jak nie są one kierowane, wolno kierującym wyprzedzać pojazdy silnikowe. W pozostałych miejscach ronda lub innego obiektu z wyspą lub placem na środku, obowiązują ogólne zasady ruchu, takie same jak na każdej innej drodze publicznej.

O tym jak biegnie droga decyduje jej oznakowanie, przy czym brak znaków drogowych jest też oznakowaniem.


Chyba nikt nie ma wątpliwości jaki jest układ dróg na tym samym skrzyżowaniu, w zależności od zastosowanej na nim organizacji ruchu (Rys. 1). Kierujący jadąc jezdnią drogi, zgodnie z jej przebiegiem (czarna linia), nie zmienia kierunku jazdy. Zmianą kierunku jazdy, poza zawracaniem, jest skręt w lewo lub w prawo z tej jezdni, w celu jej opuszczenia i wjazdu na jezdnię innej drogi lub na przydrożną nieruchomość.


Dla wielu kierujących problemem staje się to, co stanowi istotę zasad ruchu, a mianowicie odróżnienie kierunku od kierunku ruchu, oraz kierunku ruchu od kierunku jazdy.

KIERUNEK jest związany z celem. Zbliżając się do skrzyżowania lub zjazdu kierujący wybiera kierunek w jakim zamierzamy się udać. Wybiera zatem stronę lub konkretny wylot skrzyżowania, by udać się w zamierzonym kierunku. Zmiana kierunku następuje w chwili zmiany celu, drogi wylotowej lub zjazdu.

KIERUNEK RUCHU jest związany z ruchem, który w danej chwili wyznacza wektor prędkości liniowej, który na łukach jest zawsze styczny do jego krzywizny. Zatem na prostych odcinkach drogi nie następuje zmiana kierunku ruchu, a na łukach ulega permanentnej zmianie, gdyż zmienia się położenie tego wektora względem stałych punktów odniesienia, takich jak punkty topograficzne lub strony świata. Dla zasad ruchu znaczenie ma przecinanie się kierunków ruchu ( art. 25 ustawy Prawo o ruchu drogowym), a nie jego zmiana wobec otoczenia.

KIERUNEK JAZDY jest związany z jezdnią drogi po której porusza się jadący. Tak jak biegnie jezdnia i jej podłużne pasy ruchu, tak też przebiega kierunek jazdy. Zmianą kierunku jazdy jest bowiem skręt na jezdni bez jej opuszczenia, w celu jazdy w przeciwnym kierunku (zawracanie) lub skręt z jezdni drogi w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub na przydrożną nieruchomość.
Inaczej mówiąc, jeżeli kierujący jedzie pasem RUCHU na prostym odcinku drogi, nie zmienia żadnego z wymienionych powyżej kierunków. Jadąc tym pasem ruchu na łuku drogi zmienia kierunek ruchu, nadal bez zmiany kierunku i kierunku jazdy.  

Mając tą wiedzę nie powinno już być problemem sygnalizowanie swoich zamiarów w związku z zamiarem zmiany kierunku jazdy. Wystarczy zapamiętać, że nie zmienia kierunku jazdy ten, który nie zawraca i nie opuszcza jezdni drogi po której się porusza.


3.     Klasyczne skrzyżowanie (skrzyżowanie zwykłe) dwóch dróg na którym droga z pierwszeństwem nie zmienia swego kierunku. Tu kierujący zmienia kierunek, kierunek jazdy i kierunek ruchu. Zgodnie z art. 22 ustawy p.r.d. ma obowiązek zbliżyć się do lewej krawędzi jezdni i zasygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy w lewo. Przy okazji warto zapamiętać, że tak też  będzie się poruszał przy czterech takich łukach na skrzyżowaniach skanalizowanych wyspą środkową lub centralnym placem i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów.

4.     Klasyczne skrzyżowanie (skrzyżowanie zwykłe) dwóch dróg na którym droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek. Tu kierujący zmienia jedynie kierunek ruchu, czego się nie sygnalizuje. Zgodnie z art. 16.4 ustawy p.r.d. ma obowiązek poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni swoim pasem ruchu od wlotu do wylotu. Tak przy okazji warto zapamiętać, że tak będzie się też poruszał na czterech takich łukach połączonych w okrąg, także z  nakazanym już od wlotu znakiem C-12 "ruchem okrężnym".

5.     Klasyczne skrzyżowanie (skrzyżowanie zwykłe) tej samej drogi z sobą samą na "skrzyżowaniu  o ruchu okrężnym" o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy p.r.d. i przed którym ostrzega znak A-8 o tej właśnie nazwie. Jest to skrzyżowanie wlotowe na dowolny co do wielkości i kształtu obiekt infrastruktury drogowej zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny". Kierujący wjeżdżając i jadąc dookoła wyspy lub placu  zgodnie ze wskazaniem strzałek na znaku C-12, NIE ZMIENIA KIERUNKU JAZDY w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Zmiana kierunku jazdy nastąpi dopiero na skrzyżowaniu wylotowym z tak zorganizowanego obiektu 
(Wyrok II SA/GI 888/16 - SSA prof. prawa Grzegorz Dobrowolski).
  
         Zasada jest prosta i uniwersalna - NIE WŁĄCZA SIĘ KIERUNKOWSKAZÓW JADĄC DOWOLNĄ DROGĄ bez zamiaru zmiany na niej pasa ruchu, zawrócenia na niej lub jej opuszczenia, czyli skrętu z niej na jezdnię innej drogi lub na przydrożną nieruchomość. 

Co zasygnalizuje jadący drogą z pierwszeństwem włączając przed tym skrzyżowaniem prawy kierunkowskaz? Zamierza opuścić jezdnię drogi z pierwszeństwem z jej prawej strony (zmienić kierunek jazdy w prawo) w celu wjazdu na jezdnię drogi podporządkowanej?  A może sygnalizuje zamiar kręcenia kierownicą w prawo  (zmianę kierunku ruchu samochodu w prawo)? Czy nie mając zamiaru opuszczenia pasa ruchu w dowolnym miejscu na drodze kierujący ma prawo włączać kierunkowskaz?


W następnym poście odpowiem na zadane mi pytania dotyczące zmiany kierunku jazdy. 

Ryszard Roman Dobrowolski - 04/2018


piątek, 6 kwietnia 2018

125. Kierunkowskazy i samowola WORD. Ministerstwo zajmie się tym problemem.



Potrzeba było kilku wyroków sądowych w sprawie braku kompetencji i wiedzy państwowych egzaminatorów Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego, by Ministerstwo Infrastruktury zauważyło wreszcie samowolę tego zamkniętego, także na wiedzę, środowiska. Na razie MI przyjrzy się kwestii nieuprawnionego wymagania włączania kierunkowskazów przed wjazdem na budowle drogowe typu rondo, ale należy mieć nadzieję, że zauważy iż ten proceder dotyczy także skrzyżowań dróg publicznych na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek, a także że egzaminatorzy WORD nie odróżniają kierunku jazdy o zmianie którego mówi art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym, od kierunku ruchu, o którym jest mowa w art. 25 tej ustawy.

Niewiedza środowiska WORD, wciąż przekonanego w swoją wyjątkowość i nieomylność, wynika z błędnego przyjęcia w ich wewnętrznym prawie korporacyjnym, nadal opartym na wymysłach współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku, że złożona, niezależnie od zastosowanej organizacji ruchu, budowla typu rondo, o której milczy prawo o ruchu drogowym, także to międzynarodowe, to pod względem zasad ruchu w całości jedno klasyczne skrzyżowanie.

Wg portalu www.brd24.pl, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury, Szymon Huptyś, zapowiedział, że resort przeanalizuje pojawiające się wątpliwości oraz rozbieżności w interpretacji przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, dotyczące poruszania się przez kierujących pojazdami na skrzyżowaniach o ruchu okrężnym i rozważy zasadność podjęcia działań legislacyjnych w tym zakresie. Przypominam, że ten sam resort w ubiegłym roku oficjalnie poinformował, że wszystko co dotyczy tego tematu jest poprawnie opisane prawem, w związku z czym nie są planowane żadne prace legislacyjne w tym zakresie. http://mrerdek1.blogspot.com/2018/03/123-kierunkowskaz-na-rondzie-stanowisko.html .

Należy mieć nadzieję, że Ministerstwo Infrastruktury zdając sobie sprawę z tego, że polskie prawo o ruchu drogowym od dwudziestu lat jest co do zasady zgodne z obowiązującym Polskę prawem europejskim oraz Konwencją o ruchu drogowym, skończy wreszcie z dyktatem osób, które w zakresie prawa o ruchu drogowym są uważane za ekspertów o niepodważalnym autorytecie, niestety jedynie z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji, a nie z powodu właściwej wiedzy i wykształcenia.

Mam tu na myśli niezwykle wpływowe i, być może z tego powodu, zupełnie bezkarne, środowisko odpowiedzialne za prawidłowe szkolenie i egzaminowanie kandydatów na kierowców, szczególnie stołeczne powiązane z Fundacją Zapobieganie Wypadkom Drogowym, której założycielem jest oficyna wydawnicza Grupa IMAGE z Warszawy. To prężnie działające wydawnictwo, czyniąc wiele dobrego dla poprawy BRD, praktycznie opanowało cały rynek szeroko rozumianej edukacji komunikacyjnej. Niestety wpływ środowiska WORD na władze wydawnictwa, urzędników i dziennikarzy, niweczy ten wysiłek i podważa kompetencje nie tylko wielu instytucji działających na rzecz poprawy BRD, ale także Policji i Sądów.

Prawda jest taka, że to nie obowiązujące prawo jest ułomne, lecz jego wadliwe rozumienie. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego posługują się w swojej praktyce, w wielu miejscach sprzecznym z prawem międzynarodowym, stworzonym jeszcze w czasach PRL, starym Kodeksem drogowym z 1983 roku, a w najlepszym przypadku nieuprawionymi interpretacjami obecnie obowiązującego prawa wg wymysłów jego współtwórców i komentatorów oraz stanowiska Krajowej Rady Audytorów (dyrektorów WORD), uzurpującej sobie prawo do interpretowania obowiązującego prawa oraz jego tworzenia, dla tzw. trudnych obiektów. Dla wielu naszych rodzimych ekspertów jedyną istotną zmianą prawa w 1997 roku był zakaz korzystania, podczas jazdy, z telefonu komórkowego trzymanego przez kierowcę w ręku, a nie całkowita jego zmiana jakościowa.

Obecnie obowiązujący Kodeks drogowy, czyli ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku wraz z rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych, w zakresie podstawowych zasad ruchu, jest co do zasady zgodny z Porozumieniami europejskimi z 1971 roku oraz Konwencją w sprawie ruchu drogowego oraz znaków i sygnałów drogowych podpisaną w Wiedniu w 1968 roku, do przestrzegania których Polska zobowiązała się w roku 1988.
Obowiązujące już dwie dekady prawo jest zbudowane w zupełnie odmienny sposób od tego z 1983 roku, które powiązane bezpośrednio z drogami publicznymi, nie nadążało już za dynamicznym rozwojem infrastruktury drogowej. W 1997 roku prawo o ruchu drogowym stało się, dla swej uniwersalności, prawem świadomie oderwanym od budowli drogowych.
Tą samą ustawą, w 1997 roku, dla ukrócenia korupcji i zinstytucjonalizowania działań mających na celu promocję i poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego, w szczególności popularyzację przepisów ruchu drogowego i podnoszenie kultury jazdy kierowców, powołano do życia Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego.
WORD, dla ujednolicenia kryteriów oceny wiedzy i umiejętności egzaminowanych, stworzyło na własny użytek, bez jakiejkolwiek formalnej zgody organów nadzorczych, swoje wewnętrzne, nieformalne prawo korporacyjne. Zostało ono oparte na starym Kodeksie drogowym, gdyż to nowe prawo, niezrozumiałe dla obdarzonych autorytetem władz PRL współtwórców i komentatorów poprzednich regulacji, zostało przez nich totalnie i publicznie skrytykowane.

Zapowiadając, bez jakiegokolwiek uprawnienia, rychły powrót do ich, w wielu miejscach sprzecznych z prawem międzynarodowym, nieuprawnionych wymysłów z 1983 roku, wręcz zalecali, powołując się na zdrowy rozsądek, bojkotowanie nowego prawa i stosowanie się nadal do nieobowiązującego już wtedy Kodeksu drogowego.
Do starego prawa nigdy nie wrócono, a w 1999 roku, poza nowym i bardzo istotnym dla właściwego rozumienia zapisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych, powstało też zupełnie nowe rozporządzenie w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. To rozporządzenie, będące aktem wykonawczym do ustawy Prawo budowlane, opisuje warunki techniczno-użytkowe dla budowli drogowych, w tym dla obiektów typu rondo, bez związku z zasadami ruchu i zastosowanym oznakowaniem.

W aktualnie obowiązującym Kodeksie drogowym, dla zachowania jego transparentności, oddzielono podstawowe zasady ruchu od konkretnych budowli drogowych, m.in. takich jak wielojezdniowe drogi publiczne czy złożone i skanalizowane skrzyżowania dróg publicznych, w tym typu rondo, o których prawo o ruchu drogowym, także to międzynarodowe, milczy.
Domaganie się przez to wpływowe środowisko zmiany art. 25 ustawy Prawo o ruchu drogowym, tak by pasował on do dróg dwujezdniowych, próby wprowadzenia do aktualnie obowiązującej ustawy Prawo o ruchu drogowym definicji skrzyżowań skanalizowanych, w tym typu rondo i określenia dla tych budowli, wzorem prawa federalnego USA lub prawa Wielkiej Brytanii, specjalnych zasad ruchu, w tym sposobu sygnalizowania swoich zamiarów, nie tak jak to opisuje obowiązujące w Europie prawo, czyli nie w związku z zamiarem zmiany kierunku jazdy lecz zamiarem zmiany kierunku ruchu. Świadczy to o braku właściwej wiedzy, ale także o braku właściwego zrozumienia idei obowiązujących nas regulacji dotyczących zasad ruchu drogowego.

Obowiązujące od dwudziestu lat prawo świadomie nie uzależnia zasad ruchu od geometrii drogi, szerokości pasa lub wysp dzielących jezdnie, od wymiarów wysp kanalizujących ruch, odległości między jezdniami, od ilości wlotów i odległości między nimi, wreszcie od stopnia złożoności budowli drogowych, kątów lub promienia załamania dróg na skrzyżowaniach, co tak często jest podnoszone jako argument mający obnażyć rzekome ułomności obowiązującego prawa.

Mówiąc wprost, jak na ironię, dwie dekady temu zadbano o to, by kierujący nie miał wątpliwości co do intencji ustawodawcy i sposobu realizacji nałożonych prawem obowiązków.
Obecnie obowiązujące prawo, także to międzynarodowe, nie przewiduje żadnych specjalnych regulacji dla złożonych i skanalizowanych budowli drogowych, w tym pozwolenia na traktowanie ich pod względem zasad ruchu w całości jako obiektów pojedynczych.
Dlatego obowiązujące zasady ruchu są, wbrew twierdzeniom specjalistów WORD, proste i jednoznaczne, pod warunkiem, że zapomni się o nieuprawnionych wymysłach nadal wpływowych eksoertów z czasów PRL, ich uczniów i bezkrytycznych naśladowców oraz karierowiczów stojących na straży bezprawia w obawie o utratę pozycji, autorytetu i, powiedzmy to wprost, apanaży. To im zawdzięczamy, pomimo złożonej dawno temu interpelacji poselskiej i publicznie złożonej przez resort obietnicy rychłego załatwienia sprawy, brak tłumaczenia na język polski oraz ogłoszenia w Dzienniku Ustaw obowiązującej od 2006 roku, podpisanej przez prof. Marka Belkę, noweli Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym oraz o znakach i sygnałach drogowych.
Przejdźmy zatem do meritum i zweryfikujmy swą wiedzę z obowiązującym prawem.
Droga, w rozumieniu obowiązujących od 1998 roku zasad ruchu, nie jest już wprost częścią pasa drogowego drogi publicznej, tak jak to było w latach 1984-1997, lecz od roku 1998 jest wydzielonym pasem terenu składającym się przede wszystkim z jezdni.
Z tego wynika, że dla zasad ruchu skrzyżowaniem jest skrzyżowanie dróg, czyli wydzielonych pasów terenu posiadających jezdnię, wraz, co jest warunkiem koniecznym, ze wspólnymi powierzchniami powstałymi w wyniku ich przecięcia, połączenia lub rozwidlenia.
Innymi słowy skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu jest tylko takie skrzyżowanie dróg publicznych, będące obiektem infrastruktury drogowej, które spełnia wymagania definicji skrzyżowania zawartej w art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d., a nie wprost każde skrzyżowanie dróg publicznych w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, które zostało zdefiniowane w 1999 roku w przepisach wykonawczych do ustawy Prawo budowlane, bez związku z ustawą Prawo o ruchu drogowym.

Zgodnie z prawem międzynarodowym od zawsze, a z naszym prawem od 1998 roku, złożona budowla drogowa typu rondo w formie placu lub, wg przepisów budowlanych, w formie jednopoziomowego skrzyżowanie dróg publicznych skanalizowanego wyspą środkową, nie jest w całości jednym skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu, lecz obiektem złożonym ze zjazdów publicznych lub prywatnych i/lub skrzyżowań skanalizowanych, a te ze skrzyżowań zwykłych, z których nie każde musi spełniać wymagania art. 2.10 ustawy p.r.d., jak np. skrzyżowanie z drogą wewnętrzną czy dojazdową do parkingu przed centrum handlowym.
Rondo w formie placu lub skanalizowanego skrzyżowania dróg publicznych z wyłączoną z ruchu wyspą środkową, to zawsze, niezależnie od zastosowanego oznakowania, czyli obowiązującej organizacji ruchu, obiekt złożony, a nie w całości jedno klasyczne skrzyżowanie wg art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym, jak to, wbrew obowiązującemu prawu usiłują wmówić społeczeństwu, uznawani za ekspertów ignoranci.

Podobnie, pomimo potocznego utożsamiania tego określenia z rondem, nie jest nim „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” (wg Konwencji wiedeńskiej „skrzyżowanie z ruchem okrężnym”), o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym i przed którym ostrzega znak A-8 o tej właśnie nazwie. Ustawowe określenie „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” oznacza każde wlotowe „skrzyżowanie zwykłe” spełniające wymagania definicji skrzyżowania (art. 2.10 p.r.d.) w rozumieniu zasad ruchu, dowolnego co do wielkości i kształtu obiektu budownictwa drogowego, nie tylko i wyłącznie typu rondo, zorganizowanego wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12. „Skrzyżowanie o ruchu okrężnym” tym się różni od „skrzyżowania”, że jest połączeniem ze sobą tej samej drogi posiadającej jezdnię, a nie zwykle dwóch różnych dróg, ze wszystkimi tego konsekwencjami. W takiej sytuacji nie może być mowy o drodze z pierwszeństwem i drodze podporządkowanej, dlatego znak A-7 „ustąp pierwszeństwa”, dodany do znaku C-12, stanowi jego integralną część (służy jedynie regulacji pierwszeństwa na tak oznaczonym skrzyżowaniu o ruchu okrężnym). Z tego powodu nie ma na obwiedni znaków D-1 lub A-6, gdyż nie ma tu drogi podporządkowanej i z pierwszeństwem.

Równie istotną, lecz powszechnie lekceważoną, zmianą prawa jest także to, że w 1999 roku znaki C-1 do C-12 przestały być znakami nakazu kierunku jazdy i nakazem skrętu. Znaki C-1 do C-11 stały się znakami nakazu jazdy we wskazanym nimi kierunku, bez związku z kierunkiem jazdy i skręcaniem w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Znak C-12, o obowiązującej w latach 1984-1999, dziwnie brzmiącej i sprzecznej z Porozumieniami europejskimi z 1971 roku dyspozycji: „ruch okrężny” (rysunek C-12) dookoła wysepki (placu) na skrzyżowaniu [wtedy dróg publicznych – uzup. autora], przestał być znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej skrzyżowania typu rondo, do roli jakiego został świadomie sprowadzony. Ponownie, gdyż był nim w latach 1960-1983, stał się znakiem nakazu organizacji ruchu „ruch okrężny”, całkowicie zgodnym z międzynarodowym znakiem D,3 „obowiązujący ruch okrężny” wg Konwencji o znakach i sygnałach drogowych z 1986 roku.
Podobnie jest ze znakami poziomymi w postaci strzałek kierunkowych. Kodeksem drogowym z 1983 roku zostały one wprost związane ze skrzyżowaniami dróg publicznych, i oznaczały tylko tyle, że przejazd przez skrzyżowanie [dróg publicznych- uzup. autora] z pasa ruchu, na którym są umieszczone, jest dozwolony w kierunku wskazanym strzałką.

Jeżeli zatem kierujący zajął przed klasycznym skrzyżowaniem dróg publicznych pas ruchu oznaczony strzałką do skręcania lub do skręcania i jazdy na wprost, z zamiarem zmiany kierunku jazdy w lewo lub w prawo, miał obowiązek zawczasu i wyraźnie zasygnalizować swój zamiar zanim wjechał na to skrzyżowanie. Na takim klasycznym prostym obiekcie zasygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy, czyli opuszczenia biegnącej klasycznie na wprost przez skrzyżowanie jezdni, pokrywa się ze stronami skrzyżowania, co wcale nie znaczy, że kierunkowskazem wskazuje się stronę skrzyżowania lub drogi albo kierunek w jakim zamierza się udać kierujący. Kierujący tak jak dawniej, tak i teraz sygnalizuje zamiar zmiany kierunku jazdy, czyli poza zawracaniem, zamiar skręcania z jezdni po której się porusza, w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub przydrożną nieruchomość, bez związku z kręceniem kierownicą, np. w celu utrzymania pojazdu na jezdni lub na pasie ruchu.
Od 1999 roku strzałki kierunkowe (znak poziomy P-8) oznaczają, że jazda z pasa ruchu, na którym są umieszczone, jest dozwolona tylko w kierunku wskazanym strzałką lub w kierunkach wskazanych ich kombinacją, już bez związku ze skrzyżowaniem. Od dwóch dekad strzałki kierunkowe dotyczą bowiem nie tylko skrzyżowań, ale każdego miejsca na drodze, w którym wprowadzono segregację kierunkową. Dziś skrzyżowanie dróg publicznych, poza zwykłym klasycznym, może być skanalizowane, może też być budowlą złożoną z kilku skrzyżowań zwykłych lub skanalizowanych, a droga publiczna może mieć zjazdy publiczne i prywatne, które nie są skrzyżowaniami w rozumieniu zasad ruchu. Poza nimi spotykamy pasy wyłączania lub włączania płynnie przechodzące w jednokierunkowe jezdnie, bajpasy, łącznice lub inne elementy infrastruktury drogowej związane ze zmianą kierunku, także bez związku ze zmianą kierunku jazdy w rozumieniu zasad ruchu (art. 22 ustawy p.r.d.). Nie można przecież włączyć prawego kierunkowskazu przed wjazdem na plac lub skrzyżowanie dróg publicznych na którym jest kilka zjazdów w prawo, w sytuacji gdy zmiana kierunku jazdy (w rozumieniu zasad ruchu - art. 22 ustawy p.r.d.), nie ma nastąpić na pierwszym skrzyżowaniu wylotowym lub zjeździe z tego obiektu.

Taką właśnie sytuację mamy na złożonych obiektach skanalizowanych wyłączoną z ruchu wyspą środkową, niezależnie od ich złożoności, wielkości i kształtu, a zatem nie tylko i wyłącznie na okrągłych budowlach typu rondo, i to niezależnie od ich oznakowania, czyli przyjętej organizacji ruchu.
Jeżeli na wlocie takiego obiektu nie skręcamy w lewo lub w prawo z jednej jezdni na drugą, a poruszamy się tą jezdnią nadal, nawet jak ona sama zmienia swój kierunek, to znaczy, że jedziemy nią bez zmiany kierunku jazdy, a jeśli tak to nie mamy podstaw do włączania któregokolwiek z kierunkowskazów.

Jeżeli pasy ruchu jednokierunkowych jezdni biegną obok centralnego placu lub wyspy środkowej tradycyjnie, wprost wg ogólnych zasad ruchu, od wlotu do przeciwległego wylotu, a kierujący zamierza pojechać na takim obiekcie w lewo, to manewr zmiany kierunku jazdy nastąpi nie na wlocie, a dopiero na kolejnym skrzyżowaniu po minięciu wyspy środkowej lub centralnego placu. Tego właśnie słusznie wymagała od egzaminowanego egzaminatorka WORD z Lublina, z tym tylko, co podkreślił WSA w Lublinie, nie powinna wymagać tego na stosunkowo dużym obiekcie, przed wjazdem nań, lecz już na nim, przed zmianą kierunku jazdy, czyli opuszczenia biegnącej na wprost do wylotu jezdni, w celu wjazdu na jezdnię drogi poprzecznej biegnącej do następnego wylotu. Po zmianie kierunku jazdy na takim obiekcie, kierujący do wylotu porusza się już na wprost, bez potrzeby zmiany pasa ruchu na prawy i włączania kierunkowskazów.

Jeżeli jednokierunkowa jezdnia biegnie, na takim złożonym obiekcie, zgodnie z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, czyli od wlotu okrężnie, zgodnie ze wskazaniem strzałek na znaku, to jadąc nią kierujący, skoro jej nie opuszcza i na niej nie zawraca, nie zmienia kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, ani na wlocie, ani podczas jazdy na obwiedni. Zmiana kierunku jazdy następuje dopiero przy opuszczaniu okrężnie biegnącej jezdni, tylko w prawo, a zatem co do zasady z prawego (zewnętrznego) pasa ruchu. Wymaga to zbliżenia się do prawej krawędzi jezdni i zasygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy prawym kierunkowskazem, nie wcześniej niż po minięciu skrzyżowania lub zjazdu poprzedzającego ten na którym nastąpi skręt w prawo. Takiego przypadku dotyczyły oba wyroki WSA w Gliwicach.
Ryszard R. Dobrowolski