piątek, 26 stycznia 2018

114. Jedź bezpiecznie, odc. 677 - przejścia i ronda (recenzja)

114. Jedź bezpiecznie odc. 677, czyli wiele bzdur w jednym miejscu

Kolejny, 677 odcinek filmu z serii "Jedź bezpiecznie" produkcji TVP Kraków, to film podsumowujący ubiegły rok w kontekście szeroko rozumianego Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, oczywiście z punktu widzenia pana Marka Dworaka, dyrektora Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego i sekretarza Małopolskiej Rady BRD.

Uwagi będące komentarzem do tego filmu dotyczą całego środowiska regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego, których przedstawicielem jest pan dyrektor Dworak, środowiska stosującego bezkrytycznie w swojej praktyce zawodowej wymysły ludzi uważanych za ekspertów, niestety nie z powodu wykształcenia lub wiedzy, a jedynie z powodu wpływów, zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji. 

Aktualnie obowiązujące przepisy są sformułowane w sposób uniwersalny, tak by były czytelne i jednakowo rozumiane oraz stosowane w całej Europie. Dzięki temu nie ma potrzeby tworzenia specjalnych zasad ruchu dedykowanych wprost coraz to bardziej złożonym budowlom drogowym, takim jak np. węzły drogowe, place, skwery i skrzyżowania skanalizowane, w tym obiekty typu rondo. Nie ma też innych przepisów dla małych i dużych obiektów oraz dla skrzyżowań w zależności od kąta załamania lub promienia łuku zmieniającej na skrzyżowaniu swój kierunek  drogi, np.  drogi posiadającej pierwszeństwo. Nie ma w nich słowa o używaniu kierunkowskazów do wskazywania  stron świata lub stron obiektów, czyli kierunku w jakim zamierza się udać kierujący. 

Wszystko co potrzebne dla właściwego poruszania się na polskich i europejskich  drogach jest zawarte w obowiązującym w Polsce i Polskę prawie. Oczywistym jest, że w tej sytuacji pomysły wypływające ze środowiska WORD, szczególnie stołecznego, oparte na pozaustawowej tezie, że określenie "skrzyżowanie" (dróg publicznych) zdefiniowane prawem budowlanym, jest tym samym co określenie "skrzyżowanie" (dróg, w rozumieniu pasa terenu) zdefiniowane ustawą Prawo o ruchu drogowym, na określenie przepisów dla konkretnych budowli drogowych, w zależności od ich geometrii lub stopnia złożoności, nie mogą być traktowane poważnie.

Czas wreszcie zrozumieć, że to nie obowiązujące w całej Europie prawo o ruchu drogowym jest ułomne, a jego nieuprawnione interpretacje stosowane w praktyce egzaminacyjnej WORD i praktyce znakowania znakami C-12 budowli drogowych, które nie mają nic wspólnego z tą organizacją ruchu. Podobnym bezprawiem jest znakowanie wlotów obiektów zorganizowanych wg zasad "ruchu okrężnego" (wg dyspozycji znaku C-12) strzałkami kierunkowymi. Pomijam tu zupełnie lekceważenie obowiązującego prawa, jakim jest przyzwolenie na niechlujne montowanie znaków C-12, bez zachowania właściwej dla nich, zgodnej z rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych, orientacji góra-dół. 

Totalna krytyka obowiązującego od 1998 roku prawa, prowadzona przez współtwórców Kodeksu drogowego z 1983 roku i ich bezkrytycznych naśladowców, trwa bezkarnie do dziś. Jak można szanować obowiązujące prawo, skoro czytelnik komentarza do ustawy czyta na wstępie, że komentowana ustawa zawiera dużo niejasności, wieloznaczności, a nawet sprzeczności pomiędzy niektórymi przepisami i dalej , że autor zaleca zachowanie się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem , co niekiedy oznacza postępowanie wg poprzedniej ustawy. [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z objaśnieniami, WKŁ W-wa 2001, str. 6] czy, że  obowiązujące obecnie przepisy, zapoczątkowane ustawą Prawo o ruchu drogowym  z dnia 20 czerwca 1997 r., charakteryzują się dość niskim poziomem - tak pod względem merytorycznym, jak i prawnym [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem, Grupa IMAGE Warszawa 2012, str. 5].

Wbrew tym twierdzeniom ogólne zasady ruchu opisane obowiązującym prawem, oraz znaczenie znaków drogowych zgodnych z prawem międzynarodowym, nie uległy od dwóch dekad żadnym zmianom, a atmosfera pogardy dla obowiązującego prawa jest zaprzeczeniem troski o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym (BRD) i świadectwem braku właściwej wiedzy przez głoszących te kłamstwa.

Recenzowany film: TVP Kraków "jedź bezpiecznie" odc. 677
 https://www.youtube.com/watch?v=WrYu2DRvkP0

PRZEJŚCIA DLA PIESZYCH

Zacznijmy zgodnie z chronologią filmu od budzącego wiele kontrowersji tematu przejść dla pieszych. Nie ulega wątpliwości, że wszystkich uczestników ruchu drogowego obowiązują przepisy, ostrożność i zdrowy rozsądek, co w przypadku niczym nie chronionych pieszych, ma szczególne znaczenie. Przepisy powinny być właściwie i jednakowo rozumiane przez wszystkich uczestników ruchu drogowego. Niedopuszczalnym jest zatem manipulowanie nimi i głoszenie jego nieuprawnionych interpretacji.

Przekonywanie pieszych do przechodzenia na przejściach dla pieszych, argumentem, że jest to chronione prawem bezpieczne dla nich miejsce na drodze, daje takie efekty, że ci którzy w to uwierzyli, nie zwracając uwagi na istniejące tam wciąż liczne zagrożenia, giną na nich lub zostają na całe życie kalekami.

0:49. Na filmie kierujący stojący przed przejściem dla pieszych przez które przechodzi pieszy jest omijany przez jadącego lewym pasem ruchu pojazd, którego kierowca wprost narusza obowiązujące przepisy prawa. Podobnie jest z wyprzedzającymi na i bezpośrednio przed przejściami dla pieszych.

Poza ewidentnymi przypadkami bezmyślności, głupoty, braku wyobraźni i szacunku dla obowiązującego prawa oraz innych uczestników ruchu drogowego, mamy do czynienia także z przypadkami, które absolutnie nie nadają się do totalnej krytyki uprawianej przez dyrektora Marka Dworaka,  na domiar złego manipulującego przy tym obowiązującym prawem.

Zgodnie z art. 26 ust. 1  ustawy Prawo o ruchu drogowym (dalej p.r.d.) Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególna ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu, a art. 26 ust. 3 tej ustawy  zabroniono kierującemu:

1) wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia , na którym ruch jest kierowany;
2) omijania pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu;

Przepis jest oczywisty, niemniej piesi i pouczający kierujących "eksperci" powinni mieć świadomość, że ten przepis nic nie mówi o mijaniu się pojazdów przed lub na przejściu dla pieszych, a także o sytuacji w której jeden z mijających zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu.

Należy mieć świadomość, że każdy kierujący jest zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa pieszemu poruszającemu się na przejściu dla pieszych, ale to nie znaczy, że ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem wtedy gdy znajduje się na nim pieszy. Kierujący ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem tylko wtedy, gdy jest to niezbędne do ustąpienia mu pierwszeństwa. Kierujący ma obowiązek powstrzymania się od ruchu, tylko wtedy, gdy ruch mógłby zmusić pieszego do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku (art. 2 ust. 23 u p.r.d.).

Jeżeli na przejściu dla pieszych nie ma pieszych, także tych wchodzących, a jedynie piesi znajdują się w jego pobliżu, być może z zamiarem wejścia na nie, kierujący jest zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności, co nie znaczy, że ma obowiązek zatrzymania pojazdu i zaproszenia pieszych do wejścia na przejście. Zatrzymanie się przed przejściem, jeżeli nie wynika z warunków ruchu i przepisów, może być zachowaniem niebezpiecznym, sprzecznym z obowiązkiem zachowania szczególnej ostrożności wobec wszystkich uczestników ruchu, paradoksalnie także w stosunku do pieszych.

Nie mówię tu o braku kultury i, z powodu braku przepisu o pierwszeństwie oczekujących na wejście, ich ignorowaniu, ale o tym, że kierujący nie może swoim zachowaniem zaskakiwać innych kierujących, szczególnie tych którzy poruszają się równolegle w tym samym kierunku. Jadący pasem obok z taką samą lub nawet mniejszą prędkością, nie widząc świateł pojazdu na pasie obok, nie ma żadnej możliwości zmniejszenia prędkości lub zatrzymania pojazdu w miejscu w którym zatrzymuje się jadący tym pasem, a zatem nie ma możliwości powstrzymania się od wyprzedzenia jadącego obok, co nie wynika z lekceważenia przepisów.

 "Kulturalny" kierowca powinien wykazać się w takiej sytuacji, także pełną kulturą w stosunku do innych kierujących.   Należy pamiętać, że jazda z różnymi prędkościami dwóch rzędów pojazdów na pasach ruchu leżących obok siebie, nie jest traktowana jako wyprzedzanie. Nie powinno się lekceważyć możliwości braku poszanowania prawa przez innych kierujących, także tych jadących z tyłu, jak duża prędkość i brak zachowania właściwej odległości. Często tak "kulturalny" kierowca jest jednym z ostatnich w rzędzie pojazdów i gdyby nie jego nadgorliwość, pieszy miałby za ułamek sekundy wolną i bezpieczną drogę na przejściu, a uderzony w tył może zabić lub poważnie ranić pieszego zaproszonego do wejścia na jezdnię, uważając się za całkowicie niewinnego. Bezmyślnością jest zaproszenie  pieszego do wejścia na przejście dla pieszych widząc jadące z tyłu pasem obok z dużą prędkością pojazdy, a potem ostrzeganie pieszych klaksonem by powstrzymywali się od przechodzenia. A co, gdy jednym z nich będzie głuchy? To pieszy musi podjąć świadomą decyzję o wejściu na jezdnię, a kierujący może np. odpowiednio daleko od przejścia zmniejszyć prędkość mu to ułatwiając.

Źródło w formie cytatu https://www.youtube.com/watch?v=Cs0YQw1ZOOI

Pieszy przechodząc przez jezdnię, także korzystając z przejścia dla pieszych, ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności. Ma pierwszeństwa przed pojazdem, ale co ważne, będąc już na przejściu (art. 13 ust. 1 ustawy p.r.d.), a nie zamierzając dopiero na nie wejść lub zbliżając się do niego, tym bardziej, że prawo zabrania mu wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd (art. 14 ustawy p.r.d.). Pieszy musi mieć świadomość, że nie jest nieśmiertelny oraz, że przejście dla pieszych nie jest przedłużeniem chodnika, a częścią jezdni przeznaczonej dla ruchu pojazdów, nie zawsze jadących zgodnie z obowiązującymi zasadami ruchu.

1:20. Nie jest prawdą, że kierujący jest obowiązany do bezwzględnego zmniejszenia prędkości podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych. Nie ma takiego obowiązku, jeżeli na przejściu nie ma pieszych lub gdy są oni na przejściu, ale na tyle daleko, że nie narazi pieszych swym zachowaniem na niebezpieczeństwo. W § 47 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z 2002 roku czytamy, że Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, (...) lub D-6b  jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych (...) znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących (...). Powyższy przepis powinien znaleźć się w ustawie p.r.d., a nie w rozporządzeniu, i nie może być z  nią sprzeczny, dlatego zgodnie z ustawą p.r.d. wchodzącym jest ten, który już znajduje się na przejściu dla pieszych, ale nie zakończył jeszcze wchodzenia, a nie, tak jak to twierdzi dyrektor MORD Kraków, ten który jest poza przejściem i się dopiero do niego zbliża. 

RONDA
zorganizowane zgodnie z nakazem znaku C-12

2:45. Dyrektor MORD Marek Dworak stwierdza, że "ruch okrężny" to porażka systemu. "Ruch okrężny" panie Marku to organizacja ruchu, rozwiązanie komunikacyjne znane i stosowane w Europie bez najmniejszej przerwy od 1907 roku. Porażką jest  brak wiedzy czym jest "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, w jej brzmieniu od 1999 roku. To porażka systemu szkolenia i egzaminowania kierujących, to porażka polskich ekspertów oraz wydawców książek i poradników z zakresu przepisów ruchu drogowego, na których opiera się wiedza egzaminatorów i praktyka WORD. To porażka systemu władzy wykonawczej, która uznając bezkrytycznie wiedzę i kompetencję środowiska WORD oraz powiązanych z nimi wpływowych ekspertów, pozwala im na całkowitą samowolę i lekceważenie obowiązującego prawa.

Pan  Dworak publicznie stwierdza, że w Polsce są "różne szkoły jazdy po skrzyżowaniu o ruchu okrężnym", czym potwierdza  bezprawie w szkoleniu i egzaminowaniu kandydatów na kierowców oraz brak wiedzy czym w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym jest określenie "skrzyżowanie o ruchu okrężnym", gdyż wbrew naukom WORD, MORD i PORD nie jest nim obiekt typu rondo i to nawet wtedy, gdy będzie zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny".

Przed kilku laty przesłałem, m.in. do pana Marka Dworaka, obszerne opracowanie mojego autorstwa pt. "Wiele szkól, a jedno prawo" dotyczące tego zagadnienia. Zainteresowanie sprawą, poza panem Markiem i jedną Fundacją, wykazała także KG Policji i GDDKiA, ale wszyscy stwierdzili, że problem może rozwiązać jedynie Ministerstwo Infrastruktury, które nie raczyło nawet potwierdzić otrzymania korespondencji. 

Niestety to za sprawą WORD, MORD i PORD polscy kierowcy nie wiedzą, czym jest "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12, oraz czym w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym jest "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" przed którym ostrzega kierujących znak A-8 o tej właśnie nazwie.

Zacznijmy od krakowskiej szkoły pokonywania budowli typu rondo z jedynie okrężne wyznaczonymi pasami ruchu. Ta szkoła jest zgodna z Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, czyli obowiązującą w Polsce od 1998 roku ustawą Prawo o ruchu drogowym i Konwencją wiedeńska o znakach i sygnałach drogowych, czyli obowiązującym od  1999 roku rozporządzeniem w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

Cóż z tego, że pan Marek Dworak rozumie, że ruch okrężny to kontynuowanie jazdy od wlotu okrężnie biegnąca jednokierunkową jezdnią i co do zasady właściwie formułuje obowiązujące na tak zorganizowanych obiektach zasady ruchu, skoro na innych, np. na jezdniach zmieniających swój kierunek, zaprzecza tej wiedzy.

Szkoła warszawska opiera się na pomysłach interpretacyjnych współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku,  dla których każde rondo powstałe ze skanalizowania wyspą środkową zwykłego klasycznego skrzyżowania jest pod względem zasad ruchu nadal w całości tym samym skrzyżowaniem z jezdniami biegnącymi od wlotu do wylotu, tyle tylko, że z wysepką na środku, którą należy, jadąc w prawo, w lewo lub na wprost do przeciwległego wylotu,  omijać z jej prawej strony. Znak C-12 "ruch okrężny", wbrew prawu międzynarodowemu, był w latach 1984-1999,  znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej budowli typu rondo.  Kodeksem drogowym z 1983 roku ograniczono jego znaczenie jedynie do roli znaku nakazu kierunku jazdy będącym odpowiednikiem znaku C-1 lub C-9.

Przez 23 lata, do roku 1984, dyspozycja znaku nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny" brzmiała tak: Znak "ruch  okrężny" wskazuje kierującym skrzyżowanie dróg (plac) na którym powinni poruszać się dookoła wysepki, zieleńca lub innego obiektu w kierunku podanym na znaku. Oczywistym było, że określenie  "skrzyżowanie dróg (plac)" oznaczało budowlę drogową w postaci skrzyżowania w formie dowolnego placu, a zatem budowli z centralną przeszkodą, nie tylko typu rondo, a nakazany ruch dookoła takiego obiektu,  to nie ruch obok niego w dowolnym kierunku, a jazda okrężnie biegnącą jednokierunkową jezdnią. Ponieważ znak "ruch okrężny" nie jest znakiem nakazu kierunku jazdy, to kierujący w każdej chwili ma prawo skręcić z niej w prawo na jezdnię drogi wylotowej, sygnalizując swój zamiar zawczasu i wyraźnie prawym kierunkowskazem.  

W 1983 roku dyspozycja znaku "ruch okrężny" otrzymała, bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nowe kuriozalne brzmienie: Znak "ruch okrężny" (rysunek C-12) dookoła wysepki (placu) na skrzyżowaniu.

"Eksperci PRL", dla których rondo było wbrew prawu w całości jednym skrzyżowaniem, w  sposób świadomy sprowadzili rolę znaku C-12 do roli znaku nakazu kierunku jazdy z prawej strony jego okrągłej wyspy.

To wszystko nie miało większego znaczenia przy jednym pasie ruchu. Problemy z takim rozumieniem prawa pojawiły się wtedy, gdy zaczęto budować w Polsce obiekty o dwóch okrężnie biegnących pasach ruchu i większej ilości wlotów niż cztery, które były zaprzeczeniem teorii, że pasy ruchu biegną jak na każdym klasycznym skrzyżowaniu dwóch dróg, od wlotu do wylotu.

Dopiero po roku 1900, kiedy to stracili pracę, ale nie wpływy i układy, byli  długoletni urzędnicy, przystąpiono do dostosowywania polskiego prawa do prawa europejskiego. Jego liczne zmiany nie dotyczyły jednak podstawowych niezmiennych zasad ruchu, zgodnych z Konwencją wiedeńską. 

To co istotne dla omawianego tematu, to wyłączenie znaku C-12, (szkoda, że bez zmiany oznaczenia rysunku) ze znaków nakazu kierunku jazdy, a wg nowego prawa, ze znaków nakazu jazdy w określonym znakiem kierunku, czyniąc go ponownie, tak jak to było w latach 1960-1983 znakiem nakazu organizacji ruchu, całkowicie zgodnym ze znakiem D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji wiedeńskiej. Jego dyspozycja, podobnie jak przed 1984 rokiem, jest skierowana do kierującego wjeżdżającego na skrzyżowanie (art. 2 pkt 10 u p.r.d.) wlotowe obiektu zorganizowanego wg zasad "ruchu okrężnego", Kierujący widząc znak C-12 wie, że ruch nie odbywa się w prawo, w lewo lub na wprost obok wyspy lub placu, a z mocy nakazu znaku dookoła wyspy lub placu zgodnie ze wskazaniami strzałek na znaku, czyli przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. 

Problemy szkoły warszawskiej zaczęły się na przełomie wieku, kiedy to zaczęto budować w Polsce niewielkie ronda o dwóch okrężnie biegnących pasach ruchu, co nie pasowało do teorii, że pasy ruchu biegną na wprost od wlotu do wylotu, a co jest odzwierciedlone na rysunkach jednopasowych rond pozbawionych zewnętrznej linii krawędziowej tej okrężnie biegnącej jezdni w załącznikach do rozporządzenia "220", co stoi w opozycji do obowiązujących w GDDKiA Wytycznych projektowania rond.

Nagminne zajeżdżanie drogi jadącym okrężnie biegnącym zewnętrznym pasem ruchu, w przekonaniu, że wewnętrzny okrężnie biegnący pas ruchu biegnie na wprost do wylotu???, jest do dziś problemem polskich kierujących i przyczyną awersji w stosunku do tego rozwiązania, wg zasady, że jak się czegoś nie rozumie, to najłatwiej, by nie mieć problemu, jest to znienawidzić.

Pod koniec ubiegłego wieku w USA opracowano obowiązujące jedynie tam opisane prawem federalnym zasady ruchu dla niewielkich rond z wyspą na środku i odśrodkowym układem jezdni biegnących na wprost od wlotu do przeciwległego wylotu. Pierwszy tak zorganizowany dwupasowy obiekt zbudowano w  USA w 1990 roku i nazwano go, dla odróżnieniu od tych z jedynie okrężnym przebiegiem jednokierunkowych jezdni, z którymi to rozwiązanie nie ma nic wspólnego, "modern roundabout" co "po amerykańsku" znaczy nowoczesne rondo, przez niektórych wadliwie tłumaczone wg fachowego języka angielskiego jako "nowoczesny ruch okrężny", którym ma być wg tych znawców tematu skręcanie w lewo przy wyspie z włączonym lewym kierunkowskazem i jazdą na wprost dowolnym pasem ruchu. W USA "ruch okrężny" nosi nazwę "traffic circle" i to rozwiązanie, w odróżnieniu od kontynentalnej Europy, nie jest tam stosowane od kilkudziesięciu lat.
Rozwiązanie amerykańskie stało się podstawą do tłumaczenia, w Szkole warszawskiej, zasad ruchu na dwupasowych obiektach, nawet z okrężnie biegnącymi pasami ruchu, nazywając to nowoczesnym ruchem okrężnym. 

Jest jeszcze jedna znana w środowisku WORD szkoła dotycząca "ruchu okrężnego". Jest nią Szkoła zielonogórska, lansowana przez Krajową Radę Audytorów wśród zrzeszonych wokół niej WORD. Krótko mówiąc, to szkoła oparta bezprawnie i bez zrozumienia  na prawie Wielkiej Brytanii. Odwrócono na rysunkach załączonych do brytyjskich  przepisów ruch na prawostronny i ogłoszono, że ruch okrężny to możliwość jazdy dookoła wyspy środkowej z obowiązkiem sygnalizowania zamiaru zjazdu z ronda, bez związku ze zmiana kierunku jazdy w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym.

 W Europie, za sprawą Francji, mamy zarówno obiekty organizowane wg zasad "ruchu okrężnego" jak i nowoczesne ronda odśrodkowe, spiralne i turbinowe z podporządkowanymi wszystkimi wlotami i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi  na wprost do wylotów, w Polsce od 2005 roku bezprawnie znakowane znakami C-12 "ruch okrężny". Te nowoczesne rozwiązania nie maja żadnego związku z prawem federalnym USA i prawem krajowym Wielkiej Brytanii, gdyż prawo europejskie nie określa żadnych specjalnych zasad ruchu dla złożonych budowli drogowych typu rondo.

Zgodnie z  nim każdy kierujący ma obowiązek poruszać się, co do zasady na drogach publicznych, zgodnie z obowiązującym go prawem dotyczącym zasad ruchu, właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia.

Obowiązującym w Polsce prawem dotyczącym zasad ruchu drogowego jest ustawa Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku, rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych z roku 2002, Porozumieniami europejskimi z 1971 roku oraz Konwencjami z roku 1968,  o ruchu drogowym oraz o znakach i sygnałach drogowych.

W Europie kontynentalnej, za sprawą Francji, mamy zarówno obiekty organizowane wg znanych od ponad wieku zasad "ruchu okrężnego" jak i nowoczesne ronda odśrodkowe, spiralne i turbinowe z podporządkowanymi wszystkimi wlotami i jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi  na wprost do wylotów, które w Polsce pojawiły się dopiero w obecnym wieku i które z braku wiedzy polskich ekspertów, są  w Polsce od 2005 roku bezprawnie znaczone znakami C-12 "ruch okrężny".

Zacznijmy od określenia "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" jako synonimu budowli drogowej typu rondo. Prawdą jest, że tak lub podobnie (skrzyżowanie z ruchem okrężnym, z ruchem dookoła wyspy) określa się tą budowlę w mowie potocznej, ale wg ustawy Prawo o ruchu drogowym i Konwencji wiedeńskiej to określenie nie ma nic wspólnego z budowlą typu rondo, gdyż dotyczy zasad ruchu stosowanych na złożonych budowlach drogowych w postaci dowolnego placu lub skrzyżowania dróg publicznych skanalizowanego wyspą środkową o dowolnym kształcie i wielkości, w tym, a nie wyłącznie typu rondo.  W rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym "skrzyżowanie o ruchu okrężnym"  to każde wlotowe  "skrzyżowanie" w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d. dowolnego obiektu budownictwa drogowego zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny"
Ruch okrężny (wyspa może mieć dowolny kształt i wielkość), a ogólne zasady ruchu
(kwadratem oznaczono skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu)

"Ruch okrężny" nie jest skręcaniem w lewo przy wyspie z włączonym lewym kierunkowskazem, co wg  uczniów Szkoły warszawskiej można nakazać kierującym znakiem C-1 lub C-9 stawianym na wyspie [Zbigniew Drexler, Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem, Grupa IMAGE, 2012, s. 344]. "Ruch okrężny" w rozumieniu nakazu znaku C-12  polega na skierowaniu ruchu pojazdów od wlotu na jednokierunkową jezdnię biegnącą bez końca dookoła wyłączonej z ruchu wyspy środkowej lub placu, która łączy się z sama sobą na  wlotowym skrzyżowaniu (art. 2.10 u p.r.d.) tak zorganizowanego obiektu, skrzyżowaniu wlotowym nazwanym "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym", gdyż tylko przy tej organizacji ruchu, ta sama droga posiadająca jezdnię może połączyć się z samą sobą. Francuzi nazywają :skrzyżowanie o ruchu okrężnym" skrzyżowaniem na którym droga nawija się na siebie.

W Polsce, co do zasady kierujący ma obowiązek poruszać się po każdej jezdni możliwie blisko jej prawej krawędzi (art. 16.4 ustawy p.r.d.), więc wjazd i jazda zmieniająca swój kierunek jezdnią, jeżeli prawy pas ruchu jest wolny, ma obowiązek odbyć się prawym pasem ruchu. Aby opuścić tą jednokierunkową jezdnię biegnącą bez końca dookoła wyspy lub placu, kierujący może z niej skręcić tylko w prawo i tylko z zewnętrznego pasa ruchu (art. 22.2.1. ustawy p.r.d.). Wewnętrzny dodatkowy, zwykle jeden,  równolegle biegnący pas ruchu, tak jak na każdej innej drodze, służy jednie do omijania i wyprzedzania innych kierujących, co na małych i średnich obiektach tego typu zorganizowanych  zgodnie z dyspozycją znaku C-12 powinno być, jako szczególnie niebezpieczne i trudne do wykonania (łuk drogi, martwe pole, krótkie odcinki przeplatania strumieni ruchu) ograniczone do niezbędnego minimum. Dla zasad "ruchu okrężnego" nie ma znaczenia ani kształt, ani wielkość wyspy lub placu, gdyż to tylko i wyłącznie okrężnie biegnąca od wlotu dookoła nich bez końca jednokierunkowa jezdnia. 

Na obiektach skanalizowanych wyspą środkową zorganizowanych wprost wg ogólnych zasad ruchu, zarówno na tych z ustalonym znakami pierwszeństwem na jednym z kierunków, jak i na tych z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, jednokierunkowe jezdnie, a zatem i pasy ruchu, biegną na wprost od wlotu do wylotu będąc, jak każdy tego typu obiekt, obiektami złożonymi z wielu skrzyżowań zwykłych w rozumieniu przepisów budowlanych, które może ale wcale nie musi spełniać wymogów definicji "skrzyżowania" w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym, jak np. skrzyżowanie z drogą wewnętrzna lub będące skrzyżowaniem wylotowym na parking lub stację paliw. I na koniec jeszcze jedna istotna uwaga. Po zastosowaniu sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach takiego obiektu, przy czynnych sygnalizatorach nie ma znaczenia czy ma on podporządkowane wszystkie wloty czy nie. 

2:58. Na filmie widać, jak krakowski kierowca zawodowy wjeżdża na obiekt typu rondo zorganizowany wg nakazu znaku C-12 "ruch okrężny" lewym pasem ruchu z włączonym lewym kierunkowskazem. Właśnie takiego zachowania wymagali od egzaminowanych egzaminatorzy WORD Częstochowa, a WSA w Gliwicach prawomocnym wyrokiem (II SA/GI 888/16) stwierdził, że wjazd i jazda okrężnie biegnącą jezdnią nie ma związku ze zmianą kierunku jazdy w rozumieniu zasad ruchu, czyli art. 22 ustawy p.r.d. Niestety wyrok publicznie zlekceważył nie tylko w WORD Częstochowa, którego to orzeczenie wprost dotyczyło, ale także  wpływowe środowisko stołecznego WORD związane z wydawcą popularnych poradników dla kierowców, określonych przez sędziego sprawozdawcę profesora prawa, jako sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych.

Autobus będący długim pojazdem z utrudnioną obserwacją przez kierującego jego  prawej strony,  jedzie na  lewą stronę budowli typu rondo zorganizowanej zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny" lewym pasem ruchu (błąd) z włączonym lewym  kierunkowskazem (błąd).

Oto krakowski kierowca zawodowy jedzie zgodnie z naukami warszawskiej szkoły pokonywania rond, bez zwracania uwagi na jedynie okrężny układ pasów ruchu i przebieg jezdni, czyli bez szacunku dla wyroku WSA w Gliwicach i obowiązującego w Polsce prawa. Niestety tłumaczenie dyrektora MORD Marka Dworaka, że brak potrzeby włączania kierunkowskazów wynika z art. 22 ust. 3 zdanie drugie ustawy Prawo o ruchu drogowym [Plejady, 2015, s. 63] oraz, że zamiar jazdy na lewa stronę obiektu typu rondo z jedynie okrężnym przebiegiem jednokierunkowej jezdni wymusza zajęcie przed skrzyżowaniem lewego pasa ruchu, ni jak się ma do obowiązującego prawa i jego zasad. 

Po pierwsze budowla typu rondo nie jest skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu, a jedynie w rozumieniu prawa budowlanego, a po drugie wjazd i jazda okrężnie biegnącą, zmieniającą swój kierunek jezdnią,  nie ma związku ze zmiana kierunku jazdy, który jak to słusznie określił WSA w Gliwicach nastąpi przy organizacji ruchu "ruch okrężny" dopiero na skrzyżowaniu wylotowym i będzie zawsze skrętem w prawo. 
  
Dla odprężenia, tym którzy nie odróżniają skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu od skrzyżowania dróg publicznych w rozumieniu budowli drogowej dedykuję taką oto zagadkę. 

Z ilu skrzyżowań skanalizowanych lub z ilu skrzyżowań zwykłych, w rozumieniu prawa budowlanego, składa się pokazana na rysunku poniżej budowa drogowa typu rondo? Ile skrzyżowań zwykłych spełnia wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, czyli art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym? Ile z tych skrzyżowań, to w rozumieniu zasad ruchu (art. 24.7.3 u p.r.d.) skrzyżowania o ruchu okrężnym, przed którymi ostrzega znak A-8, o tej właśnie nazwie?



Budowla drogowa typu rondo 
ułatwiająca  zawracanie na krętej drodze, często spotykana w Alpach.
(oznakowanie zgodne z polskim prawem)


3:05. Na filmie pokazano schemat pięciowlotowej budowli typu rondo (skrzyżowanie dróg publicznych skanalizowane okrągłą wyspą środkową) oznakowanej na wszystkich wlotach znakami C-12 "ruch okrężny" z dodanymi do nich znakami A-7, których zadaniem jest, zgodnie z Porozumieniami europejskimi z 1971 roku i od 2006 roku Konwencja wiedeńską o znakach i sygnałach drogowych, odwrócenie pierwszeństwa na wlotach w stosunku do ogólnych zasad ruchu.

Rysunek ma przedstawiać, wg pana Marka Dworaka, prawidłowy i "kulturalny" sposób pokonania tego obiektu z zamiarem jazdy na jego lewą stronę.  Kierujący wjeżdża lewym pasem ruchu, co w Polsce, przy wolnym prawym pasie ruchu jest wykroczeniem drogowym (naruszeniem art. 16 ust. 4 ustawy p.r.d.). Poza tym takie zachowanie wymaga bezsensownej i niepotrzebnej dwukrotnej zmiany pasa ruchu, czyli wykonania manewru zaliczanego do niebezpiecznych, który, szczególnie na małych i średnich obiektach tego typu,  powinien być, co do zasady, ograniczony do niezbędnego minimum. Zgodnie z obowiązującym prawem kierujący ma obowiązek poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, pamiętając, że wewnętrzny pas ruchu służy, tak jak na każdej innej jezdni, tylko do ewentualnego omijania i wyprzedzania innych kierujących.

Wjazd lewym pasem ruchu przy wolnym prawym pasie i zmiana pasa ruchu na zewnętrzny przed zmianą kierunku jazdy w prawo na skrzyżowaniu wylotowym z ronda zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12.

RONDA
zorganizowane wprost wg ogólnych zasad ruchu

3:24. Na filmie poruszono także temat budowli typu rondo na których, jak to określono bezmyślnie w materiale, organizator ruchu dorysował, by pomóc, jakieś tam oznaczenia? Tak jak wspomniałem wcześniej, rondo to tylko i wyłącznie złożona budowla drogowa skanalizowana okrągłym placem lub okrągłą wyspą środkową. Taki obiekt może być dowolnie zorganizowany. Poza "ruchem okrężnym" może być też zorganizowany wprost wg ogólnych zasad ruchu, bez związku z "ruchem okrężnym". Domalowanie strzałek na wlotach obiektów zorganizowanych wg nakazu znaku C-12 jest takim samym przestępstwem drogowym jak bezprawne dodawanie znaku C-12 do znaku A-7 na "tzw. nowoczesnych rondach.

Na filmie pokazano krakowskie rondo Ofiar Katynia będące obiektem o rozsuniętych wlotach i z wyspą centralną  oraz jednokierunkowymi jezdniami biegnącymi od  wlotów na wprost do wylotów. 

Pod względem zasad ruchu są to cztery osobne klasyczne kierowane skrzyżowania dróg z jednokierunkowymi jezdniami. Niestety jest BEZPRAWNIE oznakowane znakami C-12 dodanymi do znaków A-7 postawionymi na jego wszystkich wlotach, co znawcy zasad "ruchu okrężnego" i twórcy krakowskiej szkoły pokonywania rond dziwnie nie przeszkadza.

Zwykle taki obiekt ma ustalone znakami na jednym z kierunków pierwszeństwo, oczywiście bez znaków C-12. Przy czynnej sygnalizacji świetlnej znaki A-7 i D-1 nie mają znaczenia, gdyż pierwszeństwo ma sygnalizacja świetlna, Nie ma wiec w takiej sytuacji znaczenia, czy mamy wszystkie wloty podporządkowane czy nie. Ponieważ jest to obiekt złożony, nie ma tez żadnego problemu, by miał, w przypadku wyłączenia  sygnalizacji świetlnej, podporządkowane wszystkie wloty. Taka organizacja ruchu powoduje, że wjeżdżający muszą ustąpić pierwszeństwa tym którzy  zbliżają się do wylotu. 

Niestety na tym obiekcie postawiono na wlotach także znak C-12 "ruch okrężny", dodając go bez żadnego uprawnienia do znaku A-7 "ustąp pierwszeństwa". Pasy ruchu będące podłużnymi pasami jezdni nie biegną tu jedynie okrężnie czyli tak jak to pokazuje piktogram znaku, lecz prosto od wlotu do wylotu. Niestety mamy tu do czynienia z taką samą patologią jak bezprawne domalowywanie strzałek kierunkowych na wlotach obiektów z jedynie okrężnie biegnącą jednokierunkowa jezdnią. Przez takie nieodpowiedzialne postępowanie mamy dwie wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu na jednym obiekcie, więc nic dziwnego, że część kierujących stosuje się do wskazania strzałek na jezdni, a część do wskazania strzałek na znaku C-12 ignorując oznakowanie poziome. 

Problem jest ogólnopolski, ale to właśnie w Krakowie w 2005 roku, a w roku 2008 w Prądach dodano, bez jakiegokolwiek uprawnienia znaki C-12 do znaków A-7 na nowych wówczas tzw. nowoczesnych rondach odśrodkowych. Od tego czasu do dziś mamy do czynienia z tą patologią i bezprawiem, która na Górnym  Śląsku osiągnęła szczyty absurdu. Dodaje się tam znaki C-12 do znaków A-7 nad każdym pasem ruchu oznaczonym na wlocie strzałkami kierunkowymi we wszystkich kierunkach, co jest kolejnym dowodem na brak wiedzy, że od 1999 roku znak C-12 jest wprost odpowiednikiem znaku D,3 wg konwencji wiedeńskiej.


Rondo odśrodkowe w Sosnowcu 

Jak zatem jechać na rondzie Ofiar Katynia? Tak jak na każdej innej jednokierunkowej drodze z kierowanymi sygnalizacją świetlną skrzyżowaniami, właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia, także kierunkowego.  Znak C-12 na tym obiekcie należy traktować niestey  jedynie jako znak C-9 i to wszystko. Zamierzając jechać prosto do wylotu wybieramy pasy ruchu ze strzałkami P-8a do jazdy na wprost i niczego nie sygnalizując jedziemy do wyznaczonego celu. Podobnie zamierzając skręcić w prawo wybieramy pas ruchu ze strzałka P-8b do skręcania w prawo i wykonujemy ten manewr włączając wcześniej prawy kierunkowskaz.

3:57. Podobnie jest przy skręcaniu w lewo, z tym, że tu lewy skrajny pas ruchu na jezdni drogi poprzecznej jest przeznaczony tylko do skręcania w lewo. Dlatego w oznakowaniu poziomym zastosowano linie prowadzące pozwalające na bezpośredni wjazd (zakończenie skrętu w lewo) na pasie środkowym, bez potrzeby zmiany pasa ruchu wg art. 22.1, art. 22.3 i art. 22.5 ustawy p.r.d. 

Jedno ze skrzyżowań ronda Ofiar Katynia w Krakowie

Kierujący, zgodnie z tym co mówi Marek Dworak, zamierzając ponownie skręcić w lewo, zajmuje przed kolejnym skrętem lewy pas ruchu (art. 22.2.2 ustawy p.r.d.) i na następnym skrzyżowaniu wykonuje kolejny manewr zmiany kierunku jazdy w lewo. Jeżeli jego zamiarem jest skręt w lewo i jazda na wprost do wylotu, to środkowy pas ruchu by nim pojechać na wprost do skrzyżowania wylotowego  i nim opuścić obiekt, bez potrzeby zmiany pasa ruchu i włączania kierunkowskazów.

O liniach prowadzących traktuje następny film z serii, więc będzie można o nich porozmawiać później.

DROGA Z PIERWSZEŃSTWEM ZMIENIAJĄCA NA SKRZYŻOWANIU SWÓJ KIERUNEK

5:50. Tu trafiamy na temat ściśle związany z wadliwym rozumieniem obowiązującego od dwóch dekad prawa, w tym zasad "ruchu okrężnego" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 i zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jest to konsekwencją wmawiania polskim kierowcom, że budowla typu rondo to pod względem zasad ruchu w całości jedno klasyczne skrzyżowanie, na którym jadąc na jego lewą stronę kierujący zmienia kierunek jazdy w lewo, w związku z czym ma obowiązek włączenia lewego kierunkowskazu i zajęcia przed takim obiektem lewego pasa ruchu. 

Prawda jest taka, że przez skanalizowanie klasycznego skrzyżowania dwóch dróg (obiektu) wyłączoną z ruchu wyspą środkową, staje się ono obiektem złożonym. Z punktu widzenia przepisów budowlanych staje się skrzyżowaniem skanalizowanym, złożonym z wielu skrzyżowań zwykłych, które mogą ale wcale nie musza spełniać wymagań definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu. Np. skrzyżowanie wylotowe na drogę oznaczoną znakiem "Droga wewnętrzna", pod względem zasad ruchu nie będzie skrzyżowaniem.   Przy organizacji  ruchu wg nakazu znaku C-12 jego jednokierunkowe jezdnie wlotowe biegną jedynie okrężnie, a nie do przeciwległych wylotów.

Znamy jest przecież prawomocny, lekceważony przez środowisko WORD, wyrok WSA w Gliwicach w uzasadnieniu którego czytamy, że wjazd i jazda zmieniającą swój kierunek jezdnią nie ma związku ze zmianą kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d., a skoro tak, to do czasu powzięcia zamiaru zjazdu z tej okrężnie biegnącej jezdni, bez zamiaru zmiany pasa ruchu, nie ma podstaw do włączania kierunkowskazów.

Jak dyrektor Dworak może słusznie twierdzić, że jazda po biegnącej okrężnie dookoła wyspy lub placu jezdni przez kolejne skrzyżowania z drogami wylotowymi nie wymaga włączania kierunkowskazów, i równocześnie przekonywać, że jazda po 1/4 tej samej okrężnie biegnącej jezdni wymaga ich użycia?

Poniżej przedstawiam (rysunek po lewej) złożony obiekt typu rondo zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny". Po prawej ten sam fragment okrężnie biegnącej jezdni ze skrzyżowaniem wlotowym i wylotowym na którym droga z pierwszeństwem biegnie klasycznie i na którym zmienia swój kierunek. U góry jezdnia zmienia swój kierunek identycznie jak to ma miejsce przy "obowiązującym ruchu okrężnym", a poniżej przy klasycznym układzie krzyzujących się dróg posiadających jezdnię.

To samo skrzyżowanie zorganizowane w różny sposób
Żółtą linią oznaczono sygnalizowanie zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy p.r.d.

A tu przykład wzięty z życia. Rondo im. Ossolińskich w Bydgoszczy, które jest zorganizowane wprost wg ogólnych zasad ruchu z jednokierunkową jezdnią biegnącą częściowo dookoła wyspy środkowej. Na nim droga z pierwszeństwem na wlocie z prawej zmienia swój kierunek, a na wlocie z lewej biegnie na wprost od wlotu do wylotu. 

Oznakowanie wzorowane na rondzie im. Ossolińskich w Bydgoszczy

Podobnie jest na rondzie Pileckiego we Wrocławiu. Tu droga z pierwszeństwem biegnie od strony miasta tak, że zamierzając wrócić nie ma potrzeby włączania kierunkowskazów.

Poprawnie oznakowane  rondo im. Pileckiego we Wrocławiu

6:03. Wbrew twierdzeniom sekretarza Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, kierunkowskazy nie służą do wskazywania kierunku lub strony skrzyżowania lub jezdniy. Kierunkowskazy, zgodnie z art. 22 ustawy p.r.d., służą jedynie do sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu lub zmiany kierunku jazdy. Zmienia kierunek jazdy ten kto zawraca (skręca na jezdni) lub opuszcza jezdnię drogi po której się porusza (skręca z jezdni). 

Tak jak nie wolno mylić skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu ze skrzyżowaniem w formie budowli, szczególnie skanaliozwanego, w rozumieniu prawa budowlanego, tak też nie wolno mylić ze sobą określeń kierunek w rozumieniu strony świata czy obiektu, z kierunkiem ruchu o którym jest mowa w art. 25 ustawy Prawo o ruchu drogowym i kierunkiem jazdy o zmianie którego jest mowa w art 22 tej ustawy.

Kierujący poruszając się jezdnią drogi bez zamiary zmiany na niej pasa ruchu, zawrócenia na niej lub jej opuszczenia w celu wjazdu na jezdnię innej drogi lub na przydrożną nieruchomość, na skrzyżowaniu lub zjeździe, nie włącza kierunkowskazów. Każdy kierujący widząc pojazd jadący drogą z pierwszeństwem bez włączonych kierunkowskazów jest jednoznacznie powiadamiany o tym, że będzie on kontynuował dalszą jazdę drogą z pierwszeństwem. 

Oczywiście tak by było, gdyby nie pozaustawowe wymysły ekspertów WORD, MORD i PORD, prezentowane na filmie. Usiłowanie wskazywania kierunkowskazami strony lub kierunku w jakim zamierza się udać kierujący nie dość, że bezprawne, to na dodatek powoduje dezinformację. Wbrew twierdzeniom tych którzy nie wiedzą czym jest kierunek jazdy i jego zmiana, kierunkowskazami sygnalizujemy zamiar opuszczenia jezdni drogi po której się poruszamy zarówno na, jak i poza skrzyżowaniami. 

Kierujący obu oznaczonych pojazdów sygnalizują prawymi kierunkowskazami, zawczasu i wyraźnie, zamiar skrętu w prawo w celu opuszczenia jezdni drogi z pierwszeństwem po której się poruszają

Kierujący oznaczonym na zdjęciu pojazdem nie opuszcza jezdni drogi po której się porusza, w związku z czym nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów i tego nie czyni.

6:07.  Pan Marek Dworak, zaprzeczając obowiązującemu prawu, stwierdza bezprawnie, i to kilkakrotnie, że nie sygnalizujemy zjeżdżania z drogi z pierwszeństwem. Dla Pana Marka opuszczanie jezdni drogi z pierwszeństwem bez potrzeby kręcenia kierownicą nie wymaga sygnalizowania czegokolwiek, natomiast wg jego rozumienia prawa jazda po łuku drogi bez opuszczania jezdni drogi po której porusza się kierujący, wymaga włączenia kierunkowskazów, co wprost zaprzecza obowiązującemu w Polsce i Europie prawu, gdyż prawo wymaga sygnalizowania zamiaru wykonania manewru zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy. Najwyraźniej sekretarz Małopolskiej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, w czym nie jest odosobniony, nie odróżnia kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, od kierunku jazdy, specjalnie tak nazwanym, by nie było wątpliwości, że jest on  związany z przebiegiem jezdni.


Zarówno polskie jak i obowiązujące Polskę przepisy międzynarodowe mówią, poza zmianą pasa ruchu i zawracaniu, o manewrze zmiany kierunku jazdy będącym skręcaniem w lewo lub w prawo z jezdni po której porusza się kierujący. Przypominam, że jezdnia drogi biegnie tak jak biegną jej pasy ruchu będące jej podłużnymi pasami. Nie ma też wątpliwości jak biegnie jezdnia drogi z pierwszeństwem poza i na skrzyżowaniu, bo o tym decyduje jej oznakowanie poziome i pionowe, a tabliczka T-6 rozwiewa wszelkie wątpliwości. Oczywistym jest zatem, że droga podporządkowana nie jest drogą z pierwszeństwem i odwrotnie. Aby kierujący mógł wjechać na jezdnię drogi podporządkowanej musi wykonać manewr zmiany kierunku jazdy, czyli opuścić jezdnię drogi z pierwszeństwem, a może to uczynić skręcając z niej w lewo lub w prawo, i nic do tego nie ma skręcanie kół, gdyż ta zmiana następuje w stosunku do przebiegu jezdni, a nie kierunku w rozumieniu stron świata czy skrzyżowania.

Wbrew temu co głosi publiczne dyrektor MORD Kraków odpowiedzialny za właściwe i szkolenie i egzaminowanie kandydatów na kierowców, kierujący ma obowiązek sygnalizować zawczasu i wyraźnie zamiar wykonania manewru zmiany kierunku jazdy, czyli zamiaru opuszczenia jezdni drogi po której się porusza w celu wjazdu na jezdnię innej drogi (podporządkowanej, wewnętrznej, gruntowej) lub np. na parking przed marketem i po jej opuszczeniu, czyli zakończeniu manewru zmiany kierunku jazdy, ma obowiązek niezwłocznie zaprzestać sygnalizowania (art. 22 ust. 5 ustawy p.r.d.).

Zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, kierujący zamierzając skręcić z jezdni w lewo lub w prawo (zmienić kierunek jazdy w lewo lub w prawo) ma obowiązek zbliżyć się odpowiednio do środka lub krawędzi jezdni, co ni jak się ma do wielopasowych jezdni dróg z pierwszeństwem zmieniających swój kierunek. Żaden przepis obowiązującego w Polsce prawa nie zobowiązuje kierującego do wskazywania strony drogi lub skrzyżowania oraz kierunku w jakim zamierza się udać!

 Wszelkie wątpliwości rozwiewa art. 16 Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, będącej od 1988 roku obowiązującym Polskę aktem prawnym, w którym, dzięki temu, że zawracanie jest opisane osobno wraz z cofaniem, można było wprost zapisać, że: Przed wykonaniem skrętu w prawo lub w lewo w celu wjazdu na inną drogę lub wjazdu do przydrożnej posiadłości każdy kierujący (...) powinien: a) jeżeli zamierza skręcić w stronę odpowiadającą kierunkowi ruchu - zbliżyć się możliwie najbardziej do krawędzi jezdni odpowiadającej temu kierunkowi i wykonać ten manewr zajmując możliwie najmniej przestrzeni; b) jeżeli zamierza opuścić drogę z drugiej strony (....). Chyba nikt nie ma wątpliwości, że zamiar wykonania takiego manewru należy zawczasu i wyraźnie sygnalizować.

Pan Marek Dworak życzy kierującym by znali i stosowali w swojej praktyce obowiązujące prawo, czego z całego serca życzę tego samego Panu Markowi, dyrektorom i egzaminatorom WORD,  biegłym sądowym oraz urzędnikom i funkcjonariuszom publicznym. 
Ryszard Roman Dobrowolski
P.S.

Ponieważ moje komentarze do filmów "Jedź bezpiecznie" są kasowane, do czego producent ma prawo, będę komentował tą, mająca służyć lepszej sprawie, zbyt często jednak szkodliwą twórczość, na swoim blogu.
      



113. Do uczestników V Krakowskich Dni BRD

Na początku lutego 2018 roku dyrektor Marek Dworak zamierza, na V Krakowskich Dniach Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, przedstawić w 15 minutowym wystąpieniu wszystkie problemy BRD w Polsce. 

Obawiam się, że jak zwykle nie wszystkie, bo z pominięciem tych najistotniejszych dla BRD, jakim jest narzucone Ośrodkom Szkolenia Kierowców szkolenie wg prawa korporacyjnego WORD. Nie bez znaczenia jest też prowadzenie  w oparciu o to "prawo" szeroko rozumianej edukacji komunikacyjnej w szkołach i na wyższych uczelniach. Narzucone przez środowisko WORD, inżynierom ruchu oraz zarządcom dróg, wadliwe rozumienie obowiązującego prawa prowadzi w konsekwencji do wadliwego znakowania polskich dróg i pogorszenia BRD. 

Moje uwagi dotyczą całego środowiska regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego, których przedstawicielem jest dyrektor Marek Dworak, które w swojej praktyce zawodowej stosuje nieuprawnione wymysły współtwórców i komentatorów Kodeksu drogowego z 1983 roku, oraz  osób powszechnie uważanych za ekspertów, niestety nie z powodu wykształcenia lub wiedzy, a jedynie z powodu wpływów, zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji. 


Nie bez znaczenia jest fakt, że nieweryfikowane przez państwo publikacje, uchodzące bezprawnie za oficjalną wykładnię obowiązującego prawa, to w rzeczywistości sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych, jak to określił WSA m.in. w prawomocnym wyroku II SA/GI 888/16, oceniając przedłożone przez egzaminatorów WORD Częstochowa, jako dowody w sprawie ich niewiedzy i braku kompetencji, poradniki dla kierowców (http://mrerdek1.blogspot.com/2017/11/106-kierunkowskazy-przed-rondem-sad.html). Nic dziwnego, że środowisko WORD i wydawcy publicznie ignorują ten wyrok.

         Aktualnie obowiązujące przepisy są sformułowane w sposób uniwersalny, tak by były czytelne i jednakowo rozumiane oraz stosowane w całej Europie. Dzięki temu nie ma potrzeby tworzenia specjalnych zasad ruchu dedykowanych wprost coraz to bardziej złożonym budowlom drogowym, takim jak np. węzły drogowe, place, skwery i skrzyżowania skanalizowane, w tym obiekty typu rondo. Nie ma też innych przepisów dla małych i dużych obiektów oraz dla skrzyżowań w zależności od kąta załamania lub promienia łuku zmieniającej na skrzyżowaniu swój kierunek  drogi, np.  drogi posiadającej pierwszeństwo. Nie ma w nich słowa o używaniu kierunkowskazów do wskazywania  stron świata lub stron obiektów, czyli kierunku w jakim zamierza się udać kierujący. 

    Nie ma w obowiązującym prawie miejsca na samowolę i zmiany sprzeczne z prawem międzynarodowym, jak np. żądanie wprowadzenia definicji budowli drogowej typu rondo do ustawy Prawo o ruchu drogowym, i opisania dla niej, wzorem prawa Wielkiej Brytanii lub USA, specjalnych zasad ruchu, albo propozycji stołecznego środowiska WORD usunięcia z naszego  prawa podstawowej dla ruchu drogowego i prawa międzynarodowego, poza pierwszeństwem z prawej strony,  zasady pierwszeństwa jadącego z przeciwnego kierunku, gdyż dotyczy ona wprost elementarnej dla ruchu drogowego dwukierunkowej jezdni w rozumieniu art. 2 pkt 7 ustawy Prawo o ruchu drogowym, a nie złożonego z dwóch takich jezdni dwukierunkowej dwujezdniowej drogi publicznej w rozumieniu ustawy o drogach publicznych.  


       Od czasu swego powstania w 1998 roku w WORD, MORD i PORD w szkoleniu i praktyce egzaminacyjnej obowiązuje wewnętrzne prawo zwyczajowe powstałe z potrzeby określenia jednakowych kryteriów w zakresie oceny wiedzy i umiejętności kandydatów na kierowców. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że jest ono w wielu istotnych sprawach sprzeczne z obowiązującym prawem. Prawo korporacyjne WORD tworzono w czasie dostosowywania naszego prawa do prawa europejskiego. Obowiązujący od dwóch dekad Kodeks drogowy jest, co do zasady, zgodny prawem europejskim i Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, której Polska jest od trzech dekad sygnatariuszem. 

        Niestety,  od momentu powstania,  spotkało się z  totalną krytyką, ze strony nierozumiejących go nadal wpływowych ekspertów z poprzedniej epoki, uważających, że właściwym jest jedynie ich Kodeks drogowy z 1983 roku. Pod pretekstem rychłego powrotu do poprzednich regulacji prawnych, wprost namawiali do bojkotu nowej ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nic więc dziwnego, że prawo korporacyjne WORD oparte jest w wielu istotnych sprawach na poprzednim Kodeksie drogowym i jego interpretacjach, bez związku z obecnym prawem. Z powodu bezkrytycznej wiary w geniusz byłych ekspertów PRL i braku jakiejkolwiek kontroli w tym zakresie ze strony państwa, poza nieudaną próbą uregulowania w 2005 roku trwającego do dziś bałaganu w sprawie "ruchu okrężnego", bezprawie panoszy się w WORD do dziś.  Pomimo że trudno w to uwierzyć, trzeba wreszcie popatrzeć prawdzie w oczy i skończyć z tym bezprawiem. Zdaje sobie sprawę z oporu stawianego ze strony tych, którzy kiedyś uwierzyli na słowo w autorytet ekspertów i autorów nie tylko popularnych wydawnictw.

     Nie jest przypadkiem, że we wszystkich  ośrodkach egzaminatorzy nie wiedzą czym, w rozumieniu obowiązującego od dwóch dekad prawa, jest kierunek jazdy i czym jest jego zmiana, do czego służą kierunkowskazy, co znaczy "ruch okrężny" w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 i czym różni się skrzyżowanie w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku od skrzyżowania w rozumieniu budowli drogowej będącej skrzyżowaniem dróg publicznych w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, do których zaliczono budowle typu rondo.

       Z oficjalnej korespondencji dowiadujemy się, że WORD-y nic nikomu nie nakazują, a same stosują się wprost do obowiązującego prawa, jednak m.in. takie programy jak prezentowany przez TVP Kraków z serii "Jedź bezpiecznie", odsłaniają całą prawdę.

       Poza pożytecznymi i zgodnymi z prawem wypowiedziami, praktycznie co odcinek spotykamy się z  nieuprawnionymi wymysłami prowadzącego, który wprost okazuje publicznie brak właściwego rozumienia obowiązującego prawa. Liczne komentarze potwierdzają, że nie trzeba być ekspertem, by to zauważyć. Niestety niewygodne, krytyczne, wpisy są usuwane. 

       Kłamstwem jest np. twierdzenie, że kierunkowskazy służą do wskazywania innym uczestnikom ruchu kierunku w jakim zamierza się udać kierujący, gdyż zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierunkowskazami wskazuje się jedynie zamiar zmiany pasa ruchu lub zamiar zmiany kierunku jazdy. Podobnie kłamstwem jest twierdzenie, że jeżeli kierujący nie kręci kierownicą, to opuszczając drogę nie zmienia kierunku jazdy i nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów, gdyż zmianą kierunku jazdy, poza zawracaniem na jezdni drogi jest jej opuszczenie, czyli skręt z niej na inną drogę lub przydrożna nieruchomość, bez związku ze zmianą kierunku w stosunku do stron świata.

        Niestety dyrektorzy i egzaminatorzy WORD nie tylko, że nie odróżniają kierunku od kierunku ruchu i kierunku jazdy, to nie odróżniają też skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu od skrzyżowania w rozumieniu przepisów budowlanych, w tym nie mają świadomości, że zgodnie z polskim i europejskim prawie o ruchu drogowym budowla typu rondo nie jest w całości, pod względem zasad ruchu, jednym klasycznym skrzyżowaniem. Brak właściwej wiedzy demonstrują także podczas omawiania zasad sygnalizowania zamiarów na drogach, które zmieniają swój kierunek oraz na złożonych budowlach drogowych. Nie bez znaczenia jest też rozumienie dyspozycji znaków drogowych wg poprzedniego rozporządzenia, pomimo zmiany ich dyspozycji i znaczenia w 1999 roku, by były zgodne z Konwencją o znakach i sygnałach drogowych podpisaną w Wiedniu w 1968 roku.

        Powszechnie wiadomo, że to jak zostanie nauczony uczeń zależy m.in. od jego nauczyciela, czyli wykładowcy i instruktora Ośrodka Szkolenia Kierowców. Niestety prawda jest taka, że środowisko OSK zostało całkowicie ubezwłasnowolnione przez dyrektorów i egzaminatorów regionalnych Ośrodków Ruchu Drogowego. Okazuje się, że to nie Ministerstwo Infrastruktury, a dyrektorzy WORD, MORD lub PORD określają wymagania i zasady oceniania egzaminowanych i nie chodzi tu o formularze i zadania egzaminacyjne, ale o właściwe  rozumienie obowiązującego prawa!!!

         W części WORD kryteria egzaminowania określa tzw. "stanowisko" Krajowej Rady Audytorów (KRA), czyli elity dyrektorów WORD, którzy uzurpują sobie prawo, nie tylko do interpretowania obowiązującego prawa, ale także do jego stanowienia w postaci prawa korporacyjnego obowiązującego we współpracujących z KRA ośrodkach. Nie jest tajemnicą, że KRA, nie mając żadnych ustawowych uprawnień, upoważniła dyrektorów WORD, w tym siebie, do określania sposobu pokonywania tzw. trudnych skrzyżowań na terenie swego działania, tak jak gdyby w Polsce nie było ustawy Prawo o ruchu drogowym i nie obowiązywały Polski umowy międzynarodowe dotyczące bezpieczeństwa w transporcie drogowym.

        Obecne prawo nie ma związku z poprzednimi regulacjami, nie tylko z powodu jego oderwania od budowli drogowych i określenia zasad ruchu w sposób elementarny, ale także z powodu zmiany znaczenia części znaków drogowych, czego namacalnym dowodem jest np. to, że znaki C-1 do C-11 od 1999 roku nie są już znakami nakazu kierunku jazdy (nakazu skrętu), a znakami nakazu jazdy we wskazanym nimi kierunku, bez bezpośredniego związku ze zmianą kierunku jazdy (skręcaniem) w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. 


Znak C-8 ustawiony na drodze z pierwszeństwem przejazdu, która zmienia na skrzyżowaniu swój kierunek

        Na kadrze z następnego filmu z serii "Jedź bezpiecznie" widzimy znak C-8 ustawiony na drodze z pierwszeństwem, która na skrzyżowaniu zmienia swój kierunek w lewo. Znak nakazu jazdy w prawo lub w lewo od 1999 roku zobowiązuje do ruchu w kierunku zgodnym ze strzałkami. Jadący w prawo zmienia kierunek jazdy w prawo  zgodnie z art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, natomiast jadący na tym skrzyżowaniu w lewo, wbrew twierdzeniom prowadzącego, jedzie co do zasady możliwie blisko prawej krawędzi zmieniającej swój kierunek jezdni, bez zmiany kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym, czyli także bez włączania lewego kierunkowskazu, dokładnie na tej samej zasadzie jak jazda na lewą stronę skrzyżowania dróg publicznych typu rondo z jednokierunkową jezdnią biegnącą okrężnie dookoła wyspy lub placu. 

        Podobnie jest ze znakiem C-12, który od początku obecnego wieku przestał być sprzecznym z prawem międzynarodowym znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej na budowlach typu rondo, jakim go uczyniono, bez żadnych podstaw, w 1983 roku. Jest ponownie znakiem nakazu znanej i stosowanej w Europie od ponad wieku organizacji ruchu "ruch okrężny",  zgodnym ze znakiem D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Porozumień europejskich i Konwencji o znakach i sygnałach drogowych podpisanej w Wiedniu w 1968 roku, których Polska stała się sygnatariuszem w 1988 roku.  

       W poprzednim roku  zaprezentowano na Konferencji, bez jakiejkolwiek reakcji ze strony zgromadzonych, projekt zmian w aktach wykonawczych do ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy Prawo budowlane, które nie mają prawa być sprzeczne z tymi ustawami, a także nie mają prawa tworzyć nowych zasad i uregulowań. Niestety w ten sposób próbowano zalegalizować, narodzoną w Polsce w 2005 roku  patologię, jaką jest sprzeczne z obowiązującym od dwóch dekad prawem dodawanie znaku C-12 do znaków A-7 stawianych na wszystkich wlotach tzw. nowoczesnych rond odśrodkowych, w tym na wlotach rond spiralnych i turbinowych, które nie mają nic wspólnego z organizacją ruchu "ruch okrężny" w rozumieniu nakazu znaku "obowiązujący ruch okrężny" D,3 wg Konwencji wiedeńskiej, czym wprowadzane są na jednym obiekcie dwie wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu będące od lat źródłem sporów, dyskusji i licznych kolizji i wypadków. 


Propozycja zalegalizowania bezprawnego dodawania do znaku A-7  znaku C-12  na wlotach tzw nowoczesnych rond odśrodkowych, będąca efektem bezprawnego traktowania tego typu złożonych obiektów budownictwa drogowego w całości jako jednego skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu, które nie może mieć podporządkowanych wszystkich wlotów, oraz znaku C-12 "ruch okrężny" jako znaku nakazu kierunku jazdy wg Kodeksu drogowego z 1983 roku.
Zamiast znaków C-12 na wlotach, na wyspie powinny znajdować się znaki C-1.

A to radosna twórczość drogowców z Dąbrowy Górniczej.
Znaki C-12 nad każdym pasem ruchu oznaczonym strzałkami kierunkowymi.


Takim samym bezprawnym działaniem, prowokowanym przez miejscowych ekspertów wywodzących się ze środowiska WORD, jest wprowadzanie segregacji kierunkowej na wlotach budowli drogowych typu rondo zorganizowanych zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny", co będąc zaprzeczeniem tej organizacji ruchu prowadzi do licznych kolizji drogowych i dezorganizacji ruchu oraz braku szacunku dla prawa i Policji.  Z taką sytuacja mamy do czynienia w wielu polskich miastach.
Niech za przykład posłuży np.  rondo im. Kowcza w Lublinie, zorganizowane zgodnie z nakazem znaku organizacji ruchu „ruch okrężny” C-12, na wlotach którego drogowcy malując strzałki kierunkowe wprowadzili dwie, wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu na jednym obiekcie, co jest przestępstwem drogowym.  Wg segregacji kierunkowej na wlotach  pasy ruchu, a zatem i jezdnie, biegna na wprost od wlotu do wylotu, a wg strzałek na znaku i jego dyspozycji w rzeczywistości biegną od wlotu bez końca okrężnie. Taka samowola musi w konsekwencji prowadzić do licznych kolizji i wypadków. 

Na szczęście sędziowie, w odróżnieniu od inżynierów ruchu, nie wierzą w nieomylność i niepodważalny autorytet dyrektorów i egzaminatorów WORD, autorów licznych publikacji i Policji, o czym świadczy wyrok SR w Lublinie przyznający rację niesłusznie obwinionej przez Policję ( https://mrerdek1.blogspot.com/2018/01/112-policja-przegraa-w-sadzie.html ).

Może obecni na konferencji zrozumieją, bez zbędnych dyskusji, że obowiązujące od dwóch dekad prawo o ruchu drogowym nie jest już związane wprost z drogami publicznymi. Od dwóch dekad skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym), nie jest wprost skrzyżowaniem zdefiniowanym przepisami budowlanymi. 

Budowle będące jednopoziomowymi skrzyżowaniami dróg publicznych od 1999 roku  dzielą się na skrzyżowania skanalizowane do których zaliczono budowle typu rondo, składające się ze skrzyżowań zwykłych, czyli klasycznych bez wysepek i wysp kanalizujących ruch. Budowle typu rondo zaliczono do grupy skrzyżowań skanalizowanych z powodu skanalizowania ruchu na skrzyżowaniu wyłączoną z ruchu okrągła wyspą środkową, a nie jak są uczeni polscy inżynierowie ruchu, że w związku z wysepką dzielącą na jednym z wlotów, gdyż wloty tego typu budowli nie muszą być kanalizowane. Skrzyżowaniami w rozumieniu zasad ruchu są tylko te skrzyżowania zwykłe budowli typu rondo, które spełniają wymagania definicji legalnej skrzyżowania zawartej w art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nie jest tak rozumianym skrzyżowaniem, np. skrzyżowanie z drogą wewnętrzną lub drogą będąca np. wjazdem na parking przy centrum handlowym. 

Może na Konferencji padnie wreszcie pytanie, dlaczego do dziś dnia nie przetłumaczono na język polski i nie ogłoszono w Dzienniku Ustaw noweli Konwencji wiedeńskiej, jak na ironię podpisanej przez prof. Marka Belkę, obowiązującej jej sygnatariuszy od 2006 roku, do przestrzegania której Polska  zobowiązała się 30 lat temu.
Ryszard Roman Dobrowolski  

 ( https://mrerdek1.blogspot.com/ )

wtorek, 23 stycznia 2018

112. Policja przegrała w Sądzie! (rondo Kowcza w Lublinie)

112. Policja przegrała w Sądzie
(rondo Kowcza w Lublinie)

Historia jakich wiele na naszych drogach, ale finał nietypowy, bo zadający kłam twierdzeniu, że Policja ma zawsze rację. O wadliwym oznakowaniu ronda Kowcza w Lublinie pisałem dawno temu (https://mrerdek1.blogspot.com/2017/05/88-rondo-kowcza-w-lublinie-bezprawne-2w1.html).

Okazało się jednak, że nikt nie widział i nadal nie widzi na tym rondzie zagrażającej bezpieczeństwu patologii polegającej na bezprawnym kierunkowym oznakowaniu wlotów budowli drogowej o neutralnej kierunkowo okrężnej organizacji ruchu nakazanej znakami C-12, które powiadamiają o tym kierującego. Niestety taki stan rzeczy pozytywnie zaopiniował komendant miejscowej Policji i ogłupieni przez swojego przełożonego lubelscy policjanci robią z siebie pośmiewisko. Uważają, że strzałki kierunkowe mają taką cudowną moc, że prostują okrężnie biegnące pasy ruchu, które o tym nie wiedząc wciąż biegną jedynie okrężnie. Przegrywają w sądzie i nadal nie rozumieją czym jest znak C-12, co oznacza określenie "ruch okrężny" oraz co jest zmiana kierunku jazdy, a co zmiana kierunku ruchu. I pomyśleć, że ci ludzie, zaczynając od najważniejszego, oceniają projekty organizacji ruchu oraz zachowanie kierowców, karzą ich mandatami oraz kierują sprawy do sądu.

Wydawać by się mogło, że kolizja dwóch równolegle poruszających się pojazdów na rondzie to banalna historia. Byłaby banalna, gdyby nie to, że budowla typu rondo nie jest w całości jednym skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu (art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym). Definicję tak rozumianego skrzyżowania spełniają jedynie jej elementarne, zwane zwykłymi, skrzyżowania wlotowe i wylotowe. Zatem do omawianej na blogu kolizji nie doszło na rondzie lecz na skrzyżowaniu wylotowym z ronda im. Emiliana Kowcza w Lublinie, ronda, będącego zawsze złożoną budowlą drogową, tu zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny" neutralnie kierunkowo.

Oba samochody prowadziły panie, które nie mogąc dojść do porozumienia, musiały wspomóc się miejscową Policją. Uznana za winną spowodowania kolizji, nie przyjęła mandatu karnego w wysokości 450 zł + 6 PK, zaproponowanego jej przez przybyłego na miejsce kolizji policjanta lubelskiej drogówki. Niezawisły Sąd Rejonowy Lublin – Zachód w postępowaniu zwykłym, uniewinnił ją prawomocnym wyrokiem od stawianych zarzutów.

W nierównej walce zwykłego obywatela z przedstawicielem Policji, występującym w sprawie w charakterze oskarżyciela publicznego, pomagał obwinionej jej brat, czytelnik mojego bloga.

W efekcie lubelscy policjanci zostali zmuszeni do zmiany zdania i sporządzenia wniosku o ukaranie prawdziwej sprawczyni kolizji, uznanej przez nich wcześniej za poszkodowaną, która przyznała się do winy i została ukarania przez Sąd Rejonowy Lublin – Zachód prawomocnym wyrokiem.

Mając dostęp do związanych ze sprawą dokumentów, opiszę powyższe zdarzenie z punktu widzenia obowiązującego prawa o ruchu drogowym.


Proszę jednak czytelników, by na czas lektury zapomnieli o tym czego nauczyli się w ubezwłasnowolnionych przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego szkołach nauki jazdy, oczywiście nie o wszystkim, ale na pewno o rondach, o „ruchu okrężnym”, o znaku C-12 oraz o kierunku jazdy i jego zmianie.

By na zawsze zapomnieli o książkach dla kierowców, takich autorów jak Zbigniew Drexler czy Henryk Próchniewicz, które WSA w Gliwicach, lekceważonym przez środowisko WORD wyrokiem II SA/GI 888/16 (SSA prof. prawa Grzegorz Dobrowolski), uznał za sprzeczne z obowiązującym prawem prywatne poglądy osób fizycznych dotyczące "ruchu okrężnego", sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy, oraz jego zmiany.

Pokazane jako poprawne, sprzeczne z obowiązującym prawem, zachowanie kierujących.
(wg H. Próchniewicza "Kierowca doskonały B", Grupa IMAGE W-wa 2015, s. 79)

Niech zapomną o takich nieuprawnionych wymysłach jak to, że kierunkowskazy służące jedynie do sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu lub kierunku jazdy służą do wskazywania kierunku lub strony skrzyżowania, że znaki nakazu jazdy w określonym nimi kierunku, są znakami nakazu kierunku jazdy, albo znakami nakazu skrętu, że znak C-12, który jest znakiem nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny" jest znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy środkowej ronda, czyli odpowiednikiem znaku C-1 lub C-9-11, oraz że budowla typu rondo jest pod względem zasad ruchu w całości jednym klasycznym skrzyżowaniem, tyle tylko, że z wysepką na środku, którą należy omijać z jej prawej strony, która np. w Głogowie ma powierzchnię 5 hektarów.

Zgodnie z obowiązującym prawem, każda budowla drogowa skanalizowana wyspą środkową o dowolnej wielkości i kształcie, w tym, a nie wyłącznie, typu rondo, niezależnie od zastosowanej organizacji ruchu (jej oznakowania), jest budowlą złożoną ze skrzyżowań zwykłych, z których nie każde musi spełniać wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym), jak np. zjazd na drogę wewnętrzną.

Tu od razu spieszę wyjaśnić, że zarówno w Polskim, jaki i obowiązującym Polskę prawie międzynarodowym dotyczącym zasad ruchu drogowego, nie ma żadnych specjalnych zasad ruchu dotyczących złożonych budowli drogowych w postaci placów, zespołów skrzyżowań dróg publicznych oraz skrzyżowań skanalizowanych, także tych skanalizowanych wyłączoną z ruchu wyspą środkową, także okrągłą. Prawo o ruchu drogowym dotyczące zasad ruchu jest prawem elementarnym, oderwanym od złożonych budowli drogowych i ich geometrii.

Dla przypomnienia. "Ruch okrężny" to organizacja ruchu nakazana znakiem C-12, który jest wprost odpowiednikiem znaku D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji o znakach i sygnałach drogowych, podpisanej w Wiedniu w 1968 roku. Znak ten powiadamia kierującego, że jezdnia po której się porusza dalej biegnie bez końca okrężnie dookoła wyspy lub placu w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Wszytko by było oczywiste gdyby nie to, że znak C-12 w latach 1984 -1999 był, wbrew prawu międzynarodowemu, sprowadzony Kodeksem drogowym z 1983 roku, do roli znaku nakazu jazdy z prawej strony wyspy środkowej na budowli drogowej typu rondo, czyli do odpowiednika znaku C-9.

Każdy kierujący ma obowiązek poruszać się na polskich i europejskich drogach publicznych zgodnie z obowiązującymi zasadami ruchu, właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia, stopniowo pokonując, nawet najbardziej rozbudowane, obiekty budownictwa drogowego.

Po tym dla wielu nudnym, ale dla zrozumienia problemu ważnym wstępie, możemy przystąpić do omówienia szczegółów sprawy.

W dniu 9 marca 2017 roku, w Lublinie ok. godz. 10:30, doszło do zdarzenia drogowego pomiędzy kierującą pojazdem marki Opel, która jechała od ul. Armii Krajowej zewnętrznym pasem ruchu okrężnie biegnącej jednokierunkowej jezdni ronda im. Emiliana Kowcza, a kierującą samochodem marki Citroen, także jadącą od strony ul. Armii Krajowej, która poruszała się równolegle biegnącym wewnętrznym pasem ruchu tej samej jezdni.

Miejscem kolizji drogowej było skrzyżowanie wylotowe z ronda na ul. Jana Pawła II biegnącą w kierunku ul. Filaretów. Istotną dla sprawy okolicznością jest to, że prawy pas jezdni drogi wylotowej był zajęty przez uszkodzony autobus komunikacji miejskiej.

Do omawianego zdarzenia doszło zatem na drodze publicznej będącej elementem budowli drogowej typu rondo, a dokładnie elementem jej skrzyżowania wylotowego, będącym w rozumieniu przepisów budowlanych skrzyżowaniem zwykłym (nieskanalizowanym), które spełniało wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym z 1997 roku. Tu należy zauważyć, że każde elementarne skrzyżowanie ronda im. Emiliana Kowcza spełnia wymagania tej definicji.

Kierująca samochodem osobowym marki Citroen postanowiła opuścić okrężnie biegnącą jezdnię i wjechać na lewy pas ruchu jezdni drogi wylotowej, natomiast kierująca pojazdem marki Opel, chcąc wjechać w tą samą drogę wylotową, mając zajęty jej prawy pas, zmuszona została do wjazdu z zewnętrznego okrężnie biegnącego pasa ruchu, także na lewy pas ruchu drogi wylotowej, w wyniku czego doszło do zderzenia się obu pojazdów. Wg oświadczenia obu kierujących na miejscu zdarzenia nie było śladów kolizji oraz świadków, a kierujące zatrzymały się poza rondem, na pobliskim parkingu.


Przebieg ruchu pojazdów i istniejące w dniu kolizji oznakowanie

Ponieważ obie panie nie mogły dojść do porozumienia, gdyż nie poczuwały się do odpowiedzialności za to się stało, na miejsce zdarzenia wysłano zespół wypadkowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Po wysłuchaniu obu stron sierż. szt. Jacek Dobosz uznał winną zdarzenia drogowego kierującą samochodem marki Opel poruszająca się zewnętrznym pasem ruchu. Obwiniona nie zgadzając się z tą decyzją odmóiła przyjęcia nałożonej na nią grzywny w postaci mandatu karnego w wysokości 450 zł plus 6 PK.

W tej sytuacji policjant sporządza z pamięci odręczny szkic, zaznaczając na nim uzgodnione między stronami miejsce zdarzenia, słusznie ograniczając się do skrzyżowania wylotowego. Na szkicu zaznacza także miejsce awaryjnego postoju autobusu, niestety bez podania jego odległości od krawędzi jezdni ronda, gdyż powyższe czynności zostały wykonane bez oględzin miejsca zdarzenia i odwzorowania faktycznego oznakowania. Następnie funkcjonariusz WRD KMP w Lublinie sporządza notatkę urzędową z zaistniałej kolizji drogowej, przypisując winę za spowodowanie kolizji kierującej samochodem marki Opel zaznaczając, że zmieniała ona nieprawidłowo pas ruchu z prawego na lewy w celu ominięcia uszkodzonego autobusu.

Z punktu widzenia właściwego rozumienia obowiązującego prawa, na uwagę zasługuje tu użycie przez funkcjonariusza Policji, zamiast określenia skrzyżowanie dróg publicznych lub wprost rondo im. Kowcza, określenia „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” (art. 2 pkt 10, art. 24 ust. 7 pkt 3 ustawy p.r.d. i § 5.8 rozporządzenia w sprawie znaków drogowych z 2002 roku, dalej rozporządzenia), które z rondem ma związek, wymiennie z określeniami „skrzyżowanie z ruchem okrężnym”, „skrzyżowanie z wyspą” czy np. „skrzyżowanie z ruchem dookoła wyspy”, jedynie w potocznym rozumieniu tego określenia.

Sporządzony przez policjanta szkic miejsca wypadku.
1 - sprawca kolizji, 2 - pokrzywdzona, 3 - uszkodzony autobus komunikacji miejskiej


Notatka urzędowa spisana na miejscu zdarzenia

Zgodnie z obowiązującym od 1998 roku prawem określenie „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” dotyczy wlotowego „skrzyżowania”, w rozumieniu art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d., dowolnego co do kształtu i wielkości obiektu budownictwa drogowego zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, jakim może, ale wcale nie musi być budowla typu rondo. Poza tym do kolizji nie doszło na skrzyżowaniu wlotowym na rondo im. Emiliana Kowcza, lecz na jego skrzyżowaniu wylotowym na ul. Jana Pawła II, biegnącą w kierunku ul. Filaretów.

W dniu 24 marca 2017 roku kierująca samochodem marki Opel stawia się w KMP w Lublinie, gdzie zostaje przesłuchana przez st. asp. Marcina Klębowskiego w charakterze podejrzanej o popełnienie wykroczenia z art. 86 §1 kw (Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny). Zostaje przekonana o swojej winie. Rezygnuje z możliwości złożenia wyjaśnień na piśmie (art. 40 kpw) oraz potwierdza podpisem, że zrozumiała stawiany jej zarzut i przyznaje się do winy, potwierdzając to własnoręcznym podpisem.

Policjant formułując zarzut w tak ogólny sposób, szczególnie mając przed sobą kierującą która nigdy wcześniej nie uczestniczyła w zdarzeniu drogowym, daje świadectwo cwaniactwa albo braku wiedzy, tym bardziej, że nie ma możliwości udowodnienia stawianego zarzutu. Poza tym obowiązek zachowania szczególnej ostrożności może dotyczyć różnych sytuacji drogowych i miejsc na drodze publicznej, a także może dotyczyć w równym stopniu zarówno sprawcy jak i poszkodowanego. Policjant przedstawiając zarzut ma obowiązek wskazać naruszenie konkretnych zasad ruchu, tu niewłaściwej zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu (art. 22.1, art. 22.2 lub art. 22.4 ustawy p.r.d.).

W dniu 5 kwietnia 2017 roku kierująca samochodem marki Opiel, po konsultacji z bratem, ponownie pojawia się w siedzibie KMP w Lublinie, gdzie składa wyjaśnienia i odwołuje przyznanie się do winy, stawiając równocześnie zarzut popełnienia wykroczenia kierującej samochodem marki Citroen. Wniosek nie zostaje przyjęty.

W dniu 6 kwietnia 2017 roku w charakterze świadka zostaje przesłuchana kierująca samochodem marki Citroen i z tą datą st. asp. Marcin Klębowski, nie zmieniając kwalifikacji czynu, sporządza wniosek do Sądu Rejonowego Lublin – Zachód, o ukaranie kierującej samochodem marki Opel w postępowaniu zwyczajnym.

W dniu 7 kwietnia 2017 roku kierująca samochodem marki Opel składa w KMP w Lublinie, tym razem skutecznie, zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia przez kierującą samochodem osobowym marki Citroen, który powinien być dołączony do akt toczącej się już sprawy. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego to sędzia ma prawo do swobody w ocenie możliwości łączenia lub wyłączenia do osobnego postępowania spraw karnych.

W dniu 20 kwietnia 2017 roku Sędzia Sądu Rejonowego w Lublinie Beata Górna-Gielara, przyjmując za podstawę jedynie wniosek oskarżyciela publicznego, pomimo braku przyznania się podejrzanej do winy i złożenia wyjaśnień na piśmie, uznaje w postępowaniu nakazowym kierującą samochodem marki Opel winną nie zachowania szczególnej ostrożności (art. 86 § 1 kw) i nakłada na nią karę grzywny w wysokości 300 zł. Ponadto zasądza kwotę 30 zł tytułem opłaty na rzecz Skarbu Państwa i 90 zł zryczałtowanych kosztów postępowania.

W dniu 28 kwietnia 2017 roku wyrok zostaje skutecznie doręczony obwinionej, która ma od tej daty 7 dni kalendarzowych na jego zaskarżenie przez złożenie sprzeciwu od wyroku nakazowego – art. 506 k.p.k.

Zgłoszenie sprzeciwu sprawia, że wyrok nakazowy traci swoją moc, a sprawa rozpatrywana jest od początku przed sądem pierwszej instancji, już w zwykłym trybie procesowym, tak jak gdyby wcześniejszej sprawy nie było. Podejmując decyzję o zaskarżeniu wyroku, warto mieć świadomość, że w nowym postępowaniu nie ma zakazu pogarszania sytuacji obwinionego (reformationis in peius), co oznacza, że wymiar kary w postępowaniu sądowym może być surowszy niż w zaskarżonym wyroku nakazowym.

W dniu 23 maja 2017 roku, postanowieniem naczelnika Wydziału ds. Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym KMP w Lublinie, zostaje zlecone biegłemu sadowemu, mgr inż. Dariuszowi Dobrowolskiemu, wykonanie opinii której celem było udzielenie odpowiedzi na tak postawione pytanie Co było główną i bezpośrednią przyczyną zaistniałego zdarzenia drogowego?. Okazuje się, że to co było dotychczas oczywiste, nagle, po zaskarżeniu wyroku nakazowego, staje się dla lubelskiej Policji zbyt trudne do samodzielnego rozwiązania.

W dniu 30 maja 2017 roku, brat obwinionej konsultuje ze mną, stąd moja wiedza o sprawie, odpowiedź na zawiadomienie o terminie pierwszej rozprawy, wyznaczonej na dzień 29 czerwca 2017 roku, którą obwiniona przygotowuje na podstawie art. 67 § 2 k.p.w. i następnego dnia wysyła do Sądu Rejonowego Lublin - Zachód.

W powyższym piśmie procesowym wskazuje, że na rondzie im. Kowcza w Lublinie, wbrew oznaczeniu kierunkowemu wlotów, pasy ruchu nie biegną na wprost od wlotu do wylotu, jak to pokazał błędnie na szkicu sporządzający notatkę urzędową funkcjonariusz Policji, lecz biegną, zgodnie ze wskazaniem strzałek na znaku C-12 „ruch okrężny”, jedynie okrężnie. Wynika z tego, że winną kolizji jest kierująca samochodem marki Citroen, która skręcając wprost z wewnętrznego pasa ruchu okrężnie biegnącej jezdni na lewy pas jezdni drogi wylotowej, naruszyła nie tylko art. 22 ust. 1 (nie zachowała szczególnej ostrożności), ale także art. 22 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który wprost zabrania wykonania manewru zmiany kierunku jazdy w prawo, bez uprzedniego zbliżenia się do prawej krawędzi jezdni.

W zaskarżeniu obwiniona podnosi, że jadąc zewnętrznym pasem ruchu okrężnie biegnącej jednokierunkowej jezdni, mając zamiar zmienić kierunek jazdy w prawo, mogła zająć dowolny pas ruchu na drodze wylotowej. Skoro prawy pas ruchu był zajęty przez uszkodzony autobus, sygnalizując prawym kierunkowskazem zamiar zmiany kierunku jazdy w prawo, postanowiła wjechać na lewy pas ruchu drogi wylotowej.

W dniu 29 czerwca 2017 roku w trakcie rozprawy, której przewodniczy SSR Wojciech Smoluchowski, obwiniona potwierdza powyższe i stanowczo zaprzecza jakoby zmieniała, w celu ominięcia unieruchomionego autobusu, pas ruchu z prawego na lewy, zwracając uwagę na fakt, że do kolizji doszło na prawym (zewnętrznym) pasie ruchu okrężnie biegnącej jezdni, a pokazana na szkicu linia przerywana, wyznaczająca rzekomo dwa pasy ruchu biegnące na wprost do wylotu, w rzeczywistości nie istnieje. Sąd na wniosek oskarżyciela publicznego postanawia wezwać funkcjonariusza sporządzającego szkic i odracza rozprawę.

W dniu 11 października 2017 roku odbywa się kolejna rozprawa, której tym razem przewodniczy SSR Paweł Pieczonka. Zamiast złożenia wyjaśnień przez sporządzającego szkic funkcjonariusza, z inicjatywy Policji, na rozprawie zostają odczytane wnioski z opinii biegłego powołanego przez KMP w Lublinie. Dowód z opinii biegłego potwierdza stanowisko obwinionej.

Oskarżyciel publiczny, w imię swoich partykularnych interesów, podtrzymuje oskarżenie i proponuje wysokość grzywny w kwocie 300 zł. Orzeczenie przez Sąd winy kierującej samochodem marki Opel, potwierdziłoby słuszność oskarżenia, a wniosek o ukaranie kierującej samochodem marki Citroen byłby bezzasadny.

Wbrew oczekiwaniom oskarżyciela publicznego Sąd Rejonowy Lublin-Zachód, prawomocnym wyrokiem uniewinnił kierującą samochodem marki Opel od zarzucanych jej czynów.

20 października 2017 roku wezwana, w celu ponownego złożenia wyjaśnień, kierującą samochodem marki Citroen, przyznaje się do winy i wyraziła zgodę na ukaranie w trybie nakazowym grzywną w wysokości zaledwie 200 zł, co jednoznacznie świadczy o tym, że policjanci KMP w Lublinie tak naprawdę nie podzielają zdania Sądu Rejonowego, i nadal uważają za winną kolizji kierującą samochodem marki Opel, nakładając na nią na miejscu zdarzenia mandat w wysokości 450 zł i proponując przed Sądem grzywnę 300 zł, czym dają świadectwo braku właściwego wyszkolenia, wiedzy, bezstronności i profesjonalizmu. Wyrok nakazowy uprawomocnia się, co kończy sprawę.

Dociekliwym proponuję zapoznanie się z materiałem dowodowym i jego omówieniem.

Dowód z opinii biegłego przedłożono sądowi tylko w celu uchronienia kolegi przed koniecznością wytłumaczenia przed Sądem, braku rzetelności przy sporządzaniu materiału dowodowego, w tym braku oględzin miejsca kolizji, oraz braku właściwej wiedzy dotyczącej zasad ruchu obowiązujących na budowlach typu rondo. Posłużyła jedynie do potwierdzenia, że pasy ruchu oznaczone znakami biegną wyłącznie okrężnie, do czego wystarczyłoby jedynie właściwe wykonywanie swoich powinności lub wizja lokalna.

Wracając do sprawy i postępowania nakazowego. Analizując jedynie treść sporządzonej na miejscu kolizji policyjnej notatki i na jej podstawie oskarżenia, można odnieść wrażenie, że do kolizji doszło na jezdni drogi wylotowej z ronda. Nie ulega wątpliwości, że wówczas winną zdarzenia była by kierująca samochodem marki Opel.

Szkic porównawczy sporządzony na podstawie policyjnego opisu kolizji
(poj. zielony – OPEL)

Istotny dla sprawy fragment szkicu z oznaczeniem miejsca kolizji

Na policyjnym szkicu nie ma zaznaczonej zewnętrznej linii krawędziowej, za to umieszczono nieistniejącą w rzeczywistości linię P-1 (linia przerywana) biegnącą do osi jezdni drogi wylotowej, co było, załóżmy tą tezę jako prawdziwą, efektem sporządzania szkicu z pamięci, z uwzględnieniem bezprawnego tu oznakowania kierunkowego jezdni wlotowej na rondo od strony ul. Armii Krajowej.

Gdyby rzeczywiście pasy ruchu biegły, zgodnie z oznakowaniem kierunkowym wlotu, czyli na wprost od wlotu do wylotu, a nie zgodnie z piktogramem i dyspozycją znaku C-12, jedynie okrężnie, to do zmiany pasa ruchu rzeczywiście mogłoby dojść zanim pojazdy wjechały na jezdnię drogi wylotowej, co pokazano na rysunku porównawczym poniżej.

Szkic sporządzony na podstawie rysunku i notatki urzędowej
(pojazd niebieski – Citroen)

Tu także kierująca samochodem marki Opel (zielony pojazd na szkicu) byłaby winną niewłaściwej zmiany pasa ruchu i to na w obrębie skrzyżowania (art. 2.10 p.r.d.), co można by było uznać także za zabroniony prawem skręt w lewo z prawego pasa ruchu (art. 22.1, art. 22.2.2 i art. 22.5 ustawy p.r.d.).

W tej sytuacji, sędzia, na podstawie przedłożonego przez Policję materiału dowodowego, podjęła decyzję o rozpatrzeniu sprawy w trybie nakazowym, do czego oczywiście miała prawo, przy braku przyznania się obwinianej do winy.

Zgodnie ze stanem faktycznym pasy ruchu są wyznaczone na rondzie jedynie okrężnie, czyli zgodnie z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, który (tu postawiony na wlocie właściwie) powiadamia kierującego, o tej właśnie organizacji ruchu. Jeśli tak, to segregacja kierunkowa na wlotach jest całkowicie nieuprawniona, gdyż wbrew strzałkom kierunkowym, jezdnie i ich podłużne pasy, czyli pasy ruchu (art. 2 pkt 6 i pkt 7 ustawy p.r.d.), nie biegną na wprost od wlotu do wylotu.

Po uwzględnieniu rzeczywistego oznakowania jezdni ronda im. Kowcza szkic sporządzony na miejscu kolizji powinien wyglądać tak jak to pokazano poniżej.

Poprawiony przez autora wadliwy szkic policyjny

Niestety na szkicu nie oznaczono jednoznacznie położenia autobusu, co jest poważnym błędem, gdyż może być to ważne przy ewentualnej zmianie zeznań dotyczących miejsca kolizji. Poniżej pokazano szkic porównawczy zgodny z poprawionym szkicem z notatki urzędowej.


Zgodny z powyższym szkic porównawczy
uwzględniający istniejące oznakowanie poziome
(pojazd niebieski – CITROEN, pojazd zielony - OPEL)


Podstawą oskarżenia kierującej samochodem marki Opel, było nie zachowanie szczególnej ostrożności przy zmianie, jak się okazuje nieistniejącego, nie mylić z nieoznaczonym znakami, pasa ruchu. Poświadczenie nieprawdy i na tej podstawie oskarżenie osoby niewinnej jest poważnym naruszeniem prawa, szczególnie bulwersującym, gdy czyni to oskarżyciel publiczny.


Ze szkicu, tym razem zgodnym ze stanem faktycznym, jednoznacznie wynika, że to kierująca samochodem marki Citroen opuściła lewy (wewnętrzny) pas ruchu okrężnie biegnącej jezdni i wjechała na jej zewnętrzny pas ruchu, po którym poruszała się równolegle kierująca samochodem marki Opel, tu sygnalizująca zamiar zmiany kierunku jazdy w prawo.


Przy okazji warto zwrócić uwagę na to, że jadąca samochodem marki Opel, wbrew sprzecznemu z obowiązującym prawem oznaczeniu wlotów, równie dobrze mogła kontynuować jazdę okrężnie biegnącym pasem ruchu. Gdyby wówczas doszło do kolizji kwalifikacja prawna czynu byłaby identyczna. Przy próbie ukarania jadącej zewnętrznym okrężnie biegnącym pasem ruchu, jako współwinnej zaistniałego zdarzenia drogowego, należałoby także odmówić przyjęcia mandatu.

W ten sposób kierująca samochodem marki Citroen doprowadziła do kolizji drogowej naruszając art. 22 ust. 4 dotyczący zmiany pasa ruchu. Ponieważ do zdarzenia doszło w obrębie skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 pkt 10 ustawy p.r.d.), uwzględniając złożone wyjaśnienia, równie dobrze można by było uznać, że kierująca samochodem marki Citroen wykonała zabroniony prawem manewr zmiany kierunku jazdy w prawo (art. 22.1 i art. 22.2.1 ustawy p.r.d.).

Kierująca samochodem marki Citroen, jadąc wewnętrznym okrężnie biegnącym pasem ruchu może mówić o dużym szczęściu, gdyż gdyby do kolizji doszło np. z motocyklistą lub rowerzystą, byłaby całkowicie winną spowodowania wypadku drogowego, być może ze skutkiem śmiertelnym. Przy dobrym adwokacie byłaby szansa na uznanie jako współwinnego zarządcę drogi, który znakując bezprawnie strzałkami kierunkowymi wloty obiektu zorganizowanego zgodnie z nakazem znaku C-12 „ruch okrężny”, wprowadza na obiekt dwie wzajemnie wykluczające się organizacje ruchu, czym wprowadzając w błąd kierujących, wprost zagraża BRD.

Patologia znakowania wlotów strzałkami kierunkowymi klasycznych rond z jedynie okrężnie biegnącą od wlotów jezdnią, wynika z braku wiedzy, że w 1999 roku znak C-12 przestał być znakiem nakazu kierunku jazdy z prawej strony wyspy na rondzie traktowanym w całości jak jedno zwykłe skrzyżowanie , i stał się ponownie (był nim w latach 1960-1983) znakiem nakazu organizacji ruchu "ruch okrężny", zgodnym obecnie ze znakiem D,3 "obowiązujący ruch okrężny" wg Konwencji wiedeńskiej.

Wmówiono Polakom, że rondo to w całości jedno klasyczne skrzyżowanie z pasami ruchu biegnącymi od wlotu do wylotu. Można było te brednie wmawiać kierującym, gdy ronda miały tylko jeden pas ruchu (z tego powodu, wbrew przepisom GDDKiA, nie ma na polskich rondach linii krawędziowej okrężnie biegnącej jezdni na wylotach), ale gdy pojawiły się klasyczne ronda legalnie oznaczone znakami C-12 na których pasy ruchu biegną jedynie okrężnie, to takie twierdzenie jest oczywistym nonsensem.

Każda jezdnia tak biegnie jak jej podłużne pasy i odwrotnie, gdyż pasy ruchu to podłużne pasy jezdni. Jeżeli na jezdni wlotów są strzałki kierunkowe, to przy strzałce na wprost tak oznaczony pas ruchu musi biec na wprost do wylotu (lewy rys. poniżej), a nie jedynie okrężnie bez końca, czyli tak jak to wskazują strzałki na znaku C-12 "ruch okrężny" (prawy rysunek poniżej).

Ponieważ na omawianym rondzie w Lublinie obowiązującą organizacją ruchu jest "ruch okrężny" nakazany znakiem C-12 , to na jezdni wlotów nie ma prawa być, sprzecznych z tą organizacją ruchu, strzałek kierunkowych.

Przypominam, że od 1999 roku znak C-12 nie jest już wymyślonym przez Zbigniewa Drexlera nieistniejącym w europejskim prawie drogowym znakiem RONDO, czyli jedynie odpowiednikiem znaku C-1 lub C-9, nakazującym jazdę w lewo, w prawo lub na wprost z prawej strony wyspy ronda, jakim go uczyniono w Kodeksie drogowym z 1983 roku.


Porównanie oznakowania i przebiegu jezdni dla dwóch różnych sposobów zorganizowania obiektu typu rondo

Na osobne omówienie zasługuje opinia z dnia 1 września 2017 roku, wykonana przez powołanego przez Policję biegłego sądowego, mgr inż. Dariusza Dobrowolskiego, przedłożona Sądowi przez oskarżyciela publicznego, pomimo że nie podzielała stanowiska lubelskiej Policji.

Opracował
Ryszard Roman Dobrowolski