poniedziałek, 23 stycznia 2017

79. Górny M. Były egzaminator, dziś szkoleniowiec, nie rozumie prawa o ruchu drogowym.

Marek Górny: Od wielu lat istnieje kilka „szkół”. Liczy się logika
Data publikacji 15-12-2016
Komentuje Ryszard Roman Dobrowolski 29-01-2017
  (552-1 fot. J. Michasiewicz)

            Marek Górny, były egzaminator MORD, szkoleniowiec - Kierownik Ośrodka Szkolenia Kierowców Centrum Edukacji Zawodowej CARGO Sp. z o.o. Oddział w Krakowie, współautor (wraz z Beatą Lewandowską) publikacji „Metodyka nauczania dla kandydatów na instruktorów nauki jazdy” twierdzi, wbrew prawdzie, że polskie przepisy nie regulują zasad sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy przed wjazdem na obiekt typu RONDO. Wszystko co potrzebne zapisano w ustawie Prawo o ruchu drogowym, bez potrzeby szukania definicji ronda i jakiś specjalnych zasad ruchu.

            Trwającą właśnie gwałtowną falą medialnej dyskusji poczułem się wywołany do wypowiedzi pomimo, że temat sygnalizowania na rondzie od wielu lat jest dyskutowany i wywołuje u mnie negatywne odruchy.
Skoro od czasu powstania WORD temat zasad ruchu obowiązujących na obiektach budownictwa drogowego typu RONDO jest ciągle poruszany, to tacy fachowcy jak Pan Marek Górny powinni przynajmniej zastanowić się gdzie tkwi przyczyna takiego stanu rzeczy. Nie czyni tego, gdyż święcie wierzy, niczym w prawdę objawioną, w prawo korporacyjne WORD oparte na wymysłach uznanych za niepodważalne autorytety hochsztaplerów. I nie chodzi już nawet o to, że nie mając właściwej wiedzy bezmyślnie ściągali z prawa federalnego USA (Drexler)  i Wielkiej Brytanii (Drozd), a to że mając już dziś świadomość, że było to bezsensowne, gdyż wzorce dotyczą jedynie tych krajów i nie mają nic wspólnego z rozwiązaniem komunikacyjnym o polskiej nazwie "ruch okrężny", który istnieje niezależnie także w prawie drogowym tych krajów. W USA to "traffic circle" a Wyspach Brytyjskich "mini roundabout".

Niestety nasi geniusze, Zbigniew Drexller - twórca wymysłu, że RONDO to w całości pod względem zasad ruchu jedno klasyczne skrzyżowanie oraz patologii jaką jest w konsekwencji tego wymysłu bezprawne dodawanie znaku C-12 "ruch okrężny" do znaków A-7 "ustąp pierwszeństwa" na wszystkich podporządkowanych wlotach "nowoczesnych rond", na których jednokierunkowe jezdnie biegną na wprost do wylotów, co nie ma nic wspólnego z "ruchem okrężnym" i jedynie okrężnie biegnącą jednokierunkową jezdnią zgodnie z dyspozycją znaku C-12, oraz Władysław Drozd - twórca metodyki egzaminowania i wymysłu jakim są uniwersalne zasady ruchu na RONDACH z BEZPRAWNYM założeniem, że wymysły Zbigniewa Drexlera są uprawnione, poza opuszczaniem ronda przy jeździe na wprost ze wszystkich pasów ruchu, szczególnie wtedy gdy pasy te biegną jedynie okrężnie. Uznał za Drexlerem, że znak C-12 to nieistniejący w polskim prawie i Konwencji wiedeńskiej o znakach i sygnałach drogowych znak "RONDO"  będący wg Drexlera jedynie odpowiednikiem znaku C-9 lub C-1 z którymi nie ma nic wspólnego.

Dzięki nim mamy panoszące się w tej sprawie bezprawie i na sumieniu w ostatniej dekadzie ponad stu zabitych i kilka tysięcy rannych na BEZPIECZNYCH RONDACH, niekoniecznie z własnej winy.
Nasi najbliżsi sąsiedzi, przyglądając się w 2005 roku bezowocnej dyskusji, a w zasadzie bezowocnemu bełkotowi, pod patronatem nieżyjącego już prof. Ryszarda Krystka, w 2006 roku zapisali w swoim prawie, że wjeżdżając na obiekt zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” nie wolno włączać żadnego kierunkowskazu, gdyż tam właściwie rozumieją dyspozycję znaku D,3 wg Konwencji wiedeńskiej (nasz C-12) i wiedza, że wjazd na tak zorganizowany obiekt jest kontynuacją jazdy na wprost.
            Wiemy, że nie ma przepisów regulujących to zagadnienie w sposób precyzyjny jak by to chcieli niektórzy z nas.
Wbrew temu twierdzeniu obowiązujące w Polsce prawo dotyczące zasad ruchu w sposób precyzyjny i jednoznaczny reguluje zasady ruchu także na placach i obiektach skanalizowanych wyspą środkową, a to z tej prostej przyczyny, że dla takich obiektów zgodnie z Porozumieniami europejskimi i ustaleniami Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym nie ma żadnych specjalnych, tak jak np. w USA i Wielkiej Brytanii, zasad ruchu.
Wystarczy tylko tak jak u naszych bliższych i dalszych sąsiadów właściwie ROZUMIEĆ czym wg dyspozycji znaku C-12 jest „ruch okrężny”, odróżniać „skrzyżowanie” w rozumieniu zasad ruchu od „skrzyżowania” w rozumieniu obiektu budownictwa drogowego, wiedzieć czym jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” w rozumieniu zasad ruchu oraz o jakiej zmianie kierunku jazdy albo w stosunku do czego mówi art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Niestety za sprawą WORD i pisanych pod ich dyktando poradników dla kierowców ta wiedza jest dla egzaminatorów i szkoleniowców wiedzą tajemną w związku z czym uważają, że zamiast prawa obowiązuje ich „chłopski rozum” dumnie nazywany rozwaga i logiką.
            Problem jest w tym, że doświadczony egzaminator mając taki dylemat winien odstąpić od wydawania jednoznacznie negatywnej oceny w takich sytuacjach. Przez 12 lat egzaminowania, nigdy sygnalizowanie na rondzie nie było dla mnie podstawą do wydania oceny negatywnej. Zwracałem czasami uwagę na uchybienia i oczekiwałem uzasadnienia ze strony osoby zdającej. Jeżeli była logiczna, nie starłem się na siłę udowadniać swojej racji, gdy było brak logiki w tłumaczeniu starałem się przedstawić swój pogląd na ten temat.
            Od wielu lat istnieje kilka „szkół” w tym temacie, odbyło się wiele konferencji i spotkań i słyszałem czasem z ust uznanych fachowców takie teorie, że włosy na głowie stawały. Dlatego przyjąłem zasadę, która kiedyś została wyrażona w zeszytach „Paragrafu na Drodze” wydawanego przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych przez p. Wojciecha Kotowskiego, że jeżeli coś nie jest skodyfikowane, a nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego nie należy tego zwalczać.
O wielu szkołach i polskich fachowcach już pisałem. Zgadzam się też z teza, że w ruchu drogowym konieczna jest rozwaga, jednak nie może być mowy o braku poszanowania dla obowiązującego prawa, szczególnie gdy w sposób jednoznaczny reguluje ono dane zagadnienie, a jedynie bezkarne i nieuprawnione jego interpretacje powodują jego nagminne i niejednokrotnie nieświadome naruszanie. Poza tym każdy kierujący ma prawo wierzyć, że inny kierujący nie tylko zna obowiązujące prawo co do jego litery, ale także przestrzega tego prawa zgodnie z jego duchem, a nie wymysłami niedouczonych instruktorów uzależnionych od zarozumiałych egzaminatorów WORD i ich dyrektorów.
            Rozdrabnianie włosa na czworo i walka do krwi, aby wyszło na moje nie prowadzi do żadnego rozwiązania. Choćby zapadło jeszcze wiele wyroków to w Polsce nie obowiązuje prawo precedensu, można się na nie powoływać, ale i tak Sąd ma swobodę oceny dowodów. W dyskusji Koledzy wykazali się fantastyczną wiedzą przed, którą mogę jedynie pochylić czoła, lecz na każdy argument są kontrargumenty zależne od przekonania o swojej racji. I cokolwiek w tym zakresie zechce zrobić ustawodawca, to nie usatysfakcjonuje wszystkich.
Tak właśnie rodzi się bezprawie. Zamiast chwili zastanowienia nad tezami uzasadnienia deprecjonuje się sędziów i wydany przez nich wyrok, gdyż „MY” pomimo braku właściwego wykształcenia i właściwej wiedzy i tak wiemy lepiej, a jak nie wiemy to opierając się na „chłopskim rozumie” nazywanym dla niepoznaki logiką i zdrowym rozsądkiem zaprzeczamy mu coś sobie wymyślając nawet jak wprost to zaprzecza zapisom obowiązującego prawa, nazywając to wyjątkiem.
Wg tych pozaustawowych wymysłów znak C-12 „ruch okrężny” to znak RONDO zastępujący znaki C-9 lub C-1 powielane na całym obwodzie wyspy środkowej, RONDO o którym milczy nasze i obowiązujące nas prawo o ruchu drogowym to nie wiadomo dlaczego „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”, „ruch okrężny” to skręcanie w lewo przy wyspie z włączonym jeszcze przed wjazdem na „skrzyżowanie” lewym kierunkowskazem, który w trakcie wykonywania manewru skrętu w lewo, czyli jeszcze przed jego zakończeniem, wyłączamy po to by włączyć prawy kierunkowskaz nadal skręcając w lewo na drogę poprzeczną twierdząc, że sygnalizujemy nieistniejący w prawie zamiar wykonania manewru opuszczenia „skrzyżowania”. Ni jak to się ma do sygnalizowania zamiaru jeszcze przed wjazdem na „skrzyżowanie” z zamiarem jego opuszczenia np. na trzecim wylocie po prawej lub lewej, ale wg Pana Górnego  to zapewne wyjątek i „chłopski rozum” coś podpowie jednemu z drugim geniuszowi z WORD.
Oto wymysły Zbigniewa Drexlera będące bazą dla obowiązującego w WORD prawa korporacyjnego. Wg tego geniusza „chłopskiego rozumu”, tak jak w USA na ich „modern roundabouts” tak samo na wprost do przeciwległego wylotu na obiekcie z wyspą środkową i pasami ruchu biegnącymi jedynie okrężnie, można jechać dowolnym pasem ruchu, a w zasadzie w poprzek tych pasów, co jest wprost pogwałceniem obowiązującego prawa (niedozwolony skręt w prawo z okrężnie biegnącej jezdni) i przyczyną najpoważniejszych, także śmiertelnych, wypadków na bezpiecznych ze swej natury obiektach zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego.
            Zachowajmy trochę zdrowego rozsądku, szkólmy i egzaminujmy ludzi umiejących zachować się w ruchu drogowym w sposób poprawny i logiczny. Na konferencji CIECIA Georg Barth w 2004 roku powiedział słowa „Jedź tak, abyś sobie i innym nie uczynił krzywdy” i to jest kwintesencja bezpieczeństwa ruchu drogowego i cel naszego działania.
Pozdrawiam, Marek Górny
Zdrowy rozsądek powinien podpowiedzieć ignorantom szukającym za wszelką cenę usprawiedliwienia swojej niewiedzy w niby wadliwym prawie, że każdy kierujący ma obowiązek poruszać się na drogach publicznych zgodnie z zapisami ustawy Prawo o ruchu drogowym właściwie co do miejsca na tej drodze oraz jego oznaczenia.
To co powiedział cytowany Georg Barth nie upoważnia do twierdzenia, że nie potrzebne są regulacje prawne dotyczące zasad ruchu, albo że można je sobie dowolnie interpretować.

Zgodnie z art. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania. 

78. Wroński M. Ekspert BRD nie rozumie zapisów ustawy Prawo o ruchu drogowym

Maciej Wroński: Święty Tomasz z Akwinu a poprawne sygnalizowanie manewrów na rondach.
Opublikowano 21 grudnia 2016 r.
Komentuje Ryszard Roman Dobrowolski 29-01-2017
(fot. J. Michasiewicz)

Maciej Wroński, z wykształcenia prawnik, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Swoją pracę zawodową rozpoczynał w latach 90-tych ubiegłego wieku w Departamencie Administracji Ruchu Drogowego w ówczesnym Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej, a następnie pracował w Krajowej Radzie Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W latach 2003 – 2007 był Dyrektorem Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury, w 2007 – 2008 – był Dyrektorem ds. prawnych w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, a w od 2008 do 2014 roku był Dyrektorem Biura Prawnego w Ogólnopolskim Związku Pracodawców Transportu Drogowego. Od 2014 r. pełni funkcję Przewodniczącego Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska". 

Jak widać z zasadami ruchu drogowego ten ekspert nie bardzo miał do czynienia, a pomimo tego zabrał głos w sprawie głośnego już wyroku sądu w Gliwicach. Uczynił to w tak bezczelny i zupełnie nieprofesjonalny sposób, że w zasadzie należałoby pominąć to milczeniem, gdyby nie możliwość ukazania jakich to mamy w Polsce fachowców i ekspertów od zasad ruchu drogowego.
Zamiast merytorycznej odpowiedzi otrzymujemy wątpliwej wartości wykład o diabłach na łepku szpilki, zwierzętach pociągowych oraz zmierzchu, co nie ma żadnego związku z tematem włączania lewego kierunkowskazu przed wjazdem na „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym o którym ostrzega kierujących znak A-8. 
Zamiast tego dowiadujemy się, że mający słuszne wątpliwości co do braku zgodności prawa korporacyjnego WORD, które bezprawnie obowiązuje w praktyce zawodowej instruktorów i egzaminatorów, z prawem ustawowym, są niezrównoważeni psychicznie. Zapewne podobny pogląd ma ten "wybitny" znawca prawa drogowego w stosunku do sędziów, gdyż tak oto odniósł się do wyroków WSA w Gliwicach, który miał czelność podważyć fachowość nieomylnych nad nieomylnymi, czyli nierozumiejących obowiązującego prawa wpływowych dyrektorów WORD. Niestety Panu Maciejowi Wrońskiemu zabrakło wiedzy by wypowiedzieć się w tej sprawie merytorycznie. Odsyła więc czytelników do wypowiedzi wieloletniego szkoleniowca (następny post), który szkoli wg wymagań egzaminatorów WORD.
Święty Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (część II - O aniołach, rozdział LII § 3) rozpatrywał dylemat: „Czy wielu aniołów może być równocześnie w tym samym miejscu?”. Dało to później podstawę do dyskusji na temat liczby diabłów na łebku od szpilki. Takimi i podobnymi zagadnieniami pasjonowali się współcześni Tomaszowi z Akwinu intelektualiści. Dzisiaj mamy już świadomość, że zarówno z punktu widzenia teologicznego, jak i praktycznego rozważania te nie miały zbyt dużej wartości. I podobnie jest z trwającą od ponad dwudziestu lat dyskusją o poprawnym sposobie sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku ruchu lub pasa ruchu na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Są one całkowicie jałowe, gdyż od ich wyniku (wypracowanego konsensusu) poziom bezpieczeństwa ruchu drogowego z pewnością się nie zmieni.
Prawnik, rzekomo fachowiec od zasad ruchu drogowego, członek zarządu organizacji działającej na rzecz BRD, mówiąc o sposobie sygnalizowania zamiaru zmiany kierunku jazdy i pasa ruchu na „skrzyżowaniu o ruchu okrężnym” daje dowód na to, że nie ma w ogóle pojęcia czym w rozumieniu zasad ruchu jest zarówno zmiana kierunku jazdy jak i czym jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”.
Nie mając tej wiedzy nie wie też o jakim „skrzyżowaniu” jest mowa w dyspozycji znaku C-12, czym w rozumieniu dyspozycji tego znaku jest „ruch okrężny” oraz o jakiej i w stosunku do czego zmianie kierunku jazdy jest mowa w art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym.
Liczne postulaty, aby raz na zawsze uporządkować ten temat i dać jednoznaczne normy prawne przypominają, niestety, wiele innych dyskusji toczących się podczas każdorazowej nowelizacji zasad ruchu drogowego zawartych w ustawie Prawo o ruchu drogowym.
Liczne postulaty domagające się poszanowania prawa zasługują nie tylko na wysłuchanie, ale także na dopuszczenie myśli, że być może uznani za ekspertów interpretatorzy obowiązującego prawa wcale nie są ekspertami, a ponadto nie mają żadnych uprawnień do interpretowania prawa. Przywołane na rozprawie publikacje wg których przed wjazdem na obiekt skanalizowany wyspą środkową zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” z zamiarem jazdy na jego lewą stronę w stosunku do wjazdu, należy włączyć lewy kierunkowskaz sad uznał, za prywatne poglądy osób fizycznych które nie mają żadnej mocy prawne i jao takie nie mogą być dowodem w sprawie.
  
I tak dla przykładu wskazać można dyskusję toczoną w 1996 r. podczas prac ówczesnej Sejmowej Komisji Infrastruktury, którą wywołał jeden z posłów domagając się uporządkowania przepisów dotyczących pojazdów zaprzęgowych, przez wprowadzenie definicji zwierzęcia wykorzystywanego w zaprzęgu. Uczestnicy obrad kłócili się, czy powinno być to zwierzę kopytne, nieparzystokopytne, czy też parzystokopytne. Wypracowane już prawie porozumienia zburzyła uwaga o zaprzęganych do sań psach, które kopyt nie mają. A później było jeszcze bardziej gorąco i ciekawie, gdyż ktoś wskazał na istniejące już wtedy w naszym kraju fermy strusi, które także mogą być potencjalnymi zwierzętami pociągowymi. Te strusie ostatecznie pogrzebały temat, sprowadzając dyskusję ad absurdum.
Inna pozbawiona sensu dyskusja medialna została wywołana w połowie lat 90. przez kilku policjantów skarżących się dziennikarzom, że przepisy nie zawierają jednoznacznej definicji zmierzchu, co pozwoliłoby precyzyjnie wyznaczyć moment, od którego mogą być nakładane sankcje za niewłączenie świateł mijania. Przypomnijmy, iż astronomiczna definicja tego pojęcia mówi o położeniu środka tarczy słonecznej pomiędzy 12 a 18 stopniem kątowym poniżej linii horyzontu.
I właśnie ten przykład świetnie oddaje obecną dyskusję na temat używania świateł kierunkowskazów na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym. Dzisiejsza dyskusja, podobnie jak tamta, nie została rozpoczęta ze względu na wypadki lub kolizje wynikające z niewłaściwego prawa lub złego jego stosowania.
Trwająca od dwóch dekad dyskusja nie dotyczy zasad ruchu obowiązujących ma obiektach skanalizowanych wyspą środkową. Dla fachowca znającego zapisy i ustalenia Konwencji wiedeńskiej z którą nasze prawo ma obowiązek być i co do zasady jest zgodne, oczywistym jest, że nie ono jest ułomne. Problem dotyczy właśnie jego złej interpretacji i złego stosowania, co wymaga bezwzględnej reakcji osób odpowiedzialnych za poszanowanie prawa oraz szeroko rozumianego BRD, gdyż to wg tych nieuprawnionych interpretacji obowiązującego w Polsce i Polskę prawa o ruchu drogowym szkoli się i egzaminuje od prawie 20 lat polskich kierowców.
Tak, jak w tamtym przypadku, rozpoczęły ją osoby chcące mieć „zero-jedynkową instrukcję”, aby dokonać oceny zachowania kierującego pojazdem - tym razem chodzi o kandydata na kierowcę podczas egzaminu państwowego, przejeżdżającego przez tzw. rondo.
Trzeba przy tym wskazać, że ten temat wywołuje dzisiaj emocje, które skłaniają do zastanowienia się nad stabilnością psychiczną osób wypowiadających się w komentarzach pod wypowiedziami różnych ekspertów, a tym samym poddają w wątpliwość metodykę badań psychologicznych instruktorów i egzaminatorów lub sposób ich przeprowadzania wobec konkretnych osób. Przerażający jest bowiem poziom agresji i wręcz chamstwa, jakie prezentowane jest przez autorów niektórych komentarzy. I tu budzi się obawa, czy jest sens uczestnictwa w takiej dyskusji? Dla mnie chyba jednak nie. A osoby chcące poznać właściwy pogląd na kwestie używania kierunkowskazów odsyłam do dobrze napisanego tekstu Marka Górnego „Od wielu lat istnieje kilka „szkół”. Liczy się logika” zamieszczonego w „Prawie drogowym” w dniu 15 grudnia br.
Publiczne stwierdzenie członka zarządu organizacji „Partnerstwo dla bezpieczeństwa ruchu drogowego” której patronuje KRBRD, że właściwe sygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy przed wjazdem na „skrzyżowanie” nie ma znaczenia, gdyż liczy się LOGIKA, jest kpiną z obowiązującego prawa. Podobnie odsyłanie przez prawnika, który z powodu braku wiedzy nie umie wyrazić opinii prawnej, do szkoleniowca z zakresu nauki jazdy całkowicie ubezwłasnowolnionego wymaganiami egzaminatora, jest kpiną z czytelnika.

Zobaczmy zatem jaką wiedzą odnośnie używania kierunkowskazów przed wjazdem na obiekt typu RONDO zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12 dysponuje kierownik OSK, Pan Marek Górny (następny post).

sobota, 21 stycznia 2017

77. Z. Józefowski. Dyrektor WORD nie rozumie prawa.

Kolejny z cyklu artykułów w związku z orzeczeniem sądu w Gliwicach, czyli o tym jak ci od których zależy umiejętność właściwego rozumienia i stosowania obowiązującego prawa przez polskich kierowców, sami tego prawa nie rozumiejąc bezmyślnie powtarzają wymysły uznanych za ekspertów ignorantów z minionej epoki.
Tym razem dowiemy się, że nie tylko biegły sądowy, były policjant „drogówki” czy egzaminator WORD nie mają pojęcia czym w rozumieniu zasad ruchu jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” ale, że tej wiedzy nie ma też uchodzący w lokalnym środowisku za eksperta od zasad ruchu drogowego o niepodważalnym autorytecie dyrektor gorzowskiego WORD, który piastuje to stanowisko od czasu kiedy mu je stworzono.
Z wypowiedzi Pana dyrektora gorzowskiego WORD Zbigniewa Józefowskiego dowiadujemy się, że nie tylko że wie czym w rozumieniu zasad ruchu jest ”skrzyżowanie o ruchu okrężnym” to na dodatek nie ma też pojęcia o jakiej zmianie kierunku jazdy w rozumieniu obowiązującego prawa i Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym jest mowa w art. 22 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Skoro tak, to nie wiedzą tego też jego najbliżsi współpracownicy, czyli egzaminator nadzorujący Stanisław Gortat oraz egzaminator koordynator Grzegorz Duszkiewicz, a co zatem idzie także egzaminatorzy oraz uzależnieni od WORD instruktorzy i wykładowcy OSK.


I zamiast zadawać kompromitujące dla dyrektora WORD pytania wystarczyłoby wcześniej z pokorą przeczytać uzasadnienie wyroku.
Komentuje Ryszard Roman Dobrowolski – 20.01.2017 r.
Dyrektor WORD Gorzów Wlkp. Zbigniew Józefowski (na zdjęciu) pyta:
Czy na rondach dochodzi do zmiany kierunku jazdy?
Artykuł z 20 grudnia 2016 roku podpisany przez autora
 http://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/dyrektor-word-zbigniew-jozefowski-pyta-czy-na-rondach-dochodzi-d
(552-27 fot. WORD GW)
Dyrektor: Skąd biorą się wątpliwości dotyczące właściwego zachowania się na  skrzyżowaniach o ruchu okrężnym?
RRD: Stąd, że swego czasu była nomenklatura, nie mając właściwej wiedzy merytorycznej stała się dyrektorami WORD i zarządziła, by egzaminatorzy w swojej praktyce stosowali się do wewnętrznego prawa korporacyjnego, które było i jest do dziś nieuprawnioną interpretacją obowiązującego prawa dotyczącego zasad ruchu. W części WORD są to wymysły Zbigniewa Drexlera bezmyślnie oparte na prawie federalnym USA, a w części Władysława Drozda któremu za wzór posłużyły brytyjskie roundabouts, pomimo tego, że ani jedno, ani drugie rozwiązanie komunikacyjne nie jest stosowane na kontynencie europejskim.
Dyrektor: Myślę, że nie bez przyczyny ustawa - Prawo o ruchu drogowym zadziwiająco omija w swoich artykułach problem poruszania się po tego typu skrzyżowaniach. Proszę zwrócić uwagę, że w gronie blisko stu definicji zawartych w art. 2 tejże ustawy, nie ma definicji skrzyżowania o ruchu okrężnym. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, po co definicja skoro w kolejnych artykułach nie znajdziemy nawet słowa o tym rozwiązaniu komunikacyjnym. A może po prostu taka definicja nie jest potrzebna, może wystarczy umiejętnie zastosować istniejące artykuły wyżej wymienionej ustawy.

RRD: Prawdą jest, że ustawa Prawo o ruchu drogowym nie definiuje w art. 2 określenia „skrzyżowanie o ruchu okrężnym”. Dzieje się tak dla tego, że określenie „skrzyżowanie” w związku z zasadami ruchu zdefiniowano w art. 2.10 tej ustawy, a organizację ruchu (rozwiązanie komunikacyjne) o polskiej nazwie „ruch okrężny” definiuje dyspozycja znaku C-12 „ruch okrężny”. Wystarczy tylko właściwie rozumieć te dwie definicje i wszystko po dwóch dekadach bezprawia stanie się jasne jak nigdy wcześniej.

Niestety „eksperci” z WORD systematycznie karmieni wymysłami Głównego specjalisty ds. prawnej regulacji ruchu drogowego w PRL, do dziś bezkarnie publikującego swe wymysły już w V wydaniu książki „Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem” Warszawa 2016 Grupa IMAGE, które bezpodstawnie są uważane, także wśród autorów poradników dla kierowców, za oficjalną wykładnię obowiązującego prawa, albo ślepo wierzącymi w równie nieuprawnioną wykładnię obowiązującego prawa autorstwa Władysława Drozda, prezesa i założyciela koterii o nazwie Krajowa Rada Audytorów, nie odróżniają określenia „skrzyżowanie” w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym od określenia „skrzyżowanie” w rozumieniu ustawy o drogach publicznych oraz Prawo budowlane i mylą zasady ruchu z budowlą drogową.
Dla nich RONDO (okrągły lub owalny plac, a także skanalizowane okrągłą lub owalną wyspą środkową jednopoziomowe skrzyżowanie dróg publicznych), o którym nie ma ani jednego słowa zarówno w ustawie Prawo o ruchu drogowym jak i w obowiązującej Polskę Konwencji wiedeńskiej, to określenie w związku z zasadami ruchu „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” bezpodstawnie utożsamiane z obiektem budownictwa drogowego na którym ruch odbywa się dookoła wyspy środkowej.

Dyrektor: Osią sporu jest to, czy na skrzyżowaniach o ruchu okrężnym dochodzi do zmiany kierunku jazdy, czy następuje tam, jak twierdzi część osób, jazda tylko w jednym kierunku i czy w związku z tym należy sygnalizować zamiar skrętu w lewo, w prawo i zawracania. Dyskusję dotyczącą kierunkowskazów należałoby rozszerzyć o kwestię zajmowania właściwego pasa ruchu przy dojeździe do skrzyżowania.
Moim zdaniem skrzyżowanie o ruchu okrężnym jest skrzyżowaniem, na którym dochodzi do zmiany kierunku jazdy i zgodnie z art. 22 ust. 5 „kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru”. Ponadto w takim przypadku zastosowanie ma również ust. 2 tego artykułu informujący o zajmowaniu odpowiedniej pozycji na drodze (przy dojeździe do skrzyżowania) w zależności od tego w którym kierunku kierujący zamierza się udać.

RRD: Zadane pytanie i udzielona na nie odpowiedź potwierdza, że dla dyrektora gorzowskiego WORD, zgodnie z obowiązującym w WORD prawem korporacyjnym, określenie „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” jest synonimem RONDA czyli skrzyżowania z okrągła lub owalną wyspą środkową traktowanego pod względem zasad ruchu w całości jako jedno skrzyżowanie wg art. 2,10 ustawy Prawo o ruchu drogowym, co nie ma nic wspólnego z obowiązującym prawem i obowiązującymi Polskę umowami międzynarodowymi.

„Skrzyżowaniem o ruchu okrężnym” nie jest ani RONDO ani żaden inny obiekt budownictwa drogowego skanalizowany wyspą środkową na którym ruch dookoła wyspy środkowej odbywa się w dowolny sposób , nawet wtedy gdy jest zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji znaku C-12!
Już widzę jak u jednych ta teza budzi zdziwienie i niedowierzanie, a u drugich, głównie dyrektorów i egzaminatorów WORD oraz zależnych od nich wykładowców i instruktorów OSK, delikatnie mówiąc niepohamowane oburzenie, czemu się nie dziwię, gdyż wszyscy mamy świadomość, że od dwudziestu lat powtarzane kłamstwo siłą rzeczy funkcjonuje jako ogólnie znana prawda, tym bardziej, że jest głoszona przez uznane autorytety. Trudno też się przyznać, że będąc uznanym autorytetem uczy się czegoś co nie jest prawdą.
Powtarzają od dwudziestu lat te pozaustawowe wymysły pomimo, że doskonale wiedzą o tym, że na „skrzyżowaniu” zdefiniowanym w art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym kierującemu nie wolno zmieniać pasów ruchu, gdyż właściwy pas ruchu ma on obowiązek zająć przed wjazdem na tak rozumiane skrzyżowanie, że zamiar zmiany kierunku jazdy należy sygnalizować zanim się ten manewr będzie wykonywać oraz, że niezwłocznie po jego wykonaniu należy wyłączyć kierunkowskaz.
Czy ustawa Prawo o ruchu drogowym przewiduje by na jednym skrzyżowaniu wg art. 2.10 wszystkie jego wloty były podporządkowane? Czy istnieje przepis który pozwala na dodawanie do znaku A-7 znaku C-12 (nie mylić z dodawaniem znaku A-7 do znaku C-12 wg §36.2 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych)? Gdzie jest pozwolenie na przełączenie kierunkowskazu z lewego na prawy w trakcie wykonywania manewru zmiany kierunku jazdy w lewo? Gdzie w polskim prawie jest zapis który zobowiązuje kierującego do sygnalizowania zamiaru opuszczenia skrzyżowania, ronda czy „skrzyżowania o ruchu okrężnym”? Gdzie w polskim i obowiązującym Polskę prawie jest mowa o sygnalizowaniu zamiaru i wykonywaniu dwóch opisanych prawem manewrów równocześnie? Gdzie w polskim prawie jest mowa o wskazywaniu kierunkowskazem strony obiektu na którą zamierza się udać kierujący lub o sygnalizowaniu zamiaru jego opuszczenia? Jak przed wjazdem na „skrzyżowanie” o wielu wylotach po jednej stronie zasygnalizować zamiar skrętu np. w trzeci wylot leżący po jego jednej stronie?…

Dyrektor: Problem z niechęcią do stosowania lewego kierunkowskazu wynika zapewne z tego, że częstym widokiem na naszych drogach są pojazdy, które poruszają się pasem zewnętrznym z włączonym lewym kierunkowskazem.

RRD: Zupełnie absurdalny wymysł, gdyż tak jadący sygnalizują zamiar zmiany pasa ruchu z zewnętrznego na wewnętrzny na obiekcie zorganizowanym wg zasad „ruchu okrężnego”, lub zamiar zmiany pasa ruchu z prawego na lewy przy organizacji ruchu obiektu budownictwa drogowego z wyspą środkową wg ogólnych zasad ruchu, co w obu przypadkach jest całkowicie zgodne z art. 22.1, art. 22.4 i art. 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym.
Te obiekty nie są w rozumieniu zasad ruchu w całości jednym „skrzyżowaniem, więc na odcinkach przeplatania strumieni ruchu, jeżeli takie są, kierujący może, o ile nie zabrania mu tego oznakowanie, zmieniać pasy ruchu i wyprzedzać innych kierujących.

Dyrektor: Zdaję sobie sprawę z tego, że jest spora część skrzyżowań o ruchu okrężnym (bardzo duża wyspa środkowa, liczba dróg dojazdowych na skrzyżowaniu przekraczająca cztery) gdzie zastosowanie ogólnie obowiązujących przepisów może być utrudnione.

RRD: Dyrektor WORD na piśmie potwierdził, że dla niego określenie dotyczące zasad ruchu jakim jest „skrzyżowanie o ruchu okrężnym” o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym i przed którym ostrzega kierujących znak A-8 o tej właśnie nazwie, to w całości skanalizowany wyspą środkową (nawet bardzo dużą) obiekt budownictwa drogowego z wieloma wlotami, a jeśli tak to pod względem zasad ruchu uważa taki obiekt w całości za jedno „skrzyżowanie” przed którym należy wybrać kierunek jazdy, pas ruchu i, jeśli nie zamierzają jechać na wprost do przeciwległego wylotu, włączyć kierunkowskaz.
Zauważył, że ten pozaustawowy wymysł ni jak się ma do takiego obiektu, bo jak np. wskazać przed wjazdem nań, że ma się zamiar skręcić w prawo na trzecim wylocie z prawej strony takiego obiektu w stosunku do wjazdu?
Ile to razy słyszymy od uznanych przez własne środowisko kolegów po fachu, że ilość i różnorodność „skrzyżowań o ruchu okrężnym” jest tak duża, że nie da się tego ogarnąć obowiązującymi przepisami, szczególnie, że w ustawie Prawo o ruchu drogowym nie ma definicji RONDA i opisanych prawem zasad ruchu dla takich obiektów.
Pan dyrektor określił to utrudnionym zastosowaniem obowiązujących przepisów, co na jedno wychodzi. No cóż, jak się okazuje polscy fachowcy mają problem ze zrozumieniem obowiązujących przepisów, gdyż nie odróżniają określenia „skrzyżowanie” w rozumieniu zasad ruchu drogowego (art. 2,10 ustawy Prawo o ruchu drogowym) od określenia „skrzyżowanie” rozumianego jako obiekt budownictwa drogowego (budowlę) w rozumieniu przepisów wykonawczych do ustawy Prawo budowlane.

Dyrektor: Nie oznacza to jednak, że w imię wyjątków nie powinniśmy stosować się do obowiązujących zapisów prawa. Myślę, że właściwa sygnalizacja manewrów zmiany kierunku jazdy na skrzyżowaniach o ruchu okrężnym jak i sygnalizacja opuszczenia tego typu skrzyżowań doskonale upłynnia ruch.

RRD: Nie ma w polskim i obowiązującym Polskę prawie dotyczącym zasad ruchu żadnych wyjątków dotyczących zasad ruchu na „skrzyżowaniu” wg art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym w związku z kształtem, wielkością, ilością pasów ruchu czy ilością ramion (wlotów i wylotów). Nie ma też mowy o sygnalizowaniu zamiaru opuszczenia skrzyżowania i to nie z powodu ułomności prawa.

Dyrektor: Na koniec pytanie do osób, które twierdzą, że na skrzyżowaniu o ruchu okrężnym nie dochodzi do zmiany kierunku jazdy: Dlaczego przed sporą częścią skrzyżowań o ruchu okrężnym umieszcza się oznakowanie pionowe i poziome wskazujące dozwolone kierunki jazdy z poszczególnych pasów ruchu?

RRD: Zadane pytanie przypomina mi pytanie kursanta który po ukończonym kursie teoretycznym na traktorzystę zapytał prowadzącego szkolenie, twierdząc że wszystko rozumie; „Gdzie się do traktora zaprzęga konie?”.

Pan dyrektor wciąż tkwi w ustawie Prawo o ruchu drogowym z 1983 roku i wymysłach Zbigniewa Drexlera. Znaki poziome w postaci strzałek kierunkowych na wlotach rond o okrężnej organizacji ruchu są takim samym bezprawiem jak stawianie znaków C-12 na wlotach rond o kierunkowej organizacji ruchu. 
RONDO to obiekt budownictwa drogowego o organizacji ruchu zależnej od zastosowanego oznakowania. 

wtorek, 17 stycznia 2017

76. M. Gąciarek. Egzaminator WORD nie rozumie prawa.

Komentarz Ryszarda Romana Dobrowolskiego do art. Marcina Gąciarka pt. No i stało się… z dnia 17 grudnia 2016 zamieszczonego na stronie: http://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/marcin-gonciarek-no-i-stalo-sie
Marcin Gąciarek, egzaminator oraz instruktor nauki i techniki jazdy wszystkich kategorii. Kierownik działu szkoleń w WORD Częstochowa oraz instruktor Sobiesław Zasada Centrum w Bednarach
Marcin Gąciarek
(552-17 fot. J. Michasiewicz)

Kolejny obrońca bezprawia obowiązującego w WORD, specjalista od techniki jazdy, a nie od prawa ruchu drogowego i znaków drogowych pomimo, że jest kierownikiem działu szkoleń. Tak mocno wierzy w prawdy objawione mu przez dyrektora częstochowskiego WORD, że nawet jest nieświadomy tego jak mocno się kompromituje. Bez zastanowienia stwierdza, że „Trudno jest określić jednolite zasady poruszania się po rondach, gdyż są to skrzyżowania bardzo różne”.

Szanowny Panie Kierowniku i egzaminatorze WORD, na wszystkich polskich rondach należy poruszać się zgodnie z zapisami ustawy Prawo o ruchu drogowym właściwie co do miejsca na drodze i jego oznaczenia. Wbrew temu co Pan twierdzi, zasady dotyczące jazdy po polskich drogach, a zatem także na RONDACH, opisuje ustawa Prawo o ruchu drogowym, co dla Pana jako egzaminatora powinno być czymś oczywistym.

Popatrzmy zatem jaką wiedzą dysponuje Pan Marcin Gąciarek, który tak odnosi się do wyroku sądu w Gliwicach obnażającego bezprawie jakim jest stosowanie przez egzaminatorów prawa zwyczajowego WORD.

Proponuję aby się tym wyrokiem nie zajmować!
Unikałem jak ognia tematu ronda, ale nie udało się. Od pojawienia się wiadomych wyroków w wiadomych sprawach, rozgorzała dyskusja na temat zasad poruszania się po rondach. Może to i dobrze, bo zaczęliśmy dzielić te zasady na tzw. „szkoły” w zależności od poglądów, jak również od części kraju z jakiego pochodzą. Oczywiście proponuję odłożyć na bok uzasadnienie wyroku, jak również sam egzamin którego ten wyrok dotyczy.

Wielka szkoda, że zdecydował się Pan egzaminator wypowiadać na temat którego, jak sam przyznaje, nie rozumie i nie pochylił się nad tym co najważniejsze, nad uzasadnieniem wyroku, który obnażył niewiedzę egzaminatora i autorów podręczników na których on swoją wiedzę opierał.

Istotą sprawy wywołaną powyższym są zasady poruszania się po rondach. Zgodnie z obowiązującym prawem „rondo” to skrzyżowanie, skrzyżowanie to miejsce przecięcia, połączenia lub rozwidlenia dróg twardych.

Obowiązujące zasady poruszania się na drogach publicznych, a zatem także na obiektach budownictwa drogowego typu rondo są opisane dokładnie i jednoznacznie w ustawie Prawo o ruchu drogowym i to w pełnej zgodzie z obowiązującą Polskę Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym.

Wbrew temu co twierdzi ekspert od techniki jazdy, niestety także egzaminator dla którego prawem jest prawo korporacyjne WORD, a nie prawo ustawowe, rondo nie jest „skrzyżowaniem” w rozumieniu zasad ruchu o którym jest mowa w art. 2.10 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

RONDO to budowla dla której w przepisach wykonawczych do ustawy Prawo budowlane określono warunki techniczno-budowlane i tyle. „Skrzyżowanie” w rozumieniu tego prawa i ustawy o drogach publicznych nie ma żadnego związku z określeniem „skrzyżowanie” w rozumieniu zasad ruchu, o czym egzaminator WORD nie wie, a ma obowiązek to wiedzieć.

Na skrzyżowaniu dochodzi do zmiany kierunku jazdy, którego zamiar należy sygnalizować kierunkowskazem. Tyle w ogromnym skrócie mówią nam przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym (PRD). W teorii wszystko się zgadza - więc skąd wątpliwości? Nie wiem!

Pan egzaminator nie wie skąd wątpliwości, bo nie rozumie obowiązującego prawa. Nie wie co to skrzyżowanie dróg wg zasad ruchu i skrzyżowanie dróg publicznych wg przepisów budowlanych. Nie wie co jest kierunkiem, co kierunkiem ruchu, a co kierunkiem jazdy. Nie ma też pojęcia co jest zmiana kierunku jazdy w rozumieniu art. 22 ustawy prawo o ruchu drogowym.

To, że przed wjazdem na skrzyżowanie w rozumieniu budowli drogowej wybiera się kierunek lub konkretny wylot jest sprawą oczywistą. To, że jedzie się w lewo, w prawo lub na wprost w stosunku do wjazdu także. Nie ma to nic wspólnego z obowiązkiem sygnalizowania czegokolwiek, gdyż kierunkowskazami nie wskazuje się ani strony skrzyżowania, ani nie wskazuje kierunku w jakim zamierza jechać kierujący. Kierujący ma obowiązek sygnalizować zamiar skrętu z drogi którą się porusza w celu wjazdu na inną drogę lub przydrożną nieruchomość (art. 16 konwencji wiedeńskie) albo inaczej, jeżeli zamierza zmienić kierunek jazdy w stosunku do podłużnej osi drogi która się porusza.

Tak czy inaczej nie skręcając z danej drogi, nie zmieniając na niej pasa ruchu i na niej nie zawracając kierujący nie ma obowiązku włączania kierunkowskazów. Przy ruchu okrężnym to droga zmienia swój kierunek i nie ma znaczenia jej geometria. Jadący nią nie zmienia kierunku jazdy, gdyż ten pokrywa się z podłużną osią jezdni.

Skrzyżowanie z wyspą centralną. Jeżeli zaczniemy od „zwykłego” skrzyżowania z wyspą centralną (np.: Częstochowa ul. Jagiellońska/ul. Równoległa, źródło: https://www.google.pl/maps/@50.7846339,19.1268106,62m/data=!3m1!1e3 ), to jakoś nikt nie ma wątpliwości jak się poruszać i co ważniejsze - jak sygnalizować, a zasady te same. Widać na zdjęciu (link) linie zatrzymania, które sugerują nam jakie znaki kierują tam pierwszeństwem przejazdu.

„Zwykłe skrzyżowanie” to wg przepisów budowlanych takie na wlotach którego nie ma wysepek kanalizujących ruch lub pasa rozdzielającego, a przywołane „skrzyżowanie” to obiekt typu rondo zaliczany do „skrzyżowań skanalizowanych”. To częstochowskie rondo jest obiektem budownictwa drogowego w postaci „jednopoziomowego skanalizowanego skrzyżowania dróg publicznych z wyspą centralną”, albo inaczej „jednopoziomowym skrzyżowaniem dróg publicznych o rozsuniętych wlotach”. Jest w całości jednym „skrzyżowaniem” typu rondo zorganizowanym wg ogólnych zasad ruchu, czyli z jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów. Tu jazda dookoła wyspy środkowej to skręcanie w lewo przy wyspie z jednej jednokierunkowej drogi biegnącej na wprost do wylotu na następną drogę biegnącą na wprost do następnego wylotu, co wymaga permanentnego sygnalizowania lewym kierunkowskazem zamiaru zmiany kierunku jazdy. I tu dotykamy sedna sprawy.

Pod względem zasad ruchu ten obiekt składa się z czterech niekierowanych „skrzyżowań” jednokierunkowych dróg posiadających jezdnie, które w wyniku przecięcia w jednym poziomie tworzą ze sobą wspólne powierzchnie (warunek konieczny) wg art. 2.10 ustawy p.r.d., na których pierwszeństwo jest regulowane znakami drogowymi. Na żadnym z czterech wlotowych „skrzyżowań” kierujący może pojechać tylko na wprost lub skręcić w prawo, a zatem nie ma podstaw do włączania lewego kierunkowskazu. Lewy kierunkowskaz powinien włączyć tak by zawczasu i wyraźnie zasygnalizować swój zamiar opuszczenia na wprost biegnącej jezdni w celu wjazdu na drogę poprzeczną na następnym skrzyżowaniu prowadzącą do następnego wylotu. Są, że włączenie lewego kierunkowskazu przed wjazdem na skrzyżowanie wlotowe będzie sygnalizowało zamiar skrętu w lewo i jazdy "pod prąd".

Dlaczego więc stawiając znak ustąp pierwszeństwa A-7 oraz ruch okrężny C-12 na skrzyżowaniu z wyspą centralną, kierowcy zaprzestają sygnalizować zamiar skrętu w lewo? Czyż nie dochodzi do zmiany kierunku jazdy?

Postawienie znaku C-12 „ruch okrężny” oznajmia kierującemu, że wjeżdża na obiekt skanalizowany wyspą lub placem zorganizowany zgodnie z nakazem znaku C-12 "ruch okrężny" i tyle. Dodany do tego znaku znak A-7 odwraca pierwszeństwo na wlocie w stosunku do ogólnych zasad ruchu, czyli pierwszeństwa z prawej. Przy ruchu okrężnym każda jednokierunkowa jezdnia wlotowa biegnie od wlotu okrężnie dookoła wyspy lub placu, więc tak jak to w uzasadnieniu do wyroku napisał WSA w Gliwicach, nie następuje zmiana kierunku jazdy. Zmiana kierunku jazdy następuje dopiero na wylocie i jest przy tej organizacji ruchu zawsze skrętem w prawo na dowolny pas ruchu drogi wylotowej wg art. 22.1, art. 22.2.1 i art. 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Skręt w prawo z pasa ruchu który nie leży przy prawej krawędzi tej okrężnie biegnącej jezdni jest wykroczeniem i główną przyczyną licznych kolizji.

A jak to co oczywiste i wynika wprost z ustawy Prawo o ruchu drogowym tłumaczy egzaminator WORD zobaczymy poniżej.
Różnica polega na tym, że jest droga z pierwszeństwem oraz droga podporządkowana, a możliwość popełnienia błędu przez kierowcę, czyli wjazdu „pod prąd” przed wyspę centralną zabezpiecza znak zakaz wjazdu B-2 ustawiony na wyspie lub znaki poziome: P-12 „linia bezwzględnego zatrzymania – stop” lub P-13 i P-14 tj. „linie warunkowego zatrzymania złożone z trójkątów lub prostokątów”, które jednoznacznie informują, że ruch przed wyspą przebiega w przeciwnym kierunku.

Co ma podporządkowanie dróg do sygnalizowania zamiaru, jeżeli kierujący będzie jechał przez skrzyżowanie wlotowe bez zmiany kierunku jazdy? Włączenie lewego kierunkowskazu będzie sygnalizowało zamiar jazdy pod prąd, a to z uwagi na oznakowanie nie jest zgodne z prawem. Kierujący nie ma prawa sygnalizować zamiaru zmiany kierunku jazdy, która nie nastąpi w ogóle, lub będzie miała miejsce dopiero na następnym skrzyżowaniu w rozumieniu zasad ruchu.

Opuszczanie ronda. Inna kwestią jest sygnalizowanie zamiaru opuszczenia ronda, czyli włączenie prawego kierunkowskazu. Bardzo często słychać głosy, że włączenie prawego kierunkowskazu na rondzie jest obowiązkowe - czy jednak zawsze? I tu wydaje mi się, że jest duża rola zdrowego rozsądku u kierowcy, gdyż nie na wszystkich rondach ten kierunkowskaz będzie konieczny (np. rondo Solidarności w Poznaniu, czy plac Zawiszy w Warszawie - fot. 1, fot 2) posiadają pasy wyprowadzające. Ale są małe ronda, na których ten sygnał będzie wskazany, gdyż inny kierujący czeka na możliwość wjazdu na skrzyżowanie obserwując pojazd znajdujący się w ruchu okrężnym.

Kolejnym bardzo ważnym i niebezpiecznym manewrem na rondzie jest wyjazd z tego skrzyżowania. Mam na myśli wyjazd z wewnętrznego pasa na lewy za rondem, gdzie nie ma wyznaczonych pasów do opuszczenia skrzyżowania (fot. 3), jak na zdjęciach 1 i 2. Może się przecież okazać, że pojazd oznaczony literką A będzie jechał po obwodzie ronda do następnego wyjazdu. Przypomina mi to trochę chęć skrętu w prawo z lewego pasa, czyż nie?

A wystarczyłoby wiedzieć, że RONDO to budowla, która może być dowolnie zorganizowana. Jeżeli jest to organizacja ruchu "ruch okrężny" to jednokierunkowa jezdnia biegnie dookoła wyspy lub placu i wtedy opuszczenie ronda to skręt w prawo z zewnętrznego pasa ruchu. Jeżeli rondo jest zorganizowane wprost wg ogólnych zasad ruchu, to skoro jezdnie biegną na nim na wprost do wylotów, to jazda nimi nie wymaga zmiany kierunku jazdy, a jeśli tak to nie ma podstaw do włączania prawego kierunkowskazu.

A rozwiązanie jest bardzo proste, niestety nie leży ono w gestii kierowcy, lecz zarządzających ruchem drogowym. Nazywa się rondem turbinowym. O co chodzi na takim skrzyżowaniu, ano o to, że z prawego pasa można pojechać tylko w prawo i na prawy pas jezdni za rondem. Więc każdy, kto chce opuścić rondo z lewego pasa jest zabezpieczony z prawej ciągłą linią, która uniemożliwi kierowcy z prawego pasa jazdę dalej do następnego wyjazdu. Nie jest konieczna przebudowa ronda, lecz umiejętne i rozsądne umieszczenie na powierzchni skrzyżowania oznakowania poziomego. Na zdjęciu poniżej przykład ronda w Tarnowie
4. Rondo Niepodległości w Tarnowie

Rondo Niepodległości w Tarnowie, z bardzo czytelnym oznakowaniem poziomym na wlotach, nie jest tzw. nowoczesnym rondem turbinowym, gdyż ideą „ronda turbinowego” jest BRAK MOŻLIWOŚCI ZMIANY PASÓW RUCHU, analogicznie jak ma to miejsce na każdym elementarnym „skrzyżowaniu” w rozumieniu zasad ruchu. To rondo jest rondem spiralnym bezprawnie oznaczonym znakami C-12 dodanymi do znaków A-7, ale to już patologia zapoczątkowana w Krakowie w 2005 roku
Na koniec kilka słów podsumowania. Trudno jest określić jednolite zasady poruszania się po rondach, gdyż są to skrzyżowania bardzo różne. Ale zasada zdrowego rozsądku u kierującego powinna przyświecać każdemu zmotoryzowanemu, i nie tylko. Włączanie kierunkowskazu powinno usprawniać ruch, dawać sygnał innym o naszych zamiarach i jeżeli jest taka konieczność - włączmy go nawet wtedy, kiedy prawo od nas tego nie wymaga. Starajmy się unikać sformułowań typu „zawsze”, „tylko” itp. Obserwując jednocześnie ruch drogowy coraz częściej dochodzę do wniosku, że chyba tylko sztywne nakazy są w stanie ograniczyć ułańską fantazję niektórych naszych kierowców.
Stwierdzenie egzaminatora WORD, że trudno jest ustalić zasady ruchu na RONDACH wprost świadczy o braku właściwej wiedzy dotyczącej zasad ruchu, gdyż jak wykazano wcześniej wszystko jednoznacznie opisuje ustawa Prawo o ruchu drogowym. To nieuprawnione wymysły uznanych za ekspertów ignorantów, które stały się podstawą dla prawa zwyczajowego obowiązującego egzaminatorów WORD (w części wg nieuprawnionych wymysłów Zbigniewa Drexlera, a w części Władysława Drozda z Krajowej Rady Audytorów).

Egzaminator WORD, tak jak egzaminatorzy skarżący się w gliwickim sądzie, nie widzi żadnej winy po swojej stronie, a to nie ułańska fantazja kierujących lecz w większości przypadków wynik niewiedzy i wadliwego szkolenia wg wymagań prawa korporacyjnego WORD oraz bezprawnego oznakowania znakami C-12 wlotów obiektów zorganizowanych wg ogólnych zasad ruchu z podporządkowanymi wszystkimi wlotami, na których kierujący ma dwie wzajemnie wykluczające się informacje. Znak C-12 oznajmiający mu, że obiekt jest zorganizowany wg zasad „ruchu okrężnego” w rozumieniu dyspozycji tego znaku (jazda okrężna przeciwnie do ruchu wskazówek zegara przy prawej krawędzi okrężnie biegnącej jednokierunkowej jezdni wg art. 16.4 ustawy p.r.d. i skręt w prawo na drogę wylotową dozwolony tylko z zewnętrznego pasa ruchu), i strzałki kierunkowe na wlotach wg których obiekt jest zorganizowany wg ogólnych zasad ruchu z jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów (jazda do przeciwległego wylotu każdym z pasów ruchu oznaczonym strzałką na wprost, a skręty w lewo tylko przy wyspie).

Na tak wadliwie oznakowanych obiektach jedni ignorują oznakowanie poziome i jadą wg znaku pionowego C-12, a inni ignorują znak C-12 uznając go wbrew obowiązującemu prawu, ale zgodnie z naukami WORD, jedynie za znak C-1 lub C-9 stawiany na wyspie i jadą wg oznakowania kierunkowego zgodnie z zamysłem organizatora ruchu. W efekcie mają duże prawdopodobieństwo spotkania się na sali rozpraw lub w szpitalu, a w przypadku rowerzystów i motocyklistów w kostnicy. W ciągu ostatnich 10 lat zabitych na obiektach typu rondo jest więcej niż w pamiętnej samolotowej katastrofie, a liczba rannych przekracza 5 tysięcy osób, więc czas najwyższy by dać kres bezprawiu.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

75. Szanowany prezes i były policjant nie rozumie obowiązującego prawa o ruchu drogowym.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach jako pierwszy oficjalnie i publicznie ujawnił to o czym piszę na moim blogu, a mianowicie o stosowaniu w praktyce egzaminacyjnej i szkoleniu prawa korporacyjnego WORD opartego na nieuprawnionych wymysłach Zbigniewa Drexlera i na kodeksie drogowym z 1983 roku, w wielu miejscach sprzecznym z obowiązującym w Polsce prawem ustawowym. 

Nadszedł więc czas na sprawdzenie jaką wiedzą dysponują wpływowe osoby z zamkniętego i odpornego na wszelkie słowa krytyki wpływowego środowiska związanego z szeroko rozumianym bezpieczeństwem ruchu drogowego, które powinny kształtować w społeczeństwie właściwe rozumienie obowiązującego prawa. Ułatwi nam to zmasowany i bezpardonowy atak na sąd w Gliwicach obrońców bezprawia i samowoli WORD. 

 (fot. J. Michasiewicz)
Na zdjęciu Wojciech Pasieczny wiceprezes Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym, agendy wpływowego wydawnictwa Grupa IMAGE, biegły sądowy, ekspert w zakresie przepisów ruchu drogowego, były policjant stołecznej „drogówki”.  Prowadzi warsztaty i szkolenia na temat bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie mając świadomości, bo wierzyć mi się nie chce, że czyni to świadomie, posługując się przy tym starym prawem o ruchu drogowym.

Redakcja gazety internetowej L-INSTRUKTOR, której właścicielem jest jest także Grupa IMAGE, poprosiła Wojciecha Pasiecznego w związku z prawomocnym wyrokiem obnażającym brak wiedzy i kompetencji częstochowskich egzaminatorów oraz autorów książek wydawanych przez Grupę IMAGE, o odpowiedź na pytanie Czy przed wjazdem na rondo z zamiarem wykonania skrętu w lewo, włączamy lewy kierunkowskaz?

Sprawdźmy zatem, czy Wojciech Pasieczny jest ekspertem tylko z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji, czy jak na prawdziwego eksperta przystało, z racji posiadanej wiedzy i wykształcenia. Zobaczmy, czy w praktyce ów ekspert posługuje się obowiązującym prawem ustawowym zgodnym co do podstawowych zasad ruchu z obowiązującą Polskę Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym, czy tak jak działający na zlecenie państwa egzaminatorzy, pozaustawowym prawem korporacyjnym stosowanym bez jakichkolwiek podstaw prawnych w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego w całej Polsce. 

Zdający w ostatnich dwudziestu latach egzamin na prawo jazdy doskonale wiedzą czym jest WORD, natomiast dla pozostałych to określenie mniej znane, być może poza Małopolskim Ośrodkiem Ruchu Drogowego z Krakowa.  Te niezwykle wpływowe koterie zostały stworzone w 1998 roku dla byłej nomenklatury, która we współpracy z powstałą w pamiętnym dla Polaków 1989 roku oficyną wydawniczą Grupa Image z Warszawy, opanowała praktycznie już cały rynek tzw. edukacji komunikacyjnej, czyli wychowania komunikacyjnego, szkolenia i egzaminowaniu w imieniu państwa kandydatów na kierowców i kierowców, doskonalenia zawodowego kierowców, wykładowców i instruktorów OSK, egzaminatorów WORD i specjalistów od szeroko rozumianego BRD. 

Dyrektorzy WORD zrzeszeni w Stowarzyszeniu Dyrektorów WORD, oraz Krajowej Radzie Audytorów uzurpując sobie prawo do interpretowania obowiązującego prawa wg wymysłów ich kolegów i urzędników z poprzedniej epoki, uznanych za ekspertów nie z racji wiedzy czy wykształcenia, a z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji w PRL stali się wyrocznią nawet dla obecnych państwowych urzędników i polskich drogowców, także tych z GDDKiA. 

Najtragiczniejszym dla polskich kierowców jest to, że nie dość, że na bazie wymysłów tej grupy wpływowych kolesi wspieranych przez PRL-owskich urzędników stołecznego magistratu, dziś zrzeszonych we wpływowym stołecznym Klubie Inżynierii Ruchu z Markiem Wierzchowskim, wieloletnim Krajowym konsultantem ds. inżynierii ruchu na czele, znakuje się bezprawie znakami C-12 "ruch okrężny" wloty obiektów skanalizowanych wyspą środkową lub w formie placu, które są zorganizowane wg ogólnych zasad ruchu z jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów, co nie ma nic wspólnego z zasadami "ruchu okrężnego" w rozumieniu dyspozycji tego znaku, co jest praprzyczyną wszelkich plag i nieszczęść oraz niekończących się dyskusji o zasadach ruchu. 

Grupa IMAGE opanowała także Internet i kontroluje w nim kilka witryn dotyczących transportu, prawa o ruchu drogowym i szkolenia, wmawiając internautom, że obowiązującą wykładnią prawa o ruchu drogowym jest ta którą lansują w swoich wydawnictwach od początku swego istnienia, i to o dziwo bezkarnie i bez żadnej kontroli zewnętrznej, jako prawdę objawioną zgodną z nauką WORD.

Wszelkie wpisy na ich stronach ukazujące bezprawie jakim jest stosowane w praktyce egzaminacyjnej tego prawa są natychmiast usuwane. Tak też się stało z komentarzem do wypowiedzi Pana Wojciecha Pasiecznego, byłego funkcjonariusza stołecznej "drogówki", dziś biegłego sądowego, członka Europejskiego Stowarzyszenia Badania i Analizy Wypadków Drogowych, dla którego źródłem wiedzy jest pozbawione jakichkolwiek podstaw prawnych PRAWO ZWYCZAJOWE obowiązujące w WORD. Poniżej treść komentowanego artykułu (adres do strony poniżej) i jego recenzja potwierdzająca powyższą tezę. 

http://www.prawodrogowe.pl/informacje/rozmowy/wojciech-pasieczny-nie-powinno-byc-tej-dyskusji

**********************
Przepis mówi, że włączamy kierunkowskaz żeby zasygnalizować zmianę kierunku jazdy, lub pasa ruchu. Ja twierdzę, że jazda w lewo na rondzie, jest zmianą kierunku. Mówię o przeciętnym rondzie. Tak mówią przepisy, ale jest jeszcze coś takiego jak technika jazdy. Uważam, że prawidłowa technika jazdy polega na tym, że informujemy innych uczestników ruchu, o swoich zamiarach. Sądzę, że włączenie lewego kierunkowskazu przed wjazdem na rondo, uczytelnia zamiary kierującego. Te zamiary stają się wtedy jasne i zrozumiałe dla pozostałych kierujących. Dlatego moim zdaniem nie jest błędem w takiej sytuacji włączenie lewego kierunkowskazu. Prawy zaś włączamy zawsze, by zasygnalizować, a przy tym poinformować innych o chęci zjechania z ronda.

Jeśli weźmiemy pod uwagę duże ronda, które są tak naprawdę placami, to jazda na wprost nie wymaga tam stosowania prawego kierunkowskazu podczas zjeżdżania. My tam de facto jedziemy prosto.

Przed wjazdem na rondo, chcąc pojechać w lewo, włączamy lewy kierunkowskaz. Chcąc jechać prosto, nie włączamy żadnego, tylko prawy przed zjazdem, a chcąc pojechać w prawo, włączamy tylko prawy. Można to na przeciętnym rondzie uznać za dobrą, uniwersalną regułę. W myśl przyjaznej, przejrzystej techniki jazdy.

Wyrok WSA w Gliwicach zapadł w konkretnej sprawie. Nie wiemy jak wyglądało tamto rondo, nie znamy okoliczności. Nie znamy szczegółów tej sprawy, ponadto w Polsce prawo nie opiera się na precedensach. To, że w Gliwicach zapadł taki wyrok nie znaczy, że w identycznej czy podobnej sprawie, gdzie indziej w kraju zapadnie taki sam.

Jako były egzaminator, nie oblałbym całego egzaminu za coś takiego. Dlaczego? Dlatego, że przepis jest niejasny. Różni fachowcy różnie to interpretują. Mało tego, sytuacja może się zmienić w zależności od budowy ronda. Ja dałbym szansę temu młodemu człowiekowi, podwójnie zestresowanemu. On ma tylko jedną sekundę na podjęcie decyzji, a poza tym, być może, nauczył się inaczej, bo tak instruktor z nim pracował? Obaj nie są winni, to przepisy są tak skonstruowane, że dają pole do dyskusji, której w ogóle nie powinno być.

Tak jak z uznawanymi za niepodważalne autorytety, nieważne słusznie czy niesłusznie, tak też trudno jest polemizować z żywą legendą stołecznej "drogówki" jaką jest bez wątpienia emerytowany młodszy inspektor z Wydziału Ruchu Drogowego, który przez ponad 20 lat był funkcjonariuszem stołecznej Policji. W swoim zawodowym życiu był przy ponad 600 wypadkach ze skutkiem śmiertelnym, udzielił tysiące wywiadów i uczestniczył w dziesiątkach akcji na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Taki dorobek zasługuje na szacunek i uznanie, ale to nie znaczy, że należy z założenia ślepo wierzyć EKSPERTOM we wszystko co mówi, nawet jak sam siebie uważa za niepodważalny autorytet.

Wbrew temu co twierdzi Pan Wojciech Pasieczny polskie przepisy dotyczące zasad ruchu drogowego są jednoznaczne i co do zasady całkowicie zgodne z obowiązującymi Polskę i inne europejskie kraje umowami międzynarodowymi. 

Sprzeczne z obowiązującym prawem są jego nieuprawnione interpretacje uznawanego z racji zajmowanych stanowisk i pełnionych funkcji w PRL (1956-1990), a nie z powodu wiedzy i wykształcenia Zbigniewa Drexlera wspieranego w szerzeniu bezprawia przez zapatrzonych w brytyjskie i amerykańskie ronda stołecznych inżynierów ruchu i powstałą w 1989 roku Grupę Image. [np. Zbigniew Drexler. Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem. Grupa Image. Warszawa. 2012]

W oparciu o te wymysły powstało stosowane do dziś w praktyce WORD prawo korporacyjne, w wielu miejscach całkowicie sprzeczne z obowiązującym porządkiem prawnym, czego szanowny ekspert, były policjant i biegły sądowy nie raczył zauważyć, powtarzając za ignorantami, że ułomne jest obowiązujące prawo.

Przepis mówi, że włączamy kierunkowskaz żeby zasygnalizować zmianę kierunku jazdy, lub pasa ruchu. Ja twierdzę, że jazda w lewo na rondzie, jest zmianą kierunku. Mówię o przeciętnym rondzie. 

Prawdą jest, że zarówno jazda w lewo, tak jak i w prawo, i to w dowolnym miejscu każdej drogi, jest zmianą kierunku ruchu w stosunku do stron świata czy pozycji jadącego przed tą zmianą, jednak zgodnie z obowiązującym prawem kierujący ma obowiązek stosować się do wymagań art. 22 ustawy p.r.d. czyli wtedy, gdy zamierza zmienić kierunek jazdy, skręcić z drogi którą jedzie w celu wjazdu na inną drogę lub przydrożną nieruchomość, co potwierdza art. 16 Konwencji wiedeńskiej. 

Innymi słowy kierujący ma obowiązek zastosowania się do art. 22 ustawy p.r.d. wtedy kiedy zmienia kierunek jazdy w stosunku do jezdni po której się porusza, a dokładnie w stosunku jej podłużnej osi.

W świetle powyższego zupełnym brakiem rozumienia i poszanowania obowiązującego prawa jest twierdzenie naszego eksperta od zapobiegania wypadkom drogowym, że nie kręcąc kierownicą jedzie się w rozumieniu zasad ruchu na wprost, nawet wtedy gdy opuszczana droga biegnie łukiem, albo tak jak na obiekcie zorganizowanym wg zasad "ruchu okrężnego" okrężnie. Zachowanie kierującego nie zależy od tego czy obiekt budownictwa drogowego typu rondo jest duży czy mały, a od tego jakie jest jego oznakowane, czyli jaka obowiązuje na nim organizacja ruchu. 

A co na ten temat mówi nasz super ekspert i biegły sądowy, specjalista od ruchu drogowego?

Jeśli weźmiemy pod uwagę duże ronda, które są tak naprawdę placami, to jazda na wprost nie wymaga tam stosowania prawego kierunkowskazu podczas zjeżdżania. My tam de facto jedziemy prosto.

Przy "ruchu okrężnym", a o takiej organizacji jest mowa w wyrokach gliwickiego sądu, jednokierunkowa jezdnia na tak zorganizowanym obiekcie biegnie okrężnie czyli dokładnie tak jak jej podłużne pasy ruchu, a jeśli tak to twierdzenie, że jadąc do przeciwległego wylotu nie skręca się z tej drogi w prawo, gdyż nie kręci się kierownicą jest potwierdzeniem zupełnego braku właściwego rozumienia obowiązującego prawa. 

Wiedza biegłego sądowego musi być oparta na oficjalnych interpretacjach zgodnych z obowiązującym prawem, a tymczasem jest zgodna z prawem korporacyjnym warszawskiego WORD.

Biegły sądowy, którego wiedza ma obowiązek być całkowicie zgodna z prawem ustawowym, NAKŁANIA de facto DO ŁAMANIA PRAWA, gdyż opuszczenie okrężnie biegnącej dookoła wyspy lub placu jednokierunkowej jezdni z innego pasa ruchu niż leżący przy jej prawej krawędzi jest naruszeniem art. 22.1, art. 22.2.1 i art. 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym i przyczyną najpoważniejszych wypadków na tak zorganizowanych obiektach. Długość jezdni i ilość pasów ruchu oraz kształt obiektu nie ma wpływu na opisane prawem zasady ruchu. Z powodu lansowania takich sprzecznych z obowiązującym prawem teorii dwupasowe obiekty zorganizowane wg BEZPIECZNYCH (wyeliminowanie lewoskrętów i brak przecinania się kierunków ruchu na wylotach) zasad "ruchu okrężnego" stały się w Polsce NIEBEZPIECZNE. Nasz ekspert brnie w niewiedzy dalej uzależniając zasady ruchu od wielkości obiektu, o którym nie ma ani jednego słowa w obowiązującym w Polsce i Polskę prawie o ruchu drogowym.

Przed wjazdem na rondo, chcąc pojechać w lewo, włączamy lewy kierunkowskaz. Chcąc jechać prosto, nie włączamy żadnego, tylko prawy przed zjazdem, a chcąc pojechać w prawo, włączamy tylko prawy. Można to na przeciętnym rondzie uznać za dobrą, uniwersalną regułę. W myśl przyjaznej, przejrzystej techniki jazdy.

Pomimo dwóch wyroków dotyczących bezprawnego żądania przez egzaminatora WORD włączania lewego kierunkowskazu przed wjazdem na obiekt typu rondo zorganizowany wg zasad "ruchu okrężnego", co jest nakłanianiem do naruszenia art. 22.5 ustawy p.r.d., gdyż bezzasadne użycie kierunkowskazów jest wykroczeniem, z uporem twierdzi, że zamierzając pojechać na rondzie w lewo kierujący jest obowiązany włączyć przed wjazdem na taki obiekt lewy kierunkowskaz, czym podważa swoją wiarygodność jako biegłego sądowego jak i wiarygodność sądu i jego powagę.

Dzieje się tak z tego powodu, że jego wiedza i sposób myślenia nie są oparte na obowiązującym w Polsce prawie ustawowym, lecz na obowiązującym w stołecznym WORD prawie zwyczajowym autorstwa Zbigniewa Drexlera wg którego niezdefiniowane prawem rondo (brak definicji legalnej dla tego obiektu infrastruktury drogowej), to niezależnie od obowiązującej na tym obiekcie organizacji ruchu, pod względem zasad ruchu w całości jedno klasyczne "skrzyżowanie", co jest całkowicie nieuprawnionym wymysłem.

Jako były egzaminator, nie oblałbym całego egzaminu za coś takiego. Dlaczego? Dlatego, że przepis jest niejasny. Różni fachowcy różnie to interpretują. Mało tego, sytuacja może się zmienić w zależności od budowy ronda. 

Wbrew temu co publicznie głosi były egzaminator, dziś biegły sądowy stojący na czele fundacji związanej z szeroko rozumianym BRD, obowiązujące przepisy prawa dotyczące zasad ruchu są jednoznaczne i zgodne z ustaleniami Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym. 

Aby zrozumieć, że wjeżdżając na obiekt typu rondo zorganizowany wg zasad ruchu okrężnego kierujący nie ma obowiązku włączania jakiegokolwiek kierunkowskazu, co potwierdził wyrokiem sąd w Gliwicach, należy zapomnieć o obowiązującym w WORD bez jakichkolwiek podstaw prawnych prawie korporacyjnym.

Wbrew temu prawu znak C-12 nie jest nieistniejącym w naszym prawie znakiem RONDO, "ruch okrężny" to nie jest skręcanie w lewo przy wyspie środkowej z włączonym lewym kierunkowskazem, obiekt budownictwa drogowego typu RONDO, o którym w ustawie Prawo o ruchu drogowym nie ma ani słowa, to nie jest w całości pod względem zasad ruchu ani jedno "skrzyżowanie" wg art. 2.10 ustawy p.r.d., ani "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy p.r.d. i przed którym ostrzega znak A-8 o tej właśnie nazwie. RONDO to tylko i wyłącznie obiekt budownictwa drogowego który może być zorganizowany wg zasad "ruchu okrężnego" lub wg ogólnych zasad ruchu z jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów.

Skoro policjant, ekspert i biegły sądowy nie ma pojęcia czym w rozumieniu obowiązującego prawa jest znak C-12, czym jest "ruch okrężny" oraz czym w rozumieniu zasad ruchu jest "skrzyżowanie o ruchu okrężnym", to nic dziwnego, że i inni "fachowcy" też są ślepi, lub z obawy o utratę prestiżu i apanaży ślepych udają, na bezprawie jakim jest znakowanie znakami C-12, dodawanymi bez żadnych podstaw prawnych do znaków A-7, wlotów obiektu zorganizowanego wg ogólnych zasad ruchu z jezdniami biegnącymi na wprost do wylotów, co nie ma nic wspólnego z "ruchem okrężnym" i § 36.2 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych, a co jest praprzyczyną niekończących się dyskusji o "ruchu okrężnym" i takich wymysłów jakie propagują WORD i Grupa IMAGE. 

Zapraszam Pana Wojciecha Pasiecznego, do zapoznania się z komentarzem do wyroku gliwickiego sądu z którego dowie się czym jest "ruch okrężny" oraz, że RONDO pod względem zasad ruchu nie jest w całości nie tylko jednym "skrzyżowaniem", ale także "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym". 

Szanuję doświadczenie i wiedzę innych, gdyż to od nich na początku bezkrytycznie czerpiemy wiedzę. Dobrze gdy są prawdziwymi fachowcami, a nie kimś pokroju Nikodema Dyzmy. Pana szanuję jako biegłego z zakresu "odtwarzanie przebiegu wypadków drogowych" z racji ogromnego doświadczenia, gdyż by być specjalistą z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych wystarczą roczne studia podyplomowe na WAT, ale niech się Pan nie wypowiada publicznie na temat Prawa o ruchu drogowym, które bez wątpienia jako były policjant "drogówki" zna Pan lepiej niż ktoś inny, ale którego z powodu bezkrytycznej wiary w autorytety Pan niestety nie rozumie. 

Ale to nic straconego, gdyż mądrzy ludzie wiedzą, że nie ma takiego prawa na świecie, które zabrania być im mądrzejszymi. Dlatego liczę na to, że jako jeden z szefów Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym, nie patrząc na partykularne interesy członków przeróżnych wpływowych koterii, zadba Pan o to by polskie prawo było właściwie rozumiane, szczególnie przez tych którzy szkolą i egzaminują przyszłych i obecnych kierowców, chociażby z powodu zapobiegania wypadkom drogowym nie tylko na rondach, ale także np. na skrzyżowaniach na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek czy przy zawracaniu. 

Kliknij. http://mrerdek1.blogspot.com/2017/01/74-rondo-i-kierunkowskazy-komentarz-do.html 

Zgodnie z tym co głosił Seneka - Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie - głupotą.

fot. L-instruktor