Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drexler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Drexler. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 lutego 2022

405. Kolizja na rondzie. Ruch okrężny. Praktyka sądów. Rondo w Lublinie (II). Cz. 5

405. Kolizja na wadliwie oznakowanym rondzie. Ruch okrężny. Praktyka sądów. 

Cz. 5

Rondo Kowcza w Lublinie (II)

Na rondzie im. Kowcza w Lublinie przytrafiło się nieszczęście także innemu czytelnikowi mojego bloga, który jadąc zielonym śladem na szkicu (rys. 1) natrafił w jadący okrężnie biegnącym prawym pasem ruchu samochód marki Skoda (niebieski ślad). Co najlepsze, jak napisał czytelnik, poszkodowanym w tym zdarzeniu został ten sam ekspert RMF24 - właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców Kulka z Lublina, który pokonywał to rondo na potrzeby nagrania materiału dla RMF24, twierdząc, że rondo im. Emiliana Kowcza w Lublinie można opuścić wprost z lewego pasa ruchu, ale trzeba ustąpić pierwszeństwa poruszającym się zewnętrznym pasem. Otóż zgodnie z prawem nie można tego czynić, bowiem wprost zabrania tego art. 22.2.1 ustawy p.r.d. !!!

Rys. 1
Szkic  wniosku o anulowanie mandatu

Czytelnik przyznał, że zachował się dokładnie tak samo jak jadąca niebieskim samochodem w poprzednim przykładzie, czyli skręcił w prawo wprost z lewego pasa ruchu okrężnie biegnącej jezdni z zamiarem wjazdu na lewy pas ruchu jezdni drogi wylotowej.

Tym razem policjanci ukarali skręcającego w prawo wprost z lewego pasa ruchu okrężnie biegnącej jezdni mandatem wpisując na nim jako podstawę art. 86 k.w.* w związku z art. 22 ust. 4 ustawy p.r.d. z dopiskiem - kolizja drogowa (nieprawidłowa zmiana pasa ruchu).
*)Art. 86. [Zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym]
§ 1. Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym podlega karze grzywny.

Bardziej prawdopodobnym niż właściwa wiedza policjantów z Lublina, jest to, że ich przełożeni wmówili im, że jazda "prosto" do przeciwległego wylotu ma się odbywać wg strzałek kierunkowych na wlocie, a gdy nie jadą "prosto", to opuszczający rondo z lewego pasa ruchu powinien ustąpić pierwszeństwa jadącemu prawym pasem ruchu z prawej strony. Być może uznają, że ten skręcający z lewego pasa wykonuje manewr zmiany kierunku jazdy w prawo połączony ze zmianą pasa ruchu z lewego na prawy, ustępując przy przejeżdżaniu w poprzek prawego pasa pierwszeństwa jadącemu tym pasem? 

Jest to wymysł Zbigniewa Drexlera, który wymyślił także to co pokazano na rysunku poniżej,  tego samego, który był współtwórcą bubla prawnego w postaci Kodeksu drogowego z 1983 roku i bezprawnego ograniczenia znaczenia znaku C-12, co jest nadal bezprawnym elementem prawa korporacyjnego WORD i praktyki zarządzających ruchem drogowym, co widać wprost na rondzie Kowcza, bowiem tam przy znaku C-12 bezprawnie domalowano, za aprobatą miejscowej Policji, strzałki kierunkowe.

Kac moralny u interweniujących żaden, bowiem zgodnie ze starą policyjną zasadą winnym jest ten, kto przyzna się do winy, a gdy się nie przyzna, to problem ma sąd, nie policjanci.

Nadarzyła się więc okazja, by teraz sprawdzić wymiar sprawiedliwości, występując z wnioskiem o anulowanie mandatu w związku z jazdą zgodną ze wskazaniem strzałek kierunkowych oraz podręcznikami do nauki jazdy, jak na przykładzie poniżej (rys. 2).
Rys. 2
Strona z podręcznika do nauki jazdy wyd. Grupa IMAGE z 2017 roku

Wg ekspertów wydawnictwa Grupa IMAGE z Warszawy, bowiem autor tej książki H. Próchniewicz już nie żyje, nawet gdy nie ma strzałek na wlocie okrężnie zorganizowanej budowli typu rondo z pasami ruchu biegnącymi jedynie okrężnie, "prosto" do przeciwległego wylotu wolno jechać dowolnym pasem ruchu jak na klasycznym kierunkowo zorganizowanym skrzyżowaniu. W rzeczywistości książka uczy łamania prawa, bowiem wg niej wolno z lewego pasa ruchu skręcać w prawo na lewy pas jadąc w poprzek prawego okrężnie biegnącego pasa. Można wg tej książki, włączając lewy kierunkowskaz jechać lewym pasem, twierdząc w niewiedzy, że zmienia się kierunek jazdy w lewo i wprost z lewego pasa ruchu skręcać w prawo, co gorsza od razu na prawy pas, pod pretekstem obowiązującego w Polsce ruchu prawostronnego.

I pomyśleć, że te bzdury i wymysły konsultował z wydawnictwem Krzysztof Wójcik, który był wówczas egzaminatorem nadzorującym w WORD Warszawa, a teraz wraz z kolegą,  Mariuszem Sztalem, gwiazdą medialną i amatorem psychiatrii, wtedy także egzaminatorem, a nadto Kierownikiem Wydziału Szkoleń i Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego WORD w Warszawie,  prowadzi dziś OSK IntroHL, reklamując się, że szkolą tam na najwyższym poziomie egzaminatorzy, zapominając dodać słowa "byli". Co oczywiste, szkolą, by zdać wg wymagań i wiedzy egzaminatorów z WORD Warszawa, a nie wg obowiązującej w Polsce ustawy Prawo o ruchu drogowym.

Wróćmy zatem do mandatu za wykroczenie drogowe. Wiedzieliśmy, że sąd mandatu nie anuluje, ale ciekawiło nas jak się ustosunkuje do strzałek na wlotach oraz do rycin z poradnika dla kierowców.

Czytelnik bloga napisał, że nie szuka usprawiedliwienia dla własnego błędu, lecz po to by poradzić się, czy zwykły człowiek może wymusić na zarządzającym ruchem drogowym w Lublinie i miejscowej Policji zmianę oznakowania tego ronda, bowiem znający prawo cwaniacy i naciągacze z premedytacją wykorzystują to oznakowanie do wyłudzania odszkodowań.

Pomogłem czytelnikowi sformułować wniosek, mając świadomość tego, że już wcześniej sędzia SA w Gliwicach prof. Grzegorz Dobrowolski w uzasadnieniu do wyroku II SA/GL 888/16 uznał ten podręcznik, przedłożony jako dowód w sprawie o nieuprawnione wymaganie na egzaminie włączania lewego kierunkowskazu przed wjazdem na okrężnie zorganizowaną budowlę typu rondo przy poleceniu jazdy na jej lewą stronę, za sprzeczny z obowiązującym prawem. Spotkało się to niestety z atakiem grupy klakierów przy założonej przez Grupę IMAGE Fundacji Zapobieganie Wypadkom Drogowym, z byłym policjantem stołecznej drogówki jako jej wiceprezesem na czele, dziś biegłym sądowym, którzy z gębami pełnymi zapewnień o trosce o poprawę BRD, zamiast naprawić to co złe, występując jako obrońcy wydawnictwa, woleli bezkarnie zlekceważyć wyrok i sędziego. Wśród nich był zarówno Zbigniew Drexler jak i jego ślepy wielbiciel Mariusz Sztal, że o Panu Prezesie Wojciechu Pasiecznym, organizatorowi tego medialnego przedsięwzięcia, nie wspomnę. 

Sporządziliśmy zatem wniosek do Sądu o uchylenie grzywny nałożonej w postępowaniu mandatowym, za czyn niebędący czynem zabronionym, przynajmniej wg książki Grupy IMAGE, także autorstwa Zbigniewa Drexlera, dla którego rondo to w całości jedno skrzyżowanie w rozumieniu zasad ruchu, a znak C-12 to jedynie symbol ronda i odpowiednik znaku C-9, jakim go uczynił wbrew umowom międzynarodowym w 1983 roku (rys. 3).
Rys. 3
Przepisy ruchu drogowego ..., Z.Drexler, Grupa IMAGE, 2016, s. 104 

Wnosząc o uchylenie mandatu wnioskodawca stwierdził, że zna oznakowanie wszystkich wlotów, zatem jechał zgodnie z obowiązującymi zasadami ruchu i wskazaniem strzałek, bowiem na lewy pas ruchu jechał jadąc "na wpost" bez związku ze zmianą pasa ruchu w rozumieniu art. 22 ust. 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym, co zarzuca mu Policja. Skoro jego jazda była jazdą na wprost, co potwierdzają strzałki na poprzedzającym wlocie oraz rysunki z aktualnej książki do nauki jazdy uznanego wydawcy, współpracującego z ekspertami WORD Warszawa, to jego jazda nie może być czynem zabronionym, zatem mandat nałożono bezpodstawnie. 

Ukarany mandatem podkreślił przewrotnie w piśmie procesowym, że to kierujący samochodem marki Skoda lekceważąc sygnalizowany przez niego zamiar opuszczenia ronda, wykonał manewr skrętu w lewo wprost z prawego pasa ruchu biegnącego w kierunku wylotu, czym doprowadził do zdarzenia drogowego w postaci kolizji drogowej, zatem to on powinien zostać ukarany mandatem karnym.

Sformułowanie jest świadomie zgodne z zarzutem Policji wobec jadącej prawym pasem ruchu w poprzednim przykładzie, kiedy sąd uznał, że jadąca prawym okrężnie biegnącym pasem ruchu, wbrew stanowisku Policji, tego pasa nie zmieniała, bowiem ten pas, zmieniając kierunek jazdy w prawo, opuszczała z jego prawej strony. 

Sędzia SR w Lublinie stwierdziła, że wniosek o anulowanie mandatu nie zasługuje na uznanie, bowiem postawiony zarzut jest zgodny z obowiązującymi zasadami ruchu. To ukarany zamierzając zmienić pas ruchu, w związku z jego opuszczaniem, bez znaczenia co do dalszych zamiarów, powinien ustąpić pierwszeństwa jadącemu prawym pasem okrężnie biegnącej jezdni.

Reasumując należy stwierdzić, że sąd postąpił słusznie, niestety nie odnosząc się do książki oraz oznakowania wlotów, o co nam głównie chodziło, bowiem nie jest to jego kompetencją w związku z oceną czynu w miejscu jego zaistnienia, a tam jezdnia i jej podłużne pasy, pasy ruchu, nie biegną na worst do wylotu, jak twierdzą uznawani za ekspertów ignoranci, lecz jednoznacznie okrężnie dookoła wyspy środkowej, tym bardziej, że jadący dookoła tej wyspy nie trafia po drodze na żadne strzałki i bez problemu może zmienić swobodnie pas ruchu z wewnętrznego na zewnętrzny i odwrotnie. 

W kolejnym wpisie omówię rondo na którym organizator ruchu zastosował na wlotach przy znaku C-12 sprzeczne z nim strzałki kierunkowe, a na obwiedni ronda linie ciągłe, których zadaniem jest utrudnienie zmiany pasa ruchu na okrężnie biegnącej jezdni

Po prostu arcydzieło inżynierii ruchu drogowego udowadniające, że tworzący je inżynier ruchu to budowlaniec bez pojęcia o zasadach ruchu. Pomijam tu brak wiedzy akceptujących to bezprawie policjantów oraz urzędników organu zarządzającego ruchem, którzy to bezprawie zatwierdzili. 

Opracował Ryszard R. Dobrowolski - akt. 18.02.2022

poniedziałek, 5 lutego 2018

117. Zawracanie na drodze z pierwszeństwem

Wciąż pojawiają się filmiki szkół nauki jazdy, produkowane przez właścicieli OSK, ubezwłasnowolnionych przez dyrektorów i egzaminatorów WORD, MORD i PORD, którzy uwierzyli w 1998 roku w geniusz i nieomylność Zbigniewa Drexlera, w latach 1956 - 1990, ministerialnego urzędnika PRL, i stworzyli oparte na jego wymysłach wewnętrzne prawo korporacyjne, które miało ujednolicić kryteria oceny egzaminowanych, a służy od 20-tu lat do ogłupiania polskich kierowców i nie ma na to, jak na razie, poza sądami, skutecznego lekarstwa.  

Prawdą jest, że w Kodeksie drogowym z 1983 roku, wyjątkowym bublu prawnym, bo w wielu miejscach sprzecznym z prawem międzynarodowym, np. ograniczono tym kodeksem znaczenie znaku C-12 do roli znaku C-9, był zapis, autorstwa Zbigniewa Drexlera, współtwórca i komentator Kodeksu drogowego z 1983 roku, o pierwszeństwie oczekującego na wjazd po lewej stronie drogi z pierwszeństwem. 

W 1997 roku powstało całkowicie nowe, tym razem zgodne z prawem europejskich, prawo o ruchu drogowym.  W nim nie powtórzono tego zapisu uznając go za wadliwy i zbędny, gdyż żaden zawracający, tak jak cofający, nie ma przed nikim pierwszeństwa.
Niestety brak wiedzy sprawia, że to co oczywiste wydaje się być niezrozumiałe, głupie i sprzeczne z przysłowiowym chłopskim rozumem, nazywanym przez ignorantów logiką. Nawoływanie do bojkotu nowego prawa, co do zasad ruchu drogowego niezmiennego i zgodnego z obowiązującym Polskę prawem międzynarodowym,  zalecenie posługiwania się  starymi przepisami, do których rzekomo planowano powrót, to wprost bezprawie.

W książce "Przepisy ruchu drogowego z objaśnieniami" WKŁ W-wa 1998, teza 3 do art. 22 ustawy p.r.d. czytamy:

(3) Należy zauważyć, że w nowej ustawie pominięto przepis zobowiązujący zawracającego do "ustąpienia pierwszeństwa również pojazdom wjeżdżającym z drogi podporządkowanej". 

Z tego autor wysnuł kuriozalny, powtarzany BEZKARNIE w jego książkach do dziś, niedorzeczny i sprzeczny z obowiązującym prawem wniosek, że "pojazdowi zawracającemu na drodze z pierwszeństwem powinien ustąpić kierujący wjeżdżający na nią z drogi podporządkowanej". Ten sam wymysł mamy w kolejnych wydaniach książki "Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem" (Grupa IMAGE W-wa).

Rzeczywiście w Kodeksie drogowym z 1983 roku (art. 18.4 ustawy p.r.d.) był taki zapis. Był  słuszny, ale nieprecyzyjny i zbędny, bo wynikał wprost z ogólnych zasad ruchu, co świadczy o tym, że nawet to nie było oczywiste dla autora. 

Przepis był niestety nieprecyzyjny, gdyż pierwszeństwo miał i ma do dziś jedynie kierujący "wyjeżdżający z drogi podporządkowanej" leżącej po lewej stronie drogi z pierwszeństwem. Nie ma żadnego uprawnienia do twierdzenia, że teraz to zawracający ma pierwszeństwo.

Można spotkać się z takim karkołomnym tłumaczeniem, że jadący drogą z pierwszeństwem nabywa pierwszeństwa, bo zawraca na drodze z pierwszeństwem. To niczym nieuzasadniony wymysł, na siłę próbujący uzasadnić drexlerowską tezę. Znak D-1 jest znakiem INFORMACYJNYM i nie nadaje nikomu żadnych uprawnień. Jest znakiem regulującym pierwszeństwo przejazdu, a nie zawracania. Informuje jedynie, że jadący z prawej, jadąc drogą podporządkowaną, nie ma pierwszeństwa wynikającego z ogólnych zasad ruchu. 

Należy podkreślić, że w obowiązującej Polskę od 1988 roku Konwencji wiedeńskiej zawracanie jest opisane wraz z równie niebezpiecznym manewrem cofania i kierujący wykonując te  manewry ma obowiązek NIKOMU NIE UTRUDNIAĆ RUCHU, do rezygnacji z manewru włącznie. Ten sam zapis mamy w obowiązującej ustawie Prawo o ruchu drogowym (art. 22 ust. 6 p.r.d. i art. 23 ust. 1 p.r.d.).


I jeszcze jedna sprawa, a mianowicie skręcanie w lewo i zawracanie na drodze publicznej, w rozumieniu ustawy o drogach publicznych, o dwóch jezdniach rozdzielonych pasem zieleni. Taka droga to budowla drogowa składająca się pod względem zasad ruchu z dwóch jednokierunkowych dróg jednojezdniowych i w przypadku przecięcia lub połączenia z drogą podporządkowaną, z dwoma osobnymi skrzyżowaniami. Przepisy ustawy z 1997 roku są zgodne z prawem europejskim, a ono nie przewiduje żadnych specjalnych zasad dla złożonych budowli drogowych. 



Art. 2 ust. 1 ustawy p.r.d. mówi o pierwszeństwie nadjeżdżającego z przeciwka na elementarnej dla zasad ruchu dwukierunkowej drodze jednojezdniowej, tak jak przemieszcza się kierujący. Wtedy skręcający w lewo nie ma nadjeżdżającego z prawej, gdyż porusza się on tą samą drogą, równolegle, tyle tylko, że z przeciwnego kierunku. To on nadjeżdża z przeciwka.


Na drodze wielojezdniowej pierwszeństwo wynika z ogólnej zasady pierwszeństwa z prawej, gdyż kierujący nadjeżdża inną drogą w rozumieniu zasad ruchu (art. 2 ust. 1 ustawy p.r.d.). Przepisy ruchu drogowego nie opisują szerokości pasa dzielącego i nie uzależniają  zasad ruchu od odległości między jezdniami drogi dwujezdniowej. 

Ostatnio pojawił się pomysł rodem z WORD Warszawa, by zmienić nasze prawo, wbrew Konwencji, tak by pasowało do wymysłu środowiska stołecznych ekspertów, że jadący drugą jezdnią nadjeżdża z przeciwka, więc jadący ma zachować szczególna ostrożność także wewnątrz skrzyżowania. Kolejny raz to środowisko udowadnia, że nie rozumie obowiązującego od dwóch dekad prawa i nie odróżnia skrzyżowania zdefiniowanego w art. 2 pkt 10 ustawy Prawo o ruchu drogowym od skrzyżowania dróg publicznych będącego budowlą drogową zdefiniowaną przepisami budowlanymi na powierzchni którego odbywa się ruch drogowy wg skodyfikowanych zasad.

Nie każde skrzyżowanie wybudowane na drogach publicznych spełnia wymagania definicji skrzyżowania w rozumieniu zasad ruchu. Przepisy dotyczące zasad ruchu są tak skonstruowane jak klocki lego, dotyczą elementów z których składają się nawet najbardziej skomplikowane budowle drogowe. Dotyczą np. drogi jednojezdniowej i skrzyżowania takich właśnie dróg. Przecież żaden przepis nie określa odległości jezdni między sobą i nie uzależnia od tego  zachowania kierującego.
















czwartek, 3 września 2015

42. Zawracanie na drodze z pierwszeństwem.


Mało kto ma świadomość tego, że w 1983 roku zafundowano nam, bez jakiejkolwiek kontroli społecznej (stan wojenny), wzorowany na prawie radzieckim, w wielu ważnych sprawach sprzeczny z prawem europejskim, peerelowski Kodeks drogowy. 

Dopiero w 1997 roku, w roku powstania nowej polskiej Konstytucji, pojawiła się  także nowa ustawa Prawo o ruchu drogowym, tym razem co do podstawowych zasad ruchu zgodna z Porozumieniami europejskimi i Konwencją wiedeńską o ruchu drogowym.  Obowiązujące obecnie polskie przepisy dotyczące ruchu drogowego (ustawa Prawo o ruchu drogowym oraz rozporządzenie "170/2002" w/s znaków i sygnałów drogowych) co do zasady dopiero od 20 lat są zgodne z prawem europejskim. 

W związku z powyższym Polska ma prawny obowiązek stosować nasze prawo krajowe zgodnie z obowiązującym nas jako sygnatariusza prawem międzynarodowym, a nie wymysłami dobrze ustosunkowanych członków przeróżnych koterii wywodzących się z czasów słusznie minionej epoki, w tym współtwórców i komentatorów  kodeksu drogowego PRL z 1983 roku, ze Zbigniewem Drexlewrem, do dziś wpływowym byłym peerelowskim ministerialnym urzędnikiem, bez właściwej wiedzy i wykształcenia na czele. 

   Wszyscy znają art. 22 p.r.d. i wiedzą co należy zrobić mając zamiar wykonać manewr zmiany kierunku jazdy ale mało kto wie kiedy zmiana kierunku jazdy wymaga zastosowania się do artykułu ustawy. Powszechny brak tej wiedzy, także wśród instruktorów OSK i egzaminatorów WORD,  sprawia, że kierujący często nie mają świadomości kiedy powinni sygnalizować zamiar wykonania skrętu.

  Zgodnie z art. 16 Konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym (dalej KW) zmianą kierunku (nasz kierunek jazdy) wymagającą zastosowania się do wymagań tego przepisu jest skręt w lewo lub w prawo z jezdni drogi (opuszczenie jezdni) w celu wjazdu na inną drogę lub na położoną przy drodze posiadłość (nieruchomość).

  Wg polskiego prawa zmianą kierunku jazdy jest także zawracanie, czyli zmiana kierunku jazdy na przeciwny bez opuszczania jezdni drogi na której wykonuje się ten manewr. Jest to niezgodne z zapisami Konwencji wiedeńskiej w której zawracanie i cofanie umieszczono jako manewry szczególne i szczególnie niebezpieczne w jednym osobnym artykule. Poza tym zawracanie i cofanie są bardzo często manewrami ze sobą ściśle powiązanymi gdyż na wąskich drogach bardzo często zawracanie jest związane z koniecznością cofania. Dlatego zgodnie z art. 14.2 Konwencji kierujący zamierzający zawrócić lub cofnąć się może rozpocząć ten manewr tylko po upewnieniu się, że może to uczynić nie stwarzając niebezpieczeństwa lub utrudnienia ruchu (przeszkody) innym użytkowników drogi.

   Wg naszego prawa kierujący przy cofaniu jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu, zachować szczególną ostrożność sprawdzając, czy wykonywany manewr nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia (art. 23.1.3.a p.r.d.) zaś zawracający powinien zaprzestać tego manewru w warunkach, w których mogłyby to zagrozić bezpieczeństwu ruchu na drodze lub ruch ten utrudnić. Ponieważ nie ma prawem opisanego sposobu sygnalizowania zamiaru zawracania kierujący de facto sygnalizuje zamiar zmiany kierunku jazdy w lewo gdyż samo zawracanie związane jest ze skręcaniem w lewo i tak wysyłane przez zawracającego sygnały są odbierane przez innych kierujących. Nie wiedzą, że zamierza zawrócić natomiast są przygotowani na to, że chce on zmienić kierunek jazdy (zgodnie z art. 22 p.r.d.). Zawracający nie ma więc prawa do zaskakiwania innych kierujących i utrudniać im ruchu. W takiej sytuacji ma obowiązek odstąpić od wykonania manewru zawracania.

  Niestety znów za sprawą Zbigniewa Drexlera, który w swoich publikacjach namawia do bezprawia nie tylko na skrzyżowaniach dróg w rozumieniu obiektów budownictwa drogowego zorganizowanych wg zasad ruchu okrężnego czy na takich na których droga z pierwszeństwem zmienia swój kierunek, ale nawet podczas zawracania. Zgodnie z wymysłami tego uznawanego zupełnie niesłusznie za niepodważalny autorytet człowieka (art.18.4 p.r.d. do 31.12.97) zawracający na drodze z pierwszeństwem ma pierwszeństwo przed oczekującym na wjazd na drodze podporządkowanej leżącej po lewej stronie drogi.  


Niestety egzaminatorzy WORD  uznają ten wymysł za zgodny z obowiązującym prawem i wymagają takiego zachowania na egzaminach. W związku z tym instruktorzy OSK uczą kursantów bezprawia i wymuszania pierwszeństwa na jadących drogą podporządkowaną leżącą po lewej stronie drogi z pierwszeństwem.

      Zawracanie to bardzo pojemne określenie dotyczące zmiany kierunku jazdy na przeciwny. Zawracać można w bardzo rożny sposób, włącznie z opuszczeniem jezdni, z wykorzystaniem infrastruktury drogowej, a nawet cofaniem. Elementarne zawracanie, to zmiana kierunku jazdy na przeciwny bez opuszczania jezdni drogi na której wykonuje się ten manewr. Zwykle to dwie zmiany kierunku jazdy w lewo, które zgodnie z art. 22.1 ustawy p.r.d. wymagają od kierującego zachowania szczególnej ostrożności i sygnalizowania swojego zamiaru zawczasu i wyraźnie. 

Oczywistym jest to, że nie wolno zawracać na odcinku drogi od znaku zakazu zawracania B-23 (§22.5 r.z.s.d.) do znaku odwołania tego zakazu. Przy braku znaku odwołania zakaz obowiązuje na odcinku od znaku do najbliższego skrzyżowania łącznie z tym skrzyżowaniem. O tym gdzie i kiedy nie wolno wykonywać manewru zawracania mówi art. 22.6 ustawy Prawo o ruchu drogowym.

    Zgodnie z tym przepisem zabrania się zawracania:
1) w tunelu, na moście, wiadukcie, lub drodze jednokierunkowej;
2) na autostradzie;
3)na drodze ekspresowej, z wyjątkiem skrzyżowania lub miejsca do tego przeznaczonego;
4) w warunkach, w których mogłoby to zagrozić bezpieczeństwu ruchu na drodze  lub ruch ten utrudnić.

   Nie jest  więc zawracaniem w rozumieniu p.r.d. zjazd z drogi i ponowny wjazd na nią z innej drogi lub przydrożnej nieruchomości gruntowej, np. przejazd przez wiadukt nad autostradą, wjazd na drogę poprzeczną, gruntową, stanowiącą dojazd do nieruchomości czy wewnętrzną  a także na plac manewrowy lub przydrożny parking i ponowny wjazd na drogę by jechać w kierunku przeciwnym do poprzedniego.

   Nie jest także zawracaniem w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym przejazd przez dowolne skrzyżowanie w formie placu z jednokierunkowymi jezdniami w tym przez "skrzyżowanie o ruchu okrężnym" w rozumieniu znaku C-12, czyli takie na którym jednokierunkowa jezdnia tego jednopoziomowego skrzyżowania dróg publicznych będącego obiektem budownictwa drogowego biegnie OKRĘŻNIE dookoła wyspy na skrzyżowaniu z wyspą lub dookoła placu na skrzyżowaniu w formie placu i na jego wlotach nie ma strzałek kierunkowych. Zawracanie na jezdni tak zorganizowanych obiektów jest zabronione art. 22.6.1  (zakaz zawracania na jezdni jednokierunkowej). Można dojechać jadąc okrężnie biegnącą jezdnią lub skręcając permanentnie w lewo do jezdni drogi wlotowej przeznaczonej do jazdy w kierunku przeciwnym co będzie zawróceniem ale w potocznym tego słowa znaczeniu. Nie  będzie to zawracaniem w rozumieniu manewru na drodze wg obowiązujących zasad ruchu, analogicznie jak ma to miejsce na autostradzie z wykorzystaniem wiaduktu.

     Zasady zmiany kierunku jazdy są opisane prawem, więc nie może być mowy o zawracaniu wg własnych zasad kierującego. W Oddziale 4 "Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu" nie ma żadnego specjalnego opisu jak należy zawracać, bo przy ruchu prawostronnym, to zawsze opisany prawem skręt lub kilka skrętów w lewo (art. 22.2.2, art. 22.3, art. 22.5) z możliwością cofania (art. 23.1.3 i art. 23.2 p.r.d.). Nie jest więc prawdą, że to zawsze skręt o 180 stopni.

       Na zakończenie tego wstępu należy przypomnieć wszystkim. że USTAWA jest nadrzędnym aktem prawnym w stosunku do rozporządzenia, które NIE MA PRAWA BYĆ Z NIĄ SPRZECZNE, tworzyć nowych praw oraz zmieniać lub uzupełniać istniejących.

      Część starających się zrozumieć pozaustawowe wymysły autorytetu szuka wytłumaczenia w przepisach o znakach drogowych i to wcale nie tych dotyczących manewru zawracania.

Rozporządzenie "170" (§1.1) określa ZNAKI I SYGNAŁY obowiązujące w ruchu drogowym, ich znaczenie i zakres obowiązywania. §1.2. tego rozporządzenia opisuje używane w nim określenia "droga z pierwszeństwem" i "droga podporządkowana" ale nie dla nich samych, gdyż nie są ani znakami ani sygnałami drogowymi,  a dla określenia znaczenia znaków A-7 i D-1 i zrozumienia istoty ich dyspozycji.

      Nadrzędne nad zasadami ogólnymi zawartymi w ustawie są ZNAKI i ich dyspozycje, a nie rozporządzenie. Znaki A-7 i D-1 niczego nie nakazują ani niczego nie zabraniaj. Znak D-1 informuje kierującego, że wjeżdżając na skrzyżowanie drogą oznakowaną znakami D-1 nie musi ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z prawej strony (art. 25.1 p.r.d.) drogą podporządkowaną, zaś znak ostrzegawczy A-7 ustawiony na drodze podporządkowanej ostrzega kierującego, że  nie przysługuje mu pierwszeństwo wynikającego z zasad ogólnych (art. 25.1 p.r.d.).

     Nie należy zapominać, że zawracający ma obowiązek zachowania szczególnej ostrożności aż do rezygnacji z zawracania włącznie, a kierujący mający zamiar jady na wprost lub skręcania na skrzyżowaniu na którym pierwszeństwo jest regulowane znakami, na pewno zachowania ostrożności. Jest tak dlatego, że zawracający nie jest w stanie jednoznacznie czyli wyraźnie i zawczasu zasygnalizować swego zamiaru (sygnalizuje zamiar skrętu w lewo na drogę poprzeczną, tu podporządkowaną) a inni kierujący nie mają obowiązku czytania w jego myślach.

      No i jeszcze jedno. Obowiązujące prawo jest tak skonstruowane, by WSZYSCY kierujący w danej sytuacji drogowej rozumieli jednakowo jego sens gdyż są prawem obowiązani do identycznych i jednoznacznych zachowań. Wymyślanie swoich własnych interpretacji obowiązującego prawa  jest niedopuszczalne tym bardziej, że musi być ono zgodne co do litery i ducha z obowiązującym nasz kraj prawem międzynarodowym. 

    Najlepiej powyższe pokazać na przykładzie.

     Na stronie Szkoły Nauki Jazdy SIGMA z Krakowa znalazłem taki oto rysunek dwujezdniowej drogi z pierwszeństwem i tekst (kursywa) będący przykładem bezkrytycznej wiary w EKSPERTÓW, z których zdecydowana większość została uznana za takich za sprawą zajmowanych stanowisk i nieformalnych powiązań towarzyskich a nie wiedzy i wykształcenia. Kursywą podano tekst oryginalny ze strony OSK zaś moje komentarze do omawianego tekstu wyróżniono kolorem niebieskim.
     Przyjrzyjmy się torom jazdy poszczególnych pojazdów. Pojazd A jadący drogą z pierwszeństwem przejazdu zamierza wykonać manewr zawracania. Auto B wyjeżdżające z podporządkowanej ul. Gurgacza zamierza skręcić w lewo w ul. Daszyńskiego. Występuje tu przecięcie się kierunków ruchu pojazdu A i B. 

     O tym, że pojazd "A" zamierza zawrócić wie tylko jego kierowca. Będzie  o tym wiadomo dopiero wtedy gdy po pierwszym skręcie w lewo  nie pojedzie na wprost do zjazdu z którego wjeżdża pojazd "B", a będzie nadal kontynuował zmianę kierunku jazdy w lewo. Dla kierującego pojazdem "B" nie będzie to zawracający a dokładnie taki sam kierujący jak jadący pojazdem "C", który zamierza także skręcić w lewo, co sygnalizuje zawczasu i wyraźnie lewym kierunkowskazem ustępując pierwszeństwa jadącemu z przeciwka. 

      Kierujący pojazdem "B" może nadjechać w momencie kiedy pojazdy "A" i "C" są już na skrzyżowaniu i stoją ustępując jadącym z ich prawej strony drogą z pierwszeństwem. Czy kierowca pojazdu "B" ma być wróżką by wiedzieć, że pojazd "A" zawraca" a pojazd "C" skręca? Z punktu widzenia kierującego pojazdem "B", zgodnie z obowiązującym prawem, oba pojazdy skręcają w lewo i mają ustawowy obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa (art. 25.1 p.r.d. - jeżeli skręca w lewo ma ustąpić pierwszeństwa jadącemu z kierunku przeciwnego na wprost lub skręcającemu w prawo).

     Przypomnę szczególnie długoletnim kierowcom, że 
nie jest to prawdą, że od 1998 r. nie obowiązuje już przepis nakazujący zawracającemu ustąpienie pierwszeństwa innym uczestnikom ruchu. 

     Obowiązuje, bowiem zawracający, tak jak cofający i włączający się do ruchu, nie ma przed nikim pierwszeństwa!  Zlikwidowano zbędny  i nieprecyzyjny zapis pomysłu Zbigniewa Drexlera, a nie przepis wynikający z ogólnych zasad ruchu.

    Z obecnych przepisów kodeksu drogowego wynika, że w razie przecinania się kierunków ruchu, należy stosować ogólne zasady pierwszeństwa oraz te zasady wynikające ze znaków drogowych. Art. 5 kodeksu drogowego ustala ważniejszą rolę znaków drogowych nad ogólnymi przepisami ruchu drogowego. Tak więc na omawianym skrzyżowaniu pojazd A będący na drodze z pierwszeństwem przejeżdża przed samochodem B znajdującym się na drodze podporządkowanej. 

   Całkowicie błędny i pozbawiony podstaw prawnych wniosek. Ne ma takiego przepisu, który upoważnia kierującego pojazdem "A" do przejazdu przed samochodem "B". Pojazd "A", gdyby nie znak A-7 na drodze poprzecznej, musiałby ustąpić pierwszeństwa wszystkim pojazdom zgodnie z art. 25.1 ustawy. Jedynym pojazdem któremu nie musi ustąpić pierwszeństwa, z racji wyższości znaku A-7 nad zasadami ogólnymi,   jest pojazd "C". Pojazd "A" ustępuje mu pierwszeństwa tylko z racji pierwszeństwa z prawej. Po skręcie w lewo z jezdni drogi z pierwszeństwem zmienił kierunek jazdy i porusza się na wprost do zjazdu już na jezdni drogi poprzecznej leżącej na wspólnej powierzchni krzyżujących się dróg. Musiałby tylko ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z jego prawej strony (przed skrętem jadącym z kierunku przeciwnego). Nie jedzie jednak na wprost drogą poprzeczną a sygnalizuje, zgodnie z art. 22.5 ustawy zamiar wykonania kolejnego skrętu w lewo (art. 22.2.2 ustawy) na jezdnię drogi z pierwszeństwem.   Zgodnie z art. 25.1. ustawy ma ustąpić  jadącemu z prawej i jadącemu z kierunku przeciwnego by nie wymusić na nich pierwszeństwa przejazdu, więc ma ustawowy obowiązek zachować się identycznie jak zamierzający skręcić w lewo kierujący pojazdem "C"! Przed wykonaniem skrętu w lewo na jezdnię drogi z pierwszeństwem pojazd "B" jedzie w stosunku do obu kierujących na wprost z kierunku przeciwnego.
      
     Inaczej, w tym samym miejscu zachowa się kierowca pojazdu C wyjeżdżający z podporządkowanej ul. W. Pola z zamiarem skrętu w lewo w al. Daszyńskiego. Będąc na jezdni (powierzchni azylowej), musi ustąpić pierwszeństwo pojazdowi B jadącemu na wprost z kierunku przeciwnego. Pamiętajmy o tym w czasie nauki jazdy. 

   Nie ma czegoś takiego jak powierzchnia azylowa. Jest za to wspólna powierzchnia krzyżujących się dróg. Na skrzyżowaniu, które jest nazwą miejsca przecięcia się, połączenia lub rozwidlenia dróg, drogi nie znikają. Kierujący pojazdem "C" jedzie drogą z której zamierza skręcić w lewo, tak samo jak kierujący pojazdem "A" po zmianie kierunku jazdy z drogi posiadającej pierwszeństwo. Owszem, zapamiętać trzeba, że zarówno zawracający jak i skręcający w lewo z drogi poprzecznej zmieniają kierunku jazdy w lewo by wjechać na tą samą jezdnię drogi z pierwszeństwem. Wykonując skręt w lewo mają ustawowy obowiązek zastosowania się do art. 25.1 ustawy Prawo o ruchu drogowym i ustąpić jadącemu z przeciwka. Zawracający na skrzyżowaniu ma taką sytuację dwa razy. 

    Omówione wyżej teoretycznie zasady często nie mają zastosowania w praktyce, gdyż nie zawsze wiadomo, z jakiego wlotu pojazd wjechał na krzyżówkę. Pierwszeństwo przejazdu ustala się wobec pojazdów zbliżających się do skrzyżowania. Tak więc dla uniknięcia podobnych wątpliwości opisanych dzisiaj wskazane byłoby powtórzenie znaków A-7 “ustąp pierwszeństwa” na powierzchniach azylowych przed jezdnią poprzeczną wszędzie tam, gdzie występują szerokie pasy dzielące szosę. Przy minimalnym koszcie zwiększyłoby to bezpieczeństwo uczestników ruchu.

     Na szczęście autor zauważył, że przestawiona przez niego teoria autorstwa uznanego bezpodstawnie za autorytet EKSPERTA budzi wątpliwości. Zgodnie z obowiązującym prawem zarówno kierujący pojazdem "A" jak i "C" zamierzając skręcić w lewo mają ustawowy obowiązek ustąpienia pierwszeństwa kierującemu pojazdem "B". Dla zasad ruchu nie ma znaczenia czy droga jest jedno czy dwujezdniowa oraz czy na skrzyżowaniu jest czy nie ma powierzchni akumulacyjnych.
    Znak A-7 można powtórzyć, co się czyni przy szerokich pasach dzielących, ale jedynie dla przypomnienia konieczności ustąpienia pierwszeństwa z prawej wg ogólnych zasad ruchu. Znak A-7 nie zmienia tu zasad ruchu, bo kierujący kiedy zamierza skręcić w lewo lub dokończyć manewr zawracania (drugi skręt w lewo) musi ustąpić pierwszeństwa zarówno  jadącemu z prawej drogą z pierwszeństwem jak i jadącemu z naprzeciwka. Na rysunku pokazano poprawnie wykonany manewr skrętu w lewo i zawracania na omawianym krzyżowaniu. Prosto i jednoznacznie!!!
       
    Obaj kierujący mają USTAWOWY obowiązek ustąpić pierwszeństwa pojazdowi który zamierza pojechać na wprost lub skręcić w prawo na drogę z pierwszeństwem, a który wcale nie ma obowiązku wiedzieć, szczególnie przy dużym natężeniu ruchu, skąd nadjechały pojazdy zamierzające skręcić w lewo. Ma przed sobą znak A-7 "Ustąp pierwszeństwa" który obowiązuje go do ustąpienia pierwszeństwa jadącym z jego lewej strony, a nie nadjeżdżającym z kierunku przeciwnego. PRZYPOMNIJMY, Znaki A-7 OSTRZEGA kierującego, że zbliża się do skrzyżowania na którym nie będzie miał pierwszeństwa przed nadjeżdżającym z jego lewej strony i tyle. Nadjeżdżającemu z jego prawej strony ustępuje pierwszeństwa na zasadach ogólnych.  Po wjeździe na skrzyżowanie drogi dwujezdniowej ustępuje pierwszeństwa także na zasadach ogólnych nawet jak postawiono "dla przypomnienia" przed tą jezdnią znak A-7, który dotyczy pierwszeństwa tylko nadjeżdżających jezdnią przed którą go postawiono z prawej strony.
********************
     W uzupełnieniu tematu zawracania należy jeszcze wspomnieć o  jedno i dwukierunkowych "przełączkach". Na nich, czyli w miejscach przeznaczonych wyłącznie do zawracania,  manewr zawracania zawsze wykonuje się po małym łuku, identycznie jak skręt w lewo przy wysepce wg art. 22.2.2. i 22.5 z ewentualnym wykorzystaniem art. 22.3 ustawy. Proszę zwrócić uwagę na to, że przy wyznaczonych w obrębie przełączki pasach ruchu (dolna jezdnia na rysunku) kierujący musi zakończyć zawracanie (skręt w lewo) na lewym pasie ruchu i dopiero w następnej kolejności zmienić ten pas na prawy. Jazda w poprzek pasów ruchu, na dodatek z włączonym lewym kierunkowskazem jest sprzeczna z prawem, chociaż praktykowana także przez pojazdy OSK. Zakończyć skręt w lewo na dowolnym pasie ruchu wolno tylko wtedy, gdy w obrębie przełączki nie wyznaczono pasów ruchu (górna jezdnia na rysunku). Przy dwupasowych przełączkach jednokierunkowych można skręcić w lewo z dowolnego pasa ruchu (art. 22.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym) pamiętając, że podczas skrętu nie zmieniamy pasa ruchu.
    Prawo mamy jedno ale praw korporacyjnych obowiązujących w WORD-ach wiele. By nie być gołosłownym załączam rysunek ze strony OSK z Bytomia. Zadanie 14 ZAWRACANIE ( http://www.januszs-prawojazdy.pl/manewry-na-drodze--nauka-jazdy--prawo-jazdy-katb.html). 
Zawracający ustępuje pierwszeństwa pojazdowi jadącemu drogą podporządkowaną leżącą po lewej stronie drogi.
      Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w odpowiedzi na próby przywrócenia starych zapisów o zawracaniu tłumaczy, że wykonywanie na drodze poszczególnych manewrów m.in. zmiany kierunku jazdy (zawracania) wymaga od kierującego pojazdem respektowania zasad określonych w przepisach kodeksu drogowego oraz zastosowanego w organizacji ruchu oznakowania. – Jeżeli zachowanie kierującego pojazdem będzie zgodne z przepisami odnoszącymi się do wykonywania manewrów ZMIANY KIERUNKÓW RUCHU to nie powinny występować niebezpieczne sytuacje w ruchu drogowym – tłumaczy Piotr Popa, rzecznik resortu. Organy zarządzające ruchem mogą oddziaływać na ruch drogowy poprzez organizację ruchu, nie ma więc konieczności wprowadzenia poprawek w obowiązującym stanie prawnym.

      Aby usatysfakcjonować zwolenników wymuszania pierwszeństwa przy zawracaniu z rozgrzeszeniem udzielonym przez Zbigniewa Drexlera w jego książce "Przepisy ruchu drogowego z ilustrowanym komentarzem" informuję, że mogą spokojnie zawracać bez naruszania przepisów np. na takich obiektach jak na zdjęciu niżej.
          Kierujący musi odróżnić skrzyżowania dróg publicznych rozumiane jako obiekty infrastruktury drogowej np. z bay-pasami czy w formie placów, w tym typu RONDO lub SKWER, gdyż to zawsze pewien zbiór opisanych prawem, dla potrzeby określenia zasad ruchu, dróg (art. 2.1 p.r.d.) i ich "skrzyżowań" (art. 2.10 p.r.d.). Na OBIEKTACH z bay-pasami zawracający ma pierwszeństwo przed chcącym wjechać na drogę, GDYŻ W OBRĘBIE JEGO WJAZDU JEDZIE JUŻ NA WPROST. Przykładem jest też przełączka tuż PRZED SKRZYŻOWANIEM.
                                                               Szerokości

Wpis uzup. 03.03.2020 r. Zapraszam na https://mrerdek1.blogspot.com/2020/03/209-o-zawracaniu-na-drodze-z.html





    

poniedziałek, 21 lipca 2014

3. Ruch okrężny. Wg Z. Drexlera to ruch prostoliniowy. GENIUSZ.

   3. Najprostsza forma ruchu okrężnego to ruch prostoliniowy?

  Wg rzekomo niepodważalnego autorytetu jakim jest Zbigniew Drexler (pomimo braku właściwego wykształcenia i wiedzy, ma za sobą ponad 30 lat wiernej służby w peerelowskim ministerstwie ds transportu jako specjalista), znak C-12 to tylko odpowiednik znaku C-9 stanowiący dodatek do znaków A-7 stawianych na wszystkich wlotach budowli typu rondo.

RUCH OKRĘŻNY wg tego specjalisty, to przestarzała organizacja ruchu która już nie istnieje gdyż została zastąpiona przez NOWOCZESNE RONDO na którym jazda zgodna z zasadami ruchu okrężnego to zmiana kierunku jazdy w lewo z prawej strony wyspy środkowej  ronda.

Twierdzi tak publicznie w swoich publikacjach wydawanych przez Grupę IMAGE z Warszawy pomimo, że w naszym prawie ta organizacja ruchu o polskiej nazwie RUCH OKRĘŻNY i niezmienionych nigdy ZASADACH nie tylko, że istnieje w polskim prawie od 1960 roku, ale po przerwie w latach 1984-1997, jest do dziś z powodzeniem stosowana. 

Dawniej była stosowana głównie na dużych obiektach, głównie typu rondo, jednak za sprawą pomysłu Franka Blackmore, to rozwiązanie komunikacyjne w niezmienionej formie  trafiło także na małe obiekty bez odcinków przeplatania (np. na przebudowane przez skanalizowanie ruchu wyspą środkową niebezpieczne "normalne skrzyżowania) jest stosowana z powodzeniem coraz powszechniej w całej kontynentalnej Europie.

Nie wyklucza to możliwości organizowania placów czy oznaczonych znakami A-7 na wszystkich wlotach skrzyżowań z wyspą także wg innych rozwiązań, które jednak nie mają nic wspólnego z RUCHEM OKRĘŻNYM gdyż są oparte na ogólnych zasadach ruchu i ich oznaczeniu kierunkowym.

    Tymczasem wg tego ignoranta wspomaganego w swych poglądach przez warszawskich inżynierów ruchu (pozdrawiam Pana Marka Wierzchowskiego z kolegami z KLiR) NOWOCZESNY RUCH OKRĘŻNY to ruch prostoliniowy prowadzący kierującego wprost do wylotów z ronda. Wg niego by nazwać taki obiekt RONDEM  wystarczy postawić na jego wszystkich wlotach znaki A-7 a zamiast znaku C-9  jego odpowiednik (następny popis ignorancji) w postaci znaku C-12 "RONDO" wskazujący jedynie z której strony wyspy kierujący ma obowiązek jechać w lewo, w prawo lub na wprost do przeciwległego wylotu.

Wg wymysłów Zbigniewa Drexlera i jego bezmyślnych naśladowców przerobiono ostatnio w Sosnowcu skrzyżowanie o rozsuniętych wlotach (skrzyżowanie dróg publicznych z centralną wyspą) i pierwszeństwem na  jednym z kierunków. Dokonano cudownej zamiany RONDA na RONDO.

Rondo Gierka w Sosnowcu o kierunkowej organizacji ruchu i podporządkowanych wszystkich wlotach

Kierunkowo czyli w lewo, w prawo lub na wprost wg strzałek kierunkowych na jezdni, czyli wbrew wskazaniom strzałek umieszczonych nad każdym pasem ruchu na znaku C-12. Znak ten nakazuje stosowanie się kierującemu do zasad NEUTRALNEGO KIERUNKOWO ruchu okrężnego. Oto popis głupoty nie tylko drogowców ale pozwalającym im na to urzędników i miejscowej Policji, której dedykuje poniższe pytanie! 

Co rondo Gierka ma wspólnego ze "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym" o którym jest mowa w art. 24.7.3 ustawy Prawo o ruchu drogowym w związku z wyprzedzaniem pojazdów silnikowych?

Sosnowieccy urzędnicy ogłosili światu, że RONDO Gierka stało się RONDEM i wg nich "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym" gdyż postawili na jego wszystkich wlotach wraz ze znakami  A-7 znaki C-12. Niestety pozostawili przebieg dróg bez zmian czyli, że nadal biegną one kierunkowo od wlotu do wylotu, a nie jedynie okrężnie.

Niestety nie wiedzą, że zgodnie z naszym prawem i prawem międzynarodowym znak C-12 wolno stawiać na wlotach tylko wtedy kiedy jednokierunkowa jezdnia tak oznakowanego obiektu biegnie dalej od wlotu tak jak to pokazują strzałki na znaku, czyli zgodnie z zasadami RUCHU OKRĘŻNEGO, jedynie okrężnie!

 Objeżdżanie wyspy tak jak było jest nadal skręcaniem w lewo przy wyspie czyli opuszczaniem jednej drogi biegnącej do wylotu i wjazd na następną też biegnącą do wylotu tyle tylko, że następnego. Różnica między stanem przed zmianą polega jedynie na tym, że teraz nie trzeba ustępować pierwszeństwa przy zjeździe jadącym dotychczas drogą z pierwszeństwem!  

Bezprawnie postawione na wlotach znaki C-12 (powinny na wyspie  nadal stać  znaki C-9 lub C-1) nie upoważniały urzędników do nazwania tego OBIEKTU "skrzyżowaniem o ruchu okrężnym".  Czyżby sama blacha tego znaku pozwalała  na wyprzedzanie pojazdów silnikowych (art. 24.7 p.r.d.) na całym obwodzie tego jednopoziomowego skrzyżowania dróg publicznych w formie placu, czyli także w obrębie wlotów? A co na tą moc sprawczą samej blachy znaku miejscowa Prokuratura i Policja? Nic, bo znakowanie znakami C-12 obiektów które nie mają nic wspólnego z zasadami RUCHU OKRĘŻNEGO to nasza rodzima PATOLOGIA i przyczyna nieporozumień w całym kraju.

        Należy zaznaczyć, że żaden z przepisów Konwencji wiedeńskiej i Porozumień europejskich nie zezwala na wprowadzenie przez jej sygnatariuszy odmiennych uregulowań w omawianej kwestii.

  Paradoks polega na tym, że nasze przepisy dotyczące RUCHU OKRĘŻNEGO są od 20 lat całkowicie zgodne z zapisami obowiązującego Polskę przepisami międzynarodowymi, a jedynie rozumienie tych zasad przez ministerialnych urzędników, instruktorów OSK, egzaminatorów WORD, zarządców dróg, autorów pytań egzaminacyjnych i popularnych poradników dla kierowców, jest całkowicie sprzeczne z obowiązującym prawem. 

 Pomimo podwyższenia kary za nie stosowanie się do nakazu znaku "ruch okrężny", w przestrzeni publicznej, i nie tylko, funkcjonuje od kilkunastu lat sprzeczna z ustawą Prawo o ruchu drogowym z dnia 20 czerwca 1997 roku, nieformalna interpretacja tego nakazu, wg której neutralny kierunkowo “ruchu okrężny” ma być rozumiany jako kierunkowy, w związku z czym kontynuowanie dotychczasowej jazdy na wprost na tak zorganizowanym skrzyżowaniu to nie jazda jego okrężnie biegnącą jezdnią, lecz jazda z wewnętrznego pasa ruchu, w poprzek pasa zewnętrznego na wprost do przeciwległego zjazdu, co jest naruszeniem art. 22 ust. 2 pkt. 1 ustawy PoRD.


    Przy obowiązującym RUCHU OKRĘŻNYM, o czym powiadamia kierującego  znak C-12, jezdnia i jej pasy ruchu biegną od wlotu dalej dookoła wyspy środkowej lub centralnego placu o dowolnym kształcie i wielkości, którym może, ale wcale nie musi być budowla w postaci ronda, przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Zgodnie z zasadami RUCHU OKRĘŻNEGO ruch odbywa się tak jak pokazują to strzałki na znaku, czyli OKRĘŻNIE dookoła centralnej przeszkody.

Wszystkie zjazdy, niezależnie od położenia wylotu w stosunku do wjazdu, to skręty w prawo z tej okrężnie biegnącej jezdni na jezdnię drogi wylotowej, co do zasady dozwolone tylko z zewnętrznego pasa ruchu.

Złożone ze skrzyżowań zwykłych skrzyżowanie dróg publicznych skanalizowane wyspą środkową, które zgodnie z prawem jest budowlą drogową, nie jest w całości jednym skrzyżowaniem w rozumieniu zasad ruchu, zatem nie jest nim także budowla typu rondo, 
jak to Pan wmawia Polakom od lat. 

Z chwilą nakazania na nim obowiązku stosowania się kierujących do zasad RUCHU OKRĘŻNEGO staje się pod względem zasad ruchu odpowiednikiem złożonego obiektu infrastruktury drogowej w postaci placu na którym obowiązuje RUCH OKRĘŻNY, a nie jak to Pan twierdzi, że to PLAC pod względem zasad ruchu jest nagle w całości jednym SKRZYŻOWANIEM. Polska i kontynentalna Europa to nie USA czy Wielka Brytania z ich ROUNDABOUTS.

By uwiarygodnić swoje wymysły musi Pan pisać takie idiotyzmy jak to, że jazda na wprost lub skręt w lewo wymaga włączenia prawego kierunkowskazu czy sygnalizowanie zamiaru skrętu w nieistniejące lewo (wyspa lub plac po lewej stronie tej okrężnej jezdni są wyłączone z ruchu). Nieistniejące gdyż ideą RUCHU OKRĘŻNEGO JEST WYELIMINOWANIE MANEWRU ZMIANY KIERUNKU W LEWO - niebezpiecznych lewoskrętów. Kierujący jadąc okrężnie biegnącą jezdnią nie skręca Z NIEJ W LEWO lecz jedzie nią na lewą stronę tak zorganizowanego obiektu infrastruktury drogowej, obiektu budownictwa drogowego w postaci jednopoziomowego skrzyżowania z wyspą lub w formie placu.

        W rzeczywistości przy okrężnie biegnącej jezdni jedziemy OKRĘŻNIE DOOKOŁA WYSPY LUB PLACU przy jej prawej krawędzi (art. 16.4 ustawy Prawo o ruchu drogowym) bez włączania kierunkowskazów i sygnalizujemy tylko zamiar zmiany pasa ruchu (art. 22.4 i 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym) lub skrętu w prawo z tej jednokierunkowej jezdni (art. 22.2.1 i art. 22.5 ustawy Prawo o ruchu drogowym) na jezdnię drogi wylotowej i to wszystko, a co najważniejsze bez wymysłów i zgodnie z zapisami ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz ustaleniami Konwencji wiedeńskiej.

      Nic więc dziwnego, że po pojawieniu się w 2005 roku w Krakowie rozwiązania nie mającego nic wspólnego z zasadami ruchu okrężnego i bezprawnym oznakowaniu wlotów kierunkowo zorganizowanej budowli typu rondo o podporządkowanych wszystkich wlotach znakami C-12, mamy od tego czasu w całym kraju tysiące szkół interpretacyjnych dotyczących "ruchu okrężnego". Od wielu lat MINISTERSTWO INFRASTRUKTURY nie potrafi jednym zdaniem załatwić sprawy. 

Francuzi na stronie  swego ministerstwa transportu przeznaczonej dla szkół nauki jazdy napisali obrazowo przed wielu laty, że RUCH OKRĘŻNY to jazda "nawiniętą na siebie" jednokierunkową drogą. Jest to na świecie powszechnie znane od ponad wieku rozwiązanie, które nazwano wtedy ONE-WAY ROTARY SYSTEM czyli system jednokierunkowej okrężnie biegnącej drogi.

Widać, że nasi rodzimi eksperci mają problem z ta wiedzą lub uwierzyli na słowo Zbigniewowi Drexlerowi, że RUCH OKRĘŻNY to skręcanie w lewo z jezdni drogi biegnącej do wylotu, pomimo że ta droga w rzeczywistości wcale nie biegnie do wylotu lecz jedynie OKRĘŻNIE.